Forum

Asystent AI
Czakra korony a ucz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a uczucie oderwania się od ciała - bezpieczeństwo praktyki

Strona 1 / 2

Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

Hej, mam taki problem i nie wiem do końca jak to opisać. Od jakiegoś czasu podczas medytacji czuję się jakbym... odpływała? Nie wiem czy to właściwe słowo. Zaczęłam pracować z czakrą korony, robiłam wizualizacje złotego światła nad głową, śpiewałam OM i po kilku sesjach zaczęłam czuć dziwne oderwanie od ciała. Jakbym siedziała kawałek wyżej niż moje ciało, albo jakby moje ręce nie były moje. Trochę mnie to niepokoi bo czytałam gdzieś że to może być znaak zbyt otwartej Sahasrary bez zakorzenienia. Czy to bezpieczne w ogóle? Czy ktoś miał podobnie? Jak szybko to przeszło bo mnie to trochę przeraża...


Odpowiedz
70 odpowiedzi
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie, to klasyczny objaw nadaktywnej korony bez podstawy. Jak pracujesz intensywnie z Sahasrarą a zaniedbałaś Muladharę to się tak dzieje, energia leci w górę bez zakorzenienia i człowiek dosłownie 'odpływa'. Ja miałam to samo, trzy lata temu robiłam intensywne medytacje z kryształami i przez tydzień czułam się jak duch we własnym ciele. Trzeba teraz skupić się na czakrze korzenia, koniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Poczekaj zanim zaczniesz diagnozować. To uczucie oderwania podczas medytacji nie zawsze jest objawem rozregulowanej czakry, to może być po prostu stan głębokiej relaksacji albo lekka dysocjacja której nie trzeba od razu przypisywać do Sahasrary. Pytanie do autorki tematu - jak długo to trwa PO medytacji? Bo to jest kluczowe. Jeśli mija po kilku minutach od zakończenia to co innego, a jeśli chodzi za tobą cały dzień to już warto się temu przyjrzeć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Danka73 no własnie to jest to ze zostaje na dluzej. Czasem po kilka godzin mam to uczucie ze jakby nie do konca tu jestem, raz miałam to do wieczora. I nogi takie lekkie jakby nieprawdziwe. To mnie właśnie przeraziło najbardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Kilka godzin to już jest sygnał żeby zwolnić z tą praktyką. Serio. To nie jest kwestia tego czy czakra korony jest nadaktywna czy nie, to jest kwestia bezpieczeństwa praktyki w ogóle. Jak ktoś zaczyna intensywnie otwierać górne czakry bez solidnego przygotowania i bez zakorzenienia to właśnie to się dzieje. I nie mówię tego żeby straszyć, ale żeby powiedzieć wprost: na jakiś czas zostaw tę Sahasrarę i wróć do podstaw.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wybaczcie że się wtrącam z takim pytaniem ale szczerze nie rozumiem mechanizmu. Jak to fizycznie działa, to znaczy energetycznie, że praca z jedną czakrą 'rozkręca' drugą bez zakorzenienia? Pytam bo jestem sceptyczna wobec tego wszystkiego ale ten opis oderwania od ciała brzmi bardzo realistycznie i ciekawie.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

To nie tyle rozkręca drugą, co zaburza proporcje. Wyobraź sobie słup energii - jak za dużo ciągnie ku górze bez czegoś co trzyma dół, całość się chwiejei. Muladhara to fundament, bez niej każda praca z wyższymi czakrami może prowadzić do takich stanów. Przynajmniej tak to rozumiem po latach praktyki. Ale Czarodka ma rację że najpierw uziemienie.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@wieszczbitaa)
Połączone: 2 lata temu

a jakie kamienie pomagaja na muladharę? bo słyszałem ze czarny turmalin albo obsydian ale nie wiem czy to prawda czy nie, i czy w ogóle pomagają jak się już ma taki problem czy tylko zapobiegawczo


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Wieszczbitaa turmalin tak, obsydian też, ale ja bym teraz nie skupiała się na kamieniach tylko na fizycznym uziemieniu. Kamienie to wspomaganie, a nie główna metoda. Chodzenie boso po trawie, kontakt z ziemią, czerwone kolory, jedzenie ciężkich pokarmów, to działa szybciej jak ktoś ma już aktywny problem z odpływaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do całej tej dyskusji, bo coś tu nie gra. Czy ktoś w ogóle brał pod uwagę że to uczucie oderwania od ciała może mieć całkiem przyziemną przyczynę, niedobór żelaza, niedociśnienie, niewyspanie? Medytacja może to po prostu ujawnić albo nasilić. Nie mówię że czakry nie istnieją, tylko że zanim ktoś wrzuci problem w ramy 'nadaktywna Sahasrara' to warto wykluczyć fizjologię. Byłaś ostatnio u lekarza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Teodozja59 byłam jakiś czas temu i wszystko bylo ok, ale przyznam że o niedoborze żelaza nie myślałam. Muszę sprawdzić. Chociaż to uczucie zaczęło się dokładnie po tych medytacjach z koroną więc mi się wydaje że to jednak związek...


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Obie macie rację i nie ma tu sprzeczności. Może być i jedno i drugie naraz. Organizm fizyczny i pole energetyczne nie są oddzielne, wzajemnie na siebie wpływają. Jak komuś brakuje żelaza to pole energetyczne jest już osłabione i intensywna praca z koroną może to jeszcze bardziej rozregulować. Więc: lekarz tak, ale i uziemienie też, jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie, Danka to ładnie ujęła. I jeszcze jedno - chciałam zapytać jak wyglądały te twoje medytacje. Robiłaś to rano czy wieczorem, jak długo trwała jedna sesja i czy robiłaś jakiekolwiek zamknięcie po medytacji? Bo to jest częsty błąd że ktoś otwiera energię a nie zamyka sesji porządnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Czarodka57 wieczorem zwykle, chyba z 30-40 minut, i szczerze to nie robiłam żadnego zamknięcia bo nie wiedziałam że trzeba. Kończyłam kiedy czułam że skończyłam i tyle. Nie wiedziałam że to istotne...


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

No i masz odpowiedź. Wieczorem, bez zamknięcia, długa sesja na koronie. To jest przepis na dokładnie to co opisałaś. Wieczorne medytacje na wyższych czakrach to w ogóle temat do osobnej dyskusji bo one mogą zaburzać sen i granicę między stanami. A brak zamknięcia to jak zostawienie okna otwartego na oścież w zimie i dziwienie się że wieje.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

przepraszam ze się wtrącam ale co to znaczy 'zamknięcie sesji'? Czy to jakiś konkretny rytuał czy chodzi o coś ogólnego? Pytam bo sam medytuję i nie miałem pojęcia że powinno się coś specjalnego robić na koniec


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Zamknięcie to po prostu świadome zakończenie stanu medytacyjnego. Może być różne, niektórzy robią kilka oddechów skupionych na ciele, inni wizualizują zamykanie czakr do 'normalnego' wymiaru, jeszcze inni po prostu deklarują słownie że kończą praktykę. Chodzi o to żeby nie wychodzić z głębokiego stanu zbyt gwałtownie i nie zostawiać pola energetycznego 'otwartego'. Przynajmniej trzy powolne oddechy z uwagą na ciało i poczucie nóg na podłodze, to minimum.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Do kwestii bezpieczeństwa tej praktyki - jest jeszcze jeden aspekt który rzadko się tu porusza. To nie tylko kwestia zakorzenienia w Muladharze ale też tego co Sahasrara w ogóle 'otwiera'. Praca z koroną to wchodzenie w rejony gdzie granica między własną świadomością a... czymś zewnętrznym robi się cieńsza. Dlatego tak ważne jest żeby dolne czakry były stabilne zanim w ogóle dotykasz korony. Inaczej nie wiadomo co wpada przez to otwarte okno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Hydromanta87 a to już zaczyna brzmieć jak coś z innej bajki. Jedno to energetyczna równowaga, drugie to sugerowanie że przez otwartą Sahasrarę coś 'wpada'. Nie chcę żeby autorka tematu zaczęła się bać własnych medytacji z powodu takich klimatów.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Teodozja59 nie chodziło mi o straszenie, i nie twierdzę że to reguła. Tylko mówię że to jest bardziej złożone niż 'otwórz wszystkie czakry i będzie dobrze'. Granice energetyczne to realny temat dla osób które intensywnie pracują. Rozumiem sceptycyzm ale to już historia dla innego wątku, tutaj liczy się najpierw uziemienie autorki.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

ok więc jeśli dobrze rozumiem to to zamknięcie które opisuje Jarzebina, to jest po prostu żeby ciało wiedziało że skończyliśmy? Trochę jak... nie wiem, reset? Czy to bardziej działa na poziomie mentalnym czy energetycznym? Bo ja zawsze po prostu otwierałem oczy i tyle, i na razie nic złego się nie działo, ale może właśnie o to chodzi że nie wiem że się coś dzieje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Felicjan i to jest właśnie ten problem, że te rzeczy nie zawsze dają ostry sygnał od razu. Czasem działa miesiącami zanim coś się zbierze. Zamknięcie działa na obu poziomach jednocześnie, nie da się tego rozdzielić. Powiem ci jak ja to robię, nie jako jedyna słuszna metoda tylko jako przykład: trzy głębokie oddechy z uwagą na to jak powietrze wchodzi i wychodzi, potem mentalnie mówię sobie że wracam tutaj, do tego pokoju, do tej chwili. I zawsze dotykam czegoś fizycznego, ściany, podłogi, czegokolwiek. To tyle. Nie musi być skomplikowane.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

