Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co mnie trochę uwiera przy pracy z wahadełkiem. Testuję czakry u siebie regularnie od jakiegoś czasu i zauważyłam, że... no, że wyniki jakoś dziwnie zgadzają się z tym, czego się spodziewam. Jeśli wiem, że ostatnio mam problem z wyrażaniem siebie, to wahadełko 'magicznie' pokazuje blokadę w Vishuddha. Jeśli jestem zmęczona i czuję się odcięta, to kręci się słabo nad Sahasrarą. Zaczęłam się pytać siebie: czy ja naprawdę to czuję, czy po prostu podświadomie prowadzę wahadełko tam, gdzie 'powinno' iść? Ktoś tu kiedyś pracował nad tym, żeby oddzielić własne oczekiwania od odczytu? Serio pytam, nie z ironią, bo sama nie wiem jak to ugryźć.
To bardzo uczciwe pytanie i cieszę się, że ktoś w ogóle je zadał, bo większość ludzi woli nie podważać własnych odczytów. Efekt ideomotoryczny jest czymś bardzo realnym i wahadełko jest na niego wyjątkowo podatne. Mikrodrgania mięśni ręki, których nie jesteśmy świadomi, sterują ruchem - i te drgania mogą być odpowiedzią na nasze oczekiwania, a nie na energię czakry. Co z tym robić? Po pierwsze, próbuj testować czakry bez wcześniejszego 'diagnozowania' siebie z objawów. Zacznij od wahadełka, a dopiero potem sprawdź, co według Ciebie powinno wyjść. Po drugie, zmień technikę trzymania wahadła, żeby minimalizować kontakt z ciałem - im dłuższy łańcuszek i luźniejsze trzymanie, tym mniejsza ideomotoryka. I po trzecie... najlepszym testem jest poproszenie kogoś obcego o zeskanowanie Twoich czakr bez podania żadnych informacji o sobie. Wtedy dopiero widać, czy coś realnie działa.
Prowadzę od jakiegoś czasu notatki z moich sesji wahadłem i zrobiłam sobie taki eksperyment. Przez miesiąc zapisywałam wyniki przed i po medytacji, bez analizowania objawów wcześniej. Wyniki były... niespójne. Raz blokada Anahata, raz nie, raz Manipura zamknięta, za tydzień otwarta - a ja nic specjalnego nie robiłam żeby ją odblokowywać. To albo znaczy, że czakry naprawdę tak się zmieniają z dnia na dzień, albo że moje odczyty są po prostu niestabilne. Nie wiem jak to interpretować. Albinek, czy ta zmienność z dnia na dzień jest według Ciebie normalna, czy to właśnie sygnał, że tu chodzi o coś innego niż energia?
Właśnie o to chodzi, Kolowa, że ta zmienność jest argumentem przeciwko wiarygodności całej metody. Robiłem podobne notatki, z tym że porównywałem też odczyty zrobione z odstępem pół godziny, przy identycznych warunkach. Wyniki były różne. Za każdym razem. Nie mówię, że wahadełko to oszustwo, ale pytanie o obiektywność jest jak najbardziej na miejscu. Co właściwie mierzy ten ruch - pole energetyczne czakry, czy stan skupienia mojej ręki?
Rozumiem tę wątpliwość i jest ona całkowicie uzasadniona, ale chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Zmienność odczytów nie musi być dowodem na zawodność metody, bo stan energetyczny naprawdę się zmienia, i to szybko. Zjadłeś coś ciężkiego, pokłóciłeś się z kimś, słabo spałeś - Manipura reaguje na to dość czule. Pytanie Kolowej jest dobre, bo dotyczy czegoś istotnego: jak odróżnić naturalną zmienność pola od artefaktu metody? Jedną z odpowiedzi jest kalibracja. Zanim zaczniesz testować czakry, przez kilka minut sedź z wahadłem nad neutralnym punktem - na przykład nad szklanką wody - i obserwuj, jak się zachowuje. To pokazuje Twój 'baseline', czyli jak wahadełko porusza się bez żadnego sygnału. Dopiero potem możesz interpretować odczyty nad czakrami jako znaczące.
