Mam taki problem od dłuższego czasu i nie wiem do końca jak to ugryźć. Chodzi o to, że jak jestem zdenerwowana albo w stresie, to po prostu nie mogę przestać gadać. Mówię za dużo, mówię rzeczy których potem żałuję, czasem zdradzam cudze tajemnice albo wyrzucam z siebie coś, co miało zostać dla mnie. Potem siedzę i mam wyrzuty sumienia i myślę - no po co to powiedziałam. Moja koleżanka zajmująca się bioenergią powiedziała mi że to może być kwestia czakry gardła, że jest nadaktywna albo że nie ma dobrego przepływu z czakrą splotu słonecznego. Zastanawiam się czy ktoś miał podobnie i co z tym robić. Jakie mamy tu doświadczenia z wyrównywaniem czakry gardła właśnie w kontekście nerwów i mówienia za dużo?
Hmm, ciekawe bo ja mam odwrotnie - jak się zdenerwuję to nie mogę nic powiedzieć, totalny blok. Myślałem że to tez gardłowa, ale w drugą stronę. czyli ta sama czakra może powodować zupełnie przeciwne objawy? To trochę dziwne, nie? Czy może to jednak inne czakry w twoim przypadku?
ojej no, ja tez mam tak jak autorka!! mowie za duzo w stresie i pozniej tego zaluje 🙁 zawze myslalam ze to po prostu moj charakter ale moze faktycznie chodzi o czakre garła. czytalam gdzies ze nadaktywna czakra gardła to właśnie to - mowisz zanim pomyslisz, nie mozesz sie zatrzymac. jak z tym pracowac? medytacja jakos pomaga?
To nie jest wcale takie oczywiste że to gardłowa. słuchajcie, ja się tym trochę zajmowałam i żeby to dobrze zrozumieć to trzeba patrzeć na cały układ, nie tylko jedną czakrę. Jak ktoś w nerwach mówi za dużo, to często jest tak, że czakra splotu słonecznego jest rozchwiana, bo to stamtąd wychodzi ta energia napędowa, ten impuls. Gardłowa to tylko kanał przez ktory to wychodzi. Więc moze zamiast skupiać się tylko na gardle, warto sprawdzić co się dzieje niżej?
Zanim pójdziemy dalej - powiedz mi jak to wygląda po tym jak już powiesz za dużo? Czujesz ulgę, wyczerpanie, wstyd, czy może wszysko na raz? To ważne żeby wiedzieć z czym pracujemy, bo to daje wskazówkę gdzie naprawdę jest problem.
ludzie, dla mnie to brzmi tez troche jak problem z czakra sakralna - emocje i impulsy stamtąd ida. Jak ktos nie umie kontrolowac emocji to często ta czakra jest rozchwiana. 😛 Gardło to efekt, nie przyczyna, zgadzam sie z Trzcinka93 w tym ze nie ma co sie fixowac tylko na gardle. Sam przez dlugi czas robilem medytacje tylko na gardlową i efekty byly slabe dopoki nie zaczalem pracowac od dolu
Zaraz zaraz, bo tu idzie w kierunku ktury mnie troche zastanawia. Skąd w ogóle wiadomo że to czakra a nie poprostu typ osobowości albo reakcja stresowa? Pytam serio, nie złośliwie. Bo to zachowanie, mówienie za dużo w nerwach, jest bardzo powszechne i ma całkiem dobrze opisane wyjaśnienia psychologiczne. Czemu od razu szukamy w czakrach?
