Forum

Asystent AI
Blokada Muladhary -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Blokada Muladhary - ciągły lęk o finanse, skąd się bierze?

Strona 4 / 6

Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, przyjmuję. Zaczynam od dołu. Drewniane wahadełko, park, kalibracja na neutralnych pytaniach. I obserwuję. Trochę mnie ten wątek zmęczył, ale w dobrym sensie, czuję, że mam teraz więcej niż tylko 'kup kamień'.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Tadek, to co napisałeś na końcu jest według mnie ważniejsze niż cały plan - 'czuję, że mam więcej niż tylko kup kamień'. Właśnie o to chodzi w tej pracy, żebyś rozumiał, co robisz i dlaczego, a nie działał mechanicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie, które mi się kręci w głowie od kilku postów. Tadek mówi, że zaczyna od kalibracji na neutralnych pytaniach. Ale co to znaczy neutralne? Jak wybrać pytanie, które naprawdę nie angażuje emocjonalnie? Bo dla kogoś z chronicznym lękiem chyba prawie wszystko jest jakoś zabarwione.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Plejadka bardzo dobre pytanie i często pomijane. Neutralne pytanie to takie, na które odpowiedź absolutnie ci nie zależy. Nie 'czy jutro będzie ładna pogoda', bo może komuś zależy na weekendzie. Klasyka to własne imię - wahadełko pyta 'czy mam na imię X' i obserwujesz ruch. Albo kolor ubrania, które masz na sobie. Coś bezdyskusyjnego.


Odpowiedz
Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

A imię faktycznie brzmi śmiesznie prosto, ale rozumiem, o co chodzi. Mam jedno pytanie praktyczne - czy kalibrację robię tylko raz, na początku każdej sesji, czy trzeba ją powtarzać w trakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

zawsze na początku sesji, bez wyjątku. A jeśli w trakcie sesji poczujesz, że coś cię wytrąciło, jakieś silne uczucie, rozproszenie, to wróć do kalibracji. Nie kontynuuj pytania o czakrę, jeśli straciłeś punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@mageczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie chciałam zapytać Tadka o coś innego. Mówiłeś o drewnianym wahadełku. Czy ktoś ci polecił konkretnie drewno, czy wybrałeś tak intuicyjnie? Bo pamiętam, że na początku wątku było pytanie o rodzaj wahadła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 211

@Mageczka drewno wziąłem z komentarzy wcześniej w tym wątku, ktoś wspominał, że jest mniej 'czułe' na wahania temperatury dłoni i przez to łatwiej kalibrować. Ale szczerze, nie jestem pewien, czy to ma realne znaczenie, czy to tylko taki mit dla spokoju ducha.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nie do końca mit. Metale i kryształy są bardziej podatne na mikrodrgania termiczne z dłoni, szczególnie u osób, które mają tendencję do silnego trzymania. Drewno rzeczywiście jest w tym sensie 'spokojniejsze'. Ale żeby być precyzyjnym - to nie zmienia wyniku diagnostyki, zmienia tylko czytelność ruchu na początku, kiedy uczysz się trzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to jasne co do wahadła. Ale wróćmy do sedna, bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy. Tadek ma Muladharę w złym stanie i pracy z tym będzie trochę. Czy wahadełko wystarczy jako jedyna metoda diagnostyczna, czy jednak powinien coś do tego dołożyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Denarka98 właśnie to. Wahadełko pokazuje stan w danym momencie. Jeśli Tadek chce śledzić, czy praca nad korzeniem coś zmienia, to powinien też prowadzić jakiś prosty dziennik objawów. Fizycznych też, nie tylko emocjonalnych. Napięcie w nogach, bezsenność, to co opisywał wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wahadełko to tylko jeden kanał. U mnie zawsze najlepiej sprawdzało się połączenie z obserwacją ciała w ciągu dnia. Wahadełko daje snapshot, a ciało daje ciągłość.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

A propos dziennika, to pytanie do Kornelki albo Nasturcji. Jak często warto sprawdzać wahadełkiem? Codziennie, co kilka dni? Bo wyobrażam sobie, że codzienne sprawdzanie może samo w sobie nakręcać lęk, szczególnie przy Muladharze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Gracja trafione. Przy Muladharze codzienne sprawdzanie może być pułapką, bo jeśli wynik jest zły, to dokładasz sobie kolejny powód do niepokoju. Polecałabym sprawdzać raz na tydzień, może po konkretnej sesji uziemiającej. A na co dzień raczej obserwacja ciała i emocji, bez wahadełka.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi bardzo mądrze, bo sama miałam kiedyś fazę, że sprawdzałam każdego ranka i zamiast mnie to uspokajać, to zaczęłam się bać każdego ranka, jaki będzie wynik. Skończyło się tym, że odłożyłam wahadełko na kilka tygodni. Może Tadek powinien od razu ustalić sobie jakiś rytm, żeby nie wpaść w to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Raz w tygodniu brzmi dla mnie rozsądnie. I chyba faktycznie poczułbym dużą presję, gdybym robił to codziennie, bo mam taką tendencję do analizowania i z każdego pomiaru robiłbym teorię. Powiem wam, że ten wątek otworzył mi oczy na jedną rzecz, że mój styl myślenia, to ciągłe analizowanie i kontrolowanie, też jest symptomem, prawda? To nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

To nie jest przypadkowe, Tadek. Nadmierna analiza jako próba kontrolowania lęku to klasyczna odpowiedź Muladhary na poczucie zagrożenia. Jeśli nie czujesz się bezpiecznie, to umysł szuka porządku w danych. To biologicznie sensowne, ale energetycznie utrzymuje blokadę, bo nigdy nie masz 'dość' informacji, żeby poczuć się spokojnie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tadek, jak to opisałeś, to od razu pomyślałem o sobie z jakieś cztery lata temu. U mnie też zaczęło się od 'chcę wiedzieć więcej, żeby się uspokoić', a w pewnym momencie zauważyłem, że wiedza nie uspokaja, tylko daje mi nowe rzeczy do martwienia się. Przy Muladharze praca intelektualna ma swoje granice i w końcu trzeba wejść w ciało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Adept a jak to wyglądało u ciebie, to wejście w ciało? Bo dla kogoś, kto jest z natury analityczny, to brzmi jak coś bardzo abstrakcyjnego.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Plejadka u mnie zaczęło się od czegoś prostego, dosłownie chodzenia boso po trawie przez kilka minut rano. Śmiesznie prosto jak na kogoś, kto szukał skomplikowanych metod. Ale właśnie o to chodzi przy korzeniu, żeby nie szukać czegoś wyszukanego, tylko dosłownego kontaktu z ziemią.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

I na tym końcu wraca temat uziemienia, który Rozalinka poruszyła wcześniej. Przy Muladharze to nie jest metafora, to fizyczne czynności. Park, ziemia, kamienie pod stopami, woda na nadgarstkach. Zanim Tadek dotrze do wahadełka, to może warto żeby przez najbliższy tydzień po prostu chodził i obserwował, jak reaguje ciało na kontakt z podłożem.


Odpowiedz
Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to może na najbliższy tydzień mam plan. Uziemienie codziennie, wahadełko dopiero po tygodniu, żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Ale mam pytanie do Zielarza - czy chodzenie boso po trawie ma sens zimą? Bo teraz nie jest sezon, żeby to robić bez ryzyka przeziębienia.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Zimą można zamiennie. Bose stopy na kamiennej posadzce, kontakt z ziemią przez dłonie, trzymanie kamieni bezpośrednio w rękach. Nie musisz wychodzić na mróz, żeby ciało dostało sygnał uziemienia. Ale pytanie do ciebie, Tadku - czy masz w domu jakieś kamienie, czy zaczynasz zupełnie od zera?


Odpowiedz
Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Zupełnie od zera jeśli chodzi o kamienie. Właściwie to przez cały ten wątek skupiłem się na wahadełku i gdzieś mi umknął temat kamieni do Muladhary. Co w ogóle pasuje do korzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Przy Muladharze klasycznie mówi się o obsydianie, czerwonym jaspisie i czarnym turmalinie. Ale żebym nie robiła tutaj wykładu, bo to długi temat, mam pytanie do Rozalinki, bo wiem że się kamieniami zajmuje. Rozalinka, co byś powiedziała komuś, kto kupuje pierwszy kamień do korzenia, żeby na to patrzył?


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Szczerze? Żeby nie kupował przez internet na początku. Kamień do Muladhary powinien po prostu dobrze leżeć w dłoni i być ciężki, dosłownie ciężki fizycznie. Korzeń lubi masę i gęstość. Jak masz możliwość, to wejdź do sklepu i potrzymaj kilka, zobaczysz, który nie chce ci wyjść z ręki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mageczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Rozalinka63 a to ciekawe, bo ja zawsze słyszałam, że czarny turmalin jest do ochrony, a nie stricte do czakry korzenia. Czy ty uważasz, że te dwie funkcje się tu łączą, czy to są osobne rzeczy?


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Mageczka według mnie się łączą właśnie przy Muladharze, bo blokada korzenia często bierze się z poczucia zagrożenia. Ochrona i uziemienie to dwie strony tego samego. Ale nie twierdzę, że mam rację ostateczną, po prostu tak to odczuwam w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, kamienie to świetna sprawa, ale chcę wrócić do sedna, bo mam wrażenie, że Tadek ma teraz plan na uziemienie, ale ciągle nie padła konkretna odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Skąd ten lęk o finanse właściwie się bierze energetycznie? Czy to jest zawsze kwestia Muladhary, czy może coś jeszcze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Denarka98 lęk finansowy trafia do Muladhary, bo ta czakra obsługuje poczucie bezpieczeństwa w najbardziej podstawowym sensie. Pieniądze to w naszej kulturze odpowiednik przetrwania, jedzenie, dach nad głową. Ale pytanie jest dobre, bo zastój w korzeniu rzadko kiedy ma jedno źródło. Tadku, czy ten lęk jest nowy, czy masz wrażenie, że był z tobą od zawsze?


Odpowiedz
Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Jak tak pytasz, to chyba był od zawsze, tylko z różnym natężeniem. W dzieciństwie też były okresy niepewności finansowej w domu. To może mieć jakieś znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ogromne znaczenie. Muladhara kształtuje się bardzo wcześnie, wzorce z dzieciństwa dosłownie się w niej osiadają. Ja miałem podobnie i długo myślałem, że to mój charakter, że po prostu jestem 'martwiącym się typem'. A potem okazało się, że to nie charakter, tylko wzorzec energetyczny. Choć to jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Adept a jak ty to odróżniłeś? Bo to brzmi jak coś, co łatwo pomieszać z psychologią, depresją, lękiem jako diagnozą kliniczną. Jak wiadomo, kiedy to jest 'blokada czakry', a kiedy coś, z czym trzeba iść do terapeuty?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Gracja dla mnie te dwie ścieżki się nie wykluczają i nie wiem, czy powinniśmy je rozdzielać. Ja robiłem jedno i drugie równolegle. Praca z czakrami nie zastępuje terapii, a terapia nie zastępuje pracy energetycznej. One po prostu trafiają w inne warstwy.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobrze powiedziane i ważne, żeby to wybrzmiało. Szczególnie przy wzorcach z dzieciństwa, bo tam często jest tyle materiału, że sama praca z kamieniami czy wahadełkiem dosięga tylko powierzchni. Tadku, mówisz o wzorcach z domu, czy to jest coś, co kiedyś przepracowywałeś, czy raczej zostawiałeś z boku?


Odpowiedz
Wpisy: 211
Rozpoczynający temat
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Zostawiałem z boku. Szczerze mówiąc, ten wątek i ta rozmowa bardziej mnie do tego zbliżają niż cokolwiek wcześniej. Nie spodziewałem się, że pytanie o wahadełko zaprowadzi mnie do dzieciństwa.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

To się zdarza przy Muladharze regularnie. Ludzie przychodzą z pytaniem technicznym, a docierają do czegoś głębszego. Nie przypadkowo ta czakra jest na samym dole, trzyma wszystko co zaległo najwcześniej. Tadku, to może być dobry moment, żeby rozważyć sesję z bioenergoterapeuta, nie zamiast tego co robisz, ale jako uzupełnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Nasturcja to jest chyba bardzo ważna uwaga i cieszę się, że to powiedziałaś, bo ja bałam się to zasugerować żeby nie brzmiało jak 'nie dasz rady sam'. A Tadku, naprawdę uważam, że to co opisujesz, to jest głęboka robota i dobrze że w to wchodzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

A propos bioenergoterapeuty, mam pytanie do Nasturcji, bo miałam z tym kiedyś dylemat. Po czym poznać, że ktoś kto się tak nazywa faktycznie wie co robi? Bo rynek jest różny i nie chciałabym żeby Tadek trafił na kogoś przypadkowego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Kornelka dobre pytanie i słuszna ostrożność. Przede wszystkim dobry terapeuta nie obiecuje szybkich efektów i nie straszy. Pyta o historię, nie tylko o 'który chakram boli'. Pierwsza sesja powinna wyglądać jak rozmowa tyle co praca energetyczna. I nie bierze fortuny za jedną sesję, to nie jest gwarancja, ale sygnał.


Odpowiedz
Strona 4 / 6
Udostępnij: