właściwie Czarodka ma tutaj rację. kundalini joga w tradycyjnym rozumieniu to lata praktyki pod okiem nauczyciela, nie diy z youtube. porównywanie tego do sytuacji Zawilcowej to trochę nieporozumienie. Wahadelka czy masz przykład konkretnej tradycji która mówi żeby zaczynać od korony w samodzielnej praktyce?
czytam to wszystko i trochę mi głupio bo no... właśnie byłam tą osobą co leżała i medytowała sama bez żadnego przygotowania. ale teraz po tygodniu jak nie medytuję wcale to nogi już trochę lepiej czuję, chociaż nadal mam takie momenty że jak wstaję szybko to jakby podłoga jest daleko haha. czy to normalne że tak powoli ustępuje?
tydzień to naprawdę krótko Zawilcowa, nie martw się że powoli. to że jest poprawa to już dobry znak. ten objaw przy wstawaniu to klasyczny zawrót błędnikowy, niekoniecznie czakrowy, ale w połączeniu z tym co opisujesz warto żeby ustąpił zanim wrócisz do jakiejkolwiek medytacji. jak masz możliwość to zapytałabym kogoś kto robi skanowanie pola, żeby zobaczyć jak to wygląda od zewnątrz
a wiesz co Zawilcowa, ja miałam podobne z tą podłogą i u mnie trwało z dwa tygodnie zanim całkiem minęło. i to po dużo mniej intensywnej sesji niż twoja chyba. więc spokojnie, ciało potrzebuje czasu
to co mówi Danka o skanowaniu pola, mam pytanie bo jestem ciekawa, jak to właściwie działa w praktyce? bo rozumiem wahadełko nad czakrą, to jakoś sobie wyobrażam. ale skanowanie pola dłonią to co dokładnie osoba czuje? i czy da się to zrobić na sobie samej?
a ja się zastanawiam czy można jakoś samej sprawdzić stan korony wahadełkiem? bo dłonią nad własną głową to chyba niewykonalne fizycznie 😀
wahadełkiem jak najbardziej, kładziesz się na plecach, trzymasz wahadło nad czakrą korony, obserwujesz ruch. trudność jest taka że ręka blisko głowy może wpływać na ruch samym drżeniem, więc warto mieć długi sznurek. u mnie zawsze ktoś trzeci sprawdzał bo sam nad sobą nie ufałem wynikom
o właśnie, a co oznacza brak ruchu wahadełka nad czakrą? bo u mnie kiedyś tak było nad kopytkiem i nie widziałem co to znaczy. zatrzymało się prawie kompletnie
wrócę na chwilę do pytania Inwokacji o kolejność pracy z czakrami. jest jeszcze jeden argument poza metaforą domu - jeżeli zaczynasz od korony i coś zaczyna się poruszać energetycznie, to ta energia musi gdzieś spłynąć. jeśli niższe czakry nie są drożne, ona nie ma gdzie iść. i wtedy zostaje w górze. co moim zdaniem jest dokładnie tym co opisuje Zawilcowa
dokładnie to chciałam powiedzieć metaforą z dachem. ciesze się że Hydromanta to rozwinął bo ja nie miałam czasu tłumaczyć 🙂
przepraszam że wchodzę w środek, obserwuję ten wątek i zastanawiam się, czy te objawy oderwania od ciała to zawsze jest sprawa czakr? bo słyszałem że coś podobnego bywa przy hipoglikemii albo problemach z ciśnieniem. nie chcę być nieprzyjemny, pytam serio, skąd wiadomo że to energia a nie po prostu fizjologia
no i to jest właśnie moje pytanie bo nikt nie odpowiedział, skąd wiadomo że to czakra a nie coś innego? te zawroty przy wstawaniu, uczucie oderwania, to może być naprawdę wiele rzeczy fizycznych. nie chcę psuć dyskusji ale to chyba ważne żeby to rozróżnić?
no właśnie, i to jest ten problem że niektórzy tu piszą jakby to było jedno albo drugie. a ja ze swoich doświadczeń wiem że bywa tak że idzie się do lekarza, wyniki dobre, a objaw zostaje. i dopiero praca z energetyką pomogła. więc to nie jest takie zero-jedynkowe
czytam, czytam 🙂 i tak, mam wizytę umówioną, Danka już wcześniej mnie zmobilizowała. ale właśnie mi chodzi o to że tam gdzie byłam energetycznie przez te kilka tygodni medytacji to czułam naprawde jakby granica miedzy mna a reszta swiata byla taka rozmyta. i to jest to uczucie o którym piszę w temacie, nie wiem jak to inaczej opisac. to nie byl zawrót, to bylo cos innego jakby ktoś poluzował śruby trzymające mnie w moim własnym ciele
to o czym piszesz Zawilcowa to ma swoją nazwę w różnych tradycjach - depersonalizacja w psychologii, w energetyce mówi się czasem o rozluźnieniu ciała eterycznego albo o nadmiernym rozszerzeniu pola. i to jest właśnie ten moment kiedy granica energetyczna robi się porowata, nieprecyzyjna. to może być efekt zbyt intensywnej pracy z wyższymi czakrami bez uziemienia. i to jest trochę odpowiedź na Felicjana - nie albo-albo, tylko to są dwa języki opisujące tę samą rzecz albo dwa różne problemy nakładające się na siebie
hej a czy ta 'granica energetyczna' to jest to samo co aura? bo słyszałam że aura ma warstwy i że można ją wzmocnić. pytam bo to pojęcie granicy mi się wydaje ciekawsze niż mówienie tylko o jednej czakrze
no nie, ja też tak mam w tłumie! to znaczy że mam słabą granicę pola? i co z tym zrobić? bo to jest uciążliwe strasznie
wracając do tego co Zawilcowa napisała o tych śrubach, to jest bardzo trafny opis i rozumiem czemu ją to niepokoiło. ale mam pytanie - czy to uczucie pojawiało sie glownie podczas medytacji i zaraz po, czy zaczęło być stale obecne przez cały dzień? bo to rozróżnienie jest ważne przy ocenie czy jest jakiś realny problem z polem czy to tylko efekt samej medytacji który mija
