wow ten watek jest niesamowity, tyle sie nauczyłam! Dzieki Antos za te wskazówki fonetyczne wczesniej, dzieki Kalikst za info o koronce, i dzieki Iwonka za wytłumaczenie skupienia na okolicy czakry. Siegałam wczesniej po mantry po omacku i teraz mam duzo lepszy obraz jak do tego podejsc. Jedno mam pytanko - czy ta mala koronka do japa musi byc z konkretnego materiału czy moze byc dowolna?
słuchajcie, po tej całej dyskusji doszłam do wniosku ze może mój glowny blad to wlasnie to co Iwonka opisała - recytowalam mechanicznie bez skupienia uwagi na czakrze. Jutro prubuje od nowa z tym pomaranczowym swiatlem dla Swadhisthany i ciekawa jestem czy bedzie roznica. Napisze jak bedzie jesli ktos jest ciekaw.
mam pytanie troche z boku - czy ktoś tu robil kiedys porównanie pracy z mantrama vs bez mantr, tylko sama medytacja na czakre? Bo mnie ciekawi czy mantry w ogole dodaja cos istotnego czy mozna osiagnac to samo czystą wizualizacja i skupieniem. Pytam bo nie za bardzo mi sie chce uczyc wymowy jesli efekt jest ten sam.
ten watek zahacza o ciekawy problem metodologiczny. Nacek95 ma racje ze ciezko rozdzielic efekty, ale czy dla praktyki to jest az taki problem? Jesli mantry konsekwentnie daja lepsze wyniki niz sama wizualizacja (nawet jesli z innego powodu niz myslisz), to i tak jest powod zeby ich uzywac. Pytanie 'dlaczego działa' i pytanie 'czy stosowac' to dwa rózne pytania.
podpinając sie do rozmowy Nacek i Eweliniunia - jest jeszcze jeden argument za mantrami który się rzadko wymienia: dla wielu ludzi cisza podczas medytacji jest trudna do wytrzymania na poczatku, umysl ucieka. Mantry daja czegos do 'robienia', kotwice dla uwagi. To ma wartosc niezaleznie od wibracji.
no to w takim razie - skoro mantry moga działac przez mechanizm skupienia a nie tylko wibracje - to czy ma znaczenie czy recytuje je mentalnie (w myslach) czy na glos? Bo gdzies czytalem ze na glos jest wazne, ale nie rozumiem dlaczego.
boziu, szept tez jest opcja?? Ja się bałam robic na głos bo mam cieniutkie sciany i sasiedzi by mnie pewnie wzieli za wariatke 😀 To ulga, bede robic szeptem. A czy ten szept ma byc słyszalny dla mnie czy chodzi o samo poruszanie wargami?
przepraszam ze sie wtrącam bo jestem nowa w temacie mantr w ogóle - jak sie zaczyna praktykę? Mam na myśli - od której czakry sie zaczyna prace? Od najnizszej (korzenia) i ide w gore, czy mozna zaczac od tej którą czuje ze jest najbardziej zablokowana?
ja dodam ze jest jeszcze podejscie 'gdzie boli tam zacznij'. Jesli czujesz wyrazny problem np. z komunikacja (Vishuddha) to sens jest pracowac tam, ale nie zapomniec ze czakry sa polaczone i blokada w gardle czesto idzie z blokada serca. Rzadko sie trafia zeby tylko jedna czakra była problem.
a czy jest jakis objaw ze mantra działa na czakre nie ta ktora planowalismy? Pytam bo czasem jak recytuje LAM dla korzenia to czuje cos bardziej w okolicach brzucha (sakralna?) i nie wiem czy to normalne czy robie cos zle.
powracajac chwile do kwestii wymowy z poczatku watku - mam taki przemysl po tej całej dyskusji. Chyba nadmierny strach przed 'zlą wymową' to moze byc wlasnie Vishuddha issue, ironicznie. Blokada w gardle nie dotyczy tylko mówienia do ludzi - moze dotyczyc wydawania dzwiekow w ogole, wyrażania sie przez glos. I wtedy perfekcjonizm fonetyczny moze byc objawem blokady która mantry sa ponoć suprawiac.
Trzygłow to mocna obserwacja, serio. Tez sie lapię ze wstydze sie mowic mantry glosno, zawsze czekam az bede sama. Moze to jest wlasnie cos do przemyslenia przy tej Vishuddha.
ta obserwacja Trzygłowa o Vishuddha i wstydzie przed mantrami na głos totalnie mnie rozbiła bo teraz siedzę i myślę - ja to samo. zawsze czekam aż mąż wyjdzie, zawsze szeptem jak jest ktoś w domu. i mam problemy z wyrażaniem siebie od lat, serio. to może nie być przypadek? ojej.
dobra ale zanim wszyscy wejdziemy w spiralę 'mam blokadę bo się wstydze robić mantry na głos' - to może być po prostu normalna społeczna powściągliwość. nie każdy wstyd = blokada czakry. jakieś kryterium rozróżnienia musi być, bo inaczej każde zachowanie da się wcisnąć w jakiś schemat.
wracając do sedna tematu bo trochę odpłynęliśmy - praktyczne pytanie dla tych co zaczynają z bidżamantrami. czy jest jakaś kolejność w której powinno sie je wprowadzać do praktyki? mam na myśli - zaczynacie od jednej i utrwalacie, czy od razu ćwiczycie kilka naraz dla różnych czakr?
40 dni?? serio?? ja myslalam ze to działa po kilku razach i bedzie jakis efekt. to troche przybija szczerze mowiac :/ ale rozumiem logike. a co jesli w trakcie tych 40 dni cos przerwiesz, na przyklad jedno pominiecie - liczycie od nowa?
a ja mam inne pytanie do tej dyskusji o wymowie - co z ludźmi którzy mają wady wymowy albo jąkanie? pytam bo mam znajomą co chciałaby zacząć pracę z mantrami a ma problem z płynnością mówienia i boi sie ze 'zepsuje' mantry przez to. czy ktos ma doswiadczenie z takim przypadkiem?
