Mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Zauważyłam, że mam regularnie napięcia i bóle po lewej stronie ciała - kark, bark, czasem biodro. Lekarz nic nie znalazł, żadnych zmian strukturalnych, żadnego powodu fizycznego. Zaczęłam się zastanawiać, czy to może mieć coś wspólnego z czakrami. Czy w ogóle możliwe jest, że czakry są jakby "przechylone" - bardziej aktywne lub otwarte z jednej strony niż z drugiej? I czy taki brak symetrii mógłby się przekładać na to, co czujemy w ciele fizycznym?
To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że tu jest kilka warstw do omówienia. Czakry same w sobie są opisywane jako wirujące w osi środkowej ciała, ale energia w ciele nie jest symetryczna - lewa i prawa strona są różnie opisywane w różnych tradycjach. Lewa strona to zazwyczaj energia odbiorcza, żeńska, związana z przeszłością i tym, co przyjmujemy. Prawa to energia aktywna, działająca, związana z tym, co wysyłamy na zewnątrz. Więc nawet jeśli czakra jest "jedna", to jej oddziaływanie na ciało po obu stronach może być różne. Ale zanim pójdziemy dalej - po której stronie masz ten ból? Mówiłaś lewa?
Czytam ten wątek z zainteresowaniem, bo sama mam podobnie tyle że po prawej stronie. Zastanawiam się - czy jeśli lewa strona to odbiór, a prawa to dawanie, to ból po prawej oznaczałby coś odwrotnego? Że daję za dużo? Bo to by akurat pasowało do mojej sytuacji...
Słucham tej rozmowy i chcę dopytać o jedną rzecz, bo mi tu brakuje podstawy. Mówimy o tym, że czakry mogą być "bardziej aktywne z jednej strony" - ale czy ktoś tu rozumie to jako faktyczną asymetrię samej czakry, czy raczej jako blokadę przepływu energii wzdłuż kanałów nadi po jednej stronie? Bo to dwie różne rzeczy i odpowiedź na pytanie jak z tym pracować zależy od tego, co tak naprawdę jest źródłem.
Ten wątek idzie w ciekawym kierunku. Caroletta, to co opisujesz - ból po trudnych rozmowach, po momentach, kiedy czułaś się nieusłyszana - to klasyczny obraz zablokowanej czakry gardła. Vishuddha. I ona rzeczywiście potrafi rzutować napięciem na bark i kark, zwłaszcza lewostronnie, bo to jest ta strona, gdzie siedzi tłumienie, a nie ekspresja. Mam jedno pytanie - czy masz tendencję do połykania tego, co chcesz powiedzieć, żeby nie robić problemów?
Przepraszam, że się wtrącę z boku, ale chciałam zapytać - czy ten ból można jakoś samodzielnie przepracować? Nie wszyscy mają dostęp do terapeuty energetycznego ani środki na sesje. Czy są jakieś ćwiczenia, które można robić w domu?
A czy to jest tak, że jak długo nosimy w sobie jakieś tłumienie, to ból się kumuluje? Bo rozumiem to jako taki mechanizm, że czakra niejako się zapycha, ale nie bardzo wiem, czy to działa liniowo. Czytałam coś o tym, ale różne źródła mówią różne rzeczy.
to bardzo wiele mówi. Pozycje otwierające klatkę od przodu często powodują dokładnie ten opór, kiedy czakra serca jest nie tyle zablokowana, co chroniona. Ciało nauczyło się jej bronić. I to jest też odpowiedź na to pytanie o milczenie - ochrona idzie parami.
To co Caroletta opisuje - ten płacz bez powodu podczas shavasany - to chyba dość powszechne? Bo ja miałam podobnie i też nie wiedziałam jak to interpretować. Czy to zawsze jest znak uwalniania, czy może też przeciążenia?
Mam pytanie, bo chcę to zrozumieć praktycznie - skąd w ogóle wiadomo, że ból ma związek z czakrą, a nie jest zwykłym napięciem mięśniowym? Czy jest jakiś sposób żeby to odróżnić, czy po prostu się intuicyjnie wie?
Dodam tylko, że te dwie rzeczy nie muszą być alternatywą. Napięcie mięśniowe i energia nie wykluczają się. Pytanie nie powinno brzmieć "czy to mięsień czy czakra", tylko "co sprawia, że ten mięsień się spina właśnie tutaj i właśnie wtedy".
To co Wiciol mówi trafia do mnie najbardziej. Ja od początku nie zakładałam, że to albo-albo. Właśnie dlatego pytałam o czakry - bo lekarz wykluczył to co powinien wykluczyć, a mi zostało coś bez wyjaśnienia. I to "bez wyjaśnienia" jest nieprzyjemne.
Mnie też to zastanawia. Bo w sumie teraz to już wiem - przynajmniej mniej więcej. Ale ból nie znikł. Więc albo samo nazwanie tego nie wystarczy, albo to nie o to chodzi.
a jak długo miałaś ten ból zanim zaczęłaś go w ogóle łączyć z czymś poza fizycznym? Bo to ważne - ciało może trzymać wzorzec napięciowy jeszcze długo po tym, jak świadomość już coś przepracowała. Uświadomienie to nie to samo co rozładowanie.
Zostałam sama. Wtedy mi się nawet nie skojarzyło, że to coś znaczy. Pomyślałam że to zwykłe zmęczenie i tyle.
Słuchajcie, mam wrażenie, że ta rozmowa krąży blisko czegoś ważnego. Ten ból po prawej stronie i to co Caroletta mówi o mówieniu - czy w tradycji czakr jest coś o asymetrii lewo-prawo, bo ja nigdy nie słyszałam żeby to było tak konkretnie opisane?
Wracam do tego co Caroletta powiedziała - że boi się powiedzieć coś bo to "stanie się bardziej prawdziwe". To jest bardzo konkretny mechanizm i on sam w sobie jest sygnałem. Caroletta, czy to uczucie dotyczy jednej konkretnej sprawy, czy to jest wzorzec który widzisz w kilku obszarach życia?
A to jest coś, czego można się nauczyć samemu, czy potrzeba do tego kogoś kto prowadzi? Bo ja próbowałam coś podobnego na własną rękę i zawsze mi umysł uciekał po kilkunastu sekundach.
To mnie trochę prowadzi z powrotem do początku - czyli do tego asymetrycznego bólu. Czy to że jest tylko po prawej, a nie symetrycznie, to jest ważna wskazówka do pracy? Tzn. czy praca powinna być skupiona po prawej, czy bardziej na całości czakry gardła i serca?
To notowanie chyba rzeczywiście ma sens. Bo jak teraz o tym myślę, to nie mam pojęcia czy ten ból jest stały, czy pojawia się tylko w określonych momentach. Nigdy tego nie śledziłam świadomie - po prostu był i albo ignorowałam, albo brałam coś przeciwbólowego.
I to jest właśnie ten moment, od którego zaczyna się praca. Samo notowanie zmienia perspektywę - zaczynasz patrzeć na ciało jak na rozmówcę, a nie jak na coś co po prostu boli albo nie boli. Caroletta, czy masz jakiś pomysł jak chcesz to dokumentować? Bo forma ma znaczenie.
Trochę wchodzę w to z innej strony - ta asymetria prawa/lewa, o której mówiła Bylica, to nie jest tylko koncepcja czakryczna. W pracy z ciałem, w różnych podejściach somatycznych, też się o tym mówi. Prawy bark, prawa szczęka, prawe biodro - to miejsca gdzie często gromadzi się napięcie związane z tym co wyrażamy na zewnątrz. Caroletta, czy ten ból jest mięśniowy, czy głębszy? Coś jak ucisk, czy napięcie?
to że się pojawia przy głębszym oddechu jest dla mnie bardzo konkretną wskazówką. Gardło i barki przy oddechu to obszar piątej czakry, ale też bezpośrednie sąsiedztwo serca. Czy próbowałaś kiedyś świadomie oddychać w to miejsce, nie głęboko, tylko właśnie tam gdzie boli, spokojnie?
Przepraszam że wejdę z głupim pytaniem - ale jak się właściwie "oddycha w miejsce"? Czy to jest metafora czy coś dosłownego? Bo słyszę to po raz kolejny i nadal nie wiem o co chodzi technicznie.
Mam pytanie do całości tej dyskusji - bo cały czas krążymy wokół piątej czakry i gardła, ale Caroletta mówiła o barku i żebrach po prawej. Czy to nadal jest obszar piątej czakry, czy tu może wchodzić czakra serca? Bo mam wrażenie że zaczęliśmy zakładać, że to gardło, a nie jestem pewna czy to jest oczywiste.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i muszę się włączyć, bo ta obserwacja Bylicy mnie zatrzymała. Ta różnica między mówieniem jako wyrazem a mówieniem jako aktem odwagi - to jest coś co nigdy tak nie przyszło mi do głowy, a wydaje się bardzo precyzyjne. Caroletta, czy ta sprawa o której nie chcesz mówić - czy to jest coś co dotyczy ciebie samej, czy relacji z kimś?
To coraz bardziej mi się składa w całość. Czakra serca, prawa strona, relacja, lęk przed zmianą rzeczywistości przez słowo. Caroletta, nie pytam żebyś tu o tym mówiła - ale czy ta osoba wie że coś jest? Tzn. czy jest jakaś przestrzeń gdzie to może w ogóle wybrzmieć, poza twoją głową?
