dobra, bo mnie jeszcze nurtuje to co Obsydianka napisała o stanie emocjonalnym przy testowaniu, czyli rozumiem że wahadełko nad Vishuddhą może pokazywać zupełnie co innego przed konfliktem a zupełnie co innego w spokojny wieczór? to by znaczyło że nigdy nie wiem czy testuję 'stałą' blokadę czy chwilowy stan, nie?
hej, ale to troche bez sensu dla mnie, bo jesli testuje kilka razy i za kazdym razem wychodzi inaczej, to jak mam wiedziec co jest prawda? wahadleko po prostu pokazuje akutalny stan czy moze pokazywac cos glebszego?
to co Wszebora mówi o wzorcu stresowym trochę mnie uderzyło, bo jak teraz myślę wstecz to te moje fazy kompulsywnego gadania nigdy nie są losowe. zawsze jest jakiś kontekst, albo coś wisi w relacji, albo muszę komuś powiedzieć coś trudnego i nie mówię, i potem to wychodzi bokiem przez gadanie o innych rzeczach. tylko nie wiedziałam że to tak można w ogóle łączyć
Rodochrozyt, to co napisałaś jest naprawdę kluczowe, to zdanie o tym że 'muszę powiedzieć coś trudnego i nie mówię, i potem wychodzi bokiem'. To brzmi jak klasyczna sytuacja gdzie energia Vishuddhy nie ma właściwego ujścia i szuka jakiegokolwiek wyjścia, niekoniecznie tego właściwego. Słyszałam takie określenie że czakra gardła zablokowana to jak zakorkowana butelka pod ciśnieniem, gaz i tak wyjdzie, ale przez szyjkę albo przez korek. Masz poczucie że dużo tych niewyrzeczonych rzeczy kumulujesz?
okej, ale to co Anastazja opisuje jako 'energię szukającą ujścia' to jest dokładnie mechanizm ekspresji emocjonalnej opisany w psychologii od dekad. Tłumienie czegoś co chce być powiedziane i zastępcze gadanie o czymkolwiek to klasyczny displacement. Mówię to nie żeby umniejszać temu co Rodochrozyt odkrywa, bo to jest naprawdę cenna samoobserwacja, tylko żeby zaznaczyć że to nie potrzebuje koniecznie czakrowego opisu żeby było prawdziwe i pracowalne.
o, nie spodziewałam się że to się zrobi takie... nie wiem, napięte? haha, chociaż może to jest troche symboliczne że w wątku o czakrze gardła też pojawiają się rzeczy trudne do powiedzenia 🙂 ale tak serio to mam pytanie do Rodochrozyt, bo czytam cały ten wątek od początku i bardzo mi pomagasz, czy próbowałaś kiedyś pisać zamiast mówić? tzn jako taki zawór, żeby to 'niewyrzeczone' jakoś ujść mogło przez inny kanał?
