u mnie to dosłownie tak wyglądało, mogę potwierdzić. przez długo próbowałam otwierać serce bezpośrednio bo tam czułam problem, ale nic się nie ruszało. dopiero zaczęłam od korzenia i dosłownie po kilku tygodniach poczułam zmianę w Anahacie. jakby coś puściło samo
ile mniej więcej czasu zajęło ci to Werbena? pytam bo mam wrażenie że ludzie często się zniechęcają jak nic nie widzą po dwóch sesjach i rezygnują
dobra, wracając do tego co Werbena mówiła o regularności - mam pytanie do Ethereal. kiedy mówisz że odpływasz myślami albo zasypiasz podczas medytacji z koroną, to jak szybko to się dzieje? po 5 minutach? po 20? bo to może być ważna wskazówka sama w sobie
Stasio - trudno powiedzieć dokładnie, bo jak odpływam to nie wiem kiedy to nastąpiło 🙂 ale myślę że dosyć szybko, może 10-15 minut. czasem się łapię że siedzę i po prostu nie ma mnie w tej medytacji, jestem gdzieś indziej myślami
to zasypianie przy Sahasrarze to nie przypadek. korona ma naturalną tendencję do ciągnięcia świadomości w górę, w stan bez formy. dla kogoś z blokadą lub rozregulowaniem ta czakra może dosłownie 'wyciągać' z ciała zamiast łączyć z nim. stąd senność albo odpłynięcie. to nie porażka medytacji, to sygnał
właśnie, i tu wchodzi ta sekwencja od dołu. jak niższe czakry są niezrównoważone, ciało nie ma 'zakotwiczenia' wystarczającego żeby utrzymać świadomość podczas pracy z koroną. to nie jest mistyka, to jest po prostu jak to działa. najpierw uziemienie, potem reszta
przepraszam że znowu pytam o podstawy ale jak wygląda ta medytacja na uziemienie przy Muladharze? tzn. co się wizualizuje? bo wszędzie czytam ogólnie 'uziemienie' ale nie wiem jak to konkretnie zrobić
boso na trawie to dobry pomysł ale bede szczera - zimą to jest przyjemne jak chodzenie po lodzie. są inne opcje na uziemienie czy tylko trawa?
potwierdzam ten hematyt, mam go od lat i zanim zaczęłam jakąkolwiek poważniejszą medytację zawsze trzymam go w lewej dłoni. nie wiem czy to placebo ale mnie bardzo pomaga się skupić zamiast odpływać. i to uczucie chłodnego ciężkiego kamienia naprawdę przytrzymuje uwagę w ciele
ojej, hematyt to akurat kamień który znam! ale słyszałam że do korony pasuje ametyst albo kryształ górski, nie hematyt. to się nie wyklucza? tzn. można używać obu jednocześnie?
i tu jest głębszy sens w tej kombinacji, bo hematyt i ametyst są w pewnym sensie dwiema biegunowymi energiami. jeden ciągnie do ziemi, drugi w górę, a ty jesteś mostem między nimi. to właśnie jest stan kiedy korona może prawidłowo działać, nie odrywasz się od rzeczywistości ale masz kontakt z czymś wyższym
to pięknie brzmi ale wróćmy na chwilę do sedna, bo mi się wydaje że zaczynamy budować pałace z kamyków. Ethereal mówiła o braku ambicji przez cztery lata i o poczuciu pustki. kamień w dłoni to ok, ale czy Ethereal robiła kiedyś pełne skanowanie wszystkich czakr? nie tylko korony?
to co mówisz jest ważne. stan czakr jest dynamiczny, nie jest przypisany na stałe. diagnoza sprzed kilku lat po traumatycznej stracie to jeden obraz, a to co masz teraz może być zupełnie inne. dlatego pytam - czy rozważasz ponowną sesję? nawet samo porównanie wyników może dać ci informację czego teraz brakuje
a jak w ogóle się szuka dobrego bioenergoterapeuty? bo mam wrażenie że połowa to oszuści albo amatorzy którzy za dużo wzięli za kurs i od razu przyjmują klientów. czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić że ktoś jest naprawdę wiarygodny?
polecenia od zaufanych osób, to jedyna naprawdę działająca metoda. certyfikaty można sobie wydrukować w domu, ale opinia kogoś kto sam był na sesji i może opisać konkretny efekt - to jest coś. i zawsze pierwsze spotkanie traktuj jak rozmowę, nie jak sesję. dobry terapeuta nie boi się pytań
wracając do Ethereal i tej kwestii jutrzejszej sesji albo diagnozy - Aurella, mówiłaś wcześniej o skanowaniu. czy jest jakaś metoda którą Ethereal mogłaby zrobić samodzielnie w domu żeby zobaczyć aktualny stan korony? niekoniecznie wahadełko skoro to wymaga praktyki
dobra więc wracając do pytania o samodzielną diagnostykę korony - jest jedna metoda którą można zrobić bez wahadełka i bez terapeuty. siadasz w ciszy, zamykasz oczy i po prostu obserwujesz co czujesz na czubku głowy. dosłownie fizycznie. mrowienie, ciepło, nacisk, albo nic. 'nic' jest tu akurat informacją. u mnie kiedy Sahasrara działa to czuję coś w stylu lekkiego ciągnięcia, jakby coś chciało się otworzyć w górę. jak nie ma żadnego odczucia przez dłuższy czas medytacji - to właśnie może sygnalizować tę nieaktywność o której mówiła bioenergoterapeutka Ethereal
tak, ćwiczę od chyba siedmiu lat mniej więcej. i przez jakiś czas właśnie czułam to co opisuje Stasio, to ciągnięcie na czubku głowy. teraz nie czuję nic albo prawie nic. i to 'prawie nic' jest dziwne bo raz na jakiś czas pojawia się na chwilę i znika. jakby korona na sekundę się uchylała i wracała do przymkniętego stanu. i właśnie ta nieregularność mnie zastanawia bardziej niż kompletna cisza
