okej, to mnie troszke przekonuje. nadal mam wątpliwości, ale rozumiem co mówisz o narracji. mam jedno pytanie - czy ktoś tu łączył jedno z drugim tzn. był u endokrynologa I robił coś z czakrami, i widział różnicę której nie dałoby się wyjaśnić samą medycyną?
sama to robiłam, kilka lat temu. badania pokazały niski kortyzol poranny, dostałam suplementację, ale równolegle pracowałam z ciałem, z oddechem i z tym poczuciem braku gruntu pod nogami. nie powiem że jedno bez drugiego by nie zadziałało, bo nie wiem. ale wiem że czułam że obie rzeczy są ze sobą powiązane i że praca energetyczna pomagała mi wytrwać w tej suplementacji i nie wracać do starych wzorców. to subiektywne, ale prawdziwe
to co Otylka opisuje to ja znam ze swojego kryzysu sprzed paru lat! naprawdę dosłownie miałam wrażenie że chodzę po bardzo cienkiej tafli lodu i że zaraz wpadnę. nie łączyłam tego wtedy z muladharą ale teraz czytam i coś mi kliknęło. to było właśnie tak
a mogę zapytać, czy ta czakra może być "zablokowana" u kogoś kto nigdy nie miał problemów finansowych, ale ma wlasnie to uczucie niepewnosci cały czas? 😀 bo ja nie miałam kryzysu finansowego ale znam to uczucie z waty w nogach
mam tu konkretne pytanie bo mnie interesuje ta fizyczna strona o której mówi Bernadetkaa. czy są jakieś badania, cokolwiek, ktore pokazują korelacje między tym co tradycja nazywa "zablokowaną muladharą" a konkretnymi markerami biologicznymi? pytam serio, bez ironii tym razem
a ja wracam do kamieni bo zostałam tu troche z pytaniem bez odpowiedzi 🙂 ktoś wspominał że hematyt jest do uziemienia, ale mi się ktoś powiedział że przy bardzo głębokim kryzysie hematyt może być za ciężki energetycznie na start, że lepiej zacząć od czegoś łagodniejszego. coś w tym jest?
nie słyszałem żeby hematyt był "za ciężki" dla kogoś. to nie ma za bardzo sensu z punktu widzenia litoterapii, bo hematyt nie jest silny w sensie intensywności, jest silny w sensie kierunku działania., ale może chodzi o to że komuś energetycznie nie odpowiadał? bo kamienie to jednak kwestia dość indywidualna i nie ma jednego schematu ktory pasuje do wszystkich
kurde, zgadzam się z Sebą, nie słyszałem o hematycie jako "za ciężkim". natomiast fakt, że każdy inaczej reaguje na kamień to jest coś co potwierdzam z własnego doswiadczenia. miałem hematyt przez kilka tygodni i u mnie działał spokojnie, ale kolega ktury wziął go w trudnym momencie mówił że czuł się przez kilka dni jesze bardziej zmęczony. może to zbieżność, może nie.
czytam tę dyskusję o kamieniach i mam takie wrażenie że za mało tu ktoś mówi o jednej rzeczy - kiedy zaczynasz pracę z muladharą w trakcie kryzysu finansowego, to nie ma co oczekiwać szybkich efektów. to nie jest tak że weźmiesz hematyt i po tygodniu sytuacja sie zmieni. muladhara buduje się powoli, jak fundamenty. a w kryzysie te fundamenty są nadwyrężone i regeneracja jest długa. to tyle z mojej strony bo widze że kilka osób tu niecierpliwie szuka odpowiedzi "od czego zacząć"
ojej, dwa miesiące, to troche dlugo jak na kogoś kto jest w srodku kryzysu i ledwo moze myslec o medytacji 😉 a mozna dopytac jak wyglądala ta codzienna praca o ktorej piszesz Paulinka? czy to byly jakies konkretne cwiczenia, oddech, kamienie, czy po prostu siedzenie w ciszy z inecją na muladhare? bo to jest duza roznica czy to jest 10 minut dziennie czy godzina