To co opisujesz, ta ulga a potem wstyd, to brzmi jak rozładowanie energii które nie było kontrolowane. 🙁 Czy próbowałaś kiedyś pracować z kamieniami przy czakrze gardła? Akwamaryn albo lapis lazuli pomagają uspokoić tę energię, dosłownie trzymasz w dłoni albo kładziesz przy szyi podczas medytacji. Nie mówię, że to rozwiąże wszystko ale jako wsparcie przy medytacji może być całkiem skuteczne.
ja tu dorzucę coś od siebie bo mam podobny problem i od jakiegoś czasu robię afirmacje właśnie na świadome mówienie. coś w stylu "moje słowa są przemyślane i spokojne" albo "mówię tylko to co służy mnie i innym". wiem że to moze brzmieć banalnie ale u mnie naprawdę cos zmienilo. połączone z oddechem przed odpowiedzią, takie proste rzeczy. nie wiem czy to czysto czakrowe ale działa
no nie, to co opisujesz, ta chwilowa ulga po wyrzuceniu słów, sugeruje mi nadmiar energii w obszarze splotu słonecznego który szuka ujścia. Gardło jest tu faktycznie tylko kanałem. Proponuję żebyś spróbowała podczas następnego stresującego momentu po prostu kilka razy głęboko odetchnąć przez nos i skupić uwagę na brzuchu, na splecie, zanim zaczniesz mówić. Nie chodzi o blokowanie, tylko o świadome przekierowanie. Daj znać czy to cokolwiek zmienia. :))
ech, ciekawy wątek. Ja ze swojej strony dodam że w niektórych tradycjach mówienie bez kontroli w stanie pobudzenia jest traktowane jak niekontrolowany wypływ energii życiowej. Stare teksty mówią o tym że nieważne słowo wypowiedziane w emocji ma podwójną moc i moze działać jak mimowolne zaklęcie. Nie straszę, tylko zwracam uwage że z tej perspektywy praca nad kontrolą jest ważna nie tylko emocjonalnie ale i energetycznie.
zaklecie?? serio? to jak to cofnac jak juz sie cos powiedzalo? da sie jakosc neutralizowac takie slowa? pytam bo sam mam tendencje do gadania za duzo i teraz troche sie przestraszylem tym co napisales
ojejku, hmm, przepraszam że się wtrącę bo jestem tu raczej nowa w tych tematach, ale czy to mówienie za dużo w nerwach nie jest po prostu nerwy? Znaczy, moja babcia zawsze tak miała i na pewno nie wiedziała nic o czakrach 🙂 Nie oceniam, po prostu staram się zrozumieć o co chodzi z tym energetycznym wyjaśnieniem.
Wracając do tego co mówiła Piwoniowa84 o oddechu przy splecie słonecznym, czy to się da jakoś ćwiczyć regularnie, poza momentem stresu? Bo w momencie kiedy już jestem nakręcony to chyba bym o tym nie pamiętał. Zastanawiam się czy jest jakaś regularna praktyka która by to wyrównywała na codzień a nie tylko interwencyjnie. :))
Właśnie chciałam napisać coś podobnego do Piwoniowej bo sama tak pracuję od jakiegoś czasu. Codzienne krótkie medytacje na splot słoneczny, dosłownie 5 minut rano, wyobrażam sobie żółte światło które oddycha razem ze mną, i naprawde czuję różnicę kiedy potem pojawia sie stresująca sytuacja. Nie twierdzę że jestem idealna ale to rozładowywanie jest jakby bardziej kontrolowane. Pankracy polecam spróbować, nic nie tracisz.
no tak to działa, regularna praktyka ma wiekszy sens niz dorazne gaszenie pozarow. tylko sie zastanawiam, czy jak ktos ma bardzo rozchwiana czakre splotu to ta medytacja nie jest troche jak wkrecanie srubki bez srubokreta? moze trzeba najpierw cos energetycznie oczyścic zanim sie zacznie regularnie pracowac?
eee, hej a wracając do tego co Guslarz napisał wcześniej o zakleciach i wypowiedzianych słowach - to mnie ciągle troche siedzi w głowie. rozumiem ze nie ma co panikować ale czy naprawde jest jakis sposob zeby tak jakby cofnac albo zneutralizowac cos co sie juz powiedzalo. serio pytam bo to brzmi jakby mozna bylo naprawic szkode
okej, ale przy tej rozmowie o cofaniu słów mam pytanie bo mnie to ciekawi inaczej - czy ktoś z was naprawdę widzi różnicę miedzy "cofnięciem energetycznym" a poprostu... przeproszeniem albo wyjaśnieniem sytuacji tej osobie której coś powiedzieliście? Bo efekt moze być ten sam, a jedno ma jakieś działanie w świecie zewnętrznym, drugie tylko wewnętrzne
właśnie o to chodzi, Druid dobrze to ujął. Mnie nie interesuje tylko ta jedna sytuacja gdzie powiedziałam za dużo, interesuje mnie to że to sie powtarza. Jakby to był schemat, nie jednorazowy wypadek. I właśnie dlatego szukam czegoś głębszego niż "przeproś i zapomnij". Przepraszam za każdym razem, ale to wraca.
a nie myślałaś o tym, że to moze być kwestia układu planet w chwili kiedy to się dzieje? serio mówię, Merkury ma ogromny wpływ na komunikację i jak jest w złym aspekcie albo retrograde to ludzie mówią rzeczy których normalnie by nie powiedzieli. może warto sprawdzić kiedy te momenty się powtarzają i czy jest jakiś wzorzec astrologiczny
hej wracam bo chciałam zapytać Jasminową jak jej idą te afirmacje o których pisałam wcześniej. czy próbowałaś może? bo mi naprawdę pomogły ale wiem że nie każdy wierzy w takie rzeczy i może brzmieć głupio
boże, no właśnie u mnie najlepiej działa coś bardzo konkretnego, nie ogólnikowego. ja używam "kiedy czuję niepokój, moje słowa płyną spokojnie i z intencją" - krótkie, konkretne, w czasie teraźniejszym. ogólne w stylu "jestem spokojna" jakoś mniej mnie przekonuje, mózg mi mówi "no nie jesteś" i tyle 😀
a wracajac do tych kamieni bo Eleonorkaa sie nie odezwala jesze w sprawie czyszczenia - ja mam akwamaryn i faktczynie jak go trzymam w dloni to mam poczucie ze cos sie uspokaja w gardle. ale nie wiem czy to sugestia czy naprawde kamien dziala. czy jest jakis sposob zeby odrozynic placebo od prawdziwego dzialania?
aha, zaraz, ale to co Eleonorkaa pisze to troche niebezpieczna logika - że nie ma znaczenia czy to działa realnie czy to tylko efekt sugestii. Ma znaczenie, bo jeśli to sugestia to można ją osiągnąć dużo prostszymi metodami bez kupowania kamieni i rytuałów. A jeśli naprawdę jest energia w kamieniu to powinno dać się jakoś to zweryfikować, nie?
Wróćmy może do tego oddechu przy splecie bo mnie to interesuje praktycznie. Piwoniowa mówiła o oddechu przeponowym - jak to konkretnie wygląda? 🙁 Oddycham przez nos, do brzucha, i co potem? Tylko trzymam uwagę na tej okolicy czy coś wizualizuję? Trochę czytałem o tym ale każdy pisze inaczej i niewiem który sposób jest właściwy.
Pankracy, oddech przeponowy przy splecie słonecznym to nie jest żadna skomplikowana sprawa, tylko ludzie go źle wykonują. Wdech przez nos, brzuch idzie DO PRZODU (nie klatka), trzymasz powietrze chwilę, wydech powoli przez usta. Przy wydechu możesz sobie wyobrażać że odpuszczasz napięcie z tej okolicy brzucha. Bez wizualizacji tez działa, koncentracja na samym odczuciu wystarczy na początek. Ale mam pytanie - czujesz w ogóle ten obszar splotu czy masz tam jakby pustkę, brak czucia?
do tej rozmowy o oddechu chce dorzucic jedno - nie kazdy od razu czuje te miejsce i to normalne. mi tez zajelo kilka tygodni zanim poczulem choc lekkie cieplo w obszarze splotu. wiec Pankracy nie zrazaj sie od razu ze nie czujesz
