Forum

Asystent AI
Kolory czakr a syne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kolory czakr a synestezja - czy wszyscy widzą je jednakowo podczas medytacji

Strona 1 / 2

Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Miałam ostatnio coś dziwnego podczas medytacji z czakrami i chce sie zapytać, czy ktoś ma podobne doświadczenia. Robię wizualizację po kolei od Muladhary do Sahasrary i od jakiegoś czasu zamiast 'klasycznych' kolorów z książek widzę coś zupełnie innego. Czakra serca nie jest zielona tylko ciepło-złota, czasem z pomarańczowym odcieniem. Czakra gardła zamiast błękitu ma taki dziwny perłowy poblask. Zaczęłam się zastanawiać czy to kwestia indywidualna, czy może coś jest nie tak z moim odbiorem energii. A poza tym słyszałam że niektórzy ludzie mają synestezję i kolory 'czują' zamiast widzieć albo słyszą dźwięki przy barwach. Czy w kontekście czakr to w ogóle ma znaczenie? Czy wszyscy powinni widzieć te same kolory podczas pracy z nimi?


Odpowiedz
68 odpowiedzi
Wpisy: 108
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

To bardzo ciekawe pytanie bo sama od lat się z tym zmagam. Kolory czakr które znamy z tradycji to taki punkt wyjścia, nie wyrok. Każdy z nas ma nieco inną energetyczną 'sygnaturę' i to co widzisz podczas medytacji może być właśnie twoim osobistym językiem, w którym system energetyczny się do ciebie odzywa. Ja przez długi czas widziałam czakrę korony jako ciemnogranatową, prawie czarną - stresowałam sie tym strasznie, myślałam że mam jakąś poważną blokadę w Sahasrarze. Dopiero pewna pani która prowadzi grupy medytacyjne powiedziała mi że ta czerń to nie zablokowanie tylko głębia. Więc nie panikuj od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hm, no właśnie tu chciałem dopytać. Skąd ta pani wiedziała ze to głębia a nie blokada? Mam na myśli, że to brzmi trochę jak interpretacja post hoc - można tak wytłumaczyć dosłownie wszystko. Nie mówię że nie miałaś racji ze swoim odczuciem, ale ta 'ciemna czerń = głębia' to już mi lekko pachnie wymówką żeby nie musieć pracować nad problemem 🙂 Sorki jeśli to grubiańskie, naprawdę pytam z ciekawości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Bard85 No ja rozumiem tę wątpliwość i trochę masz rację że to może być łatwa wymówka. Ale mnie nie tyle interesuje czy moje kolory są 'poprawne' co właśnie to - czy ktoś ma dosłownie inne wrażenia zmysłowe podczas pracy z czakrami. Bo widziałam gdzieś artykuł o synestezji i pomyślałam że może to nie jest kwestia co jest prawdziwe a co nie, tylko że po prostu mózgi ludzkie inaczej przetwarzają te same bodźce energetyczne. Jak niewidomy słyszy kolor niejako.


Odpowiedz
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Bard85 nie odbieram tego jako grubiaństwo, to uczciwe pytanie. Ta pani to była doświadczona praktyczka z kilkudziesięcioletnim stażem i oparła sie nie tylko na kolorze ale na całym obrazie jaki opisywałam - konsystencja, ruch, odczucie towarzyszące. Sama zresztą powiedziała że nie jest pewna stu procent, że to jej interpretacja i że mam sprawdzić czy mi to pasuje. Co ważne, po zmianie podejścia do tej ciemności faktycznie coś sie ruszyło. Ale przyznaje - weryfikacja jest tu kluczowa i nie można po prostu wierzyć każdemu tłumaczeniu na słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Powiem tak z doświadczenia - kolory przypisane czakrom to w dużej mierze tradycja zachodnia, konkretnie system który spopularyzował się przez Theosofów i potem przez Nową Erę. W oryginalnych tekstach tantrycznych opisy są inne albo wcale nie ma przypisanych kolorów w takiej formie jak my to znamy. Więc to pytanie 'czy wszyscy widzą tak samo' jest według mnie trochę nie od tej strony. Ważniejsze jest to co dana wizualizacja robi z twoim stanem i czy po pracy z tą czakrą czujesz się lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ojej, to ja teraz nie wiem co myśleć bo zawsze używałam tych tradycyjnych kolorów przy medytacji i wydawało mi sie ze tak musi być 🙂 A jak wy konkretnie pracujecie z kolorami? Tzn czy wizualizujecie kolor i to powoduje jakiś efekt czy odwrotnie, kolor sie pojawia sam i wy go interpretujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@mandragorka_92)
Połączone: 3 lata temu

Szczerze to tez nie widzę żadnych kolorów podczas medytacji i zawsze mi sie wydawało że to znak że coś robię źle. Czuję za to ciepło albo mrowienie w różnych miejscach ciała ale żadnych kolorów. Czy to znaczy że nie mam synestezji i dlatego ta metoda u mnie nie działa? Może powinnam inaczej podejść do wizualizacji?


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Synestezja to konkretny fenomen neurologiczny i ma kilka rodzajów. Barwno-dźwiękowa, literowo-barwna itd. Ale moim zdaniem w medytacji i przy pracy z czakrami mamy do czynienia z czymś trochę innym - bardziej z percepcją subtelną, która korzysta z tych samych kanałów co synestezja ale nie jest nią w sensie klinicznym. Ja na przykład słyszę tony podczas skanowania czakr. Muladhara ma niski basowy ton, korona wysoki prawie niesłyszalny świst. I to jest absolutnie powtarzalne u mnie, niezależnie od nastroju czy okoliczności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Plejada a czy te tony były zawsze takie same, od kiedy zaczęłaś pracę z czakrami? Czy z czasem sie zmieniały? Bo mnie sie wydaje że to ważna rzecz do sprawdzenia, tzn czy to jest stała właściwość systemu czy coś co evoluuje razem z praktyką.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 530

@Bard85 tak, te tony sa generalnie stałe, ale zmieniają sie kiedy czakra jest zablokowana albo nadaktywna. Muladhara przy blokadzie brzmi jakby ktoś przytłumił bas - taki głuchy, bez rezonansu. Przy nadczynności z kolei jest za głośno, wręcz nieprzyjemnie. To dla mnie bardziej diagnostyczne niż same kolory.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

O rany to jest naprawde fascynujacy temat!! nigdy nie myslalam ze wizualizacja moze byc tak rozna u roznych osob. Ja dopiero zaczynam i probuje medytowac na czakry ale nie wiem co 'powinam' widziec i teraz po tym watku troche mi ulzylo ze nie mam sie czym stresowac 🙂 dzieki ze poruszylyscie ten temat!!


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, wrzucę trochę zimnej wody. Synestezja to coś z czym sie rodzisz, nie coś co się nabywa przez medytację. Jeśli ktoś mówi 'rozwinęłam synestezję przez praktykę czakrową' to albo miała ją od zawsze i dopiero teraz to zauważyła, albo myli terminy. Natomiast to co opisuje autorka wątku i Plejada to może być po prostu wyobraźnia twórcza albo odbiór intuicyjny, niekoniecznie cokolwiek wspólnego z synestezją jako taką. I to jest okej! Nie trzeba każdego doświadczenia medytacyjnego nazywać synestezją żeby było wartościowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Helenka no i to ma sens, przyznam. Używałam słowa synestezja trochę na wyrost, bo nie jestem pewna czy naprawdę o to chodzi. Może lepiej powiedzieć 'indywidualna percepcja subtelna'? Moje pytanie było bardziej o to czy kolory sa w jakiś sposób obiektywne, czy każdy może mieć inne i to jest równie wartościowe jako informacja o stanie czakry.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie a moje ulubione kamienie tez mają swoje 'właściwe' kolory do czakr i tu jest podobny problem. Ametyst do Ajny, rubin do Muladhary itd. Ale kiedy kładę różowy kwarc na czakrę serca to mi sie wyraźnie 'coś zapala' - ciepło, spokój, lekki puls. Z zielonym awerturynem który 'powinien' tam pasować kolorem nie czuję tego samego. Więc może to nie kolor jako kolor decyduje, tylko jakieś inne właściwości, i dlatego każdy odbiera to inaczej? To by tłumaczyło dlaczego przy medytacji widzicie różne barwy niż 'kanoniczne'.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

No ale to teraz mi się miesza wszystko. Kupilam ksiazke o czakrach i tam sa konkretne kolory i mam rozumiec ze moge je zignorowac? To po co sa te opisy jesli kazdy widzi co chce? Troche bez sensu ze autorzy ksiazek pisza jedno a potem mowi sie ze to jest 'umowne'. Ktos w koncu powinien powiedziec jak jest naprawde.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Zaneta74 rozumiem frustrację ale tak to działa z każdą tradycją - masz mapę i masz teren. Kolory z książki to mapa, twoje doświadczenie to teren. Mapa jest pomocna żeby sie nie zgubić na początku ale to nie znaczy że każdy kamień i krzak musi wyglądać dokładnie tak jak na mapie. Nikt ci nie każe 'ignorować' kolorów, one mogą być świetnym punktem startowym, ale jeśli twoje doświadczenie mówi ci coś innego to jest to informacja, nie błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja mam pytanie może trochę z boku ale zainspirował mnie ten watek. Czy kolory czakr zmieniają sie w zależności od pory roku albo od tego jestesmy w domu czy na dworze? Bo ostatnio medytowałam na łące (serio, rozłożyłam kocyk :D) i miałam wrażenie ze wszystkie kolory były intensywniejsze i jakby bardziej 'żywe' niz kiedy medytuje w pokoju. Może to tylko wyobraźnia ale może coś w tym jest?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@velvet76)
Połączone: 3 lata temu

Hmm, czytam ten watek od początku i trochę sie gubie. Czy żeby w ogole zaczac prace z czakrami trzeba cokolwiek widziec albo slyszec? Bo ja dosłownie nie mam zadnych wizji ani tonow, kompletna czarna cisza przy medytacji i zaczełam sie zastanawiac czy to znaczy ze moje czakry sa kompletnie zablokowane czy po prostu ze nie mam talentu do tego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Velvet76 o ja też tak mam na początku, nie panikuj. Chyba. Bo nie jestem ekspertem ale chyba nie musi sie nic widziec zeby praca miała sens? Albo mozna to jakoś rozwinac cwiczeniami? Przepraszam jesli to głupie pytanie po prostu tez sie nad tym zastanawiam.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do pytania Velvet i Mirty - nie, absolutnie nie trzeba niczego widzieć ani słyszeć żeby praca z czakrami miała sens. Przez pierwsze dwa lata swojej praktyki nie widziałam kompletnie nic poza ciemnością za powiekami. Czułam ciepło, czasem mrowienie, raz coś co mogę opisać jako 'ciężkość' w okolicach Muladhary, ale żadnych kolorów. I czakry się oczyszczały, czułam zmiany w samopoczuciu, rzeczy w życiu zaczęły się poruszać. Więc percepcja subtelna to nie jest tylko wizualna sprawa - niektórzy czują, niektórzy słyszą jak Plejada, niektórzy mają wrażenia temperatury albo nacisku. Jedna modela nie pasuje do wszystkich.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@velvet76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Romualda_O to naprawdę mi ulżyło, bo siedzę w tym wątku i miałam coraz większe poczucie że może po prostu nie jestem do tego stworzona. Ale czy to ciepło które czujesz nad czakrą to jest zawsze w tym samym miejscu? Bo ja czasem mam jakieś dziwne mrowienie w dłoniach ale nie wiem czy to ma w ogóle związek czy po prostu zła pozycja siedząca 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

no właśnie, pytanie o to mrowienie w dłoniach jest ciekawe. Bo kiedy zaczałem pracę z czakrami i probowałem skanować dłonią, tez nie byłem pewien czy to 'to' czy po prostu ucisk na nerw. Jak to w ogóle rozróżnić? Romualda, Ametystia - macie jakis sposób weryfikacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Bard85 szczera odpowiedź? Na początku się nie da tego rozróżnić w stu procentach. Dopiero po jakimś czasie zaczynasz poznawać swoje własne sygnały i odróżniać 'szum ciała' od rzeczywistych odczuć subtelnych. Jeden sprawdzian który polecam - zmień pozycję, rozruszaj dłonie, poczekaj chwilę. Jeśli mrowienie wraca w tym samym miejscu i ma jakiś kierunek czy pulsację, to częściej jest to coś wartego uwagi. Jeśli znika - raczej fizjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

o jejku to jest SUPER wskazówka dzieki Ametystia!! nigdy bym nie wpadla na to zeby tak testowac. Ja tez mam te mrowienia w dloniach i teraz bede probowal tak sprawdzac 😀 a czy ta pulsacja jest szybka czy wolna? bo nie wiem co mam uznac za 'prawidlowa'


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Orakliaa, nie ma 'prawidłowej' pulsacji, to nie jest pomiar ciśnienia. I właśnie tu mam uwagę do tego wątku generalnie - zaczyna się robić trochę za bardzo jak instrukcja obsługi, gdzie każdy szuka jednej właściwej odpowiedzi. Mrowienie w dłoniach to może być milion rzeczy, w tym hiperwentylacja przy medytacji. Zanim ktoś uzna że 'odczuwa czakry' warto po prostu pooddychać normalnie i sprawdzić czy nie siedzi z zaciśniętą klatką przez pół godziny.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

no to teraz mam pytanie może głupie, ale czy podczas medytacji na świeżym powietrzu te odczucia są intensywniejsze? bo Sylwunia pisała wcześniej że na łące miała inne wrażenia i ja tez mam wrażenie że przy oknie jest jakoś... bardziej? ale nie wiem czy to sugestia czy coś realnego. przepraszam jeśli to zbacza z tematu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Mirta nie zbacza wcale! właśnie o to mi chodziło w moim poprzednim poście. U mnie to było wyraźne - w domu kolory (jak już je widzę) są jakby bledsze, bardziej pastelowe. Na tej łące Anahata świeciła mi dosłownie soczyście, intensywnie i miałam taki spokój w klatce piersiowej jakiego nie mam przy domowej medytacji. Czy to nie jest przypadkiem coś związanego z tym że zieleń wokół jakoś wspiera tę czakrę? Bo to było przy polu i lesie.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Sylwunia, to co piszesz bardzo mi przypomina coś co czytałam o bezpośrednim wpływie środowiska naturalnego na pole energetyczne. Znaczy, nie tylko kolor ale też samo otoczenie - gleba pod stopami przy Muladharze, woda w pobliżu przy Swadhisthanie, wiatr przy Vishuddha. Kiedyś pojechałam nad morze i podczas spaceru poczułam coś w gardle - nie ból, taki... oddech, jakby ta czakra westchnęła. I śpiewałam potem pod nosem przez cały dzień, sama z siebie, co mi się w życiu nie zdarza. Nie wiem czy to dowód na cokolwiek ale zbieżność była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

no dobrze ale ja nie mam morza ani łąki pod domem, mieszkam w bloku w centrum, to co mam zrobić, czekać na urlop żeby w ogóle zacząć pracować z czakrami? to by było bez sensu. Są jakieś sposoby na to żeby zastąpić to w warunkach miejskich czy to po prostu jest gorsza wersja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Zaneta74 ej nie martw się, ja też mieszkam w mieście i sobie radzę. Rośliny doniczkowe to nie to samo co las ale mam ich pełno i serio, medytacja w zielonym otoczeniu to różnica. Poza tym kamienie pomagają zastąpić trochę ten kontakt z naturą - malachit do Anahaty, karneol do Swadhisthany, obsydian do Muladhary. Kładę je odpowiednio na ciele i mam wrażenie że jakoś 'przywołują' tę energię elementu nawet w bloku. Może to autosugestia ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ubiorek, a masz jakiś sposób żeby sprawdzić czy kamień 'robi coś' z czakrą, czy tylko się ładnie prezentuje podczas sesji? Bo mam kilka kamieni i tez ich używam, ale uczciwie nie wiem czy to coś zmienia czy to efekt placebo. I nie pytam złośliwie - naprawdę chciałbym wiedzieć jak to testować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 122

@Bard85 szczerze? nie mam stuprocentowej metody. Robię tak - raz medytuję z kamieniem, raz bez, i porównuję notatki po sesji. U mnie z malachitem na sercu mam konsekwentnie inne notatki niż bez - więcej obrazów, więcej emocji wychodzących. Ale to jest n=1 i mogę się okłamywać. Wahadełko nad kamieniem przed i po sesji też sprawdzam - zmiana kierunku obrotu to dla mnie sygnał że coś się wydarzyło, ale Bard, ty i tak pewnie zapytasz skąd wiem że to nie jest drżenie ręki 😀


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

haha no właśnie bym zapytał 🙂 ale serio, ta metoda z notatkami brzmi uczciwie. to jest coś co mozna przynajmniej porównać w czasie. muszę spróbować systematyczniej


Odpowiedz
Wpisy: 363
Rozpoczynający temat
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wracam tu po przerwie i cieszę się że rozmowa się rozwinęła. Chcę dorzucić jedno obserwowanie które mam od dłuższego czasu - kolory które widzę przy pracy w plenerze są mocniejsze nasyceniowo, ale za to mniej stabilne, bardziej migoczą. W domu są spokojniejsze i łatwiej je utrzymać w wizualizacji. Nie wiem czy to znaczy że w naturze jest więcej 'surowej' energii a w domu bardziej skupionej, ale takie mam wrażenie. Czy ktoś coś podobnego zauważył, ta różnica stabilność versus intensywność?


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

to ciekawe co piszesz Amethysto, bo u mnie z tonami jest podobnie - na zewnątrz są bogatsze harmonicznie, bardziej złożone, ale trudniej mi utrzymać skupienie na jednym. W zamkniętej przestrzeni ten 'dźwięk' czakry jest czystszy, łatwiej go wyizolować. Może to jest kwestia tego że otoczenie wnosi swoje wibracje i je nakłada na to co czujemy wewnętrznie?


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 7 miesięcy temu

ojej ale to super obserwacja! to znaczy że do diagnostyki lepiej jest medytować w domu bo będzie dokładniej, a do intensywnej pracy na blokadą - na dworze? czy dobrze rozumiem? bo to by miało sens trochę jak z numerologią gdzie do analizy potrzebujesz spokoju a do transformacji potrzebujesz energii z zewnątrz


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Lirka, to ładne porównanie z numerologią, ale chyba nie ma tu tak prostego podziału. Znam osoby które najgłębszą pracę z blokadami robią właśnie w naturze, i osoby które absolutnie nie mogą się w plenerze skupić. To znowu zależy od człowieka. Ja osobiście mam jeden rytuał - zaczynam medytację w domu, a finalizuję na balkonie z nogami boso na macie. Taki most między środowiskami i mi to odpowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@wroniec98)
Połączone: 3 lata temu

ta idea z bosymi stopami na macie jest piękna ale mam pytanie praktyczne - w zimie też to robisz? i czy kontakt z ziemią przez matę to to samo co bezpośrednio na trawie? bo to mi przypomina o tym uziemieniu które gdzieś czytałam że jest ważne dla Muladhary, ale nie wiem czy przez matę to nadal działa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Wroniec98 w zimie mam matę z juty która jakoś wydaje mi się bardziej 'naturalna' niż syntetyk. Czy działa tak samo jak trawa - szczerze wątpię, ale jest lepsza niż nic. Bezpośredni kontakt z ziemią jest zdecydowanie inny, to czuję wyraźnie. Latem wychodzę do ogrodu i robię to na trawie i to jest naprawdę inne doświadczenie dla korzenia. Muladhara po sesji na trawie jest jakby bardziej 'zakorzeniona', co jest śmieszne bo to dosłownie jej zadanie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: