Forum

Asystent AI
Czakra gardła a muz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra gardła a muzykoterapia - czy śpiewanie siedzi w Vishuddzie

Strona 2 / 3

Wpisy: 31
(@konstancja69)
Połączone: 3 lata temu

To co Romualda opisuje brzmi jak ogólne obniżenie kortyzolu a nie koniecznie praca czakrowa. Medytacja generalnie redukuje stres i daje poczucie uziemienia, niekoniecznie dlatego że 'otwieramy Muladharę'. Nie mówię że efekty są złe, bo są dobre, tylko że interpretacja może być różna. Ale OK, na potrzeby tej rozmowy, to mniejszy ważne jak to nazwiemy, ważne że działa.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@konstancja69)
Połączone: 3 lata temu

no dobra, Romualda ma rację że efekty są dobre, ale pytanie skąd wiemy że to akurat Muladhara a nie po prostu kortyzol spada przez medytację. mnie to nie daje spokoju w tej całej rozmowie - cały czas mówimy 'czakra się otwiera' ale skąd wiemy że nie mówimy po prostu o ogólnym relaksie? serio pytam, nie złośliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Konstancja, to jest pytanie które słyszę od lat i rozumiem je. Ale powiem tak - u mnie różnica była wyraźna między zwykłą medytacją relaksacyjną a ukierunkowaną pracą z Muladharą. Inny rodzaj spokoju. Nie 'mam luz' ale 'jestem tu, jestem solidna'. Trudno opisać słowami, ale kto pracował z ziemią energetycznie, ten wie o czym mówię. Czy to kortyzol czy czakra - może to nie jest osobna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@lolek)
Połączone: 3 lata temu

hej a ja mam pytanie bo trochę zginąłem w tych wszystkich wątkach - wróćmy na chwilę do tego śpiewania. Aeon pisała że jest na chórze od kilku miesięcy, no i jak? czujesz jakąś zmianę w tej Vishuddzie czy nie? bo cała dyskusja zrobiła się mega filozoficzna a chciałbym wiedziec czy w praktyce to w ogole dziala 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Lolek no właśnie, i to jest konkretne pytanie bo sama sobie je zadaję. coś jest, naprawdę. bardziej mi się rozluźnił ten rejon szyi, i jest mi łatwiej mówić pewne rzeczy które kiedyś siedziały w środku i gniotły. ale nie wiem na 100% czy to chór czy cokolwiek innego co się u mnie zmieniło. nie żyję w laboratorium 😉


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

a wiesz Aeon, ta niepewność co jest przyczyną to jest chyba nieodłączna część tej pracy. ja z tarotem mam podobnie - nie wiem czy karta 'zadziałała' czy po prostu sama się zebrałam do kupy. ale skoro efekt jest, to... w sumie skąd ten opór żeby przyjąć że może jednak coś w tym śpiewaniu siedzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Dianka58 opór nie z zasady, ale dlatego że jak nie wiemy co działa, to nie wiemy co powtarzać. jeśli Aeon poczuła poprawę bo np. chór daje jej kontakt z ludźmi i strukturę tygodnia, a nie dlatego że śpiewa, to powinna raczej szukać kontaktu z ludźmi, nie śpiewania. widzisz różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Konstancja stawia ciekawy punkt, ale w tradycji wedyjskiej mantra działa wielopoziomowo jednocześnie - dźwięk, oddech, intencja, wspólnota. Nie wydziela się jednej przyczyny. Pytanie 'co dokładnie zadziałało' może być po prostu złym pytaniem dla tego systemu. To jak pytać który składnik zupy jest sycący.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@bereginia)
Połączone: 3 lata temu

Marzenka, analogia z zupą jest ładna, ale trochę za wygodna. Bo jeśli wszystko razem działa i nie da się nic wyodrębnić, to nie da się też nic obalić. A to jest znak, że system nie jest falsyfikowalny. Co nie znaczy że jest bez wartości, tylko że trzeba być ostrożnym z twierdzeniami co konkretnie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

mam wrażenie że ta dyskusja zrobiła się troszkę obok tematu. bo Vishuddha i muzykoterapia to nie jest tylko 'czy śpiewanie działa'. mnie bardziej ciekawi ten aspekt LIMITU energii przy śpiewaniu, który był gdzieś na początku. że człowiek może zbyt intensywnie pracować na danej czakrze. ma ktoś doświadczenie że za dużo śpiewania zrobiło coś złego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Kunisia o, to słuszne pytanie. ja miałam raz taki moment po rekolekcjach śpiewaczych, trzy dni intensywnego śpiewu grupowego i mantry, że potem miałam jakieś 4-5 dni zupełnej ciszy wewnętrznej. nie złej, ale jakby Vishuddha powiedziała 'dość, teraz trawię'. czy to jest ten limit o którym mówisz?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Romualda, to co opisujesz brzmi jak naturalne nasycenie, nie blokada. Jest różnica. Blokada to zastój - coś się nie rusza. Nasycenie to chwilowe wyciszenie po pracy. W astrologii bym to porównała do Merkurego w retrograde - nie znaczy że komunikacja przestaje działać, tylko że przetwarza inaczej przez chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@ilonka_58)
Połączone: 3 lata temu

a jak sie rozroznić to nasycenie od blokady? bo boje sie ze bede robic cwiczenia i nie bede wiedziec czy robie dobrze czy nie. czy sa jakies wyrazne sygnaly?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Ilonka, dobra zasada jest taka: nasycenie smakuje jak odpoczynek, blokada smakuje jak ściana. Przy nasyceniu masz ochotę wrócić po czasie. Przy blokadzie samo myślenie o temacie budzi opór albo lęk. To uproszczenie, ale działa jako pierwsze kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@tolcia_83)
Połączone: 3 lata temu

to mi trochę wyjaśniło - ale czy ktoś moze napisac jak długo może trwac takie nasycenie bo bardzo się boję ze sobie zrobię krzywdę jakimiś ćwiczeniami i potem tygodniami coś będzie nie tak


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Tolcia_83 słuchaj, nie rób sobie krzywdy strachem przed zrobieniem sobie krzywdy. Nasycenie po normalnej praktyce mija w ciągu jednej doby, może dwóch. Jeśli coś ciągnie się tygodniami to wtedy warto się zastanowić, ale to nie jest zwykły efekt śpiewania w chórze.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

mam pytanie do Hematytki albo Czarodki - bo słyszałam że HAM mantra jest akurat bardzo łagodna i można ją robić długo bez takiego nasycenia jak przy innych. czy to prawda? mnie ktoś na warsztacie mówił, ale nie wiem na ile ufać.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@agatka83)
Połączone: 2 miesiące temu

ja też słyszałam coś podobnego o HAM ale nie wiem skąd ta informacja pochodzi naprawdę. Lunaki, a kto to prowadził, jeśli mogę spytać? bo różne kursy mówią różne rzeczy i nie zawsze wiadomo skąd biorą.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@siodemka)
Połączone: 4 tygodnie temu

w numerologii wibracją Vishuddhy jest 5 - zmiana, ruch, komunikacja. piątki z natury nie lubią stagnacji, więc może dlatego ta czakra jest relatywnie plastyczna. ale czy to znaczy że HAM jest bezpieczniejsza niż inne mantry, to już nie wiem, nie znam aż tak dokładnie mechanizmu. Marzenka, ty coś o tym wiesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Siodemka nie spotkałam się z podziałem mantr na 'bezpieczniejsze' i 'niebezpieczniejsze' w klasycznych tekstach. Każda bidżamantra ma swoją częstotliwość i może działać intensywnie jeśli pracuje się z nią długo i głęboko. HAM jest mantrą przestrzeni i eteru - działa subtelnie, ale nie znaczy że nie działa mocno przy regularnej praktyce. Lunaki, ostrożność jest wskazana ale bez paniki.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

słuchajcie, wracam do tego co Kunisia poruszyła o limicie, bo to mi naprawdę siedzi. mam wrażenie że przez kilka tygodni na chórze szło mi świetnie, a potem jakby plateau. nie cofanie, ale zatrzymanie. zastanawiam się czy to jest właśnie ta kwestia limitu energii przy Vishuddzie, czy po prostu naturalna krzywa uczenia się w śpiewaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Aeon, to plateau o którym piszesz jest super ciekawe z punktu widzenia tej kwestii limitów. bo zastanawiam się, czy plateau to w ogóle coś złego? może Vishuddha 'dojechała' do jakiegoś poziomu i teraz konsoliduje zamiast dalej rosnąć. nie każdy wzrost musi być liniowy.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

właśnie, plateau w pracy z czakrami to nie jest stagnacja. to jest jak z oddechem - jest wdech, jest wydech, i jest przerwa między nimi. ta przerwa jest niezbędna. Aeon, jak długo trwa to twoje plateau mniej więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hematytka70 z grubsza może z miesiąc? nie liczę dokładnie, ale od jakiegoś czasu czuję że nie ma tego przeskoku który był na początku. chór dalej daje mi frajdę, śpiewam, ale ta sensacja nowości minęła i zastanawiam się czy nie powinnam czegoś zmienić, dodać, czy po prostu czekać.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

miesiąc to naprawdę nie jest długo w kontekście pracy z czakrami, to mówię ze swojego doświadczenia. u mnie z Anahata było półtora roku zanim coś się ruszyło głębiej. ale każdy jest inny. Aeon, a zmieniłaś coś innego w życiu mniej więcej w tym czasie kiedy plateau się zaczęło?


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@tolcia_83)
Połączone: 3 lata temu

Hematytka powiedziała wcześniej że blokada smakuje jak ściana, no to Aeon to raczej nie jest blokada tak? bo piszesz że dalej śpiewasz z przyjemnością. mam rację? bo ciągle nie wiem jak to rozróżniać u siebie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Tolcia_83 masz rację, to co Aeon opisuje nie brzmi jak blokada w klasycznym sensie. ale dodałabym że blokada nie zawsze boli. czasem jest po prostu... płasko. bez smaku. to też może być sygnał. Aeon pisała o przyjemności ze śpiewu, więc tak, raczej bym to nazwała nasyceniem albo właśnie tym plateau.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@bereginia)
Połączone: 3 lata temu

chcę tu wrzucić inną perspektywę bo chyba nikt tego nie powiedział wprost: może plateau jest po prostu dlatego, że Aeon zrobiła tyle ile dało się zrobić samym śpiewem chóralnym, i teraz żeby pójść dalej potrzeba innego narzędzia albo pogłębienia metody. śpiewanie w grupie i solowa praca z HAM to jednak dwie różne rzeczy energetycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Bereginia o, tu się z tobą zgadzam i to jest rzadkie. śpiew chóralny to wspólna energia, Vishuddha jest pobudzona ale przez kontakt z innymi, nie tylko przez własny głos. praca solowa z mantrą jest bardziej intymna i może dotykać innej warstwy. pytanie do Aeon: robiłaś kiedyś HAM solo, sama w domu, bez grupy?


Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Czarodka57 kilka razy próbowałam ale szczerze powiem - jest to bardziej krępujące niż w grupie, haha. śpiewanie samej do siebie w pokoju jakoś trudniej mi przychodzi. może to jest właśnie ta warstwa którą trzeba przebić?


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Aeon, ja mam tak samo z tym krępowaniem! myślałam że to tylko ja jestem dziwna. ciekawe czy to jest ta blokada właśnie, bo Vishuddha to jest też kwestia wyrażania siebie, a jeśli samo śpiewanie do siebie sprawia że czujesz się głupio to może to o czymś świadczy?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Lunaki, to bardzo trafne. bo w chórze twój głos jest rozmyty w grupie, nie musisz się w nim słyszeć. a sam ze sobą nie możesz ukryć się za innymi głosami. to jest całkiem inny poziom odsłonięcia się nawet jeśli nikt nie słucha. mnie kiedyś coś takiego blokowało przy afirmacjach na głos - głupio mi było samej przed sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

ten wątek z wstydem przed samym sobą to jest naprawdę kluczowy aspekt Vishuddhy który często się pomija. klasyczne teksty mówią o czakrze gardła jako o bramie między wewnętrznym a zewnętrznym. wstyd to jest właśnie zamknięcie tej bramy skierowane do wewnątrz, nie na zewnątrz. śpiewasz w grupie bo zewnątrz jest bezpieczne, ale solo to wewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@konstancja69)
Połączone: 3 lata temu

Marzenka, to ładnie brzmi ale trochę za prosto. wstyd przed śpiewaniem solo może też być po prostu oceną własnego głosu, nie żadną blokadą energetyczną. Aeon, czy boisz się że śpiewasz fałszowanie jak śpiewasz sama? bo to by było zupełnie normalne i nie ma związku z Vishuddhą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Konstancja69 haha, trochę tak, szczerze. ale też coś więcej, nie tylko fałszowanie. jakby niechęć do słyszenia samej siebie. co jest może głupie jak to piszę.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

to nie jest głupie, to jest bardzo konkretny symptom. niechęć do słyszenia własnego głosu jest klasycznym wskazaniem dla Vishuddhy i nie mówię tego żeby coś udowadniać, mówię to bo sama miałam ten sam problem przez jakieś dwa lata. mój nauczyciel powiedział mi wtedy: jeśli nie możesz siebie słuchać, jak chcesz żeby inni cię słyszeli.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Czarodka, a jak to u ciebie przeszło w końcu? bo mnie to zdanie które cytowałaś uderzyło mocno i chętnie bym wiedziała czy było jakieś konkretne ćwiczenie czy po prostu czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Romualda_O nagrywałam siebie. dosłownie, dyktafon, potem odsłuch. to był horror przez pierwsze kilka razy, serio. ale jakoś po może dziesięciu takich sesjach przestało boleć. nie wiem czy to 'odblokowanie Vishuddhy' czy zwykłe oswojenie, ale efekt był.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: