Capella - tak, masz rację. czuję się inaczej niż na początku tego wątku. nie wiem czy 'lepiej' to właściwe słowo, ale mniej sama z tym. i chyba właśnie o to chodziło, żeby znaleźć jakiś język i jakiś punkt zaczepienia. jutro dzwonię do bioterapeutki i umawiam się. zobaczymy co powie.
Nikodema, cieszę sie ze zadzwonisz do bioterapeutki, to dobry krok. Ale mam jeszcze jedno pytanie do całej grupy - czy jak ktoś ma te objawy pustki i braku sensu, to w ogóle MOŻNA się skutecznie chronić przed cudzą energią, skoro korona jest przymknieta? Bo mam wrażenie ze przy zamknietej koronie ta ochrona po prostu nie działa tak jak powinna, jakby filtr był za mały na to co przychodzi z zewnątrz.
mam inną teorię w tym temacie. Ochrona energetyczna nie musi startować z żadnej konkretnej czakry, to jest moim zdaniem mit który pochodzi z bardzo uproszczonego modelu. Pole ochronne to nie jest rura gdzie energia płynie od góry do dołu albo odwrotnie. To jest coś co wytwarzasz intencją i ciałem jednocześnie. Nie ma sensu szukać 'właściwego miejsca startowego' jeśli cały system jest rozregulowany, bo i tak nie wyjdzie tak jak w podręczniku.
a ja chcę wrócić do czegoś co Nikodema powiedziała wcześniej, że po kontaktach z tą osobą pustka była 'gęstsza i trwała dłużej'. to mnie nurtuje. bo jeśli ta blokada w Sahasrarze jest stara, to dlaczego akurat ta jedna osoba ją tak wzmacnia? czy to może być coś w rezonansie między dwoma polami? nie oceniam, naprawdę pytam, bo znam takie sytuacje i nigdy nie wiem jak to interpretować.
klucz i zamek - to jest dobre porównanie. ale wtedy ochrona energetyczna jest może trochę nieadekwatnym sposóbm? bo nie odgrodysz się kopułą od czegoś co jest już wewnątrz ciebie. ta zamknięta Sahasrara to jest sprawa wewnętrzna, nie wróg z zewnątrz.
ok słuchajcie muszę coś powiedzieć bo mnie trochę korci od jakiegoś czasu. te wszystkie rozważania o rezonansach i kluczach są ciekawe, ale praktycznie co z tego wynika? Nikodema jutro dzwoni do bioterapeutki, dobrze. ale co ona ma robić zanim tam trafi? bo ten opis 'gęstsza pustka po kontaktach' brzmi jakby ta osoba naprawdę ją drenaowała i to trwa. czy jest coś konkretnego na teraz?
to co mówi Egzorcystkaa jest ważne. na poziomie praktycznym, zanim sesja z bioterapeutką, jest kilka prostych rzeczy które mogą pomóc. po kontakcie z osobą która drenauje, fizyczne umycie rąk i twarzy zimną wodą, to nie jest magia to jest reset układu nerwowego. i uziemienie, dosłowne, boso na trawie czy ziemi jeśli pogoda pozwala, albo chociaż pięty na podłodze i kilka głębokich oddechów. to nie odblokuje korony, ale zmniejsza ten efekt 'gęstości' po spotkaniu.
o zimna woda to słyszałam! moja mama zawsze mówiła żeby po trudnych rozmowach myć ręce, ona nie wiedziała nic o czakrach ale jakoś intuicyjnie to wiedziała. a to uziemienie ziemią to tak dosłownie, stać na dworze? bo teraz jesień i trochę zimno 😀 czy jest jakiś substytut na zimę?
swoją drogą, kamień do uziemienia to najlepiej czarny turmalin albo hematyt, oba są absolutnie klasyczne do ochrony i uziemienia jednocześnie. czarny turmalin odpycha negatywną energię, hematyt bardziej zakotwicza. ja osobiście noszę hematyt od lat i różnica jest naprawdę wyraźna, szczególnie po kontaktach ze specyficznymi ludźmi.
Albinek ma rację w kwestii hematytu. to nie jest kwestia adaptacji tylko faktycznie różne ciała inaczej reagują na bardzo uziemiające kamienie. przy deficycie korony i ogólnym rozregulowaniu systemu czakr, dodatkowe dociążenie od dołu może zamiast stabilizować to jeszcze bardziej 'zamykać' górne centrum. widziałam to nie raz. Symeon, to że tobie służy nie znaczy że będzie tak samo u każdego.
czytam to wszystko i mam pytanie praktyczne, przepraszam jeśli jest głupie - czy ta bioterapeutka podczas sesji będzie w stanie stwierdzić czy to na pewno korona, czy może coś innego? bo cały czas trochę się boję ze to co opisuję to nie jest w ogóle kwestia czakr tylko że ja po prostu jestem zmęczona życiem i tyle. jak ona to rozróżni?
to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. dobra bioterapeutka skanuje całe pole, nie tylko jedną czakrę, i powinna ci dać obraz całości. zmęczenie życiem i blokada korony mogą współistnieć, nie wykluczają się. ale jest różnica w tym co czujesz w polu - zmęczenie to często ogólne stłumienie, blokada korony to bardziej taki 'sufit', coś co nie przepuszcza w górę. ona powinna to rozróżnić. i jeśli nie będzie pewna, dobra bioterapeutka ci to powie wprost.
Nikodema nie ma głupich pytań tutaj, ten wątek jest wlasnie po to. i powiem ci jedno z własnego doswiadczenia - gdy ja byłam u bioterapeutki z podobnymi watpliwościami, ona mnie zapytala jak czuję się kiedy jestem sama a jak w towarzystwie. to bylo klucze pytanie, bo przy blokadzie korony samotnosc bywa paradoksalnie bardziej neutralna niz kontakt z ludźmi. czyli nie teskniłam za ludźmi ale kontakt z nimi bywał drenaujacy. nie wiem czy u ciebie tak jest?
to co mówi Kryska57 jest ciekawe, bo to pytanie 'jak się czujesz sama kontra w towarzystwie' naprawdę dużo mówi. ale chcę zapytać Nikodemę wprost - ta pustka którą opisujesz, czy ona jest zawsze taka sama, czy ma jakieś odcienie? bo jedno to pustka jako brak sensu, a drugie to pustka jako cisza, i to są moim zdaniem zupełnie różne stany, z różnymi źródłami.
'odgrywam własne życie zamiast je żyć' - to zdanie bardzo wiele mówi. to jest klasyczny objaw odcięcia Sahasrara od reszty systemu. nie tyle blokada co zerwanie połączenia, jakby czakra korony istniała sobie osobno, bez kontaktu z tym co niżej. i właśnie dlatego żadne doświadczenie nie 'dociera', wszystko jest przez szybę.
ok ale czy to zerwanie połączenia to nie jest to samo co blokada? bo używamy tych słow zamiennie i nie wiem czy jest tu jakas realna roznica czy tylko semantyka
to co opisuje Albinek zgadza się z tym co ja czuję intuicyjnie w tej rozmowie. Nikodema nie opisuje zatrzymania, ona opisuje oderwanie. to subtelna różnica ale ma znaczenie przy doborze metody. przy budowaniu połączenia medytacja samej korony może nawet szkodzić, bo wzmacniamy coś co i tak nie ma z czym się połączyć.
Celestyna, spokojnie, nikt tu nie mówi o poważnej szkodzie. chodzi o to ze medytacja skupiona tylko na koronie, przy odciętym kontakcie z dolnymi czakrami, może pogłębiać poczucie oderwania od rzeczywistości. to nie jest niebezpieczne, ale może być kontrskuteczne. dlatego właśnie mówi się o pracy od podstawy w górę, a nie od góry w dół.
wchodzę tu pierwszy raz w tym wątku bo czytałam od początku i mam podobny problem do Nikodemy. mam pytanie trochę z boku - czy to oderwanie o którym mówicie może być też fizyczne? bo ja mam takie wrażenie ze moja głowa jest jakby kilka centymetrów powyżej reszty ciała. dosłownie. to brzmi głupio ale nie wiem jak inaczej opisać
Nebularia, to jest możliwe ale uwaga na uproszczenia. jeden objaw nie wystarczy do takiej diagnozy. lęk bez przyczyny i problemy z planowaniem mogą być w Muladharze, ale też w Manipurze, a poczucie unoszącej się głowy bywa przy przeciążonej Ajnie. naprawdę nie da się tego rozstrzygnąć na forum bez pracy z energią tej konkretnej osoby. polecam skanowanie dłonią samej siebie albo sesję diagnostyczną.
a może zanim Nikodema pójdzie do bioterapeutki to warto żeby sama sprawdziła wahadełkiem? ja zawsze zaczynam od własnej diagnozy, bo potem mam punkt odniesienia do porównania z tym co powie specjalista. nad koroną wahadełko przy zdrowej czakrze powinno chodzić w prawo, szerokie kółka. jeśli chodzi wąsko albo w ogóle stoi - to mówi samo za siebie
wracam do tego co mówiła Nikodema o odgrywaniu własnego życia. mnie to bardzo uderzyło, bo to jest też pytanie o to gdzie jest granica między kryzysem czakry korony a zwykłym wypaleniem. i nie mówię tego złośliwie, mówię bo się zastanawiam czy wy zawsze rozróżniacie jedno od drugiego. czy jest jakiś test który to rozstrzyga?
czytam waszą rozmowę i chcę coś powiedzieć. ta bezprzyczynowość którą Jolusia opisuje, to właśnie to. nie mam powodów do tej pustki, to jest właśnie to co mnie najbardziej dezorientuje. moje życie obiektywnie jest ok. i dlatego to jest takie trudne do wytłumaczenia innym, a wy tutaj rozumiecie o co chodzi i to jest już samo w sobie jakieś ulżenie
Nikodema i dobrze ze to piszesz, bo to jest wazna informacja dla bioterapeutki. powiedz jej dokladnie to samo - ze zycie obiektywnie ok a pustka jest. to jej pomoze w diagnostyce. i jeszcze jedno, powiedz kiedy to sie zaczelo, bo moze byc jakis punkt wyjscia ktory nie jest oczywisty nawet dla ciebie samej.
