Chciałam otworzyć temat bo ostatnio pracuję z kilkoma osobami które przeżyły poważne problemy finansowe i zauważyłam pewien powtarzający się schemat w ich energii. Mowa o czakrze podstawy (muladhara) i czakrze splotu słonecznego (manipura), które dosłownie wyglądają jak... no, jakby ktoś je zgniótł. U każdej z tych osób podobna historia: utrata pracy, długi, czasem bankructwo firmy. I te same czakry rozregulowane. Ale jest jeszcze jedna rzecz, o której mało kto mówi - czy wiedzielyście, że długotrwałe zablokowanie muladhary podobno fizycznie wpływa na... kości? Gęstość kości, stawy, zęby. Słyszałam to od znajomej, która pracuje z bioenergią i zastanawiam się czy ktoś z was miał podobne obserwacje. Szczególnie ciekawi mnie ten aspekt fizyczny bo to nie jest typowa wiedza.
no co do kości to słyszałem cos podobnego, ze muladhara odpowiada za cały "szkielet" bytu, wiec i dosłowny szkielet tez. mam znajomego co zbankrutował z firmą i akurat wtedy zaczęły mu sie sypać zęby - dentysta nie mógł znaleźć powodu, bo dieta ok, higiena ok. może zbieg okolicznosci, może nie. ale wracajac do tematu, bo zębów to to osobna historia - jak ty Otylka rozpoznajesz czy to ta czakra a nie np. manipura jest głównym problemem? bo u mnie te dwie sie zazwyczaj sypieja razem i ciezko ocenic ktora "przoduje"
no właśne chciałam zapytać o to rozróżnienie, bo wydaje mi sie, że przy porażce finansowej wszystko sie sypie naraz, nie? Muladhara za bezpieczeństwo, manipura za poczucie własnej wartości i siłę... po bankructwie człowiek traci i jedno i drugie jednocześnie. Czy w ogóle da sie je wtedy osobno "naprawiać" czy trzeba pracować na obu naraz?
a macie jakies dowody na to z tymi kościami czy to tylko "słyszałam od znajomej"? Pytam serio bo ta korelacja zeby-bankructwo to mogłoby równie dobrze wynikać z tego, ze przy stresie finansowym ludzie zaniedbują wizyty u dentysty, gorzej śpią, zaciskają zęby w nocy (bruksizm), gorzej jedzą. Logika occama i wszystko sie wyjaśnia bez czakr. Natomiast sam temat czakr przy kryzysie finansowym jest ciekawy bo te psychologiczne aspekty przy najmniej mają sens.
o matko, właśnie to czytam i sobie przypominam jak moja sąsiadka miała te kłopoty z firmą dwa lata temu, straciła wszystko prawie, i ona mi mówiła ze czuła sie cały czas taka "nieuziemiona", jakby chodzila po powietrzu i nie ma kontaktu z podłogą. to chyba właśnie to co piszesz Otylka z tą muladhara? bo ja wtedy nie wiedziałam co o tym myśleć ale teraz sie składa. a co do tych kości to ja też gdzies czytałam że czakra podstawy ma związek z nadnerczami i kortyziolem i przez to pośrednio z gęstością kośći bo kortyzol wypłukuje wapń. może tak to działa przez ciało?
ojej no, hm, to co pisze Jachna trochę mnie uspokaja bo sama podchodze do tego sceptycznie, ale jeśli mówimy o kortyzolu to to jest już coś mierzalnego. Ale mam pytanie - czy ta blokada czakry jest przyczyną kryzysu finansowego, skutkiem, czy to jest to na raz? Bo trochę nie rozumiem co było pierwsze. Czy ktoś miał problem z czakrą zanim stracił kasę, i to go do tej straty doprowadziło?
wiecie co, no to uczciwa uwaga i rozumiem ze to drażni, sam mam z tym problem. Ale Otylka chyba nie mówiła ze czakra jest PRZYCZYNĄ zewnętrznych zdarzeń tylko ze predysponuje do tego jak sobie radzimy i jak reagujemy. Człowiek z dobrze zakorzenioną muladharą moze zbankrutować i wstać, a ktoś z blokadą odpowie na ten sam bodziec zupełnie inaczej i spirala sie nakręci. Przynajmniej tak to rozumiem.
