Hej mam takie pytanie które mnie od jakiegoś czasu nurtuje i nie wiem czy ktoś już o tym pisał. Chodzi mi o bidżamantry, te podstawowe jak LAM, VAM, RAM, YAM i tak dalej. Śpiewam w chórze i ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy sposób w jaki ktoś wypowiada te sylaby, czyli na przykład akcent, melodia głosu, nawet język w którym myśli podczas śpiewania, ma jakieś znaczenie dla energii. Czyli innymi słowy: czy jak ktoś śpiewa LAM po polsku (mam na myśli z polskim akcentem i polską melodią mowy), to mantra "działa" inaczej niż u kogoś kto mówi płynnie po sanskrycie? Mnie konkretnie interesuje to w kontekście czakry podstawy, bo pracuję nad Muladharą i chcę wiedzieć czy moje śpiewanie ma w ogóle sens 🙂
no dobra, ciekawe pytanie. Moje zdanie jest takie ze istotniejsza jest intencja i wibracja samego dzwieku niz to czy masz "czysty" sanskryt. LAM to określona czestotliwosc akustyczna i ta czestotliwosc zadziała na pole energetyczne niezaleznie od twojego akcentu. Chociaz... przyznam ze nigdy nie testowałem tego metodycznie, po prostu tak to czuje. 😀
Niewiem czy to takie proste jak mówi Magus. Bo z tego co czytałam te sylaby mają bardzo konkretna fonetykę wedyjska i zmiana wymowy to nie jest bez znaczenia. Ale z drugiej strony sama używam LAM z polskim akcentem od dobrych 2 lat i moje wahadło reaguje nad korzeniem więc cos tam chyba działa. Hmm.
oj tam, pozwolę se wtrącić cos z nieco innej perspektywy. W tradycji wedyjskiej muwi się że mantra to nie tylko słowo ale i myśl i oddech. guru muwił uczniowi nie tylko słowa ale i sposób oddechu, rytm, barwę. to był przekaz z ust do ucha, nie z książki. Więc pytanie o akcent jest naprawdę głębsze niż sie wydaje - bo wchodzimy tu w pytanie: czy samodzielnie wyuczona mantra wogóle ma pełną moc? niekoniecznie musisz mi od razu odpowiadać niech to pobędzie jako taka myśl do przemyślenia 🙂
No ale zaraz, bo jak tak mówimy to w takim razie połowa tych medytacji z youtubo bylaby bez sensu? bo tam wszyscy śpiewają własnym akcentem. Nie sądzę zeby to tak działało... efekty sa albo ich niema, to jest jedyne co sie liczy. zobaczymy
O właśnie! To jest ten aspekt który mnie uderza, że śpiewam w zespole i tam mam dyrygenta tempo, dynamikę, inne głosy wokół. To zupełnie co innego niż indywidualna medytacja. Zastanawiam się czy ta grupowa wibracja wzmacnia działanie mantr czy wręcz przeciwnie, bo każdy ma inną intencję i inny poziom świadomości co do tego co robi.
Grupowe spiewanie mantr to stara tradycja, kirtan wlasnie na tym polega. Niekoniecznie każdy uczestnik musi rozumieć lub intencjonować - zbiorowa wibracja akustyczna i tak wpływa na pole energetyczne przestrzeni i uczestników. Ale tu mowimy o kiertanie jako praktyce duchowej, a nie o chórze który śpiewa LAM bo tak napisał kompozytor. Czy twoj chor śpiewa te mantry swiadomie czy to po prostu element jakiejs kompozycji muzycznej?
Szczerze? Brzmi jakbyś chciała żeby zwykła próba chóru była sesją czakrową 🙂 Nie mówię złośliwie, ale chyba trochę mieszasz dwie rzeczy. Mantra jako praktyka duchowa a dźwięk "LAM" w partyturze to nie to samo
Mam w notatkach cos ciekawego z seminarium które byłam jakis czas temu. Prowadząca mówiła że wibarcja samogloska A w slowie LAM aktywuje okolice kości ogonowej przez rezonans fizyczny, niezaleznie od intencji. doslownie fizyka akustyczna. Ale ona też mówiła ze to jest inny typ działania niż świadoma praca z mantra - bardziej jak masaż wibracyjny niż praca z energią. moze w twoim przypadku chodzi o ten poziom?
Hmm, a ja mam takie pytanie do dyskusji bo nie wiem czy dobrze rozumiem. Czy te mantry maja działać na czakry dlatego ze mają odpowiednia czestotliwosc czy dlatego ze sa jakos... zakodowane tradycją? Bo to sa dwie zupelnie rozne odpowiedzi i kazda z nich inaczej odpowiada na pytanie o akcent i język. w każdym razie tyle ode mnie
A co jeśli to jest po prostu efekt placebo, elegancko opisany przez nas w terminach "wibracji" i "linii przekazu"? Nie atakuję nikogo, naprawdę pytam. Bo te dwie hipotezy, częstotliwość i placebo, są bardzo trudne do rozróżnienia w praktyce.
No i właśnie wracając do mojego pierwotnego pytania, myślę że w moim przypadku chórowym najwazniejszy jest ten aspekt rezonansu w ciele. Chce spróbować skanowania dłonią Muladhary przed i po próbie chóralnej i zobaczyć czy coś sie zmienia. Ktoś robił takie porównanie?
uff, ja nie przy mantrach grupowych ale przy gong bath robiłem skan dłonią przed i po i roznica jest wyraźna. Pole robi się jakby gestsze mrowienie silniejsze. Przy samej pracy z LAM w ciszy mam podobny efekt ale mniejszy. Logiczne że grupowa akustyka daje inną sile. Koniecznie zrob ten eksperyment i napisz co wyszlo.
ok ale jak właściwie robi sie ten skan dlonia rzeby wyniki byly wogole porównywalne? bo rozumiem że trzymasz reke nad czakrą i czujesz... co dokladnie? bo jak za pierwszym razem czujesz cieplo a za drugim mrowienie to czy to jest to samo czy jednag inny stan? nie wiem czy to jest metoda ktura daje powtarzalne wyniki
no właśnie, "własna mapa" - i tu jest problem. jak każdy ma własną mapę to jak porównacie wyniki Wlodzimiry z czyimikolwiek? to jest jak mierzyć temperaturę różnymi termometrami bez kalibracji i twierdzić że wyniki są porównywalne
Właśnie tak. Skanowanie dłonią to nie jest metoda laboratoryjna, ale jako sposób samoobserwacji działa. Wlodzimira, zanim zaczniesz, polecam kilka minut w ciszy przed próbą, rzeby ustabilizowac swój własny punkt odniesienia. Inaczej nie będziesz wiedziec co jest twoim wyjściowym stanem a co nakładką po próbie.
okej, to jest konkretna wskazówka, dziękuję! Trochę sie boję że na próbie będę myśleć o skanowaniu zamiast o śpiewaniu 😀 ale mogę zrobić to przed i zaraz po, w szatni albo nawet w toalecie żeby nikt nie pytał co robię haha. Mam jeszcze pytanie - czy pozycja ciała przy skanowaniu ma znaczenie? bo przed próbą pewnie będę stać, po próbie siedzieć
o,to jest dobre pytanie bo na seminarium akurat o tym byla wzmianka. prowadząca mówiła żeby przy skanowaniu Muladhary siadać albo kucac bo w tej czakrze chodzi o kontakt z ziemią i stojąc trochę inaczej rozłożone jest napięcie w okolicy bioder i kosci ogonowej. nie wiem czy to robi aż taka różnicę ale skoro robisz eksperyment to może warto mieć stale warunki.
ooo, wracając do wątku bidżamantr i języka bo chyba nam sie dyskusja rozjechała w stronę technik skanowania. Mam takie przemyślenie: LAM jako sylaba ma tą właściwość że samo zamknięcie ust przy M wymusza pewien rodzaj wibracji w klatce piersiowej i głowie. To jest fizyczne,niezaleznie od języka,intencji, tradycji. śpiewasz LAM w sanskrycie po polsku po arabsku, z góralskim akcentem - ta wibracja jest i tak. pytanie Pankracy z wcześniejszego posta jest więc moim zdaniem kluczowe: co tak na prawdę działa.
Wpadam tu z boku w środek ale to jest super wątek! Mam pytanie trochę z boku - czy jesli mam naturalnie niski głos to LAM będzie działać inaczej niż u kogoś z wysokim głosem? Zawsze zastanawiałam się czy to ma znaczenie bo ja po prostu nie jestem w stanie spiewac wysoko i czytałam że mantry powinno się spiewac na konkretnej wysokości tonu
Właśnie, słyszałam podobnie. Że nie chodzi o konkretną nute tylko o to żeby dźwięk byl dla ciebie naturalny i swobodny. Napięty głos próbujący trafić w coś obcego daje gorszy efekt niz swobodny dźwięk we własnym rejestrze. Przynajmniej tak mi kiedyś tłumaczono na warsztacie z pranajamy.
dobra ale skoro juz mówimy o tym co fizycznie dziala na ciało to mam takie pytanie do Wlodzimiry - ona śpiewa w chorze i ma dyrygenta. Czyli nie kontroluje tempa, oddechu dynamiki. To brzmi dla mnie jak coś co powinno blokowac a nie odblokowywac bo nie masz własnej intencji. czy to nie jest wrecz klopotliwe dla takiej pracy?
To jest właśnie clou. W kiertanie bhakti też niema jednej intencji kierowanej przez każdego z osobna, jest wspólny przepływ i zanikanie ego śpiewającego w grupowym dźwięku. Czy Wlodzimira trafia na cos podobnego przez przypadek - to ciekawe pytanie. Ale jest różnica: kirtan ma kontekst sakralny, chór ma kontekst artystyczny. Czy to zmienia pole energetyczne?!
ojej no ale juz naprawdę - "pole energetyczne" przestrzeni koncertowej. Dajcie spokój. Nie każde zbiorowe śpiewanie to rytuał. Chór na konkursie wokalnym też wytwarza "pole"? Opera?
Jeszcze co do tego co pisał Romek74 o fizycznym rezonansie. To jest właściwie kluczowe w tym wątku i nikt tego nie rozwinął do końca. Jeśli LAM działa przez wibrację w ciele, to pytanie o "język" mantr robi się drugorzędne, bo język to tylko nośnik. Ale czy ktoś tu faktycznie PORÓWNYWAŁ te same sylaby w różnych językach systematycznie? Bo ja próbowałam LAM kontra "lam" czytane po polsku i różnica jest, ale nie jestem pewna czy to kwestia intencji czy naprawdę artykulacji.
Właśnie to jest dobre pytanie, Arkana. Bo jak porównujesz LAM po sanskrycku i LAM po polsku to i tak wymawiasz te same gloski więc co tu ma być roznica? Chyba że chodzi o ton, rytm sposób oddychania przy tym. Mnie bardziej zastanawia czy Wlodzimira śpiewając w chorze w ogóle morze mieć tę intencję aktywna, bo koncentruje się na nucie, wejściu, dyrygent czegos wymaga. no cóż.
to jest super obserwacja i az chce się powiedzieć że spiew choralny działa na Vishuddhę niezaleznie od tego czy mantra czy nie. ale wracajac do tytułu wątku, bo chyba odchodzimy,to właśnie dlatego jest pytanie czy bidżamantra jako konkretna sylaba robi COŚ ponad to co robi zwykłe spiewanie. bo może efekt Wlodzimiry jest po prostu efektem śpiewu, a nie mantrowania?
