czytam ten temat od dłuższego czasu i mam jedno głupie pytanie - to uczucie bycia obserwatorem, to jak to właściwie jest? bo jak to czytam to brzmi prawie jak coś co ja też czasem mam, szczególnie jak jestem bardzo zmęczona albo po nieprzespanej nocy. i zastanawiam się czy to naprawdę jest coś z czakrami czy po prostu zmęczenie?
dobra ale Faustynka piszesz że masz to od dłuższego czasu - ile to jest? bo jakby to było kilka tygodni to jedno, a kilka miesięcy to jednak inne. i to zmienia chyba to czy uziemienie wystarczy czy trzeba czegoś więcej?
Topielica, szczerość - mniej więcej pół roku. z różnym nasileniem. są tygodnie kiedy prawie nie ma, potem wraca. nie jest tak że jestem w tym przez cały czas, bardziej przychodzi i odchodzi. właśnie to mi sprawia że trudno mi to ocenić sama ze sobą - bo jak jest dobrze to mi się wydaje że dramatyzowałam, a jak jest to 'tło' to mi się wydaje że to coś poważnego
pół roku z różnym nasileniem i przychodzi-odchodzi - to trochę zmienia obraz. to nie jest jeden epizod po intensywnej medytacji, to jest coś co ma swój rytm. czy jest coś co zauważasz że je wywołuje? albo co je wyraźnie zmniejsza - bo przy aktywności pisałaś że lepiej, ale czy są inne rzeczy? to ważne zanim zaczniemy mówić co robić
to co Lunella pyta jest kluczowe. rytm nawrotów może sporo powiedzieć. stres, zmiany w harmonogramie, kontakty społeczne albo ich brak, pory roku - to wszystko może być powiązane i to niezależnie od tego czy czytamy to energetycznie czy nie. Faustynka, czy to ma jakiś sezon?
