Hej mam pytanie do bardziej doswiadczonych. Trafilem ostatnio na kilka stron gdzie oferuja skanowanie czakr na podstawie zdjecia - wysylasz fotke i dostajesz opis stanu aury i ktore czakry sa zablokowane. Niektorzy zadaja za to niemalych kasy. Zastanawiam sie czy w ogole jest mozliwe zeby ktos odczytal stan twoich czakr z fotografii? Intuicyjnie czuje ze cos w tym moze byc bo przeciez energia nie zna granic przestrzennych ale z drugeij strony nie wiem jak fotka moglaby cokolwiek przenosic. ktos mial doswiadczenie z takim skanowaniem?
Tak, absolutnie dziala i to calkiem dobrze. Fotografia zatrzymuje twoje pole energetyczne w danej chwili, cos jak odcisk twojej aury. Dobry skaner potrafi z tego wyczytac bardzo duzo, ja sam robilem kilka takich sesji dla znajomych i trafialem w punkt. Kluczowa sprawa to zeby zdjecie bylo aktualne i zrobione w naturalnym swietle, bo sztuczne znieksztalca odczyt. Polecam sprobowac szkoda tylko ze tyle oszustow w tej dziedzinie.
No dobra, ale skoro 'fotografia zatrzymuje pole energetyczne' to dlaczego te same zdjęcia różnym skanerom dają różne wyniki? Pytam serio, bo spotkałem się z tym że ktoś wysłał to samo zdjęcie do trzech osób i dostał trzy kompletnie rozbieżne diagnozy. Nie mówię że niemożliwe, ale to trochę podważa całą teorię z 'odciskiem aury'.
O właśnie, to mnie też zastanawiało! Lurisk ma rację że to ciekawy test. Ale z drugiej strony - no i co z tego że rozbieżne? Przecież różni ludzie mają różny poziom percepcji i mogą widzieć różne warstwy, nie? Np. jeden widzi warstwę eteryczną a drugi astralną i stąd różnice. Albo jeden jest bardziej wrażliwy na Manipurę a drugi na Anahatę. To chyba nie dyskredytuje metody jako takiej?
Zatrzymajcie się chwilę. Lurisk zadaje konkretne pytanie i zasługuje na konkretną odpowiedź, nie na tłumaczenie rozbieżności warstwami. Uczciwa odpowiedź jest taka: skanowanie ze zdjęcia jest możliwe, ale tylko jeśli osoba skanująca naprawdę ma rozwinięte zdolności percepcji energetycznej i nie robi tego dla kasy. Problem jest inny - zdecydowana większość ofert komercyjnych w internecie to albo prosta intuicja z cechami twarzy, albo zwykły szamanizm za pieniądze. Jak odróżnić jedno od drugiego? To jest właściwe pytanie.
Kurde, to co piszesz Marcel to jest super ważna obserwacja. Sam zamawiałem takie skanowanie z fotki jakiś czas temu i faktycznie - opis był baaardzo ogólny. Pisali że mam słabą Muladhare i problemy z poczuciem bezpieczeństwa finansowego. No i kto tego nie ma? Szczerze mówiąc żałowałem tych pieniędzy. Chociaż nie wiem, może po prostu trafiłem na złą osobę?
Dominik, 'zła osoba' to delikatnie powiedziane. To, co opisujesz to klasyczny efekt Barnuma, czyli takie sformułowanie opisu żeby każdy mógł się w nim rozpoznać. To nie jest skanowanie aury, to jest cold reading przez internet. Różnica jest fundamentalna. Prawdziwe skanowanie energetyczne - niezależnie od metody - powinno dawać bardzo SPECYFICZNE informacje, coś czego nie zgadniesz z rysów twarzy ani ogólnej statystyki. Jeśli ktoś ci powiedział tylko ogólniki, to płaciłeś za nic.
Jest jeszcze jeden aspekt który nikt tu nie poruszył. Fotografia jako nośnik informacji energetycznej to zupełnie inne zagadnienie niż skanowanie bezpośrednie. Kiedy pracuję z kimś twarzą w twarz albo nawet na sesji zdalnej przez intencję, jest żywy kontakt z polem danej osoby. Fotografia jest zapisem przeszłości - dosłownie. Pole energetyczne zmienia się w czasie, niekiedy bardzo szybko. Zdjęcie sprzed tygodnia może pokazywać zupełnie inny stan czakr niż ten, który masz teraz. To fundamentalne ograniczenie tej metody, o którym mało kto mówi wprost.
O, to bardzo ciekawe co Serenity pisze o tym że pole się zmienia! Ale mam pytanie - czy to nie znaczy że skanowanie ze zdjęcia mogłoby być użyteczne jako zapis stanu 'przed' i potem porównanie ze stanem 'po' jakiejś pracy z czakrami? Coś jak dokumentacja postępów? Bo jeśli zdjęcie zatrzymuje stan z danego momentu to może ma jednak wartość, tylko inną niż sądzimy?
Wracając do początku - Marcel pytał czy to w ogóle działa. Myślę że pytanie jest źle postawione. To nie jest kwestia 'czy działa' tylko 'co dokładnie jest skanowane'. Jeśli ktoś ma percepcję energetyczną to może skanować w zasadzie z czegokolwiek, nawet z imienia i daty urodzenia. Fotografia tu niczego specjalnie nie dodaje ani nie ujmuje. Pytanie raczej powinno brzmieć: czy osoba którą angażujesz ma realne zdolności? I na to nie ma łatwej odpowiedzi.
Hm przepraszam że może głupie pytanie ale - skoro można niby skanować z imienia i daty to jak to się różni od numerologii? Serio pytam bo trochę mi się to miesza. Bo znam osoby które twierdzą że numerologia mówi o energii czakr i teraz nie wiem gdzie jest granica między jednym a drugim.
zawilec - numerlogia i skanowanie czakr to inne rzeczy kompletnie 😀 numerologia to wzorce w liczbach które wskazują predyspozycje i tendencje, ale czakry to aktualny stan energetyczny ktory sie zmienia. tak przynajmniej to rozumiem? moze ktos poprawi jesli sie myle
Słuchajcie, jest tu pewna kwestia którą nikt nie poruszył a uważam za kluczową. Przestrzenna forma fotografii. Tradycyjne zdjęcie analogowe a fotografia cyfrowa to dwa kompletnie różne nośniki. Plik jpg to ciąg zer i jedynek, zero nośnika fizycznego. Jeśli ktoś twierdzi że skanuje z pliku cyfrowego - co dokładnie tam jest do skanowania energetycznie? To nie jest pytanie złośliwe, naprawdę chciałbym usłyszeć sensowne wyjaśnienie.
no i tu właśnie mam problem z tym wszystkim szczerze. tzn rozumiem że energia nie zna granic i takie tam, ale ta teoria z 'reaktywowaniem pola przez skupienie' brzmi dla mnie trochę jak uzasadnianie post factum. czyli najpierw twierdzimy że działa, a potem wymyślamy dlaczego. nie lepiej byłoby najpierw sprawdzić czy działa, a potem szukać mechanizmu? bo na razie nie widziałam żadnych porównań gdzie ktoś by testował tę metodę w kontrolowanych warunkach
Słuchajcie, a co z tym co Basieńka napisała - że 'uzasadniamy post factum'? Bo mnie to trochę uderzyło, ale jednak nie jestem przekonana że to tak działa. Chodzi mi o to, że przecież w każdej dziedzinie najpierw obserwujemy że COŚ działa, a potem szukamy wyjaśnienia dlaczego. Tak samo było z akupunkturą, nie? Przez wieki działała zanim ktoś to jakoś 'opisał'. Może ze skanowaniem aury jest podobnie?
Wracam do swojego pytania o fotografię analogową vs cyfrową bo trochę to ucichło a wydaje mi się ważne. Ktoś kiedyś mi tłumaczył że kirlianografia właśnie dlatego działa tylko na analogu - bo emulsja fotograficzna fizycznie 'przyjmuje' wyładowania elektryczne z obiektu. Plik jpg to zapis matematyczny, nie ma fizycznego kontaktu z osobą. Jeśli ta logika jest trafna, to skanowanie aury z pliku cyfrowego to skanowanie... opisu obiektu, nie obiektu. Jak czytanie przepisu na ciasto zamiast samego ciasta.
A macie w ogóle doświadczenia z kirlianografią u kogoś konkretnego? Nie teorię, tylko - byłam, robiłam, widziałam. Bo dużo tu gadamy o tym co możliwe a co nie, ale ciekawa jestem ilu z was faktycznie miało kontakt z kimś kto robi zdjęcia kirliana w Polsce.
Ja byłem! W Krakowie, jakieś dwa lata temu. Robiłem zdjęcie dłoni. Potem pani mi tłumaczyła co widać i faktycznie trafiła w kilka rzeczy które czułem wtedy w Manipurze, jakis taki ucisk i brak energii na dzialanie. Ale szczerze? Nie wiem czy to była aura czy wilgotność skóry wpływająca na wyładowania. Wyglądało efektownie 🙂
hej, przepraszam może głupie pytanie ale skoro ta pani z kirlinaografii widziala cos na zdjeciu dloni - to czy to nie jest jednak skanowanie ze zdjecai tyle ze na zywo? Czy to nie to samo o czym tu gadamy tylko ze sprzedatem wspomagajacym?
wlasciwie Egzorcysta91 bardzo dobrze to rozgraniczyl i mi sie to kliklo. Bo chyba od poczatku mieszalem dwa rozne rzeczy - skanowanie wspomagane jakims fizycznym pomiarem (jak kirlian) vs skanowanie czysto intuicyjne ze zdjecia. To sa jednak dwa inne zagadnienia i moze dlatego ta dyskusja troche sie kreci w kolko?
Marcel, tak, to ważne rozróżnienie. I chciałabym dodać jeszcze jedną warstwę - bo kiedy pracuję zdalnie przez intencję, nie 'patrzę na zdjęcie' jak na mapę. Zdjęcie jest tylko wejściem, punktem zakotwiczenia. Właściwa praca dzieje się poza nim. Fotografia to jak adres na kopercie - pomaga znaleźć właściwe 'drzwi', ale listem jest coś innego. Nie twierdzę że to wyjaśnia mechanizm. Mówię tylko że doświadczenie od wewnątrz wygląda inaczej niż teoria z zewnątrz.
O właśnie - Serenity powiedziała coś ważnego, ten feedback od osoby. Bo w tym skanowaniu co ja zamawiałem przez internet to feedback był niemożliwy praktycznie - dostałem pdf-a i tyle. Żadnego 'czy to trafia, co czujesz'. Teraz widzę że to był problem sam w sobie, niezależnie od tego czy skanowanie ze zdjęcia w ogóle ma sens.
A ja myślę sobie tak słuchając tej dyskusji - może cały spór o 'czy działa' jest trochę obok sedna? Bo jeśli ktoś dostaje skanowanie i to go skłania do pracy z jakąś czakrą którą faktycznie zaniedbywał, to czy ma znaczenie czy mechanizm jest taki jak opisuje skanująca? Efekt praktyczny jest.
hm ale czy ktos tu w ogóle mówi o podejmowaniu jakiś poważnych decyzji na podstawie skanowania aury? Nie wiem, może się mylę ale wydaje mi się że większość ludzi traktuje to bardziej jako wskazówkę do refleksji niż jako diagnozę medyczną? I wtedy argument o błędnej diagnostyce trochę odpada nie?
Zawilec - nie zawsze. Znam przypadki gdzie ktoś na podstawie 'skanowania' zrezygnował z leczenia bo mu powiedziano że problem jest energetyczny a nie fizyczny. To są realne konsekwencje. Nie mówię że to norma, ale argument 'to tylko wskazówka do refleksji' przestaje działać kiedy ktoś bierze to śmiertelnie poważnie.
Wracając do tego co powiedziała Bereginia - znam kogoś kto po skanowaniu przez internet zrezygnował z wizyty u lekarza z tarczycą bo powiedziano mu że to 'tylko blokada Vishuddhy'. I potem się okazało że jednak było coś fizycznego. Więc rozumiem że argument 'to tylko wskazówka' nie zawsze wystarczy...
no wlasnie o to mi chodziło przez ostatnie kilkanaście postów. Dziekuje Bereginia i Zawilec ze to potwierdzacie z własnych obserwacji. Problem nie jest filozoficzny - 'czy aura istnieje'. Problem jest praktyczny - kto ponosi odpowiedzialnosc za błędną diagnozę ze zdjecia wysłanego emailem.