Właziłam tu bo mam podobny problem, ale trochę inny kąt. Ja jak robię test wahadłem, to najpierw pytam wahadełko 'pokaż mi tak' i 'pokaż mi nie' żeby ustalić kod. I teraz kwestia, bo moja koleżanka mi mówiła, że to podejście gdzie najpierw pytasz o kod samo w sobie już determinuje wyniki, bo twój umysł od razu wchodzi w tryb 'chcę żeby to działało'. Nie wiem czy ona ma rację ale trochę mnie to rozbiło. Jak wy to robicie, od razu do czakr czy najpierw jakiś wstęp kalibracyjny?
ojej to brzmi strasznie skomplikowanie 😮 ja myslalam ze sie po prostu trzyma i patrzezy sie jak sie kreci haha. Mam pytanie moze gupie ale czy to w ogole ma znaczenie jakiej reki sie uzywa? bo gdzies czytalam ze prawa to energia yang a lewa to yin i ze to zmienia wynik?
dobra ale tu jest ważne pytanie które nikt nie zadał jeszcze. czy ktokolwiek z was próbował testowac czakry nieswiadomy tego, która jest która? tzn zasłonac sobie oczy i mieć kogoś kto przykłada wahadło nad daną czakrą, a wy nie wiecie nad którą? bo to jedyny sposob żeby wyeliminowac sugestię. bez ślepej próby to wszystko jest trochę jak horoskop - zawsze cos pasuje.
Ślepy test jest metodologicznie czysty, zgadzam się. Ale jest jedno 'ale' które warto uwzględnić. Jeśli przyjmujemy, że operujemy w polu energetycznym, to obecność drugiej osoby sama w sobie zmienia pole. Osoba trzymająca wahadło nad tobą wnosi swój własny stan energetyczny, intencję, skupienie lub jego brak. To nie jest wymówka żeby nie robić ślepych prób, ale to znaczy że wyniki mogą zależeć od tego, kto jest tą drugą osobą, a nie tylko od stanu czakry. Zrobiliśmy taki test z kilkoma osobami na warsztacie i wyniki były znacznie bardziej spójne między praktykami niż kiedy każdy testował siebie. Co może znaczyć różne rzeczy.
dobry punkt, Bogumil, ale to brzmi trochę jak zasłona dymna. bo jeśli wyniki zależą od tego, kto testuje, od stanu pola, od pory dnia, od kalibracji, od długości łańcuszka i od fazy księżyca, to kiedy w ogóle warunek jest spełniony żeby wynik był wiarygodny? na jakich warunkach powiedziałbyś że to NIE zadziałało?
To jest właśnie to pytanie, które warto mieć z tyłu głowy przy każdej metodzie diagnostycznej. Nie tylko przy wahadełku. Tyle że ja bym to sformułowała inaczej. Nie pytaj 'kiedy to nie zadziałało', tylko 'jakie wzorce są na tyle powtarzalne, żeby na nich polegać'. Po kilku latach pracy z wahadłem powiem wprost: traktuję je jako wstępne sposób, które wymaga potwierdzenia innymi metodami. Jeśli wahadło wskazuje Anahata, to sprawdzam czy mam też emocjonalne sygnały, jak się czuję w relacjach, czy pojawia się napięcie w klatce piersiowej. Jeśli zbiegają się trzy różne sygnały, to dalej pracuję. Jeśli tylko wahadło, to nie za bardzo. To nie jest ślepa wiara ani totalne odrzucenie metody.
hej, trochę z boku bo dopiero zaczynam z tymi czakrami, ale mam pytanie które mnie nurtuje od początku tematu. mówicie o tym efekcie ideomotorycznym i sugestii, ale czy to nie jest trochę tak ze każda metoda diagnostyki energetycznej ma ten problem? bo jak scanujesz dłonią, to też możesz poczuć ciepło tam gdzie 'chcesz' poczuć. jak medytujesz i skantujesz intuicyjnie, to jeszcze bardziej. dlaczego akurat wahadło dostaje tu po głowie a reszta metod jest ok?
Jestem w tym wątku i mam mieszane uczucia. Z jednej strony te argumenty o ideomotoryce są logiczne. Z drugiej, kiedy byłam u bioenergoterapeuty i ona pracowała beze mnie obecnej, tylko z moim zdjęciem, i potem opisała dokładnie to co czułam od miesięcy w okolicy splotu słonecznego i problemy z trawieniem, to jakoś trudno mi to złożyć na karb jej oczekiwań. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale sceptycyzm ma swoje granice.
