Ojej, dopiero teraz doczytałam ten wątek do końca i aż mi szczęka opadła, bo to tak bardzo brzmi jak moja siostra! Ona dosłownie nie może przestać mówić w sytuacjach stresowych, a potem sama się dziwi co ją naszło. Rodochrozyt, mam pytanie - czy u ciebie też jest tak że potem czujesz się... nie wiem, jakby opróżniona? Wyczerpana po tym słowotoku? Bo siostra właśnie tak to opisuje i zastanawiam się czy to kolejny objaw tej Vishuddhy
tak, dokładnie tak! po takim epizodzie czuję się jak wyciśnięta cytryna, trochę też wstyd i takie 'po co ja to mówiłam'. to chyba odpowiedź sama w sobie, że coś tu nie gra energetycznie, bo gdyby to był normalny przepływ to chyba nie powinnam się tak czuć potem?
To uczucie po słowotoku, które opisujecie, to akurat bardzo ważna wskazówka diagnostyczna i dziwię się że wcześniej o tym nie padło w tym wątku. Przy nadaktywnej czakrze gardła energia rzeczywiście wyrzuca się jakby w nadmiarze i zostaje po tym coś w rodzaju energetycznego kaca. To się różni od sytuacji gdy ktoś dużo mówi bo ma ochotę i energia płynie swobodnie - wtedy człowiek jest raczej naładowany, nie opróżniony. Więc ten wstyd i wyczerpanie to nie są przypadkowe emocje.
właśnie, to jest ta różnica którą czuję intuicyjnie a nie zawsze umiem nazwać - między gadaniem z radości a gadaniem z przymusu. u mnie kiedyś było tak przy nadczynnej Manipurze że robiłam dużo i byłam z tego dumna ale potem czułam się wyczerpana i pusta, bo ta energia szła bardziej na pokaz niż z wewnętrznej potrzeby. podejrzewam że ze słowotokiem może być podobnie - mówisz, ale niekoniecznie to co naprawdę chcesz powiedzieć
hm, to ciekawe co Anastazja pisze o Manipurze w tym kontekście. nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy to znaczy że problem z gardłem może czasem wynikać z innej czakry, nie bezpośrednio z Vishuddhy? jak to w ogóle działa że jedna czakra 'wpływa' na drugą?
to co Obsydianka napisała o naczyniach połączonych siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu, bo u mnie przy pracy z gardłem w pewnym momencie zaczęły wychodzić rzeczy z serca. jakby Vishuddha była korkiem a pod nią czekało coś z Anahaty. nie wiem czy to ma sens jako obraz ale tak to poczułam
okej ale zaraz, wracajac do praktyki codziennej bo trochę odpłynęłyśmy. Rodochrozyt wspomniała że spróbuje z mantra HAM. czy ktoś wie czy to ma sens robić rano czy raczej wieczorem? pytam bo rano mam mało czasu a wieczorem jestem zmęczona i nie wiem czy to w ogole działa jak sie robi na pół śpiąco
ja muszę dopytać o tę regularność, bo słyszałam różne rzeczy - Ulcia wcześniej pisała żeby codziennie, ale znajoma która chodzi do bioenergoterapeuty powiedziała jej że przy nadczynnej czakrze zbyt intensywna codzienna stymulacja mantrą może paradoksalnie podbić problem zamiast go wyciszyć. i teraz nie wiem co o tym myśleć, bo to zupełnie odwrotna informacja
chwila, to teraz się gubię trochę. Rodochrozyt ma nadczynną czy niedoczynną tę czakrę gardła? bo przez cały wątek mówiliśmy jakby o nadczynności przez ten słowotok, ale wcześniej ktoś pisał że to może być blokada która szuka ujścia i właściwie nie wiem już co jest czym. czy ktoś może to jakoś po ludzku podsumować?
