akwamaryn jest bardziej związany z wyrażaniem siebie i komunikacją, kalcyt bardziej wyciszający i uspokajający według tego co czytałam. nie twierdzę że to reguła, ale jak Sewer ma głównie ten lękowy aspekt, to może kalcyt by bardziej pasował? mniej 'pchania' do przodu, więcej spokoju.
hej, ciekawa obserwacja z tym kalcytem, ale mam pytanie - czy przy wyborze kamienia nie powinno sie bardziej kierować tym co się czuje przy samym kamieniu niż teorią? bo słyszałem że ciało samo 'wie' którego potrzebuje i to jest lepszy wyznacznik niż jakiekolwiek przyporządkowania kolorów. ktoś to praktykuje w ten sposób?
o, też słyszałam o tym że kamień 'przyciąga' jak jest dobry dla ciebie. ale jak rozróżnić że 'czuję że ten kamień jest dobry' od 'podoba mi się bo ładny'? bo mogę chcieć akwamarynu bo jest piękny, a nie dlatego że mi potrzebny 😀 jak to w ogóle rozpoznać?
dobra ale wracając do Sewera, bo ta rozmowa o kamieniach się trochę oddala od jego konkretnej sytuacji. Sewer, mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tej dyskusji, czy to ściskanie w gardle które opisujesz, pojawia się też w sytuacjach gdzie nie ma oczekiwań innych ludzi? Chodzi mi o takie momenty gdzie jesteś sam i rozmawiasz np. przez telefon, albo coś nagrywasz, albo śpiewasz pod nosem. czy wtedy też jest?
to co właśnie napisał Sewer jest bardzo ważne i moim zdaniem trochę przestawia całą tę rozmowę. jeśli sam dźwięk głosu nie robi problemu, to Vishuddha jako taka może być sprawna. problem może leżeć w czymś co dotyczy ekspozycji, bycia ocenianym, widoczności. to już bardziej brzmi jak blokada gdzieś między Manipurą a Vishuddhą, poczucie własnej wartości i prawo do zajmowania przestrzeni. to nie jest to samo co 'zablokowane gardło'.
Walentynkaa ma rację i właśnie to jest argument za tym żeby nie przyklejać etykietek za szybko. Sewer sam doszedł do czegoś istotnego przez jedno pytanie Wierzchosława. to jest ważniejsze niż jakikolwiek kamień przy szyi, serio.
u mnie bylo podobnie, myslalem ze mam problem z gardlem bo kiepsko wychodziło mi mowienie w grupie, a pozniej wyszlo ze po prostu boje się oceny. terapeutka powiedziała ze to social anxiety w sumie. nie wiem czy to Manipura czy jak to się energetycznie mapuje, ale skojarzenie z Walentynkaa brzmi znajomo dla mnie.
to co opisuje Gniewkoo i co wyłania się z wypowiedzi Sewera to dość klasyczny wzorzec. w mapowaniu energetycznym powiedziałabym że pierwotna blokada może siedzieć w czakrze splotu słonecznego, i wtedy Vishuddha reaguje wtórnie bo energia po prostu nie dociera swobodnie. to trochę jak rura, która jest sprawna, ale ciśnienie za nią jest za niskie. praca tylko na gardle może przynosić ulgę, ale nie usuwa przyczyny.
Iwonka, to ciekawe ujęcie z tą 'rurą' i ciśnieniem. ale właśnie przez takie obrazowe analogie łatwo wpaść w pułapkę i uznać że już 'wiemy' co jest przyczyną u Sewera. to nadal jest przypuszczenie, nawet jeśli logicznie brzmi. chcę żebyśmy o tym nie zapominali w tej rozmowie, bo właśnie mówiliśmy wcześniej że z diagnozowaniem trzeba ostrożnie.