No dobra a co z tym, że te odczyty wahadłem zmieniają się po spożyciu różnych substancji? bo słyszałam że niektóre rzeczy mocno zaburzają pole energetyczne i wtedy diagnostyka jest bez sensu. mam na myśli kawę, alkohol, podobno nawet mocne leki. coś wiem o tym, bo kiedyś robiłam sobie test po kawie i wyniki były zupełnie inne niż rano na czczo. czy to kolejny argument za tym że mierzymy stan fizyczny ciała a nie pole energetyczne?
no i właśnie to mnie zastanawia od kiedy Albinek to napisał - bo jeśli kawa czy alkohol zmieniają odczyt wahadłem, to jak to testować? tzn. czy ktoś robił porównanie, najpierw na czczo, potem po kawie, z tym samym wahadłem, nad tą samą czakrą? bo to byłoby akurat wykonalne jako eksperyment
ja robiłam coś podobnego, nie do końca metodycznie ale jednak. i po kawie rzeczywiście wahadło kręciło mi się szybciej i szerzej nad Manipurą, co mogłoby znaczyć nadaktywność - albo po prostu kofeinę w układzie nerwowym. nie wiem jak to rozdzielić
no ale moglibyscie chociaż sprobować taki eksperyment z ta zasloną oczu o którym pisałam wczesniej. bo tu przynajmniej jedno źródło błedu by odpadło. i do tego dolozyc test przed i po kawie. to juz cosik
ale chwila, czy to znaczy że alkohol by w tym pomagał czy przeszkadzał? bo z jednej strony niby zaburza pole, a z drugiej może rozluźnia rękę i redukuje ten efekt ideomotoryczny bo człowiek mniej myśli o tym co chce zobaczyć. haha trochę absurdalne ale pytam serio
czyli po alkoholu możemy dostać wynik który nam bardziej odpowiada, bo za mało myślimy żeby się powstrzymać. to akurat pasuje do tego co słyszałam od znajomej która robiła sesje 'po lampce wina żeby się rozluźnić'. twierdziła że wyniki były wtedy bardziej jednoznaczne. a teraz zastanawiam się czy to nie jest właśnie ten mechanizm
to ciekawe bo ja słyszałam odwrotne zalecenie, że przed jakąkolwiek diagnostyką energetyczną należy być absolutnie trzeźwą i najlepiej po lekkostrawnym posiłku. a tutaj wychodzi że może akurat trochę bałaganu w głowie daje bardziej 'płynny' odczyt. nie wiem co o tym myśleć
rozróżniłabym tu dwie rzeczy. rozluźnienie a otępienie to nie to samo. przy nadmiernym napięciu rzeczywiście możemy nieświadomie blokować ruch wahadła albo wymuszać konkretny. przy alkoholu tracimy jednak kontrolę w dużo mniej precyzyjny sposób. jest różnica między 'mniej blokuję sygnał' a 'lecę na autopilocie'
tu właśnie wchodzi rola praktyki. dobre wahadlarstwo to lata ćwiczeń w rozróżnianiu własnych ruchów intencjonalnych od tych które są odpowiedzią na coś. i szczerość wobec siebie, że to chyba najtrudniejsza część. większość osób zatrzymuje się na tym etapie gdzie wyniki są wygodne
lata ćwiczeń żeby nauczyć się czegoś czego i tak nie możemy zweryfikować zewnętrznie. to brzmi jak doskonały system zamknięty. im dłużej ćwiczysz tym bardziej wierzysz, im bardziej wierzysz tym mniej kwestionujesz, im mniej kwestionujesz tym dłużej ćwiczysz
hej a wracając do tej kawy, bo mam pytanie - czy to znaczy ze jak pijam kawę codziennie to moje czakry są cały czas w jakimś rozchwianiu? bo trochę niepokojące 😮 zawsze piję przed szkołą
no i tutaj dotykamy sedna - czy w ogóle wiemy co zmienia 'stan czakry' a co zmienia 'odczyt czakry'. bo to powinny być dwie rozne rzeczy. a w praktyce nie mamy jak ich rozróżnić. sama kawa nie powinna zmieniać pola eterycznego jeśli takie pole istnieje, ale zmienia nasz stan fizyczny który wpływa na ruch ręki
dokładnie i to jest kolejna warstwa tego samego problemu który próbujemy rozgryźć w tym wątku. mamy metodę diagnostyczną która jest czuła na wszystko - na stan emocjonalny, na kawę, na to kto trzyma, na długość łańcuszka - i twierdzimy że mimo to mierzy coś konkretnego. to wymaga naprawdę dużego zaufania do własnych odczytów
obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i muszę wtrącić coś z własnego podwórka. robiłam kiedyś taki test i poprosiłam koleżankę żeby trzymała wahadło nade mną kiedy ja nie wiedziałam nad którą czakrą. wyniki były... przypadkowe. totalnie. ale kiedy sama trzymałam i wiedziałam nad czym - nagle wszystko się zgadzało. wyciągnijcie z tego co chcecie
