Można samodzielnie, ale jest jedna pułapka. Kiedy robisz to nad własnym ciałem, twoje własne przekonanie o tym co powinno się pokazać potrafi wpłynąć na ruch. To nie jest wymówka żeby nie próbować, ale warto mieć to w głowie. Tosia, czy ty masz teraz jakiś pogląd z góry na to która czakra jest zablokowana? Bo jeśli masz, to może być trudno to pominąć.
Ja miałam dokładnie ten problem. Byłam tak przekonana że mam zablokowaną Anahata, bo czytałam o objawach i wszystko pasowało, a bioenergoterapeutka pokazała mi że to była Manipura. I wtedy retrospektywnie to miało sto razy więcej sensu, bo faktycznie miałam problemy z kontrolą i lękiem przed oceną, nie z relacjami samymi w sobie. Samo badanie zewnętrzne daje inny punkt widzenia.
O właśnie, to co Willowa mówi jest ważne. Ja sobie wyobrażałam różne rzeczy zanim do kogoś poszłam, i ona mi powiedziała coś zupełnie innego niż się spodziewałam. Trochę mnie to na początku zaskoczyło, ale potem... no to było trafniejsze. Tosia, czy w twoim otoczeniu jest ktoś zaufany kto robi takie skanowania? Bo internet to jedno, ale kontakt bezpośredni jest jednak inny.
Nie bardzo. Ciocia robiła trochę, ale ona jest bardziej od wahadełka, nie od czakr. Znajoma polecała kogoś z miasta, ale nie sprawdzałam czy ta osoba nadal działa. Trochę się też boję, że przyjdę z tym moim odcięciem od boskości i wyjdę z orzeczeniem że mam wszystko poprzestawiane i nawet nie będę wiedzieć od czego zacząć.
ale chwila, bo to brzmi jak że się boisz diagnozy bardziej niż samego problemu? Czy dobrze odczytuję? Bo to też jest coś, nie mówię że złego, ale to też mówi coś o tym co się dzieje.
To jest bardzo logiczne, tylko nie w sensie racjonalnym. To jest mechanizm. I mówię ci, to co opisujesz, ten lęk przed skonkretyzowaniem, to jest klasyczny sygnał że gdzieś tu działa też czakra korzenia. Sahasrara to jeden koniec, ale jeśli jest tam strach przed tym co 'naprawdę jest', to Muladhara jest zaangażowana. Glozka, czy ty to też tak widzisz?
To co mówisz o lekarzach to jest właśnie lęk egzystencjalny, i on jak najbardziej należy do Muladhary. Ale mnie bardziej zastanawia to co powiedziałaś wcześniej, że masz działkę. To się przez chwilę przewinęło i prawie zgubiliśmy ten wątek. Czy ta działka ma polanę którą opisujesz, czy to inne miejsce?
rozumiem. I zastanawiam się, bo jest coś tu na granicy dwóch wątków. Ta działka i jej strefy energetyczne to może nie być przypadek, że akurat tam czujesz to co czujesz. Czy próbowałaś kiedyś chodzić po niej powoli i sprawdzać czy w różnych miejscach czujesz coś innego? Nie z wahadełkiem, tylko po prostu somatycznie?
To jest własnie to co ja robię jak wchodzę w nowe miejsce. Najpierw chodzę bez planu, powoli, i staram sie czuć nogi. Nie myśleć, tylko czuć czy gdzieś jest cięzej, lżej, cieplej, chłodniej pod stopami. Działka ma swoje węzły energetyczne tak samo jak ciało ma czakry, i te węzły mogą sie z twoim polem albo grać albo kolidować. Tosia, czy tam są jakieś charakterystyczne drzewa, kamienie, może jakieś podmokłe miejsce?
To co mówisz o dębie i podmokłej części jest bardzo konkretne. Dąb stary, duży, na środku działki - to nie jest przypadkowe drzewo. Czy czujesz coś przy nim inaczej niż na polance? Bo te dwa miejsca mogą działać zupełnie odwrotnie na twoje pole.
Przy dębie czuję się... spokojnie? Nie tak jak na polance, gdzie jest ta lekkość i otwartość. Przy dębie to jest bardziej przyziemne uczucie. Jakby mnie coś trzymało. Dobrze trzymało, nie w sensie przygniatającym.
i to jest wlasnie to, to 'dobrze trzyma' przy dębie to jest uziemnienie. Tam gdzie czujesz się przytrzymana to jest twoja Muladhara którą działka ci aktywuje. Polanka daje lekkość korony. One sa razem na tej działce, jakby dwa bieguny. Czy masz jeszcze inne miejsca gdzie czujesz coś wyraźnego?
Zatrzymajmy się chwilę. Chryzoprazko, nie biegnijmy za szybko z mapowaniem całej działki, bo mamy tu wątek który jest o połączeniu z boskością i Sahasrarze, i ta działka jest do niego bramą, ale sama staje się teraz głównym tematem. Tosia, wróćmy na chwilę do sedna - czy to uczucie lekkości na polance to jest właśnie to co opisywałaś na początku jako odcięcie, czy to jest coś innego?
To jest kluczowe. To co opisujesz - że połączenie jest dostępne, ale nie 'wychodzi' z ciebie poza to jedno miejsce - to jest inny problem niż klasyczna blokada Sahasrary. To bardziej wygląda jak trudność z utrzymywaniem stanu albo z zakotwiczeniem tego co czujesz w ciele tak żeby działało też poza polankę.
To co mówisz o samochodzie jest takie znajome. Ja miałam podobnie z pewnym miejscem w lesie, tam byłam spokojna, a jak wracałam to szybko się to rozwiewało. Bioenergoterapeutka mi powiedziała że ciało pamięta ale nie potrafi samo przenieść tego stanu, bo nie ma nawyku. Czy ktoś tu wie czy są jakieś praktyki które się robi zanim wyjdziesz z miejsca mocy, żeby to zatrzymać?
Mam pytanie bo trochę z boku na to patrzę. Czy to jest tak, że jak już masz to połączenie na polance, to chcesz je zabrać do domu? Bo wydaje mi się że może właśnie chodzi o to żeby nauczyć się otwierać to też bez polanki, nie tylko przenosić. Te dwa podejścia to chyba trochę co innego.
Hmm. Chyba najpierw chcę zrozumieć. Bo jak nie rozumiem dlaczego polanka działa, to nawet jak zabieram ten stan do domu, to nie wiem co go wytworzyło i nie potrafię tego powtórzyć.
To jest bardzo dojrzałe podejście, serio. I odpowiedź może być w tej samej działce. Geomantka wcześniej pytała o mapowanie stref energetycznych i to jest właśnie ta droga do rozumienia, nie do posiadania wyniku. Czy myślałaś o tym żeby naprawdę powoli, może przez kilka wizyt, sprawdzić co dokładnie różne miejsca tam robią?
Cieszę się że to wraca, bo to jest właśnie to. Nie chodzi o zrobienie mapy żeby mieć mapę. Chodzi o to że w trakcie chodzenia i sprawdzania uczysz się rozpoznawać sygnały z własnego ciała. I to jest ta sama umiejętność która potem działa poza działką. Tosia, czy ta podmokła część którą omijasz - wiesz dlaczego jest nieprzyjemna, czujesz to w ciele, czy po prostu idziesz bo tam błoto?
To ciekawe że mówisz 'nie złe, tylko ciężkie'. Bo pierwsze co mi przychodzi do głowy to że podmokłe miejsca mają inną energię, bardziej związaną z emocjami i tym co nieświadome. Może to nie jest miejsce do omijania tylko do ostrożnego sprawdzenia. Ale nie sama, przynajmniej za pierwszym razem. Czy masz kogoś kto mógłby z tobą tam pójść?
Zgadzam się z Willową co do towarzysza, ale mam jeszcze jedno pytanie do Tosi. Ta działka jest twoja od dawna? Bo zastanawiam się czy ona miała jakąś historię wcześniej, co na niej było, bo to też może tłumaczyć dlaczego różne miejsca tak wyraźnie różnią się od siebie.
Działka jest moja od trzech lat, ale wcześniej należała do dziadków mojego partnera, a przed nimi do jakichś rolników. Nie wiem nic więcej o historii, nigdy tego nie drążyłam. Ale to co mówisz Mimoza budzi we mnie coś... jakby ta myśl nie była nowa, tylko gdzieś z tyłu głowy siedziała.
Rolnicze pochodzenie to ciekawe, bo ziemia uprawiana przez pokolenia ma zupełnie inną energię niż dzika. Może być bardzo nasycona, ale też może nieść ślady ciężkiej pracy, trudnych lat. To nie jest złe, ale to jest coś. Czy twój partner też odczuwa tę działkę jakoś wyraźnie, czy to jest bardziej twoje?
To jest bardzo istotna różnica między wami, ale nie chcę teraz wchodzić w temat tego dlaczego jedni ludzie odbierają energie miejsc a inni nie, bo to osobny wątek na cały wieczór. Wróćmy do Tosi i do Sahasrary, bo mam wrażenie że rozmawiamy o działce, a zapominamy o pierwotnym pytaniu. Tosia, to uczucie odcięcia od boskości które opisywałaś na początku wątku, czy ono jakoś zmieniło się odkąd zaczęłaś odwiedzać polankę regularnie?
Ściana wyżej to bardzo plastyczny obraz. Chcę zapytać o coś konkretnego, bo to może dużo powiedzieć o tym co się dzieje z Sahasrarą. Czy w tych momentach na polance, kiedy coś czujesz, czy to jest bardziej uczucie wznoszenia się, otwierania ku górze, czy raczej spokoju, zatrzymania, bycia tu?
to jest ważna informacja. Bo to co opisujesz brzmi bardziej jak stan Anahaty, czakry serca, albo właśnie dobrze zbalansowanej Muladhary, niż aktywność Sahasrary. Sahasrara w otwarciu to zwykle coś bardziej... bezkształtnego, trudnego do nazwania, często opisywanego jako rozszerzenie lub zanik granicy ja. Czy kiedy jesteś na polance, czujesz siebie wyraźnie jako osobę, czy ta granica rozmywa się?
Bardzo dobre pytanie Nefrytko. Dopowiem tylko że te dwa stany, spokój w sobie i rozpuszczenie granicy, potrafią wyglądać podobnie z zewnątrz, ale to zupełnie różne procesy. Tosia, możesz spróbować sobie przypomnieć czy w którymś momencie na polance miałaś wrażenie że nie wiadomo gdzie kończysz się ty a zaczyna przestrzeń wokół?
