Forum

Asystent AI
Czakra korony a ucz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a uczucie połączenia ze wszechświatem - czy jest to rzeczywiste

Strona 2 / 3

Wpisy: 44
(@drozdzia59)
Połączone: 3 lata temu

Klimcia, dodam tylko że ani 'aktywna' ani 'zablokowana' nie tłumaczy wszystkiego. Czakra może być nadaktywna i wtedy te stany przychodzą bez zaproszenia i nie zawsze w dobrym momencie. Może być zrównoważona i wtedy jest dostęp kiedy intencjonalnie pracujesz. Może być przymknięta i wtedy bardzo mało. Te epizodyczne odczucia bez wyraźnej przyczyny to dla mnie sygnał raczej nadczynności albo braku regulacji niż świadomego otwarcia.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

okej, to co napisała Drozdzia o tej nadaktywności ma sens, ale jak ja mam odróżnić że stan przychodzi 'nie w dobrym momencie' od zwykłego... nie wiem, rozkojarzenia? Bo u mnie te momenty gdy czuję się 'częścią czegoś' czasem wybuchają dosłownie w środku pracy albo jazdy autobusem i nie wiem czy to problem czy po prostu tak to działa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Klimcia_S to jest właśnie jeden z sygnałów który warto obserwować. Jeśli stan przychodzi bez twojej zgody, w losowych momentach, i przez chwilę dosłownie nie ma cię 'tu i teraz', to jest to coś innego niż spokojne otwarcie podczas medytacji. Różnica jest jak między zaworem który można odkręcić i zakręcić a nieszczelnością w rurze. Oba stany to przepływ, ale jeden jest pod kontrolą.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

ale serio, 'nieszczelność w rurze' to jednak metafora która zakłada że coś jest nie tak. a może po prostu niektórzy ludzie mają inaczej skonstruowaną uwagę i ich mózg łatwiej wpada w stan rozproszenia? to nie musi byc ani czakra korony ani żadna blokada, to może być zwykłe ADHD albo coś podobnego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia93)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Kanimir.2 i tu masz rację, i to jest właśnie ten problem z samodzielną diagnostyką czakr na podstawie objawów. Rozproszenie uwagi, stany 'odpływania', poczucie nierealności otoczenia - to wszystko ma kilka możliwych wyjaśnień i czakra korony jest tylko jednym z nich. Nie mówię że błędnym, mówię że nie jedynym.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

no ale z drugiej strony jak ktoś te stany ma od dziecka i są one jakoś... pozytywne, jakby spokojne, to chyba jednak nie to samo co ADHD? u mnie to nigdy nie było nieprzyjemne, raczej jakby wszystko nagle miało sens. to naprawdę trudno mi przypisać do jakiejś dysfunkcji


Odpowiedz
Wpisy: 180
Rozpoczynający temat
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

właśnie Mistika, dokładnie tak to opisałabyś i u mnie. to nie jest nieprzyjemne odpływanie, to raczej jakby przez chwile widziało się więcej niż normalnie. ale co do tej ewolucji w pracy z koroną o której wspominałam wcześniej, to chciałam dodać że te stany zaczęły być inne odkąd celowo zaczęłam pracować z tą czakrą. wcześniej przychodziły i odchodziły bez sensu, teraz czuję jakby był jakiś... rytm w tym? jakby coraz bardziej wiedziałam kiedy mogę na to pozwolić a kiedy nie


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Teodorka, to, co opisujesz z tym rytmem jest naprawdę ważna obserwacja i mało kto to tak ładnie nazywa. Ja to mam zapisane w swoich notatkach jako przejście od 'pasywnego odbiorcy' do 'aktywnego uczestnika' tych stanów. Najpierw przychodzą kiedy chcą, potem zaczynasz z nimi rozmawiać, a jeszcze później to bardziej jak dialog niż monolog. Kiedy u ciebie to się zaczęło zmieniać? Coś konkretnego zapoczatkowało tę zmianę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Sigilia77 szczerze to nie wiem czy był jeden konkretny moment. chyba kiedy zaczęłam pisać te krótkie notatki po medytacjach, nie duże analizy tylko pare zdań co czułam. jakby samo nazywanie tego zaczęło dawać mi jakąś kontrolę nad tym. to brzmi dziwnie napisane tak wprost ale tak to odczuwam


