Mam ostatnio straszny problem z zasypianiem. Kładę się do łóżka i głowa mi się kręci od myśli, jakby ktoś włączył radio na pełen regulator. Czytałam, że to może mieć związek z czakrami i że nadmiar energii w niektórych z nich dosłownie nie pozwala zasnąć. Ale nie mam pojęcia od czego zacząć. Która czakra w ogóle odpowiada za sen? Bo gdzieś widziałam, że trzecia oko, ale gdzie indziej pisali, że korona. Czy ktoś z was miał podobnie i wie o co chodzi?
Dobre pytanie, bo to nie jest takie oczywiste jak się wydaje. Moim zdaniem nie ma jednej czakry odpowiedzialnej za sen, to raczej kwestia kilku naraz. Ale gdybym miał typować, która robi największy bałagan przy bezsenności - to czakra korony i trzecie oko. Szczególnie korona, bo jak jest nadaktywna, to mózg dosłownie nie potrafi się wyłączyć. Masz może jakieś inne objawy poza kręcącymi się myślami? Bo to by zawęziło diagnozę.
To co opisujesz - myśli + ściskanie w żołądku wieczorami - brzmi jak klasyczny schemat: nadaktywna czakra trzeciego oka połączona z zablokowanym splotem. Trzecie oko generuje te myśli, a splot je przechowuje jako napięcie fizyczne. Ale zanim zaczniemy diagnozować, powiedz mi jeszcze jedno - czy to napięcie i myśli dotyczą konkretnych spraw, czy to raczej takie ogólne kręcenie się bez tematu?
Właściwie wtrącę się, bo mam podobny problem. U mnie to jest właśnie to ogólne kręcenie, żadnych konkretnych myśli, ale głowa nie chce się wyłączyć. Próbowałam medytacji ale po kwadransie i tak zasypiałam dopiero po dwóch godzinach. Więc jeśli to jest kwestia czakry, to jak w ogóle się za to zabrać?
To całkiem prawdopodobne. Praca z górnymi czakrami wieczorem - czyli trzecim okiem i koroną - to nie jest najlepszy pomysł przed snem. One są bardziej aktywizujące niż uspokajające. Jeśli już medytować przed snem, to warto skupić się na dolnych czakrach: korzeniu i sakralnej. One mają działanie uziemiające. Ale to zależy też od osoby i od tego, co jest u niej zablokowane.
Mam pytanie do Kapturek - a co z sercem? Czakra serca jest środkowa, ani górna ani dolna. Czy nie powinna pomagać w takim wypadku jako coś w rodzaju pomostu?
Wchodzę w temat, bo mnie to interesuje od strony praktycznej. Słyszałem różne teorie o tym, że należy "otwierać" czakry przed snem, ale moim zdaniem to błędne podejście. Przed snem powinno się raczej zamykać i uszczelniać energię, żeby nie lecieć po różnych poziomach przez całą noc. Ktoś z was w ogóle pracuje z zamykaniem czakr wieczorem?
Ja próbowałam czegoś takiego raz, ale nie do końca rozumiałam jak to zrobić. Jak w ogóle wygląda to "zamykanie"? Czy to jest bezpieczne? Bo słyszałam, że nie należy blokować energii.
Trochę się gubie w tym wszystkim. Czyli przed snem powinam pracować z dolnymi czakrami żeby się uziemić, ale nie otwierać górnych, tylko je wyciszać? Dobrze rozumiem? I jak to wygląda w praktyce, bo to brzmi skomplikowanie.
Nie komplikuj za bardzo. W praktyce wystarczy prosta rzecz: połóż się, poczuj swoje ciało od dołu - stopy, nogi, biodra. Oddychaj powoli i wyobraź sobie, że energia odpływa z głowy w dół, przez serce, brzuch, nogi, do ziemi. Żadnych kręgów, żadnych kolorów, żadnych skomplikowanych wizualizacji. Prosto. Większość kłopotów ze snem bierze się z tego, że energia utknęła w górnych partiach ciała i nie może naturalnie opuść.
A co z kryształami? Słyszałam, że ametyst pomaga przy bezsenności właśnie przez działanie na czakrę korony. Czy to może mieć związek z tym co tu piszecie?
Co do kryształów - szczerze powiem, że sam nigdy nie wiedziałem jak to sprawdzić przed zakupem. Krysztal, czy jest jakaś metoda żeby to przetestować bez wydawania pieniędzy? Wahadełko, intuicja, czy po prostu trzeba próbować?
A co jak ktoś w ogóle nie czuje nic trzymając kamień? Czy to znaczy, że kryształy po prostu nie będą działać, czy to się z czasem rozwija?
Dobra, rozumiem. Chciałam jeszcze zapytać o tę technikę Indaphorosa z odpływaniem energii w dół. Próbowałam ostatnio czegoś podobnego, ale nie byłam pewna czy robię to dobrze. Jak długo to powinno trwać i czy to normalne, że przez chwilę czuję się bardziej rozbudzona zanim zrobi mi się spokojniej?
To całkiem normalne i właśnie o to chodzi. Ten moment pobudzenia to energia, która zaczyna się ruszać, ale jeszcze nie opuściła górnych partii. Nie walcz z tym, zostań przy oddechu i przy odczuciu stóp. Zazwyczaj po kilku minutach to przechodzi. Ile trwało u ciebie zanim zrobiło się spokojniej?
Chyba ze dwadzieścia minut, może więcej. Potem faktycznie coś puściło, ale nie byłam pewna czy to technika zadziałała czy po prostu zmęczenie wzięło górę.
Dwadzieścia minut to dużo, ale nie jest to niepokojące przy pierwszych próbach. Mam pytanie - robiłaś to leżąc czy siedząc? To ma znaczenie, bo leżąc część osób ma trudność z utrzymaniem uwagi na niższych czakrach, bo ciało już chce spać, a głowa jeszcze nie.
Możesz spróbować najpierw w pozycji siedzącej, może pół godziny przed pójściem do łóżka, i dopiero potem się położyć. Wtedy energia ma czas zejść zanim ciało przyjmie pozycję horyzontalną. Niektórym to bardzo pomaga, innym nie robi różnicy - powiedz jak poczujesz.
Dodam do tego co Rodis mówi - pora ma znaczenie nie mniejsze niż pozycja. Jeśli robisz cokolwiek z energią tuż przed zaśnięciem, ryzykujesz właśnie to, co Karia opisuje. Próg między aktywnością a snem to delikatny moment i system energetyczny często reaguje na każdą intencjonalną pracę pobudzeniem, nawet jeśli ta praca miała być uspokajająca.
To brzmi sensownie, ale mam wątpliwość. Czy samo skupienie uwagi na danej czakrze rzeczywiście ją aktywuje, czy tylko buduje świadomość ciała? Bo to chyba nie jest to samo.
Mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz - czy te problemy ze snem o których tu gadamy, to zawsze jest kwestia nadmiaru energii w górnych czakrach, czy może być odwrotnie? Że ktoś nie może spać właśnie dlatego, że dolne czakry są za słabe i nie ma dobrego uziemienia? Bo mam wrażenie, że w tej rozmowie trochę zakładamy jeden scenariusz.
To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że Vinta je postawiła, bo naprawdę oba scenariusze istnieją. Zbyt słabe uziemienie to klasyczny powód, dla którego ktoś nie może zasnąć - energia nie ma gdzie odpłynąć, bo dolne czakry są zamknięte lub niedoenergetyzowane. Ale jak to odróżnić od nadmiaru w górnych? Jakie objawy czujesz, Vinta - bardziej gonitwa myśli czy jakieś niepokój w ciele, drgania nóg, niemożność ułożenia się?
Hmm, u mnie to głównie ta gonitwa myśli i jakieś poczucie że głowa jest pełna. Nogi spokojne raczej. Więc może to jednak ten górny problem.
To ja mam dokładnie to samo co Vinta opisuje. Ciekawi mnie co Indaphoros powie, bo może to zmienia podejście do całej techniki z odpływaniem energii w dół?
Zatrzymajmy się tu na chwilę, bo to ważne. Vinta pyta o coś, co w zasadzie jest kluczem do całej tej rozmowy - zanim w ogóle zaczniemy dobierać technikę, trzeba wiedzieć z czym mamy do czynienia. Nikt raczej nie powinien stosować uziemiania jako domyślnego rozwiązania bez sprawdzenia czy faktycznie brakuje mu uziemienia.
Okay, ale czy ktoś może mieć oba problemy jednocześnie? Bo jak czytam oba opisy to trochę rozpoznaję się w obu.
Czekaj, Kapturek - to znaczy że medytacje skupione na trzecim oku albo koronie mogą pogorszyć problemy ze snem jeśli robi się je bez "zakorzenienia dołu"? Bo ja ostatnio trochę w to wchodziłam i faktycznie gorzej śpię.
