Astralka zadaje słuszne pytanie i mam swoją odpowiedź, niekoniecznie trafną: dla mnie wskazówką jest to czy ten stan sprawia mi ból czy nie. Jeśli zamknięcie boli, tzn. chciałabym żeby było inaczej ale nie umiem, to dla mnie sygnał że coś blokuje. Jeśli ktoś po prostu woli być sam i mu z tym dobrze, to może to po prostu jego natura i nie ma tu nic do naprawiania.
ojej to bardzo mądre co Hazel74 powiedziała, bo ja sie właśnie zastanawiałam nad tym samym. Tzn. czy jak zaczne medytować nad sakralną to nie 'naprawiam' czegoś co jest po prostu mną. Co jeśli ta 'blokada' to właściwie jakaś moja ochrona ktora mi służy?
i właśnie to pytanie mnie tu zatrzymało, bo Hazel74 powiedziała coś co mi bardzo siedzi w głowie. że jak blokada boli to jest sygnał że coś blokuje, a jak nie boli to może to po prostu ty. ale skąd wiedzieć czy ta 'ochrona' którą czuję to jest coś mądrego co moje ciało zrobiło żeby przeżyć, czy to jest właśnie ta blokada sakralnej o której tu piszecie? bo jakby... to odcięcie od doznań może być zarówno jedno jak i drugie i nie wiem jak to odróżnić
