...i właśnie o to mi chodziło z tym gotowaniem. to nie jest przypadek że czułaś się spokojniej. przygotowanie jedzenia to jest jeden z najstarszych rytuałów uziemienia jaki istnieje, dosłownie bierzesz coś z ziemi, gotujesz, jesz, czujesz zapach, temperaturę. dla Muladhary to jest jak reset. i nie mówię tu o jakimś wyrafinowanym gotowaniu, zupa z warzyw korzeniowych, marchew, pietruszka, burak, to jest praca z energią ziemi na poziomie bardzo fizycznym. u mnie przez długi czas jedyną praktyką która działała było właśnie to, gotowanie i jedzenie bez telefonu, bez muzyki, tylko ja i talerz.
okej Kupalo, ale zaraz, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. mówisz że gotowanie korzeniowych warzyw to praca z Muladhara, bo te warzywa są 'z ziemi'. a co z sałatą? sałata też rośnie w ziemi. albo kukurydza. gdzie jest ta granica i czy ktoś ją w ogóle sensownie zdefiniował, czy to jest kolejna rzecz która brzmi logicznie ale jest post hoc rationalization?
haha warzywa korzeniowe, to akurat mogę. buraczki to moje ulubione. ale poważnie, to co Kupalo mówi o gotowaniu bez telefonu, to dla mnie brzmi jak wyzwanie bo ja zawsze mam podcast albo coś w tle. zawsze. nie umiem po prostu stać przy garze w ciszy. to jest chyba symptomatyczne samo w sobie?
to jest bardzo symptomatyczne tak, ale też zrozumiałe. cisza to jest ta przestrzeń w której wszystkie myśli i odczucia które cały czas zagłuszasz nagle wychodzą. i jeśli te odczucia są nieprzyjemne, np. lęk, niepokój, poczucie że coś jest nie tak, to naturalnie unikasz ciszy. dla Muladhary praca z ciszą jest kluczowa ale wchodzi się w nią stopniowo. nie musisz od razu wyłączać wszystkiego.
a ja mam pytanie bo to mnie też dotyczy z tym podcastem w tle. czy to że nie mogę w ciszy to znaczy że mam problem z Muladhara czy może z inną czakrą? bo gdzieś czytałem że nadmiar myśli to bardziej Ajna albo nawet Sahasrara, nie korzeniowa
wtrącę się bo ta rozmowa o zmysłach mnie zastanawia. Wierzchoslawaa, napisałaś że cały czas masz coś w tle, podcast, muzykę. ciekawi mnie co z pozostałymi zmysłami. jak masz z widzeniem? pytam konkretnie, czy jak wchodzisz do pokoju to go widzisz czy raczej przelatuje przez ciebie jak przez folię? bo w pracy z uziemieniem często pojawia się ćwiczenie z uważnym patrzeniem, nie duchowym, dosłownie: siedzisz i opisujesz co widzisz. pięć przedmiotów, ich kształt, kolor, faktura. i to jest zaskakująco trudne dla osób z mocno zablokowaną Muladhara.
tak, i to jest bardziej bezpośredni związek niż by się wydawało. wzrok jest zmysłem który nas najczęściej wyrywa z chwili obecnej, bo patrzymy i już interpretujemy, już jesteśmy w głowie. ale świadome widzenie, czyli naprawdę zatrzymanie wzroku na konkretnym przedmiocie, jego kolorze, strukturze, to jest ćwiczenie obecności. i obecność to jest to czego Muladhara szuka. spróbuj jutro przy śniadaniu wybrać jeden przedmiot na stole i po prostu na niego popatrzeć przez minutę. filiżanka, łyżka, cokolwiek. i zobaczyć co się dzieje.
to z tym wzrokiem jest ciekawe bo ja nie wiedziałam że to może być związane z czakrami. myślałam że zmysły to bardziej... nie wiem, fizjologia. a to jest powiązane z energią? jak to działa?
