To co Czulu opisuje brzmi jak świadome budowanie relacji z obrazem, a nie jednorazowy kontakt. I to mnie prowadzi do pytania do Leonory, bo ona zbierała obrazy. Czy wracałaś do tych samych obrazów wielokrotnie, czy raczej szukałaś nowych? Bo mam wrażenie że to może mieć znaczenie.
Wracałam do tych samych, zdecydowanie. Ale nie planowo, raczej ze względu na to, że pewne obrazy trzymały się mnie. Redon, o którym mówiłam, przez jakiś czas wisiał wydrukowany nad miejscem gdzie siadam do medytacji. I zauważyłam że moje doświadczenia z nim się zmieniały, nie obraz, ale to co w nim widziałam i czułam przy nim.
To jest coś o czym nie myślałam. Że obraz może być długoterminową praktyką, a nie jednorazowym impulsem. Zmieniało się coś konkretnego w twoich doznaniach przy nim, czy raczej ogólna głębokość?
to jest coś co pojawia się w tradycji wedyjskiej jako różnica między jnana a prajna, upraszczając, między wiedzą o czymś a bezpośrednim poznaniem. Wiedza konceptualna może blokować dostęp do doświadczenia zanim zdążysz w nie wejść. Ale mam pytanie do ciebie, czy to samo dotyczyło kolorów? Czy kiedy dowiedziałaś się że indygo i fiolet są tradycyjnie łączone z Adżną, zaczęłaś je zauważać inaczej na tym obrazie?
To co Leonora opisuje z powrotem do punktu wyjścia po odłożeniu wiedzy, to brzmi jak coś co Czulu też dotknął przy kopiowaniu. On najpierw się rozpraszał techniką, a potem patrzenie na oryginał stało się inne. Jakby zarówno zbyt dużo wiedzy, jak i zbyt dużo technicznego skupienia robiło podobną przeszkodę. Czulu, czy ty też miałeś taki moment gdzie musiałeś odłożyć to co wiesz, żeby wrócić do samego patrzenia?
Ten tryb kontroli o którym mówi Czulu, czy to nie jest po prostu kwestia ego? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie że wszyscy dotykają czegoś podobnego, Leonora z wiedzą o obrazie, Czulu z techniką kopiowania, Young z intencją rytualną. Wszędzie gdzie pojawia się myślenie o tym co się robi, coś się zamyka. Może Adżna w ogóle nie lubi ego? Pytam bo sama nie wiem, to tylko skojarzenie.