tu nie ma jednej prostej odpowiedzi i właśnie to jest ta trudność przy samodiagnozie. Słowotok może być objawem nadczynności - gdy Vishuddha dosłownie 'przekręca się' i energia leje się bez kontroli. Ale może być też objawem blokady z kompensacją - gdy coś jest zatkane głębiej a słowotok to taki zawór bezpieczeństwa. Zachowanie zewnętrzne jest podobne, ale źródło i praca z tym będą inne. Właśnie dlatego wcześniej padały pytania o kontekst, o emocje towarzyszące, o historię, bo bez tego ciężko odróżnić jedno od drugiego.
o matko, czyli można mieć te same objawy przy zupełnie różnych stanach czakry? to trochę dezorientujące, bo myślałam że jak jest słowotok to zawsze nadczynna i koniec. a tu wychodzi że nie koniecznie. dziękuję za wyjaśnienie Obsydianka, naprawdę dużo mi to rozjaśniło! ale to też chyba oznacza że Rodochrozyt bez jakiegoś głębszego skanowania nie dowie się co tak naprawdę ma?
no i tu dochodzimy do sedna którego brakowało mi przez cały wątek - że forum może pomóc zrozumieć opcje, ale nie zastąpi rzeczywistej diagnozy. nie mówię że to bezwartościowa rozmowa, bo nie jest, ale ta konkluzja że 'to zależy' i 'trzeba głębiej zbadać' powinna paść o wiele wcześniej zamiast przez 40 postów budować coraz bardziej rozbudowany model oparty na opisie jednej osoby
Felicjan, rozumiem co mówisz i masz trochę racji, ale ta rozmowa naprawdę dała mi więcej niż się spodziewałam, właśnie dlatego że pokazała mi różne możliwości i że to nie takie jednoznaczne. teraz wiem że szukam kogoś do bioenergoterapii a nie tylko zaczynam medytować i czekam. plus wiem że mam patrzeć na całość, nie tylko na gardło. więc nawet jeśli nie ma tu diagnozy, to mam plan co dalej. i to chyba właśnie o to chodzi?
Rodochrozyt, cieszę się że to dało ci jakiś kierunek, bo obserwuję ten wątek od początku i trochę się gubiłam w tych wszystkich opcjach. ale właśnie mam pytanie do całej reszty, bo to mnie od jakiegoś czasu nurtuje - jeśli ta sama osoba może mieć słowotok przy nadczynnej I przy blokadzie z kompensacją, to jak w ogóle można to odróżnić bez kogoś z zewnątrz? czy jest jakiś prosty test który można zrobić samemu?
dobra ale to rozróżnienie które Ulcia proponuje, ucisk przed jako wskaźnik blokady z kompensacją, to jest jednak dość subiektywne. bo ucisk w gardle może mieć dziesiątki przyczyn i nie każda jest energetyczna. refluks, napięcie mięśniowe od stresu, suchość. nie mówię że nie ma w tym ziarna prawdy, ale zbudowanie diagnozy na 'czuję ucisk więc to blokada a nie nadczynność' to dość ryzykowny skrót
wchodzę w połowie rozmowy wiec pewnie cos przeoczyłem, ale mam pytanie praktyczne. to gadanie z przymusu - czy to jest zawsze dużo słów, czy też moze byc tak ze ktoś powtarza te same rzeczy w kółko? bo mi sie czasem zdarza ze wracam do tych samych tematów wielokrotnie i zastanawiam sie czy to tez jest objaw tej czakry
Talizman, o, to bardzo ciekawe pytanie i trochę mnie zaskoczyłeś, bo rzeczywiście nigdzie w tym wątku nikt o tym nie mówił. Wracanie do tych samych tematów to w sumie inna jakość niż po prostu dużo gadania. Ja bym powiedziała że to może wskazywać raczej na coś nieopowiedzianego, jakieś doświadczenie które szuka ujścia ale nie może tego ujścia znaleźć do końca. Trochę jak zapis który się zapętla. Ale to moje odczucie, nie wiem czy inni widzą to tak samo?
to ciekawe co Salomea mówi o Ajnie przy ruminacji, bo u mnie te dwie czakry chodziły zawsze razem kiedy miałam trudny okres. jakby głowa kręciła w kółko a gardło tylko wyrzucało to co nie mogło znaleźć wyjścia przez myśl. nie wiem czy to jest reguła czy tylko moje doświadczenie, ale wydaje mi się że trzecie oko i gardło to taki naturalny duet problemów
oj to co Dorotka pisze o duecie Ajna-Vishuddha to brzmi znajomo, bo moja bioenergoterapeuta mówiła mi kiedyś że przy problemach ze snem i jednocześnie gadatliwością wieczorami ona zawsze sprawdza obie te czakry razem. ciekawe czy Rodochrozyt ma też jakieś kłopoty ze snem, bo to by mogło sugerować że to nie jest tylko sprawa gardła
Klimcia, właściwie tak, miewam okresy kiedy ciężko mi zasnąć bo głowa nie chce wyłączyć, i to zwykle zbiegają się z tymi fazami kiedy mam największy problem z tym gadaniem. nie powiedziałam o tym wcześniej bo myślałam że to nie ma związku, ale teraz jak czytam tę dyskusję to zaczynam widzieć więcej połączeń. naprawdę ciekawe że to wyobraziło się dopiero w rozmowie z wami
ojej, Rodochrozyt, to jest naprawdę ważny szczegół! i tak sobie myślę że właśnie to jest ta wartość takich wątków, że człowiek opisując sprawę zaczyna sam zauważać rzeczy których wcześniej nie łączył. ja mam tak samo kiedy opisuję swoje sny, dopiero w pisaniu widzę wzorce. dziękuję ci że to napisałaś bo to chyba zmienia trochę obraz całości 🙂
kłopoty ze snem plus trudność z wyłączeniem głowy plus słowotok w określonych fazach, to jest dla mnie spójny obraz który wskazuje na współdziałanie Ajny i Vishuddhy, jak mówiły Dorotka i Klimcia. Przy nadaktywnej Ajnie jest ta ruminacja, myśli które nie chcą odpuścić, a gardło wtedy dostaje jakby nadmiarowy ładunek do przetworzenia i stara się go rozładować przez mowę. Pytanie do Rodochrozyt, czy te bezsenności i słowotoki zdarzają ci się częściej w konkretnych sytuacjach życiowych, na przykład przy stresie, przed ważnymi wydarzeniami?
a to nie moglaby to byc po prostu reaktcja na stres a nie stricte czakra? pytam serio bez złośliwości, bo moja kuzynka nie interesuje się tym tematem w ogóle i też tak ma, gadanie z nerwów i bezsennosc przed trudnymi rzeczami. jak odróżnić że to jest energetyczne od tego że to jest po prostu typowe ludzkie zachowanie
Runiarka, Felicjan, to nie jest zero-jedynkowe. Nikt nie twierdzi że stres nie istnieje albo że cortyzol to wymysł. Ale praca z czakrami to też praca z tym jak przeżywamy stres, gdzie nosimy napięcie w ciele i jak ono szuka ujścia. Jeśli komuś pomaga widzieć to przez pryzmat energii i ta perspektywa daje mu narzędzia do pracy, to po co odbierać?
śledzę ten wątek od dłuższego czasu i zazwyczaj nic nie piszę, ale to co Wszebora powiedziała to dobrze ujęło coś z czym się nie umiałam zmierzyć. nieważne czy nazwiemy to czakrą czy układem nerwowym, ważne żeby coś z tym robić. mi osobiście praca z Vishuddhą dała więcej niż same techniki oddechowe, bo miałam motywację żeby w ogóle zacząć
Lebiodka, super że napisałaś! i to jest właśnie to co mnie zawsze zastanawia, czy te dwie rzeczy, praca energetyczna i bardziej 'zwykłe' podejście, mogą iść razem? bo ja trochę mieszam i zastanawiam się czy to jest ok, czy może coś zaburzam
hej, wracając do tego co pisała Rodochrozyt o stresie i bezsenności, mam pytanie które może być naiwne, ale, czy w takim razie wahadełko sprawdzone przy czakrze gardła w stanie spokoju da inny wynik niż sprawdzone zaraz po jakimś stresującym wydarzeniu? bo jeśli tak to w którym momencie w ogóle warto to robić?