i tutaj jest ta ciekawa rzecz że ćwiczenie świadomego patrzenia działa na uziemienie nie dlatego że wzrok to Muladhara, ale dlatego że zmusza cię do BYCIA TU I TERAZ. a bycie tu i teraz to jest właśnie to czego czakra korzenia potrzebuje żeby się otworzyć. metoda jest pośrednia ale działa. sprawdzone na sobie wiele razy.
ooo, tez mam pytanko w zwiazku z tym co Kartomanta pisal o siadaniu i patrzeniu na przedmioty. to jest jak ta medytacja uwaznoci chyba? minfulness? bo ja probowalam raz i mi sie glowa krecila po 2 minutach, dosłownie czulam sie dziwnie. to normalne przy zablokwoanej Muladhare czy to moze cos innego?
wracając do Wierzchoslawy i tego co powiedział Kartomanta o wzroku, chcę dodać jedną rzecz praktyczną. jeśli próbujesz ćwiczenia z patrzeniem i czujesz że wzrok ci 'ucieka', to jest bardzo konkretna informacja diagnostyczna. zdrowe uziemienie to między innymi stabilny kontakt wzrokowy ze środowiskiem. nie chodzi o wpatrywanie się, chodzi o to że wzrok się OSADZA a nie ślizga. i można to obserwować u siebie bez żadnych przyrządów. jak wyglądasz rano przez okno, widzisz drzewa czy przelatuje ci to przez oczy?
i to 'uciekanie' wzroku to jest konkretna wskazówka diagnostyczna, nie metafora. jak siedzisz przy stole i twój wzrok błądzi, nie możesz go zatrzymać na jednej rzeczy dłużej niż sekundę, to jest sygnał że układ nerwowy jest w trybie skanowania zagrożeń. a to jest klasyka zablokowanej Muladhary. Wierzchoslawaa, spróbuj dziś wieczorem usiąść i wybrać jeden przedmiot, dosłownie jeden, i patrzeć na niego przez 3 minuty. nie medytować, nie wizualizować, po prostu patrzeć. i opisz co poczujesz.
dobra, spróbuję tego wieczorem z tym jednym przedmiotem. ale mam pytanie, bo chcę dobrze zrozumieć, czy to ćwiczenie ma działać samo w sobie, czy to bardziej test żeby sprawdzić co się dzieje? bo jeśli test to co konkretnie mam obserwować żeby wiedzieć że coś odkryłam?
to jest i jedno i drugie, szczerze. ale jako test, obserwuj przede wszystkim co się dzieje z myślami po jakiejś minucie. czy zaczynają cię gonić, czy zaczniesz planować co zrobić potem, czy może poczujesz irytację albo senność. senność szczególnie ciekawa, bo to często reakcja ciała które nie jest przyzwyczajone do zatrzymania. jakby system nerwowy mówił 'nie, nie będziemy stać w miejscu'
ojej a sennosc to jest zla reakcja? bo jak ja próbuje medytowac to mnie po 5 minutach strasznie ogarnia sennosc i myslalam ze robie cos zle, ze sie nie skupiam odpowiednio. a tu mowicie ze to moze byc reakcja obronana czakry?
hej ale zaraz, zaraz. czytam tę dyskusję o wzroku i nie mogę nie zapytać. mówiliście że wzrok to Ajna a nie Muladhara, więc jak to jest że ćwiczenie ze wzrokiem pomaga Muladharze? to trochę jakby powiedzieć że żeby naprawić koła w samochodzie to trzeba poprawić kierownicę. nie rozumiem tej logiki
okej ale to jest trochę naciągana analogia. oddech ma bezpośredni wpływ na układ nerwowy przez nerw błędny, to jest fizjologia. a 'świadome patrzenie sprowadza cię do tu i teraz' to jest interpretacja, nie mechanizm. i nie mówię że to nie działa, mówię że wyjaśnienie jest luźne. nie możemy powiedzieć że coś działa 'przez czakry' nie mając jasności co to właściwie znaczy mechanistycznie.
no, 'oba opisy mogą być poprawne na swoich poziomach' to jest zdanie które brzmi elegancko ale nic właściwie nie mówi. jeden poziom jest sprawdzalny a drugi nie, i nie twierdzę że ten drugi nie istnieje, tylko że powinniśmy być ostrożni z mieszaniem ich tak jakby były równoważne.
hej, sorry że wchodzę z boku ale mam pytanie do tej dyskusji o wzroku i Muladharze. próbowałem dziś rano tego ćwiczenia z patrzeniem i po może dwóch minutach zacząłem czuć takie dziwne ciepło w stopach. to ma sens w kontekście korzeniowej czy to przypadek?
to z tym ciepłem w stopach jest ciekawe bo ja miałam dokładnie odwrotnie na początku, nogi mi dosłownie marzły przy każdej próbie medytacji. i bioenergoterapeuta z którym pracowałam mówiła że to klasyczny objaw zablokowanej Muladhary, energia nie dociera do dołu ciała, zatrzymuje się gdzieś w okolicach brzucha albo wyżej. więc i ciepło i zimno może być informacją, tylko znaczy różne rzeczy.
no i tu jest ta pułapka interpretacyjna, bo jak każdy objaw może znaczyć dobre ALBO złe, to jak w ogóle wiesz co to znaczy? ciepło to przepływ energii, zimnó to blokada, ale co jak masz zimno bo jest zimno w pokoju? 🙂 serio pytam, jak odróżnić odczucie energetyczne od zwykłej fizjologii?
to jest naprawdę trafne pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. generalnie patrzymy na kontekst i powtarzalność. jeśli zimnó w nogach pojawia się specyficznie przy próbach medytacji albo skupienia, a nie gdy po prostu siedzisz, to jest bardziej prawdopodobne że to coś mówi o przepływie energii. jeśli jest zawsze, to może po prostu masz słabe krążenie albo za niska temperatura. Dobrochna, kiedy to się u ciebie normalizowało, po jak długiej pracy?
zrobiłam to ćwiczenie z patrzeniem, wybrałam kubek na stole. przez pierwsze dwie minuty byłam okej, patrzyłam, zauważałam że ma rysy których wcześniej nie widziałam. a potem nagle moja głowa zaczęła mi produkować listę rzeczy do zrobienia, dosłownie jak automat. i poczułam że nie mogę już patrzeć na ten kubek bo muszę. nie wiem co muszę, ale musiałam. to brzmi głupio ale tak to czułam.
nie brzmi głupio, brzmi bardzo znajomo. to 'muszę' bez konkretnego obiektu to jest właśnie ten lęk egzystencjalny który siedzi w korzeniowej. ciało jest przeświadczone że zatrzymanie jest niebezpieczne. nie że konkretnie coś złego się stanie, ale że samo stanie w miejscu jest złe. i to jest coś co się buduje latami, nie z jednej decyzji.
to co Wierzchoslawaa opisuje z tym 'muszę' bez konkretnego celu, to ja to czuję prawie cały czas i nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. myślałam że jestem po prostu nerwowa z natury. to może być właśnie to z tą czakrą korzenia?
to 'muszę bez powodu' jest bardzo konkretnym sygnałem że układ nerwowy jest w trybie mobilizacji. czy to jest blokada Muladhary czy po prostu przewlekły stres, to trudno rozdzielić i szczerze nie wiem czy warto to rozdzielać. jedno może być opisem drugiego z innej perspektywy. Aniela, czy to uczucie jest silniejsze w określonych sytuacjach, np. w domu, w konkretnym miejscu?
to co Wierzchoslawaa opisuje z tą listą 'muszę', ja to miałam dosłownie przez lata i myślałam że jestem po prostu taka z charakteru, że tak mam. ale teraz jak czytam tę dyskusję to zaczynam się zastanawiać czy to nie jest właśnie ten mechanizm obronny o którym mówicie. pytanie do bardziej doświadczonych, czy da się w ogóle odróżnić kiedy to jest cecha charakteru a kiedy blokada? bo trochę się boję że będę sobie przypisywać wszystko jako 'zablokowana czakra' i to nie o to chodzi