Jest coś głębszego w tym co się tutaj rodzi. Muladhara nosi w sobie pamięć pokoleń, nie tylko nasze osobiste lęki. Jeśli dziadek przeżył wojnę i biedę, a ojciec bał się o jutro, ta częstotliwość wchodzi do ciała jeszcze przed urodzeniem. Bankructwo może być wtedy ostatecznym materializowaniem się wzorca, który czekał od lat. Dlatego samo wyjście z długów nie naprawia pola - wzorzec wciąż tam jest. Widziałam to u kilku osób które wyszły z finansowego dołka a potem wróciły do niego po kilku latach, bo sami nie wiedzieli że niosą coś starszego niż oni sami.
medytacja raczej nie wystarczy przy głęboko zakorzenionych wzorcach rodzinnych, to moja opinia. Trzeba czegoś co sięga głębiej, constelacje, regresja, cokolwiek co dotrze do rdzenia. Sama pracowałam długo z samą medytacją i efekty były powierzchowne.
a czy ktoś próbował kamieni do pracy z muladharą przy takich finansowych problemach? czytałam gdzieś o obsydianie i czerwonym jaspie ale niewiem czy to ma sens przy czymś tak poważnym jak bankructwo. wydaje mi sie ze to za mało, ale może sie mylę?
ojej to jest niesamowite co tutaj piszecie, dopiero zaczynam sie interesować czakrami i ten wątek mi tyle wyjaśnił, szczególnie ten post Amulecji o pamięci pokoleń, nigdy bym na to nie wpadła że to może sięgać tak daleko wstecz! dziękuję wszystkim za te wyjaśnienia bo naprawdę otworzyło mi to oczy 🙂 😛
Wróćmy na chwilę do tej ciekawostki o kościach bo to mnie zaintrygowało. W tradycji hinduskiej muladhara jest przypisana do elementu ziemi i do tkanki kostnej - to nie jest przypadkowe skojarzenie. Ziemia, kości, zęby, paznokcie - to wszysko "stała materia" ciała. Przy głębokiej destabilizacji tej czakry (a bankructwo do takich należy) ciało zaczyna oddawać swoją "stałość". To może się manifestować różnie u różnych osób - u jednych kości, u innych skóra, u innych właśnie zęby. Pytanie do Otylki: czy zauważyłaś że ten objaw fizyczny jest spójny u osób które pracujesz, czy raczej każdy ma swoje?
przepraszam, że wchodzę z takim głupim pytaniem ale ja dopiero czytam o czakrach - czy to znaczy że jak ktoś ma teraz problemy finansowe to powinien najpierw zajrzeć do jakiegoś specjalisty od czakr zanim pójdzie do doradcy finansowego? albo obok? bo troszke nie wiem jak to praktycznie wygląda
To co Jachna pisze o działaniu obok, a nie zamiast, to jest klucz do całej tej rozmowy. Widziałam już nieraz jak ktoś rezygnował z prawnika bo "zajął się energetyką" i potem żałował. Praca z czakrami przy kryzysie finansowym ma sens ale jako wsparcie dla głowy, żeby człowiek nie sparaliżował się ze stresu i był w stanie wogóle podejmować decyzje. Muladhara w takim momencie jest jak fundament domu, który pęka, możesz go wzmacniać, ale najpierw zadzwoń do fachowca od budowlanki.
