Hej, mam taki problem od dłuższego czasu i nie wiem czy to jest w ogóle powiązane z czakrami, ale postanowiłam zapytać bo nigdzie indziej nie znalazłam sensownej odpowiedzi. Otóż mam chroniczny ból szczeki, stomatolog nie znalazł nic konkretnego, rtg wyszło ok, zgryz niby w porzadku. Boli mnie szczeka jakby stale napieta, szczegolnie po prawej stronie, czasem az do ucha. Czytałam ze czakra gardła odpowiada za ten obszar, ale czy to może byc az tak fizyczne? I co ciekawe - mam totalny problem z wyrażaniem siebie, od zawsze, jak mam cos powiedzieć to mi slowa stają w gardle dosłownie. Mze to nie przypadek? Czy ktos miał podobnie?
To zdecydowanie brzmi jak zablokowana Vishuddha. Ból szczeki, napiecie w tym obszarze, problem z mówieniem - to klasyczne objawy. Czakra gardła odpowiada nie tylko za samo gardlo ale za cały obszar szyi, szczęki, uszu. Jak długo masz ten bol? Bo zastanawiam się czy to jest blokada od dawna czy cos nowego się wydarzyło.
no, ooo tak, sama mialam coś podobnego i też długo nie łączyłam tych dwóch rzeczy! U mnie to był ból w lewym uchu i takie uczucie jakby ktoś mi zacisnął kark. Dopiero jak zaczęłam pracę z Visuddhą to zaczęło puszczać, ale nie od razu, powoli. Jaką metodą chciałabyś spróbować? Masz może wahadelko? Bo warto najpierw sprawdzić w jakim kierunku ta czakra chodzi, żeby wiedziec czy jest zamknięta czy nadaktywna, bo to różne sprawy. 😀
wahadełko to jedna z metod ale zanim do tego przejdziemy - chciałabym sie dowiedzieć więcej o samych objawach. Czy ten ból szczęki nasila się w konkretnych sytuacjach? Na przykład przed rozmowami z kimś ważnym, przed konfrontacją, albo gdy czujesz że musisz coś powiedzieć a nie mówisz? to by dużo mówiło o naturze tej blokady. sama blokada Vishuddhy morze mieć różne źródła - i nie zawsze praca bezpośrednio z czakrą wystarczy, czasem trzeba sięgnąć głębiej
Wahadełko to dobry start ale sama bym od tego nie zaczynała jeśli nigdy wcześniej nie pracowałaś z energią. Łatwiejsze na początku jest skanowanie dłonią - przykładasz rękę kilka centymetrów nad obszarem gardła/szczeki i czujesz co tam jest. Ciepło, mrowienie opór, albo taki "pustostań" - każde z tych odczuć coś znaczy. Próbowałaś kiedyś czegoś takiego?
Mam pytanie bo chcę dobrze zrozumieć. Ból szczęki który opisujesz - sprawdziłaś czy to nie jest przypadkiem bruksizm? Bo zgrzytanie zębami w nocy daje dokładnie takie objawy. Nie mówię ze to nie może być też kwestia energetyczna ale szkoda by było żeby leczenie skupiło się tylko na czakrach a przyczyna fizyczna sobie siedziała. Miałaś specjalistę od stawu skroniowo-żuchwowego?
no, to ze zbieżność objawow jest "uderzająca" nie znaczy automatycznie że jedno powoduje drugie. Blokada Vishuddhy to ciekawy trop ale napięcie w obszarze zuchwy i problemy z komunikacją to dwie niezalezne rzeczy ktore mogą miec ten sam korzeń - na przyklad chroniczny stres albo lek, i wtedy obie ustapia jak się zajmiesz stresem. Nie mówię ze eneria to bzdura, ale przypisywanie wszystkiego jednej czakrze trosze upraszcza sprawę. 😛
A czy jedno wyklucza drugie? Serio pytam. Bo ja sama robiłam równolegle i fizjoterapię i pracę z czakrami i myślę ze razem dało lepszy efekt niż osobno. Czemu to zawsze musi być albo-albo.
Właśnie - nikt tu nie mówi żeby rezygnować z lekarzy. Praca z energią to uzupełnienie, nie zamiennik. Wracając do tematu - opisywany schemat że ból narasta w sytuacjach gdy trzeba zabrać głos, to bardzo wyraźny sygnał. Warto przyjrzeć się skąd bierze się ten opór przed mówieniem. czy to jest coś z dzieciństwa? bo Vishuddha bardzo często blokuje się właśnie przez wczesne doświadczenia - krytykowanie za mówienie, uciszanie, rodzina w kturej nie było miejsca na wyrażanie siebie.
O matko, to co napisała Medumka to mnie bardzo poruszyło bo sama miałam tak że w domu się nie mówiło wprost co się czuje i przez lata miałam problemy z gardłem - nie szczęka ale gardło, jakby kula. Dopiero jak zaczęłam praktykę z Visuddhą i przy okazji poszłam na terapię to coś ruszyło. bardzo dziękuję że ten temat ktoś poruszył, bo wiele osób pewnie ma podobnie i nie łączy tych rzeczy!
Ja od razu jak przeczytałam pierwszy post pomyślałam o bidżamantry HAM!!! To jest mantra Vishhuddhy i można ją śpiewać albo po prostu powtarzać w medytacji. Podobno wibracja tej sylaby dosłownie pasuje - przepraszam, chciałam powiedzieć że ta wibracja działa w okolicach gardła i szczeki, mozna to poczuc jak sie koncentruje na tym obszarze. Ktoś tu regularnie stosuje bidżamantry? Ciekawa jestem efektow. 😀
Slyszalam o HAM ale nigdy nie próbowałam. Jak to się robi w praktyce, śpiewasz to głośno czy można w myślach? I jak długo,bo nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o czas.
Przy czakrze gardła kamienie też bardzo pomagają! Szczególnie niebieski kwarc, akwamaryn albo lapis lazuli... Kladzie się je na gardło pod czas medytacji albo nosi w postaci wisiorka. U mnie akwamaryn przy pracy z Visuddhą to był absolutny strzal. Połączyłam z medytacją i po jakims czasie poczułam wyrazna różnicę w tym jak wchodzę w rozmowy. sam nie wiem
Dzięki za info o HAM! A te kamienie co Modrzewka79 wymieniła - lapis lazuli, akwamaryn - to kładzie sie je tylko podczas medytacji czy można cały dzień nosić? Bo wisiorek to chyba najłatwiejsze rozwiązanie dla kogoś kto dopiero zaczyna.
ehh, zatrzymajmy się chwilę. Akwamaryn owszem, tradycyjnie łączony z gardłem, ale lapis lazuli to już bardziej czakra trzeciego oka - Ajna. Więc jeśli ktoś chce celować konkretnie w Visuddhę to jednak akwamaryn, niebieski kwarc, turkus, kyanit. Lapis to nie jest zły kamień, ale nie do tego. Nie chciałam żeby ktoś przez pomyłkę pracował z inną czakrą niż zamierzał.
Mnie nurtuje co innego do Krokusik - to co z kamieniami które sa na pograniczu? Bo błękitny topaz na przykład, różnie go przypisują. U mnie bioenergoterapeutka uzywala go i przy gardle i przy trzecim oku zamiennie. Mam wrażenie ze to trosze zależy od intencji,nie tylko od koloru czy nazwy kamienia.
Czytam to wszystko i głowa mi trochę pęka od tych kamieni haha. To może zacznę od najprostszego - od tej mantry HAM, bo do tego nie potrzebuje nic kupować. Tylko mam jeszcze jedno pytanie do Eufemii alob kogokolwiek - czy tę mantrę można śpiewać leżąc? Jakoś mi łatwiej sie skupić leżąc niz siedząc w tej "prawidłowej" pozycji.
Oczywiscie że leżąc można!! 😀 Ja tak właśnie zaczynałam bo siad skrzyżny poprostu mi wychodził sztywno i bardziej myślałam o tym ze boli mnie kolano niż o mantrze. Leżąc masz ciało rozluźnione i to moim zdanieme nawet sprzyja tej pracy - mniej napięcia w szczęce, mnieji w szyi. Śpiewaj sobie spokojnie, cicho, i po prostu czuj tę wibrację w gardle. Super że próbujesz!
No właśnie na to bym uważała. Leżenie podczas mantr może wprowadzić w stan półsnu i wtedy intencja jest rozmyta, energia nie płynie tak jak powinna. Przynajmniej tak mnie uczono na warsztacie. Plecy proste to nie kaprys, to kwestia żeby kanały energetyczne były drożne. Ale wiem że każdy robi inaczej.
ojoj, wracając do Pustelki i jej sytuacji - zastanawiam się czy ktoś wspomniał o pranajamie? Bo przy zablokowanej Vishuddhy oddech jest często płytki, zatrzymywany, i już samo świadome pogłębienie oddechu robi różnicę. Lwi oddech na przykład - ten z wysuniętym językiem - to taka jogoterpia dosłownie celująca w obszar gardła i twarzy. Morze brzmieć głupio ale naprawdę coś robi.
Dobra,ale wróćmy do kwestii diagnostyki bo chyba za szybko przeszłyśmy do metod. Pustelka,próbowałaś jeszcze skanować dłonią ten obszar u siebie? Napisałam wcześniej jak to zrobić, ciekawa jestem co czujesz. Bo jeśli jest wyraźna blokada to będzie albo takie uczucie oporu jakby ściana, albo odwrotnie - dziura brak energii. Nadczynność z kolei to często wyraźne ciepło albo pulsowanie
No właśnie ta pułapka ze "za bardzo starasz sie" jest najczęstszym problemem! Spróbuj bez oczekiwań. Dosłownie poprostu TRZYMAJ rękę i oddychaj. Mrowienie to dobry znak,nie bagatelizuj tego. Ciepło przy Vishuddhy może oznaczać aktywność - niekoniecznie blokadę raczej że tam coś się dzieje. Daj sobie kilka prób zanim wyciągniesz wnioski.
Mrowienie w dłoni podczas skanowania to naprawdę nie jest sugestia, to odczuwalna różnica w gęstości pola. tylko że u osób które dopiero zaczynają interpretacja jest trudna bo brakuje punktu odniesienia. Mam pytanie do Pustelki - czy próbowałaś najpierw zeskanować np. rękę albo coś neutralnego, rzeby mieć "baseline"? to taki trick, skalujesz swoje odczucie zanim przejdziesz do miejsca które cię interesuje
Obserwuję tę rozmowę i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Pustelka opisała że ból się nasila kiedy musi coś trudnego powiedzieć. To jest bardzo specyficzny wyzwalacz. Znam to z własnego doświadczenia - przez lata miałam bóle głowy przed każdą trudną rozmową. I tu lekarze powiedzieli "napięciowe" a terapeutka powiedziała "blokada Ajny". Obydwoje mieli rację, tyle że każde w swoim języku. Więc pytanie nie jest "czy to czakra czy fizjologia" tylko "od której strony zaczynam pracę".
matko, jest jeszcze jeden aspekt ktury sie tu pomija. czakra gardła to nie tylko mówienie - to tez sluchanie. Czasem blokada bieze sie stad ze sie slyszy za duzo przyjmuje cudze energie, emocje słowa kture nie sa nasze. jakby gardło zamykało sie w obronie. Pustelka czy zdarza ci sie że po rozmowach z pewnymi osobami czujesz to napiecie bardziej? nie przed mówieniem ale po kontakcie z kimś konkretnym?
Wróćmy na chwilę do tej kwestii z magazynami energii bo poprzedni wątek troche urwal. Chodziło o to że szczęka morze dzialac jak taki "zbiornik" dla napiecia z gardla. Mam to gdzieś zapisane od swojej terapeutki - że Vishuddha ma powiązanie z obszarem od podstawy czaszki po mostek i szczęka jest tego częścią. Pustelka, czy ból jest bardziej po jednej stronie czy symetrycznie?
Ooo to jest bardzo ciekawy wątek! Nigdy nie myslalam o tym ze słuchanie też moze przeciążać Visuddhę. Zawsze czytalam tylko o blokowaniu mowienia. A macie jakies konkretne ćwiczenie na to "uwalnianie przyjętej energii"? Bo ja też dużo czytam w pracy i teraz sie zastanawiam czy to nie mój przypadek...
