To jest właśnie znak że Vishuddha zaczyna 'pamiętać' stan równowagi. Ciało i energia uczą się nowego ustawienia. To normalne że na początku trzeba częstszych bodźców żeby utrzymać przepływ.
Mam pytanie do Bluszczyk - czy ta zmiana w mówieniu wprost przyszła stopniowo razem ze śpiewaniem, czy był jakiś konkretny moment kiedy poczułaś że coś się przestawiło?
To jest piekne ze tak to opisujesz - wewnetrzne ugrzecznianie. Ja mam dokaldnie to samo i nigdy nie umialam tego nazwac! Czy ty spiewasz sama w domu czy chodzisz gdzies na zajecia? Pytam bo zastanawiam sie czy srodowisko ma znaczenie.
Trema przy śpiewaniu z innymi to chyba samo w sobie jest objaw blokady Vishuddha, nie? Bać się własnego głosu przy innych. Czy ktoś tu pracował specjalnie z tym aspektem, śpiewanie jako pokonywanie strachu przed byciem słyszaną?
Ja chodzilam przez jakis czas na spiew intuicyjny i tam wlasnie o to chodzi. Prowadzaca mowila ze czakra gardla potrzebuje swiadkow - nie tylko wyrazania ale i bycia slyszanym. Sama praca w domu to polowa drogi wedlug niej. Nie wiem czy sie w pelni zgadzam ale cos w tym jest.
To jest dobry punkt. Vishuddha to nie tylko mówienie i śpiewanie - to też pisanie, tworzenie, każda forma ekspresji tego co jest wewnątrz. Skupiamy się na głosie bo wątek o śpiewaniu, ale warto zapytać Bluszczyk - czy poza śpiewaniem próbowałaś innych form wyrazu i czy też coś zmieniały?
To ciekawe rozróżnienie. Czy masz wrażenie że pisanie pomaga bardziej potem, jak już coś wyśpiewasz - jakby najpierw ruch energii, a potem forma? Albo odwrotnie?
To ma sens bo Vishuddha to jednak przede wszystkim przepływ - coś musi się najpierw ruszyć, żeby można było to potem uchwycić w słowa. Przynajmniej tak to rozumiem. Bluszczyk a czy jak piszesz bez poprzedniego śpiewania, to czujesz jakiś opór?
Dokładnie to opisuje zastój w czakrze gardła - energia jest, ale nie przepływa swobodnie. Śpiewanie działa jak przetarcie kanału. To dlate...
Mysle ze kluczowe jest co Bluszczyk sama czuje jako przyczynę. Bo jeśli wierzymy ze nasze subiektywne odczucia mają znaczenie w tej pracy to jej interpretacja też jest ważna. Bluszczyk jak ty to czujesz - bardziej jako fizyczne rozluźnienie czy coś co idzie głębiej?
Szczerze? Obie rzeczy naraz i nie umiem ich rozdzielić. Ale to co jest dla mnie ważniejsze to że zmiana jest realna - w sensie widzę ją w zachowaniu, nie tylko czuję wewnętrznie. A co do śpiewania samego - wróciłam ostatnio do próby śpiewania 'HAM' i coś mi nie gra w tej mantrze. Wydaje mi się za krótka, za urywana. Ktoś ma doświadczenie z tym konkretnie?
