Hej, zakładam ten temat bo od dłuższego czasu coś mnie gnębi i nie wiem czy to kwestia czakry czy coś innego zupełnie. Mam 26 lat i nadal mieszkam z rodzicami, nie dlatego że nie mam kasy (pracuję), ale dlatego że... nie potrafię sobie wyobrazić że mogłabym żyć sama. Jak pomyślę o wzięciu własnego mieszkania to mam dosłownie panikę w brzuchu, mam wrażenie że ziemia się pode mną usuwa. Zaczęłam czytać o Muladhara i coś mi tam kliknęło, bo piszą właśnie o lęku przed brakiem bezpieczeństwa, niestabilności, o tym że człowiek nie potrafi stanąć na własnych nogach. No i fizycznie mam często zimne stopy i nogi, dolny kręgosłup boli mnie od lat. Testowałam wahadełkiem na sobie i nad czakrą korzenia prawie nic nie robiło, takie małe kółeczko ledwo ledwo. Czy wy też tak to widzicie? Może ktoś miał podobnie?
To co przedstawiasz brzmi bardzo znajomo jeśli chodzi o Muladhara, te objawy fizyczne szczególnie - zimne kończyny, ból dolnego kręgosłupa to klasyczne sygnały zastoju w czakrze korzenia. Ale zanim to orzekniemy, powiedz mi jedno: jak u ciebie z poczuciem 'zakorzenienia' w ogóle? Czy masz jakieś miejsce albo sytuację gdzie czujesz się naprawdę bezpiecznie i uziemiona? Bo to by dużo powiedziało o tym, czy ta czakra jest zamknięta, czy bardziej zablokowana punktowo.
No wiesz, ja pamiętam jak sam miałem podobny etap - to była ze mną historia dość długa. Czakra korzenia to nie tylko kwestia mieszkania i finansów, to dużo głębiej, to jest cały fundament tego jak czujesz że masz prawo być tu gdzie jesteś, że ziemia pod tobą 'trzyma'. Wahadełko ledwo chodzące nad Muladhara to rzeczywiście często znak niedoczynności ale jedno pytanie mam: czy wahadełko testowałaś sama na sobie, leżąc, czy jak? Bo od techniki też to zależy mocno.
Dobra, zatrzymajmy się chwilę bo tu się miesza kilka rzeczy. Objaw 'nie mogę mieszkać sama' to może być Muladhara, ale równie dobrze może to być zwykłe dorastanie w rodzinie gdzie nie rozwijano samodzielności. Nie chcę umniejszać temu co czujesz, ale martwi mnie trochę gdy ktoś od razu idzie w 'to blokada czakry' zamiast pomyśleć czy może warto też pogadać z kimś, nie koniecznie ezoterycznie. Czakry i psychika idą razem, nie jedno zamiast drugiego.
Ja tam nie jestem ekspertem ale troche mnie ciekawi ten wątek bo sam miałem chyba coś podobnego, no może nie az tak ze strachem przed samodzielnoscia, ale ta niestabilnosc i ciagle czucie jakby grunt sie usuwal pod nogami - to bylo u mnie dokladnie tak. Skończylo sie ze zaczalem chodzić boso po trawie codziennie i to naprawde pomoglo, serio. Śmiesznie brzmi ale uziemienie fizyczne robiło swoje. A czy ty w ogole masz jakis kontakt z natura na co dzien?
wybaczcie że wchodzę bo jestem tu raczej nowa jeśli chodzi o czakry, ale ta rozmowa mnie bardzo wciągnęła. Chciałam zapytać - jak się w ogóle odróżnia blokadę Muladhara od nadczynności? Bo czytałam gdzies że i jedno i drugie może powodować lęk, tylko inaczej się objawia, i teraz nie wiem jak to interpretować w swoim przypadku
To co piszesz o terapii - ważne. Praca z czakrami nie zastąpi terapii, ale może ją uzupełnić, szczególnie jeśli blokada siedzi głęboko i ciałem. Czakra korzenia odpowiada za poczucie że 'mam prawo tu być i jestem bezpieczna' - lęk separacyjny i blokada Muladhara mogą się wzajemnie nakręcać i to nie jest kwestia wyboru co jest 'prawdziwą' przyczyną. Jedno pytanie praktyczne: czy próbowałaś kiedyś medytacji z wizualizacją czerwonego światła przy kości ogonowej? To podstawowa technika na tę czakrę i często daje wymierne efekty nawet po kilku sesjach.
Hej, ja bym jeszcze dodał że w pracy z Muladhara jest jeden aspekt który sie czesto pomija a mianowicie wzrok. Serio, to moze brzmiec dziwnie ale jest taka technika gdzie pracujesz z czakra korzenia przez skupianie wzroku na konkretnych punktach - patrzenie w dol, na ziemie, na korzenie drzew, na stopy. Chodzi o to zeby dosłownie wzrokiem 'zakorzeniac sie' w fizycznym swiecie. Nie wiem czy wszyscy to znaja ale mi to kiedys polecil jeden bioenergoterapeuta i zadziałalo.
Blanka ma rację co do przyporządkowania zmysłów - w klasycznym ujęciu Muladhara korespoduje z powonienie, a wzrok to Ajna. Ale ta technika ze wzrokiem skierowanym w dół jako ćwiczenie uziemiające to zupełnie inna rzecz i tu Swarog też nie mija się z sensem. To po prostu ćwiczenie uwagi, nie praca z czakrą wzroku. Tylko warto to odróżniać żeby nie było zamieszania.
No właśnie, i tu jest ciekawy punkt - bo jak skupiasz wzrok na ziemi, na korzeniach, na tym co jest pod twoimi stopami, to pracujesz przede wszystkim z uwagą i obecnością w ciele, a to z kolei wspiera Muladhara. Nie dlatego że wzrok 'należy' do tej czakry, ale dlatego że kierujesz świadomość w dół ciała. Ja to rozumiem jako metodę pracy pośredniej. Takich technik jest wiecej, np. w niektórych tradycjach jogi nidry też pracuje się z dolna czakra przez wyobrażanie sobie ciężaru ciał, przez uziemienie kości ogonowej - i tam też wzrok jest zamknięty ale działa coś podobnego w wyobraźni.
okej to mam pytanie bo chyba zagubilam się trochę w tym wątku - ta praca z wzrokiem o której mówi Swarog, to znaczy konkretnie co się robi? Bo siedzisz i patrzysz w ziemię i to ma pomagać? Chciałabym spróbować ale nie do konca rozumiem jak to technicznie wygląda
mnie tez to ciekawi! i w ogóle cały ten wątek o wzroku to coś czego nie znałam. Ale wróćmy na chwile do mojej sytuacji - zastanawiam się czy to że całe życie 'patrzę w górę' do rodziców po wsparcie, zamiast na własne stopy, to ma jakiś sens w tej symbolice? Może to naiwne ale jakoś tak mi to skojarzyło
Trochę na marginesie ale powiem szczerze - wahadełko nad własną czakrą to dla mnie mało wiarygodna diagnostyka, bo badasz sama siebie i podświadomie możesz kierować ruchem w stronę tego czego się spodziewasz. To nie atak, sama tak kiedyś robiłam i dużo mi to nie mówiło. Lepiej jeśli może ktoś bliski sprawdził albo bioenergoterapeuta. To tylko moje zdanie.
Skanowanie dłonią nad własnym ciałem jest możliwe choć trudniejsze niż skanowanie kogoś innego. Kładziesz dłoń kilka centymetrow nad daną częścią ciała i poruszasz powoli, szukając zmian - obszary 'puste' to uczucie braku oporu albo wręcz wciągania dłoni, obszary nadaktywne to wyraźne ciepło lub mrowienie. Ale Dobrochna ma trochę rację - samodzielna diagnostyka jest obarczona dużym błędem bo wiemy czego szukamy i mózg chętnie podpowiada. Dlatego zawsze polecam żeby potwierdzić u kogoś drugiego zanim wyciagnie się wnioski.
okej wróćmy bo zagubilam ten watek z wzrokiem - Bellatrix napisała o skanowaniu dlonia, ze obszary 'puste' to wciaganie dloni, a geste to opor i cieplo. Mam pytanie do Wierzchoslawaa - jak ty to czulas kiedy probowas nad soba? Bo rozumiem ze wahadlo ledwo drzalo, ale czy probowlas tez dlonia?
szczerze to nie probowalam dlonia nad soba, w ogole nie wiedzialm ze tak mozna. myslalam ze wahadlo to podstawowe narzedzie diagnostyczne. A jak sie w ogole trzyma te reke? nad czakra korzenia to znaczy nad... krociem? bo troche nie wiem jak to fizycznie wyglada i czuje sie gluptasem ze pytam 🙂
hej, nie ma gluptasow, to normalne pytanie. Muladhara anatomicznie jest u podstawy kregoslupa, miedzy kością ogonową a spojeniem lonowym, wiec w praktyce reke trzymasz nad dolna czescia brzucha albo nad okolicami dolnego kregoslupa jesli lezysz na boku. Nie nad krociem dosłownie, wiecej z przodu, nizej od pepka. I poruszasz powoli, jakby 'omacujesz' powiedzmy 15-20 cm nad skora.
dobra ale mam pytanie do calej dyskusji o tej diagnostyce dlonia - czy to w ogole dziala jak sie jest poczatkujacym? bo Dobrochna powiedzial wczesniej ze wahadlo jest malo wiarygodne bo mozna nieswiadomie kierowac ruchem, ale dlonmi nie mozna przypadkiem tez 'wymyslic' co sie czuje? np jak bardzo chce znalezc blokade to moje zdanie moze mi podpowiedziec ze cos czuje chociaz nic tam nie ma
Blanka ma racje. I dodam jeszcze cos: wiarygodnosc diagnostyki samodzielnej wzrasta kiedy objawy fizyczne i emocjonalne zgadzaja sie z tym co 'czujesz' badajac. Jezeli masz od dawna problemy z kolana, leki i poczucie niestabilnosci, i DODATKOWO dlon pokazuje cos w okolicach Muladhary, to te informacje sie potwierdzaja wzajemnie. Jeden sygnal to za malo. Kilka sygnlow z roznych zrodel to juz cos.
wracajac do tego co mowilem o wzroku - przepraszam ze troche namieszalem z tym przypisaniem do Muladhary, Blanka miala racje ze zmysl wzroku to klasycznie Ajna. Ale ta technika o ktorej mowilem to nie jest twierdzenie ze wzrok 'nalezy' do korzeniowej, bardziej chodzi o to ze fizyczne skupienie uwagi poprzez wzrok na tym co jest ponizej ciebie - podloga, ziemia, korzenie - aktywuje uwage w dolnej czesci ciala. To bardziej psychosomatyka niz dogmat energetyczny.
to ciekawe bo ja wlasnie mam to 'zycie w glowie' - caly czas analizuje, planuje, martwiem sie co bedzie, kompletnie jakby moj srodek ciezkosci byl gdzies w okolicach czola a nie w calym ciele. moze dlatego czakra korzenia jest taka cicha, bo ja caly czas jestem 'gore' a nie 'dol'? nie wiem czy to ma sens
Słuchajcie, to jest ciekawy watek ale chce powiedziec cos co moze byc niepopularne. To ze ktos 'zyje w glowie' i ma leki to jest opis doslownie polowy spoleczenstwa. I ta polowa nie ma zablokowanej Muladhary - ma po prostu nerwice albo tryb zycia ktory wymusza ciagla analize. Nie mowie ze czakry nie istnieja, ale boje sie ze szukamy energetycznych wytlumaczen dla rzeczy ktore maja calkowicie prozaiczne przyczyny.
Uczciwa odpowiedz i rozumiem. Mam jedno pytanie do ciebie - czy podczas terapii pracowaliscie konkretnie nad tym ze chcesz byc samodzielna, czy raczej psycholog pomagal ci rozumiec skad sie to bierze? Bo to roznica miedzy zrozumieniem problemu a zmiana zachowania.
Wiesz co, to co mowisz o rozumieniu bez zmiany to jest wlasciwie klasyczny opis niedoczynnosciowej Manipury, nie tylko Muladhary. Swiadome rozumienie bez sily sprawczej, bez woli dzialania, bez tej energii 'robie to'. Manipura to wola i sprawczosc, i jezeli jest tam zastoj to mozesz miec cala wiedze swiata i nadal stac w miejscu. Ciekawi mnie czy masz tez problemy z trawieniem bo to jeden z sygnlow fizycznych.
@Wizjonerka no nie sygnalizowala wprost ale opisala biernosc i brak zmiany mimo wiedzy, to jednak brzmi jak Manipura, nie?
Norbert, nie. Biernosc moze byc sto rzeczy - lek, depresja, trudne wzorce, brak praktycznych narzedzi w terapii. Nie kazda biernosc to Manipura. To samo co Blanka mowila o Muladhara - objawy sa niespecyficzne. Trzymajmy sie tego co Wierzchoslawaa opisala a nie dokladajmy nowych hipotez bez pokrycia.
okej wiec żebym podsumowała gdzie jesteśmy - mam blokadę Muladhary (prawdopodobnie), żyje w głowie zamiast w ciele, miałam terapię która mi dała rozumienie ale nie zmianę, i teraz szukam czegoś co ruszy coś praktycznie. dobrze rozumiem? bo czuje ze w tej dyskusji trochę się rozproszyliśmy i sama już nie wiem co mam robić dalej 🙂