okej ale mnie bardziej interesuje ten praktyczny aspekt bo troszke sie gubie - ile czasu trzeba żeby w ogóle poczuć jakąś zmianę przy pracy z muladharą? bo czytam ten wątek od początku i brzmi to jakby to była kwestia miesięcy albo lat a nie tygodni. a jak ktoś jest w kryzysie finansowym TO i TAK teraz, nie za rok
o proszę, o, hematyt! nie słyszałam wcześniej o hematycie przy muladharze, ja ciągle słyszę tylko o obsydianie i jaspie. Seba, a skąd wiedziałeś że akurat hematyt? pytam bo sama jestem w trakcie szukania i nie chcę strzelać na oślep
ja używałam hematytu przez jakiś czas i faktycznie cos czułam, takie poczucie że "stoję mocniej". Ale uwaga bo hematyt jest delikatny jeśli chodzi o wodę, nie wolno go moczyć ani oczyszczac wodą bo się utlenia i rdzewieje dosłownie 🙂 tyle z moich doświadczen z kamieniami
przepraszam, że wchodzę z boku ale mam pytanie ktore mnie nurtuje od początku tego wątku - jak w ogóle sprawdzić czy ma się zablokowaną muladharę? bo czytam te opisy i część pasuje do mnie ale niewiem czy to "zablokowana czakra" czy po prostu jestem z natury niespokojna finansowo
ojej, wracam do tego wątku bo przez chwilę go straciłem. mam takie pytanie do Otylki i w ogóle do tych co bardziej wierzą - co z osobami, ktore mają absolutnie stabilną muladharę według tej teorii, są uziemione, zakorzenione, spokojne, a mimo to bankrutują? bo takie osoby tez istnieją. co ta teoria na to?
a wracając do tego co Amulecja pisała o pamięci pokoleń - czy to znaczy że jeśli mam w rodzinie wzorzec biedy to jestem jakby "skazana" na problemy finansowe? bo to brzmi dość pesymistycznie i trochę mnie to niepokoi szczerze mówiąc
to co Amulecja pisze o rzece i korycie jakoś mi siada, bo sama od lat czuje że mam ten irracjonalny lęk o pieniądze mimo że obiektywnie mi nie brakuje. i ciekawe jest to że mój ojciec dokładnie tak samo, a dziadek stracił wszysko po wojnie. tylko nie wiem jak w praktyce "skierować rzekę inaczej", brzmi pięknie ale co to znaczy konkretnie?
eh, chciałam sie odnieść do kwestii fizycznych objawów bo tutaj pada sporo ogólników. w tradycji wedyjskiej muladhara odpowiada za nadnercza i kości gęste, nie za wszystkie kości. To ma pewne konsekwencje praktyczne, bo nadnercza są właśnie tym organem który produkuje kortyzol i adrenalinę w odpowiedzi na stres. Przy chronicznym stresie finansowym te gruczołki pracują na wysokich obrotach latami. Czy to jest "blokada czakry" czy "zmęczenie nadnerczy" to zależy od języka jakim się posługujesz, ale zjawisko fizyczne jest to samo. Tyle że zmęczenie nadnerczy to już termin który można przynajmniej sprawdzić.
słuchajcie, kurcze, Bernadetkaa i Jachna to mi otworzyły oczy na to jak to rozumieć bez popadania w jedną ze stron. bo ja zawsze miałam problem z tym ze albo ktos mówi "czakry to czysta nauka" co jest bez sensu, albo "to tylko metafizyka" i wtedy sceptycy wychodzą. :)) a tu jest jakiś środek, nie? że to jest język opisu tych samych zjawisk
no wiecie, no dobra a jak ktoś teraz jest w tej trudnej sytuacji finansowej i czyta ten wątek, to od czego ma zacząć? 🙂 bo trochę się gubie w tym wszystkim. mamy kamienie, constelacje, medytacje, nadnercza, wzorce rodzinne... to co jest tym pierwszym krokiem?
okej, dzięki Otylka za tę odpowiedź. spróbuję zrobić taki "skan" ciała jak piszesz. rzeczywiście mam jakieś napięcia w dolnych plecach, zawsze myślałam że to od siedzenia przy biurku. a to może być coś wiecej?
a ja właśnie chciałam zapytać o coś co mnie nurtuje od kiedy Bernadetkaa wspomniała o nadnerczach. czy to znaczy że osoby ktore mają chroniczny stres finansowy mogą dosłownie mieć fizycznie zmęczone nadnercza? bo to brzmi już jak coś co można sprawdzić badaniem?
dobra, ale skoro to jest fizjologia to po co nam w tym kontekście w ogóle czakry? rozumiem, że jako metafora to jest piękne, ale praktycznie, jeśli mam zmęczone nadnercza to idę do endokrynologa, nie medytuję nad muladharą. nie rozumiem co czakra tu wnosi ponad to co już wiemy o biologii