no to ja naprawde tego nie robiłam w ogóle, po prostu lezałam i jak poczułam ze już to już. Czasem nawet zasypialem od razu potem. To chyba jest najgorsza kombinacja tak? Wieczór, bez zamknięcia, i od razu sen...


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Zasypianie bezpośrednio po głębokiej medytacji na wyższych czakrach to faktycznie nie jest dobry pomysł, szczególnie bez zamknięcia. Sen to też stan zmienionej świadomości i jeżeli pole energetyczne jest w jakimś stopniu otwarte, to nie masz żadnej kontroli nad tym w jakim stanie przechodzisz. Nie mówię żeby się bać, ale warto to zmienić i zobaczyć czy uczucie oderwania ustąpi. Spróbuj przez jakiś czas medytować rano i zawsze kończ aktywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

właśnie to co mówi Danka jest ważne ale chcę dodać coś do tej kwestii granic o której mówiłem. To nie chodzi o strach. Chodzi o to że Sahasrara to nie jest czakra którą się po prostu 'otwiera' jak zakrętkę od słoika. To jest punkt gdzie pole osobiste styka się z czymś znacznie szerszym. I bez sprawnych granic energetycznych człowiek może to odczuwać dokładnie tak jak autorka, czyli że trochę nie wiadomo gdzie się kończy 'ja' a zaczyna 'nie-ja'. To jest neutralny opis, nie straszak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Hydromanta87 ok ale co to znaczy w praktyce 'sprawne granice energetyczne'? Jak się je sprawdza, jak się je wzmacnia? Bo jeśli to realna technika to chętnie posłucham, ale jeśli to metafora to mówmy że to metafora, żeby ludzie wiedzieli z czym mają do czynienia.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Teodozja59 to nie jest tylko metafora, choć rozumiem skeptycyzm. Granice energetyczne to zdolność do oddzielania własnych stanów emocjonalnych i energetycznych od cudzych albo od 'szumu' otoczenia. Technicznie wzmacnia je praca z Muladharą i Manipurą, wizualizacja ochronnego pola wokół ciała, uziemienie. Można to mierzyć np. obserwując czy po przebywaniu w tłumie człowiek czuje się kompletnie rozbity, czy potrafi zostać sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

ta kwestia z granicami jest dla mnie ciekawa bo trochę to ma sens nawet bez zakładania metafizyki. Ludzie z słabymi granicami psychologicznymi faktycznie bardziej przesiąkają stanami innych, to jest opisane w psychologii. Pytanie tylko czy to jest to samo co Hydromanta opisuje czy dwie różne rzeczy które brzmią podobnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Orlikowa imo to jest to samo zjawisko opisane z różnych perspektyw. Psychologia mówi o granicach Ja, praca energetyczna mówi o ochronie pola. Efekt jest ten sam. I te same metody często pomagają w obu ujęciach, bo praca z Muladharą przez sam swój fizyczny charakter, uziemienie, kontakt z ciałem, sprzyja też budowaniu poczucia własnej odrębności w sensie psychologicznym.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

no ale wracajac do tematu, bo się trochę odchodzimy. Autorka pytała o bezpieczeństwo praktyki z koroną. Czy ktoś powiedział jej konkretnie co teraz robić żeby ten stan oderwania ustąpił? Bo słyszę dużo teorii a mało praktyki. Zawilcowa62, jak długo już masz to uczucie i czy coś robiłaś od kiedy to się zaczęło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Wieslawka63 z tydzień już mniej wiecej. Przestałam w ogóle medytować odkąd to się zaczęło, bałam sie żeby nie bylo gorzej. Chodzę boso po dywanie haha, chyba tyle mogłam sama wymyśleć. Nogi dalej takie troche dziwne ale już nie tak intensywne jak na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

dobrze że przestałaś, to była dobra decyzja intuicyjna. Tydzień to nie jest długo, takie rzeczy często same się regulują jak się da ciału i polu spokój. Dywan to mało, naprawdę spróbuj trawy albo ziemi, bez butów, choćby kwadrans dziennie. I jedz konkretnie, ziemniaki, kasza, mięso jeśli jesz, warzywa korzeniowe. To brzmi banalnie ale naprawdę pomaga zbierać się do kupy.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam ze wchodzę ale obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z innej strony. Czy to uczucie oderwania od ciała podczas medytacji to zawsze coś złego? Bo ja czasem to mam i mi to nie przeszkadza, wręcz lubię ten stan. Czy to oznacza że mam też problem z koroną czy to zależy od czegoś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@danka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 169

