Mam takie przemyślenie i chce je z wami przedyskutować, bo od jakiegoś czasu mnie to nurtuje. Chodzi o to co dzieje się energetycznie w momencie kiedy przyznajemy się do błędu. nie mówię o udawanym "przepraszam" wymuszonym przez sytuację, ale o prawdziwym, szczerym przyznaniu - wiesz, takim kiedy coś w środku po prostu opada. Czuję wtedy wyraźną zmianę w okolicy gardła i serca, jakby coś się otwierało. Zastanawiam się czy to czakry wizuddha i anahata reagują na tę energię skromności, o której gdzieś czytałam. Czy ktoś z was też obserwował u siebie coś podobnego? I co wy wogóle myślicie - czy skromność to stan czakry czy raczej efekt jej otwarcia
no tak, to zdecydowanie vishuddha reaguje, czakra gardła odpowiada za prawdę i komunikację wiec jak mówisz coś autentycznego to ona sie aktywuje. tak czy siak ale ja bym jeszcze dorzucil manipurę, bo przyznanie sie do błędu to też kwestia ego i jak to ego reaguje. jak jest mocno zablokowana manipura to człowiek w ogole nie jest w stanie przeprosić bo ego nie odpuszcza. miałem takie doświadczenie z kumplem który dosłownie nie potrafił powiedziec ze sie mylil, klasyczny przypadek
aha, zatrzymajmy się chwilę przy tym co napisała Tojadek_O, bo to ciekawe rozróżnienie. mniej więcej, skromność jako stan a skromność jako efekt. W tradycji wedyjskiej to nie jest to samo i warto to rozdzielić zanim zaczniemy przyklejać czakry. Anahata faktycznie wiąże się z pokorą, ale pokora w sensie otwartości na innych, nie umniejszania siebie. A przyznanie się do błędu to coś bardziej złożonego - jest tam element vishuddhy (prawda wypowiedziana), anahaty (empatia, poczucie połączenia z drugą osobą) i tak, manipury też (ego, które musi coś puścić). Swarog, masz rację co do manipury, ale nie powiedziałbym że zablokowanie tam jest jedynym powodem trudności z przepraszaniem 😛
Eh, nigdy o tym tak nie myslalam! ja kiedy przepraszam szczerze to zawsze mam ściśnięte gardło najpierw a potem jakby ulga w klatce. to chyba właśnie to o czym piszecie? czy to znaczy ze moja vishuddha jest zablokowana na co dzień jeśli gardło tak reaguje przy przeprosinach? 🙂
przepraszam ze się wtrącam bo jestem tu trochę z boku jeśli chodzi o czakry, ale mam szczere pytanie - skąd w ogóle wiadomo że to czakra "reaguje" a nie po prostu układ nerwowy i emocje? bo to gardło i klatka piersiowa to chyba zwykłe napięcie mięśniowe? nie podważam, serio pytam bo mnie to zastanawia
Wracając do sedna - mnie najbardziej uderza w tym temacie ta energia informacji jak to Tojadek_O określiła. może się mylę, bo przeproszenie to nie jest tylko słowo, to jest zmiana informacji w relacji. Coś co było fałszywe nagle staje się prawdziwe, i to musi gdzieś "przejść" przez ciało. Ja przy szczerych przeprosinach czuję wyraźnie serce, nie gardło. Ale może to kwestia tego jak kto przetwarza emocje? Mam wrażenie ze ludzie o mocniejszej anahata najpierw czują w sercu a ci z dominująca vishuddha w gardle 😉
czytam i zastanawiam sie nad jedną rzeczą - czy to nie jest tak ze przy przyznaniu sie do błędu uruchamia sie też czakra podstawy? chodzi mi o to ze skromność wymaga pewnego rodzaju stabilności, zakorzenienia, żeby w ogóle móc powiedziec "pomyliłem sie" bez poczucia że świat się wali. jak ktoś ma niestabilną muladhare to moze właśnie dlatego tak trudno mu się przyznać, bo to czuje jak zagrożenie egzystencjalne? 🙂
hm, ale tu wchodzi pytanie czy to nie jest po prostu psychologia zmęczenia i zasobów wolicjonalnych a nie czakry. wiadomo ze zmęczony człowiek jest bardziej obronny. podciąganie tego pod muladhare to trochę post hoc, nie? nie mówię ze czakry nie istnieją, ale tłumaczenie każdego stanu psychicznego przez czakrę to można przesadzić w drugą stronę
słuchajcie, wróćmy do tej energii skromności bo mnie to bardzo interesuje jako temat sam w sobie. zastanawiam się czy skromność to w ogóle dobra nazwa, bo skromność kojarzy się z umniejszaniem siebie, a to co opisujecie przy szczerym przyznaniu to jest bardziej jakieś... odwaga? prawdziwość? to chyba różne energie?
Dokładnie na to zwróciłam uwagę w sobie jakiś czas temu. tak mi się wydaje, polska skromność ma negatywny odcień - takie "ja to nic nie wiem, ja to nic nie potrafię". Ale skromność w sensie energetycznym to jest coś zupełnie innego, to jest taka otwartość na to że mogłam sie mylić. Bez dramatyzowania w żadną stronę. Nie znam dobrego polskiego słowa na to.
w astrologicznym ujęciu które znam przypisywałabym tę energie raczej planetom - Saturna i Księżyca - niż konkretnej czakrze. Saturn uczy przez błędy i pokore, Księżyc daje tę wrażliwość żeby w ogóle poczuć ze coś zrobiłam nie tak. Ale widzę tu ciekawe zestawienie z czakrami, nigdy tak tego nie łączyłam. Lila, jak ty to widzisz - czy to się jakoś krzyżuje?
tak!! właśnie tak!! u mnie to zawsze tak działa, po szczerej rozmowie gdzie się przyznałam do czegoś trudnego mam dosłownie inne oddychanie przez kolejne dni, jakby coś się poluzowało w klatce. że tak powiem, czy to może być anahata która się otworzyła? i jak długo taki stan trwa, bo u mnie to nie jest permanentne niestety
ja tez mam podobnie z tym oddychaniem i zastanawiałam sie czy to nie jest właśnie znak ze anahata była zablokowana przed tą rozmową a nie ze sie teraz "otworzyła". moim zdaniem, tzn czy to nie jest bardziej powrót do normy niż osiągniecie czegoś nowego? przepraszam jeśli to głupie pytanie, dopiero zaczynam sie uczyć o czakrach
to ciekawe pytanie co postawiłam bo sama nie wiem jak to nazwać. tzn czy to powrót do normy czy otwarcie... może w ogóle nie ma różnicy? bo skoro czakra ma tendencje do zamykania sie pod presją to powrót do normy i tak jest jakimś otwarciem, nie? 🙂
To jest bardzo dobre rozróżnienie Karolcia. żeby było jasne, powrót do normy i otwarcie to nie jest to samo. Norma dla konkretnej osoby może być stanem chronicznej restrykcji w anahata - i wtedy to co czujesz po szczerej rozmowie to nie jest powrót, tylko rzeczywiście wyjście powyżej swojego zwykłego poziomu. To wymaga zresztą obserwacji przez dłuższy czas, żeby wiedzieć co jest dla ciebie bazowe 😛
oj to co Swarog opisuje to jest przerażające trochę, tzn że możemy nie wiedzieć jaka jest nasza baza. jak w takim razie w ogóle sprawdzić co jest naszą normą a co stanem zblokowania? czy to sie da w ogóle samemu wykryć czy trzeba do kogoś po diagnoze?
mhm, trzeba uważać z tym słowem "zblokowanie" bo to jest jedno z tych pojęć które sie strasznie rozciągnęło. W pierwotnych tekstach tantry nie ma pojęcia zablokowanej czakry w takim sensie jak to rozumie większość forumowiczów. Jest pojęcie granthi - węzeł energetyczny, ale to co innego niż popularne wyobrażenie czakry z wentylem który można otworzyć i zamknąć. To trochę bardziej skomplikowane.
dobra, zgadzam sie że język może być uproszczony, ale wracając do meritum - czy ktokolwiek ma wrażenie że przy przyznaniu sie do błędu konkretnie wobec kogoś bliskiego kontra obcej osoby to jest inne odczucie energetyczne? mnie sie wydaje że tak, ale chciałam sprawdzić czy to moje subiektywne czy ktoś to zna
właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam wcześniej o tej "energii skromności", bo skromność wobec bliskich to jest zupełnie inna jakość niż skromność wobec obcych. wobec bliskich ryzykujemy coś więcej, relacje, historię, całą tę mapę wzajemną. wobec obcych to jest właściwie transakcja towarzyska
to co Wisnia opisuje to jest klasyczny paradoks tożsamościowy. tak przy okazji, z bliskimi mamy więcej do stracenia w sensie obrazu siebie jaki budujemy przez lata relacji. z obcymi możemy być bardziej autentyczni, bo nie mamy historii do ochrony. i tu czakra splotu słonecznego znowu wchodzi, bo to jest kwestia tożsamości i ego, a nie tylko serca czy gardła
ale jak to tożsamościowy jeśli chodzi o manipure? nigdy bym nie połączyła przepraszania z tą czakrą, dla mnie to zawsze było albo serce albo gardło. możecie mi to jakoś rozwinąć? 🙂
no i tu mam własne obserwacje bo to wlasnie opisuje moje dawne zachowanie haha, ta czakra manipura która walczy o to żeby mieć zawsze rację. dosłownie czułem jak chce powiedzieć przepraszam a coś ze środka mówiło "ale ty nie masz błędu" albo zaczinało wymyślać kontrargumenty. to jest ta czakra co sie tak opierała
przepraszam że znowu wciskam się z innej beczki ale mam pytanie - jak to możliwe ze te same odczucia cielesne (napięcie w brzuchu, gardło, klatka) są równocześnie wyjaśniane jako układ nerwowy I jako czakry, i oba wyjaśnienia brzmią "przekonująco"? czy to nie znaczy ze żadne nie wyjaśnia niczego konkretnego bo pasuje do wszystkiego?
wracam do tematu przepraszania bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś próbował pracować z tą energią PRZED trudną rozmową? tzn zamiast przepraszać i czekać co się stanie z ciałem, najpierw zrobić coś z czakrami? np medytacja na anahatę przed rozmową w której wiesz że będziesz musieć sie przyznać do czegoś trudnego?
ooh to jest ciekawy pomysł, sama nie wiedziałabym od czego zacząć, tzn jaką technikę zastosować. czy to w ogóle ma sens, że coś robimy z czakrą przed zdarzeniem emocjonalnym? trochę sie boję ze to wyjdzie sztucznie, że przeproszę "pod wpływem ćwiczenia" a nie naprawdę
no ale Frankaa masz rację że to chyba podobne jak z oddychaniem przed ważną rozmową, tylko. przynajmniej u mnie, .. nie wiem, mam wrażenie że z czakrami to jest jeszcze bardziej intencjonalne? tzn jak medytujesz na serce KONKRETNIE po to żeby zaraz przeprosić, to czy to nie jest trochę jak... trenowanie siebie do emocji których jeszcze nie czujesz? to mnie trochę niepokoi szczerze
to co Dodola opisuje to jest ważne rozróżnienie. praca energetyczna przed trudną rozmową nie tworzy emocji, ona usuwa blokady które te emocje tłumią. jeśli masz w sobie żal i chęć przeproszenia, ale manipura stawia opór bo boi się utraty pozycji, to medytacja na anahatę nie wytworzy fałszywego uczucia, tylko pozwoli temu co już jest w środku - wyjść. to jest zasadnicza różnica
