tak, dobrze rozumiesz. i właśnie to pytanie 'co robić praktycznie' jest ważniejsze niż diagnoza. bo możemy się tu spierać o Muladhare kontra Manipurę jeszcze przez 20 postów i nic z tego nie wyniknie. mam jedno konkretne pytanie do ciebie - czy próbowałaś kiedykolwiek jakiejś regularnej praktyki cielesnej? niekoniecznie jogi, może taniec, spacery boso, cokolwiek co ściąga uwagę z głowy do ciała?
no właśnie, bo te nasze dywagacje o tym czy to Muladhara czy Manipura to w sumie akademickie gadanie dopóki człowiek nie wejdzie w jakąś praktykę i nie zobaczy co się dzieje. u mnie z gruntu to tak wyglądało - dużo wiedzy, zero zmiany, a potem zacząłem chodzić boso po trawie i to brzmi banalnie ale coś ruszyło. nie mówię że to cudowny lek ale ciało zaczęło w ogóle istnieć w moim radiu
Norbert, to nie jest 'pośredni dowód'. to że jakaś technika pomaga nie znaczy że diagnoza była trafna. aspiryna pomaga na ból głowy ale nie diagnozuje jego przyczyny. ostrożnie z takim rozumowaniem bo prowadzi do błędów
hej wracam bo byłem trochę offline - mam pytanie do Wierzchoslawaa. napisałaś że boisz się mieszkać sama. to jest lęk przed czym konkretnie? przed tym że coś się stanie fizycznie, czy bardziej takie emocjonalne 'nie dam rady'? bo to może być ważne do zrozumienia od której strony podchodzić
okej ale powiem coś może mało romantycznego. to co opisuje Wierzchoslawaa to jest lęk separacyjny połączony z brakiem poczucia własnej skuteczności i to są pojęcia z psychologii a nie z systemu czakr. i te dwie rzeczy mają konkretne techniki pracy. dlaczego tak bardzo chcemy to przekładać na język energii? czy to jest pomocne?
no i właśnie Dobrochna ma tu punkt. różne mapy, to samo terytorium. i tak naprawdę techniki uziemienia które działają na Muladhare to są dokładnie te same techniki które psychologia proponuje przy lęku separacyjnym, tylko w innym opakowaniu. nie ma tu sprzeczności
rytm dnia... hmm. nie bardzo. wstaję o różnych porach, jem kiedy jestem głodna, czasem zapominam jeść, spię nieregularnie. to też jest problem?
no to jest odpowiedź. serio, zanim zaczniesz z wahadełkiem i kamieniami to zrób najpierw tę jedną rzecz - wstań jutro o tej samej porze co pojutrze i co potem. to brzmi za prosto żeby miało działać ale Muladhara to jest rytm, powtarzalność, ziemia pod nogami. nieregularne życie to nieregularna energia podstawy, to logiczne
wybaczcie że się wtrącam bo jestem tu nowa w sensie na tym wątku - ale to co piszesz o tej nieregularności i o tym że śpisz i jesz chaotycznie, to ja dokładnie tak samo mam i też zawsze myślałam że to po prostu mój styl życia a nie że to może być powiązane z czymś głębszym. czy to naprawdę ma związek z czakrami?
śledzę ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was pracował z afirmacjami pod Muladhare i to faktycznie coś zmieniło? bo czytałam że 'jestem bezpieczna, ziemia mnie wspiera' i podobne, i zastanawiam się czy to nie jest trochę... puste jeśli się nie wierzy w to co się mówi
dokładnie, i tu wchodzi ta technika wzroku o której mówiłem wcześniej. afirmacja + kierunek wzroku w dół + oddech + kontakt z podłogą to jest wielokanałowe wejście do Muladhary. brzmi skomplikowanie ale w praktyce to jest usiąść na podłodze i powiedzieć kilka zdań. nic trudnego
Swarog, dobra, ale nie nakręcaj za bardzo tej techniki wzroku jako czegoś super szczególnego. to jest jedna z wielu technik uważności i jest pomocna ale nie jest żadnym przełomem. Wierzchoslawaa potrzebuje czegoś prostego i codziennego, nie kolejnej złożonej metody do wypróbowania
haha macie racje ze się pogubiłam. dobra spróbuje podsumować co wychodzi z tej dyskusji praktycznie: 1) regularny rytm dnia jako podstawa, 2) coś cielesnego, 3) może afirmacje ale z ciałem a nie tylko głową. coś jeszcze? i czy ktoś poleca jakiś konkretny kamień na Muladhare bo czytałam o obsydianie i granecie
Kamień do Muladhary - czerwony jaspis, to jest klasyka i naprawdę solidna robota. Czarny turmalin jeśli chodzi o ochronę i uziemienie, hematyt też. Ja polecam zacząć od jednego, nie od razu kupować całą kolekcję, bo potem człowiek nie wie co działa a co nie. Połóż go na kości ogonowej albo trzymaj w kieszeni przez kilka dni i obserwuj czy coś się zmienia w samopoczuciu.
Dobry plan od Wierzchoslawaa, ale dodam jedną rzecz bo myślę że to ważne. Ten rytm dnia to nie jest coś co musisz od razu robić perfekcyjnie. Muladhara lubi małe, powtarzalne gesty. Nie 'od jutra wstaję zawsze o 7 i jem śniadanie o 7:15 i medytuję 20 minut'. Jeden element. Na przykład - zawsze piję kawę lub herbatę siedząc, nie na stojąco. Serio, to może być aż tak prosta rzecz. I robisz to codziennie. To już jest sygnał dla energii podstawy że masz strukturę.
Tola, no właśnie, i to jest właśnie ten problem który mnie trochę wkurza w tej dyskusji. połowa tego co jest 'pracą na Muladhare' to jest po prostu higiena życia. regularne spanie, jedzenie, ruch, struktura dnia. to by każdy psychiatra zalecił osobie z lękiem. nie mówię że to źle, bo to DZIAŁA, ale nie wiem czy musimy to owijać w ezoteryczną bawełnę żeby to było wartościowe
hej przepraszam że dopiero teraz ale byłam od rana poza domem i właśnie czytam wszystko naraz 🙂 kamienie - okej, czerwony jaspis zapisałam. mam pytanie do Bogusi - gdzie można kupić żeby nie być okantowaną? bo czytałam że sporo sklępów sprzedaje podróbki albo kamienie 'ładowane' byle jak. jest jakaś zasada?
Wierzchoslawaa, kupuj zawsze od kogoś kto podaje skąd pochodzi kamień. Brazil, Indie, RPA - konkretne miejsce. jak ktoś pisze tylko 'naturalny czerwony jaspis' bez żadnej informacji skąd to red flag. i jak możesz to kup w sklepie stacjonarnym żeby dotknąć, bo kamień który 'wybierasz' fizycznie ma inną energię niż random paczka z internetu. to jest ważne przy pracy z czakrami
o, ja mam doswiadczenie z kupowaniem kamienio! przez internet kupilam raz 'hemazyt' i przyszlo cos co bylo kompletnie niemagnetyczne i jakies zbyt lsniace, noramlny hematyt jest troche magnetyczny. wiec mozna sprawdzic przynajmniej podstawowe wlasciwosci fizyczne czy nie jest to malowany plastik albo sztuczne szklo. jaspisą nie sprawdzisz tak latwo ale przynajmniej mozna poczytac jak wyglada naturalna struktura
wracając do tego co Wierzchoslawaa napisała o rytmie - mnie ciekawi jedna rzecz. piszesz że zapominasz jeść. to jest naprawdę charakterystyczne. ja przez długi czas miałam dokładnie tak samo i dopiero ktoś mi powiedział że to jest 'nieobecność w ciele', dosłownie - nie czujesz sygnałów ciała bo jesteś za bardzo w głowie. to się łączy z Muladhara, bo zakorzenienie to jest właśnie bycie w ciele. czy to do ciebie trafia?
@Wizjonerka myślisz że to od razu psychiatra? może trochę za duże działo. ja rozumiem troskę ale Wierzchoslawaa może po prostu mieć typowy stan przepływu gdy robi coś wciągającego, nie? to nie jest od razu dysocjacja patologiczna
Vizjonerka ma rację i dobrze że to powiedziała. i przepraszam że się tu wtrącam z czymś może niezbyt ezorycznym ale Wierzchoslawaa, to o czym piszesz o zapominaniu jedzenia i tych godzinach, to brzmi jak ktoś kto żyje bardzo w głowie i ma słaby kontakt z ciałem. to jest dokładnie to co psychologowie nazywają dysregulacją. energetycznie owszem, Muladhara, ale dosłownie też - ciało mówi że go nie słuchasz. oba poziomy
hmm, czytam tę rozmowę i mam pytanie może głupie - jak to jest z tym kontaktem z ciałem? bo ja też często zapominam o głodzie, ale myślałam że to normalne gdy się jest zajęta. skąd wiadomo kiedy to jest już ten problem z Muladhara a kiedy po prostu rozproszenie uwagi?
Aniela, to nie jest głupie pytanie. różnica jest mniej więcej taka: rozproszenie uwagi jest sytuacyjne, masz ważne zadanie, wciągasz się i tracisz poczucie czasu. ale wracasz do siebie. natomiast jeśli to jest stały wzorzec, niezależnie od sytuacji, jeśli ciało jest dla ciebie czymś co 'przeszkadza' albo po prostu nie istnieje, to już jest inny temat. nie diagnozuję Wierzchoslawaa, ale to pytanie warto sobie zadać uczciwie
okej zatrzymajmy się chwilę. wyszliśmy trochę daleko od kamieni i rytmu dnia i zaczęliśmy od psychiatrii. rozumiem że to z troski, i Vizjonerka ma punkt, ale proponuję żebyśmy nie robili z Wierzchoslawaa przypadku klinicznego na forum. ona pytała o Muladhare i kamienie. możemy wrócić do tego?
Wieszczbita ma rację w kwestii tematu. wróćmy. Wierzchoslawaa pytała o kamień - jaspis czerwony, dałem już znać. dodam jeszcze obsydian na uziemienie, ale obsydian jest mocny i nie każdy go dobrze toleruje, więc zacznij od jaspisą. i powiem ci co mi kiedyś działało na rozregulowaną Muladhare: gotowanie. serio. codzienny kontakt z żywnością, krojenie warzyw, gotowanie zupy, coś prostego. to jest rytuał ziemi. próbowałaś kiedyś gotować regularnie?
gotowanie... haha, to jest słaby punkt. potrafię żyć na kanapkach przez tydzień. ale to ciekawe że o tym mówisz bo ostatnio miałam jeden dzień gdy ugotowałam zupę i faktycznie wieczorem czułam się jakoś inaczej, spokojniej. myślałam ze to przypadek. a może nie był?
