Wracam do tego co powiedziała Nastie o pamięci ciała, bo mam wrażenie że to jest centralny mechanizm w tym co Gosia88 opisuje. Jeśli ciało już rano przed pracą "wie" co go czeka, to praca z muladharą ma sens nie tylko jako zatrzymanie się w ciągu dnia, ale też jako przepisywanie tego wzorca. Ale to wymaga czasu, nie jednorazowej sesji. Zastanawiam się czy robiłaś coś regularnie przez dłuższy czas, choćby tydzień, dwa?
Ale jak ktoś jest zmęczony i przeciążony, to jak ma w ogóle zmusić się do regularności? To brzmi jak błędne koło, potrzebujesz praktyki żeby mieć energię, a żeby praktykować potrzebujesz energii.
Wiedzą w zarysie. Ale nie wszystko. Mam wrażenie że jak zaczynam mówić za dużo, to widzę że nie wiedzą co z tym zrobić i zaczynają dawać rady, a ja nie zawsze potrzebuję rady, czasem potrzebuję żeby ktoś po prostu posiedział ze mną w tym.
To co opisujesz z radami zamiast obecności to bardzo powszechny problem i nie jest to kwestia złej woli tych osób. Ale chcę dopytać, bo to wraca do tematu, czy kiedy jesteś w pracy i czujesz to napięcie, to jest to podobne uczucie co kiedy próbujesz komuś powiedzieć o tym co czujesz i słyszysz rady? Mam na myśli, czy to jest fizycznie podobne w ciele?
Nie rozumiem jednego, mówicie o czakrze serca i gardle jakby to były osobne problemy, ale jak ktoś ma oba naraz, to od której zacząć? Bo czytałem że bez uziemienia praca z wyższymi czakrami nie ma sensu, ale tu wychodzi że może jednak ma?
Ja mam pytanie bo sama przez to przechodziłam, czy ten ścisk w klatce pojawia się też kiedy ktoś cię chwali albo mówi coś miłego? Bo u mnie tak było i długo nie rozumiałam dlaczego dobre rzeczy też bolą.
To jest bardzo charakterystyczny sygnał i Nastie dobrze to nazwała. Kiedy czakra serca jest przez długi czas w trybie obronnym, to nie rozróżnia między zagrożeniem a bliskością. Oba są nieznajomą. To nie jest coś co ćwiczenia oddechowe naprawią szybko, ale mogą zacząć tworzyć przestrzeń. Gosia88, mam jedno pytanie praktyczne, czy masz w pracy jakieś miejsce gdzie możesz przez chwilę być sama? Nawet toaleta?
To jest coś z czym można pracować. Dosłownie. Jedna ręka na mostku, spokojny wydech, skupienie na cieple dłoni przez minutę. Bez wizualizacji, bez myślenia o czakrach, tylko kontakt dłoni z ciałem. To jest coś co można zrobić zanim wróci się do sali.
Ja to też chcę wypróbować, ale mam pytanie do Bryzy, czy ta jedna ręka na mostku to ma być dokładnie na środku, czy to nie ma znaczenia? I czy oddycha się specjalnie, czy normalnie?
Wracając do tego co Gosia88 mówiła o gardle, bo to mi nie daje spokoju. Ten ścisk kiedy chcesz mówić i kiedy słyszysz rady zamiast obecności, to jest wiszdha zablokowana w bardzo konkretnym kontekście. Nie brakuje jej energii do mówienia w ogóle, bo tutaj piszesz sporo. Brakuje jej bezpieczeństwa do mówienia przy konkretnych osobach. Czy to brzmi trafnie?
Zatrzymałem się na tym co napisała Gosia88 o pisaniu tutaj, bo nikt nie widzi na żywo. Czy to znaczy że praca z czakrami przez forum działa inaczej niż jak jesteś twarzą w twarz z kimś? Serio pytam, bo to brzmi jakby sama kontekst zmieniał coś w tej blokadzie gardła.
Tak, dokładnie. Tu mogę napisać i zamknąć przeglądarkę i nikt nie zobaczy że mi drżą ręce. Nie wiem czy to jest dobra metoda ale przynajmniej w ogóle mogę cokolwiek wyartykułować.
To ma sens. Wiszdha blokuje wyraz emocji, a nie przekazywanie informacji. Stąd można być bardzo komunikatywnym w pracy, raportować, tłumaczyć, i jednocześnie mieć mur kiedy trzeba powiedzieć co czujesz. To są dwa różne tryby używania głosu.
I tu właśnie wchodzi pytanie praktyczne, bo Gosia88 pyta o dyskretną pracę w ciągu dnia. Jeśli blokada jest kontekstowa, to ćwiczenia bez kontekstu mogą dawać mniejszy efekt. Czy robiłaś kiedyś cokolwiek dokładnie wtedy kiedy ten ścisk się pojawiał, nie po fakcie?
Ja to robiłam inaczej, po tym jak poczułam ścisk starałam się bardzo powoli wypuścić powietrze przez uchylone usta, jakby wypuszczasz parę. Bez dramatyzmu, można to zrobić siedząc przy biurku. Nie wiem czy to czakrowo poprawne, ale mi pomagało nie kumulować tego przez cały dzień.
Ten oddech który opisuje Nastie jest bliski pranamie stosowanej przy udrażnianiu wiszdhi, tylko ona nie używa tej nomenklatury. Dźwięk "ha" wypuszczany bez napięcia to ten sam mechanizm. Gosia88, czy próbowałaś kiedykolwiek jakiegokolwiek oddychania kierowanego, niekoniecznie w kontekście czakr?
Mam pytanie, może trochę z boku, czy ktoś z was próbował przy takiej pracy z anahata albo wiszdha używać kamieni? Różowy kwarc przy sercu to klasyka, ale właśnie zastanawiam się czy dyskretnie coś trzymanego w kieszeni przez cały dzień ma w ogóle sens.
Kamień w kieszeni to coś co mogłabym spróbować, bo nikt nie widzi i nie muszę nic tłumaczyć. Tylko nie wiem czy to nie jest zbyt pasywne, czy to coś zmienia kiedy tylko go trzymasz ale nie myślisz o nim przez większość dnia.
Wróćmy na chwilę do tego co powiedziała Gosia88 dwie strony temu. Że ścisk w gardle przychodzi w konkretnych momentach, nie losowo. To jest ważna informacja diagnostyczna. Czy wiesz jaki to jest wyzwalacz? Konkretna osoba, sytuacja, temat?
To brzmi jak klasyczny wzorzec tłumienia wiszdhi przez zewnętrzny autorytet. Gosia88, czy to jest coś co dzieje się głównie w pracy, czy też w innych relacjach?
Ten opis "głos nie ma prawa wyjść" to jest coś więcej niż blokada energetyczna. To brzmi jak zinternalizowana hierarchia, że czyjaś pozycja dosłownie zamyka kanał. I to jest trudne do przepracowania samymi ćwiczeniami oddechu, bo wzorzec siedzi głębiej.
Ja przez długi czas robiłam tylko reaktywnie i miałam wrażenie że to gaszenie pożarów. Pomogło dopiero kiedy zaczęłam też rano, nawet dwie minuty, zanim poszłam do pracy. Jakby ciało wiedziało że ma zasoby na ten dzień. Gosia88, czy masz w ogóle dwie minuty rano tylko dla siebie?
Haha, to chyba większość z nas. Ale poważnie, te dwie minuty rano to jest coś co chcę zacząć robić, tylko nie wiem od czego. Nastie, co ty konkretnie robiłaś w tych porannych minutach?