@Brygidka58 kluczowe pytanie jest właśnie to co napisała Zawilcowa62 na początku, czy to zostaje po medytacji czy ustępuje. Jeśli w trakcie medytacji masz taki stan i potem wracasz normalnie do siebie to jest to zupełnie naturalne i przyjemne. Problem zaczyna się kiedy granica między stanem medytacyjnym a codziennym się zaciera i człowiek chodzi pół dnia jakby nie do końca w ciele.


Odpowiedz
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Danka73 aaaa ok, to u mnie zostaje może z godzinę najwyżej i mi to nie przeszkadza więc chyba spoko? Ale teraz się zastanawiam czy może powinnam jednak robić to zamknięcie o którym tutaj mówicie, żeby na przyszłość nie mieć problemu


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@wieszczbitaa)
Połączone: 2 lata temu

a wracajac do tych kamieni bo pytałem wcześniej i dostałem info o fizycznym uziemieniu, to czy kamienie w ogóle mogą pomóc przy tym oderwaniu od ciała? Mam czarny turmalin i troche mi żal że leży. Czy można go trzymać przy sobie jak się chodzi po ziemi albo coś


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Wieszczbitaa kamień możesz trzymać w lewej ręce albo wsunąć do kieszeni, to nie zaszkodzi i może wzmocnić efekt uziemienia. Turmalin ma tę właściwość że pomaga utrzymać energię przy ciele, jakby ją ściągał w dół. Obsydian jest mocniejszy ale bardziej wymagający, na początek pracy z Muladharą turmalin wystarczy. Tylko nie licz że kamień sam z siebie rozwiąże problem bez tej całej reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

szczerze? Mam inne zdanie niż większość tutaj. To co opisuje Zawilcowa62 może też oznaczać że Sahasrara zaczyna się otwierać i to jest naturalny proces, niekoniecznie patologia. Nie każdy stan oderwania to problem. Może zamiast 'naprawiać' to po prostu trzeba się nauczyć z tym żyć i powoli budować pojemność na takie stany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Wahadelka ale tu jest ten problem że kiedy ktoś nie ma ugruntowanej podstawy energetycznej i nagle zaczyna mieć stany dysocjacyjne, to 'uczenie się z tym żyć' bez zadbania o fundament to trochę jak mówienie komuś kto ma zerwane więzadło żeby uczył się chodzić. Tak, może w końcu będzie chodził, ale z trwałym kalectwem. Otwarcie Sahasrary bez stabilnej Muladhary to nie jest po prostu naturalny proces, to jest rozregulowanie i tak warto to nazywać.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

właśnie obserwuję ten wątek i mam pytanie do bardziej doświadczonych, bo mnie zastanawia jedna rzecz. Skoro te czakry są ze sobą połączone jak ten słup energii o którym pisała Jarzebina, to czy można w ogóle bezpiecznie pracować z koroną nie pracując najpierw od dołu? Czy jest jakaś kolejność która jest lepsza, czy to w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

no to kontynuując moje pytanie z końca bo nikt nie odpowiedział - czy naprawdę nie da się pracować z koroną bez wcześniejszej pracy z niższymi czakrami? bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że można zacząć od góry, inni że to szaleństwo. i teraz nie wiem co myśleć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Inwokacja odpowiem ci krótko: da się, ale to jakby zacząć budować dom od dachu. technicznie możliwe, efekty będą, tylko niekoniecznie takie jakich chciałaś. Zawilcowa62 jest żywym przykładem co się może stać gdy Sahasrara jest aktywna a korzenie śpią. to nie znaczy że każdy tak skończy ale ryzyko jest realne


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

z tym domem od dachu to fajna metafora ale trochę naciągana. są tradycje które celowo zaczynają od wyższych czakr i nie uważają tego za błąd. kundalini joga na przykład. więc nie wiem czy to jest tak oczywiste jak Czarodka57 mówi


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Wahadelka kundalini to jest coś zupełnie innego i tam jest konkretna praca z mistrzem, nie samodzielne leżenie wieczorem i medytowanie na czakrę korony bez zamknięcia. mieszasz dwie różne sytuacje


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: