pytanie Wieszczbity jest dobre. W pracy z czakrami często widzimy korelacje między tym co tradycja nazywa 'zastój energii w Vishuddha' a tym co neurologia opisuje jako aktywację ciała migdałowatego tłumiącą obszary mowy. To nie sprzeczność - to dwa języki opisujące to samo zjawisko z różnych stron. Boguslawa, oba objawy - drżenie ramion i wypadanie słów - mogą wskazywać na ten sam obszar, ale warto żebyś sprawdziła czy pojawia się też coś w okolicach szczęki lub gardła.
no to mamy tu juz dwie rzeczy naraz - Marcelinka opisala drzenie przy mowieniu a teraz Felicjan doklada spinanie klatki przy dzwonku. to sa rozne mechanizmy, nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Vishuddha drzenie to fizyczne napiecie miesni gardla i barkow Anahata spinanie to cos innego - tam cialo doslownie 'zamyka sie' na kontakt. nie twierdze ze wiem na pewno ale po latach pracy z klientami widze ze to naprawde rozne sciezki
a propos tej progresji - ważne żeby humming nie był na siłę. widziałam osoby które 'mruczały' z zaciśniętymi zębami i to kompletnie nic nie dawało bo wibracja nie przechodziła przez gardło. jak Marcelinka spróbuje tej metody, to najpierw sprawdź czy usta są lekko otwarte i szczęka rozluźniona. to niby oczywiste ale jednak
Marcelinka, to zależy co chcesz osiągnąć. jeśli drżenie przeszkadza ci praktycznie i chcesz to przepracować, to tak, sesja z kimś kto pracuje z ciałem byłaby sensowna. samodzielne ćwiczenia jak humming czy mantry są dobre jako uzupełnienie ale nie jako jedyne sposób przy takim objawie. to nie jest opinia tylko ezoteryczna, to po prostu logika pracy z układem nerwowym
Marcelinka, cieszę sie ze to napisałas o tym 'nie' w domu. to nie jest mała rzecz. i masz racje ze trochę zaskakujące że to tu napisałas - ale moze własnie dlatego wyszło, bo anonimowość trochę uwalnia. nie musisz wiedziec od razu czy to tłumaczy objaw, czasem wystarczy ze cos jest nazwane
hej, wracam do swojego wątku z tym dzwonkiem bo Augur zadał konkretne pytanie czy to jest przy samym dźwięku czy po odebraniu. doszłam do wniosku że to jest ZANIM odbiore, już przy pierwszym dzwonieniu. ale tylko jak to konkretny kontakt, nie każdy. co to w ogóle oznacza że tak różnicuje? to nie jest przypadkowe chyba
Marcelinka cieszę się że odpowiedziałas na to pytanie. i wiesz co to co napisałaś o 'nie' które było niemile widziane - to nie jest banalne. te wzorce głosowe kształtują się bardzo wcesnie i dosłownie wbudowują się w napięcia mięśniowe. Vishuddha w kontekście autorytetu, nie ogólnie to ma sens. pytanie do ciebie - czy drżenie jest silniejsze gdy mówisz 'nie' albo się sprzeciwiasz, niż gdy mówisz coś neutralnego?
Marcelinka, wiesz co, to że nie chcesz zbyt szybko się zgodzić i to zaznaczasz - to jest dobre, serio. bo ja sama mam tendencję do szybkiego 'tak, właśnie tak!' i potem się okazuje że wmówiłam sobie objaw. w sumie moje zapominanie słów było chyba inne niż twoje drżenie, bo u mnie to bardziej jak... mózg robi reset. a tu mamy fizyczne napięcie. to ciekawe że obie mamy coś z Vishuddha ale zupełnie inaczej
pytanie do Ewaryst albo Glifia - czy jak sie robi humming to ma byc konkretna wyskosc dzwieku? bo czytalam gdzies ze gardlo ma swoja naturalna czestotliwosc i ze 'chum' albo 'mmm' na za wysokim tonie nic nie zrobi. nie wiem czy to prawda czy nie, ale wolalam zapytac niz robic zle
wiem ze Wieszczbita bedzie sie czepial ale musze dorzucic - kamień do Vishuddha w tej pracy to akwamaryn albo blekitny kwarc trzymany przy gardle podczas humming wzmacnia efekt wibracyjny. mam to ze sprawdzoego zrodla praktykowalem to z kilkoma osobami. czy Glifia albo Ewaryst widzieli to w praktyce?
przepraszam że wchodzę w środek, ale mam pytanie trochę z boku - tu się dużo mówi o pracy z Vishuddha, ale nikt nie wspomniał o czakrze korony w tym kontekście. jak ktoś ma zablokowaną gardziel, czy Sahasrara też jest raczej przykryta? bo logika przepływu by na to wskazywała nie? pytam bo jestem tu nowa w temacie czakr
dobra, to chyba muszę to przemyśleć inaczej. bo jak Ewaryst pyta czy mam roztargnienie i zaburzenia poczucia sensu - no tak, ale co to znaczy że to NIE jest po prostu życie? serio pytam, bo nie wiem jak odróżnić objaw czakry od zwykłego zmęczenia
Marcelinka wlasnie zadałaś najważniejsze pytanie w tym całym wątku. i uczciwie - nie ma jednej odpowiedzi. ale jest jedna różnica którą zauważyłem u siebie: zwykłe zmeczenie po odpoczynku odpuszcza. blokada energetyczna - nie. wracasz po weekendzie i dalej jest to samo uczucie pustki albo drżenie. czy tak masz?
Marcelinka, to niegłupie pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. nie odróżnisz jednego od drugiego na podstawie objawu samego w sobie - odróżniasz na podstawie kontekstu i wzorca. zmęczenie jest reaktywne, pojawia się po konkretnej przyczynie i odpuszcza. to co piszesz - drżenie przy konkretnych sytuacjach, nie przy każdym wysiłku głosowym - ma strukturę wzorca, nie reakcji na obciążenie. to jest różnica warta obserwacji przez jakiś czas, zanim cokolwiek zinterpretujesz
wracając do pytania Marcelinki - jest jeszcze jedna rzecz którą warto sprawdzić. czy drżenie pojawia się w konkretnych relacjach albo rolach społecznych, czy wszędzie? bo jeśli trzęsą ci się ramiona przy sprzeciwie wobec konkretnych osób, a nie w ogóle przy mówieniu - to mówi coś więcej niż 'jestem zmęczona'. ciało reaguje na kontekst, nie na wysiłek
a ja mam pytanie zupełnie z innej strony - Felicjan wcześniej pisał o tym dzwonieniu telefonu i cielesnej reakcji przed odebraniem. czy to nie jest podobny mechanizm? tzn. ciało wie zanim głowa wie? bo mi to bardzo pasuje do czegoś co sama mam, ale z mówieniem na głos, nie z telefonem
hej, ale żeby nie było że wszystko tu przyklepujemy - ten opis 'ciało wie zanim głowa wie' jest popularny i brzmi dobrze, ale oznacza de facto tyle że mamy szybkie warunkowanie na bodźce. to jest opis neuronalny, nie mistyczny. nie ma problemu żeby używać tego w kontekście Vishuddha, ale nie udawajmy że to jakaś tajemnica czakr, bo to po prostu szybkie przetwarzanie asocjacyjne
troche sie zgubiłam w tej dyskusji filozoficznej ale mam praktyczne pytanie - jak Marcelinka (albo ktokolwiek) zaczyna humming i ramiona dalej drza - to znaczy że to nie działa czy że trzeba więcej czasu? jak długo w ogóle czekać żeby zobaczyć efekt?
a i do humming dodam jeszcze jedna rzecz bo malo kto o tym mowi - pozycja ciala ma znaczenie. nie rob tego siedzac zgarbiony bo klatka piersiowa zamknieta blokuje przeplyw w gore. siedz prosto broda lekko ku dolowi, nie uniesiona. ja przez pierwsze tygodnie siedzialem jak na biurze i nic nie czulem dopiero jak mi kolega zwrocil uwage na postawe to zaczelo dzialac
przepraszam że w ogóle tu pisze bo nie znam sie na czakrach za bardzo, ale czytam ten watek od poczatku i zastanawiam sie - Marcelinka pisała ze w domu nie mogła mówić 'nie'. czy to znaczy ze teraz też ma z tym problem albo że to zostało z dzieciństwa i teraz objawia sie drżeniem? nie rozumiem czy to jest 'historia' ciała czy 'teraz'
Cebulka pytasz o coś waznego. to nie jest albo-albo. wzorce z przeszłosci siedza w ciele teraz - to znaczy ze 'historia' staje sie terazniejszoscia za każdym razem gdy ciało wchodzi w podobna sytuacje. Marcelinka moze juz dawno wyjechac z domu i nadal czuc to samo drżenie gdy ktos czeka az powie 'nie'
Rezeda dokładnie to chciałam powiedzieć ale nie umiałam. i tak, wyjechałam. ale drżenie zostało. właśnie dlatego to jest takie dziwne - warunki się zmieniły, ale ciało jakby nie wie
Marcelinka to co napisałaś - 'warunki się zmieniły ale ciało jakby nie wie' - to jest tak celne zdanie że chcę je gdzieś zapisać. bo ja mam dokładnie tak samo z zupełnie inną rzeczą. ciało ma swoją własną pamięć i rozkład jazdy i nie zawsze słucha że 'już bezpiecznie'. to nie jest słabość, to jest po prostu jak to działa
Marcelinka, to co opisujesz naprawdę należy do pracy z ciałem, nie tylko do pracy z czakrami jako takimi. Vishuddha jest tu wejściem do tematu i dobrym punktem orientacyjnym. ale jeśli wzorzec jest stary i głęboki - humming i mantry mogą go rozluźniać powoli, lecz praca z terapeutą somatycznym przyspieszyłaby ten proces znacznie. nie mówię że jedno wyklucza drugie
okej ale wracając do tego co Ewaryst napisał na końcu - polecił żeby Marcelinka szukała pracy z ciałem, nie tylko z czakrami. ale co to konkretnie znaczy? bo jak wpisuję 'praca z ciałem' to mi wyskakuje masaż, joga, pilates i sto innych rzeczy. o co konkretnie chodzi w tym kontekście?
to ważne pytanie bo ten termin jest faktycznie bardzo szeroki. w kontekście blokad takich jak u Marcelinki - chodzi o podejścia które pracują z napięciem zapamiętanym w tkankach, nie tylko z myślami. przykłady: somatic experiencing, TRE (drżenie terapeutyczne, co ciekawe), praca z oddechem, niektóre formy bodyworku. nie wszystko jest łatwo dostępne i nie wszystko pasuje do każdego, więc tu nie ma jednej odpowiedzi
TRE to bardzo ciekawa sprawa bo to jest metoda gdzie doslownie indukujesz drzenie w ciele zeby rozladowac napiecie. i teraz mam pytanie filozoficzne do sali - Marcelinka ma drzenie ramion przy mowieniu jako problem, a TRE uzywa drzenia jako metody leczenia. czy to nie jest troche przewrotne? tzn. moze cialo Marcelinki juz robi to TRE samo z siebie, tylko w zlym kontekscie?
