wiesz Lelja ja rozumiem ten sceptycyzm bo sama go miałam. ale pamietam jak pierwszy raz śpiewałam RAM z intencją Manipury i dosłownie poczułam ciepło w obszarze splotu słonecznego, a przez lata spiewalam w kościele i nic takiego. więc dla mnie cos się różni. czy to sylaba, intencja, czy skupienie, nie wiem. ale różnica była
ojej Mniszek57 ja miałam podobnie z YAM i czakrą serca, naprawdę coś poczulam w klatce. ale nie wiem czy to nie jest efekt skupienia się na tym miejscu podczas spiewania, bo jak śpiewam i myślę o sercu to tam jest uwaga i ciepło może być po prostu od uwagi. jak to odróżnić?
Prubowałam czegoś podobnego lata temu. Wtedy nie miałam nazwy na to co robię, po prostu spiewalam różne sylaby i obserwowalam bez uprzedniej wiedzy gdzie powinno co "działać". Efekty byly różne ale H i HA dawały mi konsekwentnie coś w gardle, co potem okazało się zgodne z tym co tradycja mówi o Vishuddhi. Ale byłam jedna osoba, anegdota, nie dowod
Chcę wrócić do podstawowego pytania wątku bo trochę zginęło. Czy mantra w innym języku działa inaczej. Moje doświadczenie, po latach pracy z dźwiękiem, jest takie że intencja i jakość skupienia robią więcej niż konkretna sylaba. Natomiast sylaby bidża mają tę właściwość że są na tyle proste i krótkie że łatwiej utrzymać skupienie. Tłumaczeniee ich na inne języki zazwyczaj komplikuje dźwięk. LAM to LAM, przekład na polskie odpowiednio jest niemożliwy bo to nie jest słowo ze znaczeniem.
noo, ok to podsumowując ten watek z Wlodzimirą - mamy teze ze bidżamantry są jak skrot do intencji a spiew chóralny dziala ale mniej celowanie. to ma sens logicznie ale nadal nie odpowiada na pytanie Dla czego akurat te sylaby. czy ktos probowal wogóle spiewac inne sylaby z ta samą intencją i porównać?
właśnie o to mi chodziło kilka postów wyżej i cieszę sie że wracamy do sedna. bo rozmowa caly czas krąży wokół ale nie ląduje. moje pytanie jest takie, czy bidżamantry działają PRZEZ intencję czy NIEZALEZNIE od niej? bo to są dwa zupełnie różne mechanizmy i implikują różne rzeczy
wchodzę w wątek bo mnie nurtuje cos innego. wszyscy mówicie o efektach podczas spiewania ale co z efektami po? Wlodzimira wspominała że napięcie w gardle nie wracało po próbie. to jest według mnie ważniejszy wskaźnik niż to co sie dzieje w trakcie bo w trakcie mamy skupienie wysiłek, oddech - to wszystko mogą byc czynniki.
o Mniszek wlasnie to "pusto w dobrym sensie" to jest coś! ja bym to nazwała że głowa odpuszcza. przy normalnym śpiewaniu cały czas coś szumi, a przy mantrze po jakimś czasie jest ciszej w środku. ale nadal nie wiem czy to efekt sylaby czy efekt monotonii i powtarzania, bo mantrę sie powtarza w kółko i to też może wyciszać samo w sobie
mogę dorzucić praktyczny komentarz do tego sporu. pracowałam z grupami które robiły obie rzeczy i subiektywnie raporty były różne. przy "neutralnych" sylabach częściej zdarzało się rozproszenie, przy bidżamantrach ludzie dłużej utrzymywali stan skupienia. ale to jest obserwacja,i nie pomiar. i tak, Lelja, mogę się mylić w interpretacji