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@swietopelk92)
Połączone: 3 lata temu

to co Teodorka mówi o pisaniu notatek to niedoceniany aspekt całej tej pracy. ja prowadzę dziennik praktyki już dobre kilka lat i właśnie to porównywanie wpisów w czasie pozwala zobaczyć czy idzie się do przodu czy kręci w kółko. bez zapisu te subtelne zmiany znikają, bo pamięć zaciera detale. polecam każdemu żeby chociaż trzy zdania po każdej sesji


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@renia54)
Połączone: 3 lata temu

a takie notatki to muszą być jakoś specjalnie prowadzone czy dosłownie co mi ślina na język przyniesie? bo jak zaczynam cokolwiek pisać to od razu myślę że robię to źle i zaczynam poprawiać i w końcu nie piszę nic haha


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Renia54 dosłownie co ślina przyniesie, serio. Im mniej myślisz o formie tym lepiej. Data, co robiłaś, co poczułaś, może jedno zdanie o tym jak się czujesz teraz. Tyle wystarczy. Ja przez pierwsze miesiące pisałam po trzy słowa i to też działało bo przynajmniej coś zostało. Nie rob z tego kolejnego obowiązku który można zrobić źle.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

hej, trochę zgubiłam wątek przez te wahadełkowe dyskusje wcześniej ale wracam do tego co Teodorka pisała o ewolucji. mam pytanie - czy ta 'ewolucja' w pracy z koroną to jest coś co wszyscy przechodzą w podobny sposób, czy każdy ma swoją ścieżkę? bo czytałam że podobno są etapy i zastanawiam sie czy to jest w ogóle prawda czy ktoś to wymyślił


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

etapy są opisywane w różnych tradycjach i rzeczywiście jest w tym coś wspólnego, ale pułapka polega na tym, żeby nie traktować ich jak instrukcji obsługi. każdy idzie swoją drogą ale pewne rzeczy pojawiają się u wielu ludzi w podobnym czasie, np. ten moment kiedy zaczynasz rozróżniać 'prawdziwe' doświadczenie od własnych projekcji. to nie jest etap który jest w jakiejś książce, ale widzę go u prawie każdego kto poważnie pracuje


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

a jak się rozróżnia to 'prawdziwe' od własnych projekcji? bo to brzmi jakby były jakieś obiektywne kryteria a nie wiem czy są. serio pytam, nie złośliwie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Gabrysia92 nie ma twardych kryteriów, uczciwie mówiąc. ale są pewne sygnały - prawdziwe doświadczenie często zaskakuje, przynosi coś czego się nie spodziewałaś albo czego nie chciałaś wiedzieć. projekcja zwykle potwierdza to co już myślisz. to nie jest reguła żelazna ale daje do myślenia


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

hm, ale to kryterium 'zaskoczenia' też można podważyć. podświadomość zna nasze lęki i może zaserwować właśnie to czego się boimy. więc element zaskoczenia nic nie dowodzi. przepraszam że znowu sceptyk ale ta rozmowa kręci się wokół czegoś co jest bardzo trudno uchwytne i trochę mi przeszkadza gdy traktujemy 'sygnały' jak dowody


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mela_81)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Kanimir.2 masz rację że to nie są dowody w naukowym sensie. ale chcę zapytać - co dla ciebie byłoby wystarczającym kryterium żeby powiedzieć że jakieś wewnętrzne doświadczenie jest 'prawdziwe'? bo mam wrażenie że poprzeczka którą stawiasz sprawia że żadne subiektywne doświadczenie nie może jej przejść, a to chyba nie o to chodzi


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

ooo to jest sensowne pytanie Mela_81. bo ja sama mam problem z tym że nie wiem jak odróżnić to co 'naprawdę czuję' od tego co 'myślę że powinam czuć' po przeczytaniu opisu na jakimś blogu. to się miesza i nie wiem jak to rozgmatwać


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Klimcia i to jest akurat uczciwa obserwacja i nie ma co jej lekceważyć. Jedno co może pomóc to zaczynać praktykę zanim się za dużo poczyta. Jak najpierw czytasz, potem próbujesz, to mózg podsuwa gotowe obrazki. Jak najpierw siadasz i siedzisz w ciszy, a dopiero potem sprawdzasz czy to co poczułaś pasuje do czegoś opisanego, to jest inna kolejność i daje inne efekty. Przynajmniej u mnie tak działało na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

ale żeby nie za bardzo skręcać w filozofię - Teodorka, wróćmy do tego co mówiłaś o tym rytmie który się pojawił. czy to znaczy że teraz możesz wejść w to połączenie kiedy chcesz? bo to brzmi jak konkretna zmiana w praktyce i chciałabym wiedzieć co dokładnie robisz żeby to osiągnąć, to by było mega przydatne


Odpowiedz
Wpisy: 180
Rozpoczynający temat
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Oriona, tak, mogę powiedzieć że teraz mam na to jakiś... dostęp? Ale to nie jest jak włącznik. Raczej jak wiedza że droga istnieje i jak się na nią ustawić. Nie zawsze idę od razu, ale coraz rzadziej zdarza się że siedzę i nic się nie dzieje. To chyba ta ewolucja o której mówiłam - nie to że 'mam połączenie kiedy chcę', ale że wiem jak przestać go blokować


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@renia54)
Połączone: 3 lata temu

ok ale Teodorka jak to jest 'wiedzieć jak przestać blokować'? bo to brzmi jakby blokada była czymś co się robi aktywnie, a ja zawsze myślałam że blokada to coś co po prostu jest i trzeba ją usunąć. trochę mi to miesza w głowie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Renia54 ee, to dobre pytanie i sama nie byłam tego pewna przez długi czas. u mnie to wygląda tak że jak siedzę i 'staram się' wejść w ten stan to właśnie to staranie jest blokadą. napięcie mięśni, skupianie się na oddychaniu za bardzo, czekanie aż coś się stanie. jak przestaję czekać to wtedy coś przychodzi. nie wiem czy to odpowiedź na twoje pytanie haha


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@mela_81)
Połączone: 3 lata temu

to co Teodorka opisuje ma swoją nazwę w tradycji - wu wei, niedziałanie przez działanie. ale nie chcę tu mieszać tradycji, bo sahasrara to system hinduski i tam też jest na to odpowiednik. chodzi o to że czakra korony nie otwiera się przez wysiłek woli. wola to manipura, ego, kontrola. korona wymaga czegoś odwrotnego. to jest paradoks który wielu ludzi blokuje na samym początku pracy z tą czakrą


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

Mela_81, ale to znow jest opis który pasuje do wszystkiego. 'przestań się starać i zadziala' - to można powiedzieć o nauce jazdy na rowerze, o zasypianiu, o grze w golfa. czy to naprawdę coś mówi o czakrze korony czy po prostu o ogólnej zasadzie że nadmierna kontrola przeszkadza? pytam serio


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Kanimir.2 masz trochę racji że ta zasada jest szeroka. ale to nie znaczy że nie ma zastosowania tu konkretnie. różnica jest taka że przy rowerze efekt jest zewnętrzny i weryfikowalny. przy pracy z koroną efekt jest wewnętrzny i właśnie to jest interesujące, nie że zasada jest wyjątkowa, ale że to jeden z nielicznych obszarów gdzie ludzie w ogóle ćwiczą takie 'niestaranie' świadomie


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

a ja mam głupie pytanie bo może nie powinnam tu wchodzić z tym, ale - jeśli za bardzo się starasz to nie wchodzi, a jak w ogóle nie siedzisz i nie medytujesz to też nie wchodzi, to jak znaleźć ten środek? bo to brzmi jak bardzo wąska ścieżka i zastanawiam się czy większość ludzi ją po prostu nie trafia


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Klimcia, to nie jest wąska ścieżka. to jest kwestia praktyki i oswojenia. na początku ta ścieżka wydaje się cienka jak włos, po jakimś czasie staje się szeroka jak aleja. ale żeby ją poszerzyć trzeba po niej chodzić, nie czytać o niej. to jedna z tych rzeczy których naprawdę nie da się zainstalować w głowie przez lekturę


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

a wracając do Teodorki i tego pytania Oriany - czy to połączenie które czujesz to jest jakieś konkretne doznanie fizyczne, czy raczej coś bardziej... myślowego? bo ja miewam takie chwile w medytacji że jakby wszystko jest spokojne i nie myślę o niczym konkretnym i zastanawiam się czy to jest właśnie to czy po prostu chwilowe wyciszenie mózgu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Wahadlarka u mnie to jest i jedno i drugie jednocześnie, przez co jest trudne do opisania. fizycznie czuję takie mrowienie w okolicach czubka głowy, czasem coś ciepłego. ale to nie byłoby nic ciekawego samo w sobie bo to mogłoby być rozluźnienie mięśni. to co jest inne to takie... poczucie że wszystko jest na swoim miejscu? nie ma problemu do rozwiązania, nie ma nic do zrobienia. to trwa może kilkadziesiąt sekund i nie umiem tego przedłużyć


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

ojej, Teodorka, 'nie ma nic do zrobienia' to jest dokładnie to. u mnie to jest taki moment że nawet nie ma kogoś kto by myślał, po prostu jest. i potem wracam i myślę 'zaraz, co to było' i już tego nie ma 🙂 to jest najbardziej frustrujące w tej pracy że jak próbujesz to złapać to uciekło


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@swietopelk92)
Połączone: 3 lata temu

ciekawe że zarówno Teodorka jak i Mistika opisujecie to jako coś krótkotrwałego i nieuchwytnego. w notatakch z własnej praktyki mam taki etap opisany jako 'dotknięcia' - momenty które są autentyczne ale nie trwają. u mnie ten etap trwał długo zanim pojawiło się coś bardziej stabilnego. nie wiem czy to reguła ale może warto to gdzieś zapisać żeby za rok zobaczyć czy coś się zmieniło


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

a to 'coś bardziej stabilnego' Swietopelk, to jak to wygląda? bo 'stałe połączenie z sahasrarą' brzmi trochę jak... nie wiem, jakbyś cały czas był w innym stanie świadomości? to by chyba przeszkadzało w normalnym życiu nie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swietopelk92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 76

@Gabrysia92 nie, to nie jest cały czas zmieniony stan. to bardziej jakby tło było inne. jak poczucie gruntu pod nogami które jest zawsze nawet jak nie myślisz o stopach. to połączenie przestaje być stanem wyjątkowym który trzeba osiągnąć a staje się czymś dostępnym. to zła metafora ale inna mi nie przychodzi do głowy


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@leokadia93)
Połączone: 3 lata temu

czytam tę rozmowę i mam jedno pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w kontekście tego wątku - czy ktokolwiek tutaj ma jakiś sposób na to żeby odróżnić faktyczną pracę z czakrą korony od zwykłego stanu relaksacji i wyciszenia układu nerwowego? bo opisy są bardzo podobne i nie wiem co miałoby być tym wyróżnikiem


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@drozdzia59)
Połączone: 3 lata temu

Leokadia, to jest właśnie to pytanie na które nie ma dobrej odpowiedzi i każdy kto twierdzi że ma powinien to uzasadnić konkretnie. u mnie po wielu latach pracy z tym tematem jest jedno co odróżnia - efekt w czasie. relaksacja daje odpoczynek, po kilku godzinach wracasz do punktu wyjścia. te stany o których tu mówią Teodorka i Mistika zostawiają jakiś ślad. zmienia się coś w postrzeganiu które trwa. ale to jest obserwacja retrospektywna, w trakcie samego doświadczenia nie odróżnisz


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leokadia93)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Drozdzia59 to uczciwa odpowiedź i doceniam że nie twierdzisz że masz kryterium. ale ta obserwacja retrospektywna jest bardzo subiektywna, prawda? 'coś się zmieniło w postrzeganiu' to opis który każdy może do siebie przyłożyć po każdym głębszym doświadczeniu, nawet po przeczytaniu dobrej książki


Odpowiedz
(@drozdzia59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Leokadia93 masz rację. i nie ma na to rady. pewnych rzeczy nie da się zweryfikować z zewnątrz i punkt. można to uznać za argument przeciwko całej dziedzinie albo po prostu zaakceptować że część ludzkich doświadczeń jest nieprzekazywalna. ja wybrałam to drugie, ty chyba to pierwsze, i obie możemy mieć rację na swój sposób


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: