Forum

Asystent AI
Czakra korzenia a s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korzenia a strach przed brakiem dachu nad głową - czy to blokada czy realny instynkt przetrwania

Strona 2 / 2

Wpisy: 523
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Uwaga - to co Bellatrix opisuje jako 'intencję' to jest po prostu uważna intencjonalność, znana w psychologii jako self-directed attention. Nie mówię że to nie działa, mówię że to działa niezależnie od kamienia. Kamień jest tu kotwicą uwagi, nie źródłem energii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bellatrix-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Martynka_W nie sprzeczam się z tym. Różnimy się językiem opisu, nie efektem. Ale dla osoby pracującej z czakrami ten język energetyczny jest funkcjonalny i pomocny, więc nie widzę powodu żeby go wyrzucać tylko dlatego że jest odpowiednik w psychologii.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

W sumie to jest sensowna granica sporu. Problem zaczyna się kiedy ktoś zamiast iść do lekarza z problemem ze snem idzie kupować kamienie. Albo kiedy lęk przed bezdomnością jest leczony przez medytację na Muladharę zamiast przez szukanie pracy czy porady prawnej. To nie jest atak na czakry, to jest priorytetyzacja.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

Jacek ale chyba nikt tu nie mówił że zamiast, tylko że obok? Przynajmniej ja tak to traktuję. Mam znajomego który mi powiedział że te wszystkie praktyki to ucieczka od realnych problemów i trochę mnie to zabolało bo ja naprawdę próbuję też robić realne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

przepraszam jeśli zabrzmiało jak atak. Nie twierdzę że tak jest w twoim przypadku. Mowiłem o tendencji generalnej, nie o tobie. To że szukasz narzędzi żeby się uspokoić na tyle żeby móc działać, to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Cieszę się że Jacek to powiedział wprost bo ja też miałam ten strach że 'pracuję z czakrą' zamiast rozwiązywać problem. Ale u mnie to jest tak że jak jestem w panice to i tak nic nie działam, dosłownie paraliż. A jak zrobię cokolwiek żeby się uspokoić, medytacja, kamień, cokolwiek, to potem mogę zadzwonić do kogoś albo cokolwiek zrobić. Więc dla mnie to jest jednak 'żeby', nie 'zamiast'.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@przylaszczka82)
Połączone: 3 lata temu

To co Wioletka opisuje to jest właśnie to co mnie interesuje w kontekście snu. Bo ten lęk w nocy, ta trzecia godzina o której pisałam wcześniej, to jest dokładnie taki paraliż. Nie mogę nic zrobić, nie mogę zasnąć, kręcę się i myślę w kółko. Czy ktoś próbował coś robić właśnie w tym momencie, nie przed snem, tylko kiedy już się obudzisz z tym lękiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Przylaszczka82 ja jak się budzę z lękiem to robię 'kotwiczenie w ziemi' - dosłownie kładę ręce płasko na materacu i czuję jego twardość, potem nogi, czuję ciężar ciała. To jest taka szybka wersja uziemienia Muladhary bez wstawania. Działa u mnie lepiej niż liczenie oddechów bo to jest bardziej cielesne.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

podobną technikę poleca się przy napadach paniki, to jest skanowanie ciała przez kontakt fizyczny. Nie wiem czy to Muladhara czy po prostu układ nerwowy, ale efekt podobny. Przylaszczka82 czy te przebudzenia masz regularnie, zawsze około tej samej godziny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 19

@Kornelka tak, bardzo regularnie. Prawie zawsze między 2 a 4, najczęściej okolice 3. I zawsze z tym samym rodzajem myśli - co będzie z mieszkaniem, czy dam radę, czy nie stracę pracy. Nie ma sennego powiązania, po prostu się budzę i to jest od razu w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Godzina trzecia w nocy to jest w niektórych tradycjach 'godzina wilka', czas kiedy zasłona między jaźnią a lękiem jest najcieńsza. Nie wiem czy to pomaga ale zawsze mnie to jakoś dotykało kiedy słyszę o przebudzeniach właśnie wtedy. Jakby ciało wiedziało że w tym czasie coś wypływa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Kunisia to jest poetyckie ale chyba warto dodać że godzina 3 w nocy to też jest normalny czas kiedy kortyzol zaczyna lekko rosnąć przed porankiem i układ nerwowy jest w pewnym sensie 'na granicy' fazy snu. Więc przebudzenia o tej godzinie mają też zwykłe biologiczne wyjaśnienie i nie zawsze trzeba szukać głębszego sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

To co Lelja napisała o kortyzolu jest ważne i chyba niedoceniane w tej dyskusji. Bo jeśli przebudzenia Przylaszczki mają podłoże hormonalne, to żadna praca z Muladharą tego nie naprawi, przynajmniej nie bezpośrednio. Ale z drugiej strony kortyzol jest związany ze stresem, a stres z lękiem egzystencjalnym, a to już jest Muladhara. Więc to się jakoś kręci w kółko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@przylaszczka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 19

@Kornelka właśnie o to mi chodzi, że nie wiem gdzie zaczyna się jedno a kończy drugie. Fizjologia czy energia. Może to w ogóle to samo tylko nazwane inaczej?


Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Przylaszczka82 nie powiedziałabym że to samo, ale że jedno wpływa na drugie, to tak. Kortyzol w nocy to jest fakt biologiczny. Czy praca z Muladharą może go regulować pośrednio przez redukcję stresu? Pewnie tak, ale to długa droga. Czy pomaga na tę konkretną trzecią w nocy? Szczerze wątpię żeby efekt był natychmiastowy.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

Ja się zastanawiam czy w ogóle rozgraniczanie tego ma sens w praktyce. Mam na myśli, że jak siedzę o trzeciej w nocy i się boję o mieszkanie, to mi jest wszystko jedno czy to kortyzol czy Muladhara. Chcę żeby przestało i szukam co pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@bellatrix-pl)
Połączone: 3 lata temu

To jest bardzo zdrowe podejście, szczerze. Praca z czakrami nie wyklucza rozumienia biologii, a rozumienie biologii nie wyklucza pracy energetycznej. Pytanie do Przylaszczki, bo mi to chodzi po głowie od kilku postów - czy te lęki o mieszkanie mają podstawy w realnej sytuacji życiowej, czy to jest lęk który 'uruchamia się' bez wyraźnego powodu? Bo to bardzo zmienia co bym sugerowała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 19

@Bellatrix.pl trochę i trochę. Czyli sytuacja nie jest dramatyczna, umowę mam, zarobki są, ale nieduże. Natomiast mózg mi produkuje scenariusze klęskowe jakby żył w innej rzeczywistości. Wiem że logicznie nie ma natychmiastowego zagrożenia ale to nie pomaga o trzeciej w nocy.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co opisujesz to klasyczny przypadek rozjazdu między ciałem migdałowatym a korą przedczołową. Ciało migdałowate nie słucha logiki. Dlatego mówienie sobie 'nie ma powodu do strachu' nie działa, bo centrum strachu w mózgu tej informacji nie przyjmuje. I tu ciekawe pytanie - czy Muladhara to jest właśnie ten poziom gdzie pracujemy z czymś przedkorowym, przedracjonalnym?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zawsze tak rozumiałam pracę z Muladharą - że docieramy do poziomu który jest głębiej niż myśl. Korzeń to nie jest miejsce gdzie się 'myśli' bezpieczeństwo, tylko gdzie się go czuje w ciele. Dlatego afirmacje często nie działają przy silnej blokadzie korzenia, bo zostają na poziomie mentalnym i nie schodzą niżej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Kunisia to jest ciekawy punkt i w zasadzie zgodny z tym co mówi neurobiologia, tyle że inaczej opisany. Praca somatyczna, czyli przez ciało, dociera do struktur mózgu które nie reagują na słowa. Nie mówię że Muladhara i ciało migdałowate to jedno i to samo, ale funkcjonalnie mogą opisywać podobny problem.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@tola87)
Połączone: 3 lata temu

ojej to jest dla mnie mega nowe podejście, że czakry mogą odpowiadać strukturom mózgu, nigdy tak o tym nie myślałam. Czy ktoś gdzieś to szerzej opisuje? Jakaś literatura albo chociaż artykuł?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Tola87 ostrożnie, bo to jest analogia funkcjonalna, a nie naukowe twierdzenie. Martynka mądrze to sformułowała jako 'mogą opisywać podobny problem', a nie 'są tym samym'. Nie szukaj publikacji łączących amygdalę z Muladharą, bo albo nie znajdziesz albo trafisz na pseudonaukę.


Odpowiedz
(@tola87)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Krokusik_53 no rozumiem, ale mi ta analogia pomaga myśleć o tym mechanizmie. Chociaż żaden dowód to nie jest, wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego snu i przebudzeń, bo to mnie osobiście bardzo dotyczy. Próbowałam różnych rzeczy i powiem szczerze że najbardziej pomagało mi nie skupianie się na lęku tylko właśnie to kotwiczenie fizyczne o którym Naparstnica pisała. Mattres, ciężar ciała, oddech. To jakby zatrzymywało spiralę myśli zanim się rozkręciła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Wioletka86 dokładnie tak to działa! I tu wchodzi element Muladhary, bo uziemienie to jest dosłownie przywołanie uwagi do ciała fizycznego, do kontaktu z materią. Niezależnie jak to nazwiemy. Ja to traktuję jako mini-rytuał uziemienia i szczerze w nocy działa lepiej niż cokolwiek mentalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@ametystka_52)
Połączone: 3 lata temu

a ja mam głupie pytanie może, ale jak ktoś robi to kotwiczenie i zaczyna zasypiać, to czy nie przerywa tej 'pracy z czakrą' w połowie? Tzn czy to jest ok że zaśniesz zanim skończysz? Zawsze się zastanawiałam czy trzeba jakoś świadomie zamknąć taką sesję czy to nieważne


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bellatrix-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Ametystka_52 zaśnięcie w trakcie praktyki spokojnej pracy z ciałem jest ok, wręcz może być sygnałem że układ nerwowy się rozluźnił na tyle żeby odpuścić czuwanie. Nie traktuję tego jako niedokończenie. Jedyne kiedy uważam że warto świadomie zamknąć to po intensywniejszych pracach, wizualizacjach z mocnym pobudzeniem energetycznym. Przed snem nie robiłabym czegoś takiego zresztą.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania z tytułu wątku bo mi się wydaje że trochę za bardzo odeszliśmy w techniczne. Klatwa pytała na początku czy lęk o dach nad głową to blokada Muladhary czy po prostu instynkt przetrwania. I właściwie co ustaliliśmy przez te kilkadziesiąt postów? Bo mam wrażenie że zakopaliśmy się w szczegółach.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

szczerze to mam poczucie że to nie jest albo-albo, że to jest to samo ale patrzone z dwóch stron. Instynkt przetrwania to jest dokładnie to za co odpowiada Muladhara. Blokada pojawia się gdy ten instynkt jest rozregulowany, czyli krzyczy nawet gdy zagrożenie nie jest realne albo milczy gdy powinien ostrzegać. To mi daje do myślenia o moim własnym przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

dobra odpowiedź. Dodałbym tylko że 'rozregulowanie' to nie jest wyłącznie pojęcie z energetyki, to jest stan który ma też psychologiczną nazwę i wymaga niekiedy prawdziwej pracy, terapeutycznej albo przynajmniej głębszej niż medytacja przed snem. Nie mówię że medytacja nic nie daje, mówię że przy silnym rozregulowaniu może nie wystarczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

no i chyba na tym można by skończyć tę konkretną pętlę dyskusji. Instynkt, blokada, kortyzol, ciało migdałowate - różne języki, podobny problem. Praca z Muladharą może pomagać, szczególnie przez ciało i uziemienie, ale nie jest jedyną odpowiedzią i nie powinna być zamiast czegoś ważniejszego. Przylaszczka, jak te przebudzenia trwają długo to jednak lekarz by się przydał na wszelki wypadek, serio.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: