Cześć wszystkim. Pisze tu bo naprawdę nie wiem co z tym zrobić i troche się wstydze w sumie. Mam taki problem ze kiedy muszę cos powiedziec na glos, no nie w rozmowie jeden na jeden bo to jakoś idzie, ale jak jest grupa ludzi albo muszę cos wytłumaczyć w pracy, to czuję jakby mi ktos ściskał gardlo. dosłownie. Serce przyspiesza, glos się łamie, czasem ledwo wyduszam slowa. kolega mi powiedzial żebym poczytal o czakrach i ze to moze byc czakra gardla. troche poczytałem, trochę rozumiem, ale nie wiem jak to w ogole sprawdzic. czy to w ogole brzmi znajomo komus? Czy takie objawy to na pewno Vishuddha czy moze coś innego?
No to klasyczna blokada czakry gardła, nie ma co gdybać. Vishuddha jak nic. Jak czujesz ucisk w gardle przy mówieniu, głos się łamie, problem z wyrażaniem siebie w grupie, to jest wręcz podręcznikowy przykład zamkniętej Vishuddhy. Polecam niebieski kalcyt albo akwamaryn, nosić przy sobie albo kłaść na gardło podczas medytacji. I mantrę HAM, codziennie z rana, chociaż 10 minut. U mnie to działało bardzo szybko.
Poczekaj chwilę. Zanim przejdziemy od razu do kamieni i mantr, chciałbym dopytać bo to ważne. To uczucie ściskania gardła, łamania głosu, przyspieszone serce, problem z mówieniem w grupie, to brzmi też bardzo podobnie do fobii społecznej albo lęku przed oceną. To są rzeczy, z którymi psycholog potrafi realnie pomóc, i to dość szybko. Czy rozmawiałeś kiedyś z kimś w tej sprawie? Nie mówię że czakra nie może być zaangażowana, ale żeby nie było tak że człowiek miesiącami kładzie kamień na gardło a tu potrzebna jest jednak inna pomoc.
Dobrze że to napisałeś bo to ważna informacja. Praca z czakrami i praca z psychologiem naprawdę mogą iść równolegle, jedno drugiemu nie przeszkadza. Tylko jedno zastrzeżenie, i mówię to poważnie bo widziałam już na tym forum różne sytuacje: uważaj na osoby które będą ci mówić że 'to na pewno zablokowana czakra i wystarczy taki a taki kamień'. Energetyka może wspierać, ale nie zastępuje diagnozy. Twój opis jest na tyle złożony że warto pracować na kilku poziomach jednocześnie.
Hm, a jak w ogóle sprawdzić czy to Vishuddha jest zablokowana a nie np. czakra splotu słonecznego? Bo problem z pewnością siebie w grupie to też brzmi jak Manipura trochę. Pytam bo sama nie do końca wiem jak odróżnić.
Dobre pytanie i wcale nie takie proste. W opisie Sewera widzę oba tropy. Ucisk w gardle, łamanie głosu, trudność z mówieniem to faktycznie Vishuddha. Ale przyspieszone serce, wstyd, strach przed oceną w grupie, to może być właśnie Manipura albo nawet Anahata, jeśli jest lęk przed odrzuceniem. Czakry nie działają w izolacji, rozregulowanie jednej często ciągnie za sobą inne. Sewku, mam pytanie: czy to uczucie ściskania gardła masz też gdy jesteś sam i np. śpiewasz albo głośno coś czytasz? Czy tylko przy ludziach?
no właśnie, to jest kluczowe. Jak gardło działa normalnie gdy jesteś sam, to blokada nie jest wyłącznie w Vishuddhie jako takiej, bo wtedy byłaby niezależna od kontekstu. To bardziej wskazuje na kombinację, gdzieś tam Manipura i strach przed autorytetem, plus Anahata jeśli wchodzi lęk przed odrzuceniem. Vishuddha pewnie też ma udział, ale jako ostatnie ogniwo, nie jako przyczyna.
To co napisała Iwonka jest sensowne i zgadzam się z tym rozróżnieniem. Dodam tylko, bo wydaje mi się ważne w kontekście całej rozmowy, że taki wzorzec 'gardło się zamyka gdy jest publiczność ale nie gdy jestem sam' jest bardzo charakterystyczny dla lęku społecznego jako takiego, i to jest coś co ma też swoje mapowanie w energetyce, ale warto wiedzieć skąd to idzie. Sewku, to co przedstawiasz brzmi jakbyś gdzieś nauczył się że mówienie przy innych jest niebezpieczne. Czy coś takiego kojarzysz z przeszłości? Jakiś moment, sytuacja?
