Hej, mam pytanie ktore mnie nurtuje od jakiegos czasu. Zaczełam pracowac z bidżamantrami, konkretnie z RAM dla Manipury i HAM dla Vishuddhy, ale mam taki problem - jestem absolutna lajkonicą w sanskrycie i chyba wymawiałam to strasznie. Kolezanka mi nawet powiedziała ze brzmi jak bełkot a nie jak mantra 😀 Zastanawiam sie czy jak ktos nie zna sanskrytu i mowi te mantry z polskim akcentem albo przekrecona wymową, to czy one w ogole dzialaja? Czy efekt jest slabszy? Mnie troche zablokował ten temat, bo nie wiem czy nie robie sobie krzywdy zamiast pomagac. Ktos sie orientuje?
To bardzo czeste pytanie wsrod poczatkujacych i ciesze sie ze je zadajesz, bo faktycznie warto sie nad tym zatrzymac zanim sie wejdzie w regularna praktykę. Tradycja mowi, ze bidżamantry sa przede wszystkim wibracyjne, tzn. liczy sie dzwiek i rezonans ktory tworza w ciele, a nie to czy rozumiesz znaczenie. Krotkie mantry jak LAM, VAM, RAM, YAM, HAM, OM sa stosunkowo proste w wymowie i nawet z polskim akcentem nie powinnas znieksztalcac ich az tak bardzo. Gdzie konkretnie masz problem z wymowa? Bo to roznica czy chodzi o samo A czy o koncoGloskę.
No i tutaj juz bym sie troche zatrzymal. 'Liczy sie wibracja a nie znaczenie' - to ładna teoria ale skad to wiadomo? Tradycja tantryczna traktuje te mantry bardzo precyzyjnie, lacznie z miejscem artykulacji w jamie ustnej. M na koncu np. to nie jest przypadkowe M - to nosowe zamkniecie ktore powoduje rezonans w klatce piersiowej albo glowie zalezne od mantry. Jak ktos robi z tego po polsku cos w stylu 'raam' z otwartym a i polskim R, to nie wiem czy to jeszcze ta sama mantra.
Dzwiek to dzwiek, cialo go odbiera nawet jak nie wie co znaczy. Mowiłam kiedys RAM bez zadnej wiedzy co to, po prostu sledząc nagrance z internetu, i fizycznie czułam cieplo w okolicach splotu stonecznego juz po kilku minutach. Nikt mi nie mowi ze to efekt placebo, moge powiedziec same cos o sobie. Te skrot mantry sa tak krotkie i proste ze nawet polska wymowa nie powinna ich zniszczyc. Gorzej by było z dluzszymi mantrami ale tu mowimy o jednej sylabie.
A ja sie pytam inaczej - czy w ogole jest jakis 'prawidlowy' sposob wymowy RAM czy LAM? Bo czytalem ze nawet wsrod tradycji indyjskich sa roznice regionalne. Nie wszyscy w Indiach wymawiaja to tak samo, prawda? To skad wiadomo ze jedna wersja jest 'ta prawdziwa'?
Fanar trafi w sedno. W sankrycie klasycznym jest jeden zapis dewanagari, ale rzeczywiscie realizacje fonetyczne roznią sie zalenznie od regionu, szkoly i mistrzow. Jesli przyjac ze istnieje jedna jedyna poprawna wymowa to juz na poziomie samej Indii problem jest nierozwiazany. Z tego co znam tradycje tantryczna, priorytetem jest nie perfekcja artykulacyjna lecz to co nazywaja bhawana - stan wewnetrzny, nastawienie, skupienie na miejscu w ciele i kolor/swiatlo zwiazane z czakra. Mantra to klucz ale klucz dziala tez kiedy troche rdzewieje.
Ojej swietnie ze ten watek sie pojawil, bo ja tez sie balam zebym nie robiła czegos zle! Ćwiczyłam z YouTube i ten gos co nagrał tutorial wymawiał OM zupełnie inaczej niz drugi tutorial i sie gubiłam ktory jest 'ten prawdzwy'. W koncu wzięłam te z ktora moje gardło czuło sie lepiej, brzmiało bardziej naturalnie. Moze to naiwne podejscie ale chyba nie zrobiłam sie krzywdy? 😉
Dobra ale z praktycznego punktu widzenia - jest gdzies jakis konkretny zapis wymowy tych mantr po polsku? Jakies przyblizone wskazowki? Wiem ze idealu nie osiagne ale wolalbym wiedziec do czego dazyc. Szukałem i wszedzie sa albo same nagrania albo zapis dewanagari ktory nic mi nie mowi.
Podaje co wiem ze zrodel, nie wymysle. LAM - L jak polskie L, A krotkie i jasne, M nosowe domkniete (wibracja w podniebieniu). VAM - W bilabialne, nie V zębowe jak po angielsku. RAM - R jezykowe rolowane lub dotykowe, A krotkie. YAM - J jak w 'jak', A, M nosowe. HAM - H przydechowe, A, M. OM - O przechodzi plynnie w U i zamyka sie w M nosowe, nie 'om' jak po angielsku. To minimum ktore warto wiedziec, reszta to cwiczenie.
Hmm, a czy jest jakis sposob zeby sprawdzic czy mantra 'działa', niezaleznie od wymowy? Pytam bo sama nie wiem jak rozroznić ze robię dobrze czy zle, nie mam zadnego punktu odniesienia.
Sluchajcie, a co jak ktos w ogole nie czuje nic podczas mantr? Recytuje, skupia sie, siedzi grzecznie, i kompletna pustka. Ani ciepla ani mrowienia ani nic. Czy to znaczy ze robie cos zle, czy czakra jest tak zablokowana ze nawet mantra nie przebija, czy moze po prostu nie mam 'czucia energetycznego' i to jest do wyrobienia? Bo zaczynalam z wielka nadzieja a teraz troche sie frustruje ze nic nie odczuwam.
Wracajac do tematu wymowy - jest jeszcze jeden aspekt o ktorym nikt tu nie wspomnial. Czestotliwosc i rytm. W wielu tradycjach mantre powtarza sie 108 razy (mala koronka lub malala), i ten rytmiczny, powtarzajacy sie dzwiek sam w sobie ma dzialanie niezaleznie od semantyki. Mowiac krotko: monotonny rytm wprowadza umysl w stan odmiennej swiadomosci i to juz samo w sobie otwiera czakre bardziej niz perfekcyjna artykulacja. Wiec nawet z przekrecona wymowa ale w marrythimie 108 powtorzeń mozna osiagnac wiecej niz z perfekcyjna wymowa recytowana bez skupienia raz.
Kurczę, nie spodziewałam sie ze temat rozrosnie sie tak szybko, dzieki wszystkim za głosy. To czego sie dowiedziałam - 1. krotkie bidżamantry sa wybaczajace jezeli chodzi o wymowe, 2. wazna jest intencja i skupienie na czakrze, 3. jest jakis minimalny standard wymowy ktory warto znac (dzieki Antos58!), 4. czucia energetycznego mozna sie nauczyc. Zostaje przy praktyce ale teraz bede bardziej swiadoma tego jak wymawiami VAM i RAM. Mam jeszcze jedno pytanie - czy sa bidżamantry ktore sa szczegolnie trudne do opanowania i na ktrore warto uwazac bardziej?
OM jest deceptively proste - wielu ludzi mowi je zbyt krotko albo z akcentem na M, a powinno byc raczej O-U-M z plynnym przejsciem. Poza tym HRIM i KRIM jesli kiedys bedziesz siegac po bardziej zaawansowane mantry poza podstawowymi bidżamantrami czakr - te juz wymagaja naprawde dobrego przewodnika. Ale przy samych siedmiu podstawowych spokojnie mozna sie uczyc samemu z dobrych nagran.
Dobra, a mam pytanie bo czytałam ten watek od poczatku i sie troche gubię - Iwonka wspomniana na górze ze OM powinno byc O-U-M z płynnym przejsciem, ale wszedzie na tych filmikach z youtube słyszę ze to sie konczy na mmmmm wibrowaniem, długim. To jedno wyklucza drugie czy jak? Bo nie bardzo rozumiem czy ta 'M' na końcu ma byc krotka czy długa
Mam pytanie do tych co praktykuja dlugo - czy kiedykolwiek ktos z was robil jakis test kontrolny, mówię serio. Np. przez miesiac mantry dla konkretnej czakry i weryfikacja stanem czakry przed/po? Wahadlem, sesja u bioenergoterapeuta, cokolwiek. Bo rozmawiamy tu o wymowie, intencji, rytmie - ale czy któs realnie sprawdzal skutecznosc a nie tylko opisywal 'czułam cieplo'?
Wracajac do tego co wspomnial Antos o rytmie i 108 powtorzeniach - jest tu jeszcze jeden aspekt który mnie zawsze ciekawił. W tradycji buddyjskiej i hinduskiej mala koronka (japa mala) sluzy włásnie do liczenia, zeby umysl nie musial sie zajmowac liczeniem i mogl sie skupic na wibracji. Czyli paradoksalnie ta mechanika liczenia zwalnia uwage. Czy ktos tu praktykuje z mala? Bo to zmienia calkowicie jakosc praktyki w moim odczuciu.
Jest jeszcze cos o czym mało się tu mówi - stan przed praktyka. Wchodze w mantry inaczej kiedy sie najpierw uziemie, szczególnie przy Muladharze. Jak siadam prosto do LAM bez żadnego przygotowania to jest jakby... sucho. A jak wczesniej poleze na trawie albo chocby trzymam kamien (ulubiony to smoky quartz przy korzeniu) przez kilka minut, to wibracja jest glebsza. Nie wiem jak to wytlumaczyc inaczej, ale to jak roznica miedzy zardzewiala i naoliwiona maszyna.
do Swadhisthany to karneol jest klasyczny, pomaranczowy, i faktycznie trzymanie go w dloni podczas VAM robi roznice - przynajmniej u mnie. Ale uwazaj zeby nie przesadzic z iloscia sesji na raz przy sakralnej, bo jak masz tam zastoj energii to intensywna praca moze na poczatku wywolac sporo emocji. Kiedys płakałam przez pol godziny po sesji i nie wiedzialam skad to sie bierze, a pozniej dotarło ze to było wlasnie odblokowanie.
a skad wiedziec czy te emocje po sesji to odblokowanie czy ze cos sie dzieje nie tak? Pytam bo tez miałam raz płacze po medytacji i sie przestraszyłam że zrobiłam coś złego
no ale 'czujesz sie lzej' to bardzo subiektywne kryterium. moglbys sie czuc lzej po placzu bo placze po prostu fizjologicznie obniżają napiecie, niezaleznie od czakr. to nie jest dowod ze cos energetycznego sie odblokwalo, to jest dowod ze cialo sie wyladowalo emocjonalnie. te dwie rzeczy mozna roznic interpretowac.
ok to wracajac do konkretów - mam pewien problem praktyczny. Próbowalem VAM dla sakralnej i po tygodniu nie czuje nic specjalnego. Ani ciepla ani mrowienia, po prostu siedzę i powatrzam sylabe. Ile czasu realistycznie potrzeba zanim cos sie zacznie dziac? Nie chce slyszec 'kazdy jest inny' bo to mi nic nie mówi 🙂
ojej a ja robiłam VAM i w ogole nie wiedziałam ze trzeba gdzieś fokusowac wzrok wewnetrzny, myślałam ze wystarczy mowic! To zmienia postać rzeczy, bede probowac z tym swiatełkiem pomarańczowym 🙂 Ciekawe ile to zajmie zanim cos poczuje, bo juz prawie traciłam nadzieje
widzę ze kilka osób pyta o 'brak czucia' podczas mantr i chce dodac jedna rzecz - jest roznica miedzy brakiem czucia a czuciem subtelnym ktore sie ignoruje bo sie szuka duzego doznania. Mnie długo zajelo zanim zrozumialam ze te delikatne, ledwo zauważalne pulsowanie to jest wlasnie to, a nie jakis wielki przelom. Moze warto pytac nie 'czy czujesz cos wyraznego' ale 'czy cokolwiek jest inaczej niz przed'.
no to brzmi pocieszajaco ale i tak mam wrazenie ze po tych wszystkich postach dalej nie wiem czym sie rozni 'malo efektywna mantry z bledna wymowa' od 'mantry ktora w ogole nie działa'. Czy jest jakas granica? Bo jezeli nawet z beznadziejna wymowa mozna miec efekty (jak mówila Cebulka wczesniej) to po co w ogole sie starac poprawnie wymawiać?
Antos to dobrze ujal. Dodam ze w tantrycznych zrodlach czesto podkresla sie ze bidżamantry to nie sa slowa z leksykalnym znaczeniem, ktore mozna przetlumaczyc. To sa dzwiekowe kody, vibrational seeds jak sie mówi po angielsku. Sama struktura dzwiekowa ma byc brama, nie komunikat. Z tego punktu widzenia wymowa jest wazna ale nie jako poprawnosc gramatyczna - raczej jako nosnik wibracji.
rozumiem teorie o vibrational seeds i w ogole, ale mam pytanie do tych co to mówia - czy bidżamantry naprawdę działają inaczej niz inne kombinacje dzwiekow o podobnej wibracji? Bo gdybysmy wzięli jakis inny wyraz polski z podobną wysokoscia tonu i struktura sylabiczna, to dlaczego nie miałby działac tak samo? Czym LAM jest inne od polskiego słowa 'lam' (jak 'lamentuje')? Serio pytam, nie ironicznie.