Słuchajcie, mam wrażenie że zaczynamy wchodzić na terytorium gdzie ezoteryka i psychologia mocno się mieszają, i to jest ok, ale trzeba to robić z głową. Jedno co mnie niepokoi w takich dyskusjach, i mówię to bez złośliwości, że ktoś przychodzi z konkretnym problemem i dostaje od razu diagnozę 'podręcznikowy przykład blokady czakry'. To jest trochę ryzykowne, bo człowiek wtedy skupia się na kamieniu i mantrze i czeka aż samo minie, a tu może być potrzebna konkretna praca. Cieszę się że Wierzchosław dopytał.
hej, wtrącę swoje trzy grosze bo mam podobną historię. przez lata nie mogłem się odezwać na żadnym zebraniu, szkoleniu, cokolwiek, zawsze mi głos drżał i czerwieniałem się jak burak, dlatego siedzialem cicho. pracowałem z czakrą gardła, robiłem medytacje, mantry i takie tam, i faktycznie coś się ruszyło. ale nie ukrywam że równolegle chodziłem na grupę wsparcia, jedno i drugie razem dało efekt. nie wiem który element bardziej pomógł, może oba. więc myślę że nie trzeba wybierać, można robić oba na raz
Gniewkoo a te mantry to robiłeś sam z siebie czy ktoś ci pomagał, jakiś terapeuta albo coś? Pytam bo mam koleżankę w podobnej sytuacji i zastanawiam się co jej polecić. I ile mniej więcej czasu minęło zanim poczułeś jakąś różnicę, bo wiem że to indywidualne, ale tak orientacyjnie?
Chcę coś powiedzieć, bo ta rozmowa idzie w dobrym kierunku, ale brakuje mi jednego wątku. Kiedy ktoś przychodzi z takim opisem jak Sewer, jest spora pokusa żeby mu szybko dać odpowiedź, bo to miłe i daje poczucie że pomagamy. Ale mówienie komuś 'to klasyczna blokada Vishuddhy, zrób to i to' bez żadnej diagnozy jest, przepraszam za słowo, trochę nieodpowiedzialne. Nie dlatego że czakry nie istnieją albo że praca z nimi jest bezużyteczna. Ale dlatego że człowiek może na tym poprzestać i nie szukać pomocy która naprawdę rozwiąże problem. Widziałam takie sytuacje i nie zawsze kończyły się dobrze.
ojej, dopiero przeczytałam cały wątek i trochę się zdziwiłam że tak to poszło, myślałam że to będzie prosto o czakrze gardła a tu tyle wątków. ale chyba dobrze bo to ważne sprawy. Sewer, czy jak czytasz te odpowiedzi to coś szczególnie trafia do Ciebie, jakiś trop bardziej niż inne?
Hej, przepraszam ze dopiero teraz odpisuję, czytałem to wszystko i muszę przyznać że trochę mnie przytloczylo, ale w dobrym sensie. Sosenka61 pytałaś co do mnie trafia... Chyba ta część o tym że blokada może być warunkowa, zalezna od sytuacji. Bo naprawdę sam ze sobą w porzadku, dopiero jak pojawia sie ktoś kto mnie ocenia to wszystko się blokuje. I ten opis Wierzchosałwa o leku spolecznym tez mnie jakoś trafił nie chce tego ignorować.
Dobrze że to piszesz. To nie jest słabość przyznać że coś trafia. Mam jedno konkretne pytanie, bo to nam pomoże lepiej ustalić z czym mamy do czynienia: czy to uczucie ściskania gardła pojawia się zanim zaczniesz mówić, na myśl o tym że zaraz będziesz musiał coś powiedzieć, czy dopiero jak już zaczynasz? To ważne rozróżnienie.
No to teraz już trzy osoby go pytają o różne rzeczy na raz, może mu dacie chwilę poodpowiadać zanim zasypie się go kolejnymi pytaniami 🙂 Ale tak serio, ta antycypacja to ważny sygnał. Przy zablokowanej Vishuddhie napięcie pojawia się zwykle przy samym mówieniu, a nie przed. To co opisuje Sewer brzmi bardziej jak Manipura właśnie, ta ochronna reakcja przed oceną.
Chcę tu wrzucić kamyczek do ogródka bo o czymś ważnym nikt jeszcze nie powiedział wprost. Ta rozmowa jest dobra, ale mam nadzieję że nikt tutaj nie zamierza Sewerowi wystawiać żadnej 'diagnozy energetycznej' na podstawie opisu na forum. Nie dlatego że praca z czakrami jest bez sensu, ale dlatego że taką pracę robi się z człowiekiem na żywo, nie przez internet. Możemy podzielić się doświadczeniami, zasugerować kierunki, ale tyle.
ja mam podobne odczucia co Sewer z tym antycypacyjnym ściskaniem, i u mnie się okazało że dużo pomagało robienie czegoś z ciałem zanim wszedłem do sytuacji stresowej. nie jakieś wielkie rytuały, po prostu kilka oddechów z wydłużonym wydechem, skupienie na stopach na podłodze. czy to czakry czy lęk, efekt był ten sam. może to nie ma znaczenia jak to nazwiemy?
Gniewkoo, a te oddechy to robiłeś jakoś specjalnie pod pranajamę czy po prostu zwykłe oddychanie? bo gdzieś czytałam że oddech jest połączony z Vishuddhą i że ćwiczenia oddechowe mogą pomagać przy tej czakrze, ale nie wiem czy jest jakaś konkretna technika do tego
Wracając do tego co powiedział Celestyna, bo to ważna rzecz i nie chcę żeby przepadła. Widziałam na tym forum sytuacje gdzie ktoś przychodził z opisem i wychodził z 'diagnozą' że ma zablokowaną Vishuddhę albo otwartą trzecią czakrę, i potem przez rok w to wierzył i tylko na tym się skupiał. A problem był zupełnie gdzie indziej. Nie mówię że tak jest u Sewera, ale warto o tym pamiętać żeby nie przyklejać etykietek za szybko.
okej, słyszę. trochę mnie tu zbesztano i może zasłużenie. nie zamierzałam nikogo skrzywdzić swoim 'klasyczną blokadą', po prostu tak to zobaczyłam. ale punkt przyjęty że za szybko.
A ja mam pytanie do Walentynkaa i Placydy bo mnie to interesuje, gdzie właściwie jest ta granica między pomocnym podzieleniem się doświadczeniem a przekraczaniem kompetencji? Bo wszyscy tu z doświadczenia mówimy, z własnych historii. Czy to już jest 'diagnozowanie'? Naprawdę pytam bo sama nie wiem, nie z przekory.
Hej, wchodzę tu bokiem bo czytałem i mam pytanie innego rodzaju. Sewer wspomniał że był u psychologa i że coś zostało. Czy ktokolwiek z was próbował łączyć pracę z czakrami z jakimś konkretnym terapeutą który też jest otwarty na takie podejście? Bo mi się wydaje że to mogłoby być ciekawe połączenie, ale nie wiem czy tacy terapeuci w ogóle istnieją.
to brzmi jak cos co mógłbym spróbować. szczerze nie wiedzialem że tacy terapeuci sa. tamten do którego chodzilem byl bardziej klasyczny, CBT chyba to się nazywa. dzialalo na poziomie myślenia, ale cos zostało w ciele, właśnie to sciskanie. Iwonka_96 a jak szukac takich terapeutów? po jakims hasle?
Sewer, terapia somatyczna albo podejście somatyczne to dobre hasło. Somatic Experiencing to konkretna metoda jeśli chcesz szukać. Ale to już trochę inny wątek, nie chcę odciągać od głównego tematu. Powiem tylko że jeśli CBT pomogło częściowo i masz wrażenie że zostało coś w ciele, to szukasz właśnie w dobrym kierunku.
słuchajcie, a nikt nie próbował przy takich stanach kamieni? przy gardle polecam akwamaryn albo błękitny kalcyt, trzymanie przy szyi podczas medytacji. wiem że to brzmi prosto ale naprawdę przy delikatniejszych stanach to się czuje. pytam bo Ewunia wcześniej pytała o metody dla koleżanki i nikt nie odpowiedział konkretnie.
Ewunia, to zależy trochę od sytuacji. podczas medytacji można położyć kamień na szyi, wzdłuż gardła, ale jak siedzisz to łatwiej po prostu trzymać w dłoni albo mieć na sznurku przy szyi. najważniejsze żeby był kontakt. co do ukierunkowania, to działa i przy ogólnej medytacji, ale jeśli robisz coś konkretnie na Vishuddhę, np. z mantrą HAM albo wizualizacją niebieskiego światła, to efekt wg mnie wyraźniejszy. przynajmniej u mnie tak jest.
