Mam taki problem od dawna i nie wiem czy to zbieżność czy nie, ale zaczynam myśleć że ma to jakiś związek z czakrą gardła. Chodzi o to, że totalnie nie umiem mówić komplementów. Serio, nawet jak bardzo chcę coś miłego powiedzieć bliskiej osobie, to coś mnie blokuje i albo nie mówię nic, albo wychodzi jakoś niezręcznie i fałszywie. Czuję jakiś ucisk w okolicach gardła kiedy próbuję. Zastanawiam się czy zablokowana Vishuddha może tak właśnie działać - że człowiek nie tylko nie potrafi wyrażać siebie w ogóle, ale też konkretnie nie jest w stanie dawać czegoś dobrego innym przez słowa. I drugie pytanie które mnie nurtuje - co się dzieje z tą energią która nie zostaje wypowiedziana? Dokąd ona idzie jeśli w ogóle gdzieś idzie?
No to ciekawy temat bo sam mam podobne obserwacje, choć nie wiem czy bym to od razu walił na czakrę gardla. tak na marginesie, moze po prostu masz blok emocjonalny i tyle. Ale żeby nie być gołosłownym - faktycznie w różnych tradycjach Vishuddha odpowiada nie tylko za mówienie, ale za autentycznosc wyrazu. Jesli masz poczucie że komplement "nie przechodzi przez gardło", to może być znak że gdzieś nie ufasz wlasnemu glosowi. Pytanie do ciebie: czy ten ucisk czujesz też kiedy mówisz prawdziwe trudne rzeczy, np. stawiasz granice, albo tylko przy komplementach?
O, dobre pytanie Trzyglow. Mnie też zastanawia czy to nie jest kwestia tego że komplement to jest pewien rodzaj otwarcia - pokazujesz że cię coś ruszyło, że ktoś na tobie robi wrażenie. I może blok nie jest w samym mówieniu, tylko w tej warstwie niżej, w czakrze serca? A gardlo tylko odzwierciedla co się dzieje nizej. Czytałem gdzieś że Vishuddha to jak filtr - przepuszcza (albo nie) to co pochodzi z serca
eh, zatrzymałabym się na chwilę przy tym pytaniu o energię, bo ono jest ważniejsze niż może się wydawać. Jeśli energia wyrazu jest zablokowana i nie wychodzi przez słowa, to musi gdzieś trafić. W ujęciu energetycznym może cofać się do niższych czakr albo gromadzić się lokalnie i tworzyć napięcie. Stąd zresztą mogą brać się fizyczne symptomy w okolicach szyi i gardła - chroniczny ból, chrypka bez przyczyny, napięcie mięśni. Ale uwaga - to nie jest tak że ta energia "znika" albo "się przelewa" mechanicznie jak woda. Raczej mówimy o wzorcach które się utrwalają.
Ojej, nigdy w ten sposób o tym nie myślałam! To znaczy, że jak ktoś latami milczy i nie wyraża uczuć, to ta energia dosłownie zostaje w ciele i robi coś złego? To trochę przerażające. Czy można jakoś sprawdzić czy ma się tę czakrę zablokowaną, bez chodzenia do specjalisty?
No ale chwila, bo mam wrażenie że trochę za szybko wchodzimy w metafizykę. Ten ucisk w gardle przy trudnych słowach to jest bardzo normalna reakcja fizjologiczna związana z napięciem nerwowym. układ nerwowy, nie czakry. Nie mówię że czakry nie istnieją, ale zanim ktoś zacznie czyścić Vishuddhę medytacją, to może najpierw warto sprawdzić czy to nie jest zwykła fobia społeczna albo trudność z wyrażaniem emocji, którą przepracowuje się z terapeutą a nie kryształkami 😀
A ja chce wiedzieć konkretnie - co robić żeby odblokować? Bo czytam i czytam o tych czakrach i wszędzie ogólniki. tak mi się wydaje, mantry, kamienie, medytacja - jasne, ale co konkretnie na tę czakrę gardła i ile to trwa? Nie mam zamiaru czekać miesięcy
Jeszcze o tym pytania o energię bo mnie to strasznie zaciekawiło - kiedyś słyszałam od jednej kobiety która prowadzi warsztaty że nieużyta energia wyrazu może zamienić się w swoje własne przeciwieństwo. Tzn. jeśli chciałaś powiedzieć komplement a go zatrzymałaś, ta energia może zacząć działać jako rodzaj wewnętrznej krytyki. Jakby zwracała się przeciw tobie. Nie wiem czy to ortodoksyjna wiedza o czakrach czy jej własna koncepcja, ale coś w tym czuję. Ktoś słyszał coś podobnego? 😉
Jest w tym ziarnko prawdy, Rozalko. w niektórych systemach mówi się że energia wyrazu ktora nie znajduje ujścia na zewnątrz zaczyna "trawic" tego kto ją zatrzymuje. mniej wiecej, widzialem to w praktyce przy pewnych rytuałach oczyszczających - ludzie którzy od lat milczeli swoje prawdy nagle przy pierwszym prawdziwym otwarciu gardła zaczynali płakać bez wyraźnego powodu. cialo pamieta to co głos przemilczal 🙂
no nie wiem czy to az tak działa ze energia sie "odwraca" na czlowieka. może się mylę, brzmi troche za poetycko jak na moj gust. ale ze cos fizycznego sie dzieje przy blokowaniu emocji to juz bardziej wierze bo sam mam takie stany ze po dluzszym mlczeniu o czyms waznym boli mnie dos lownie gardlo fizycznie. nie wiem czy to czakra ale cos tam jest
To co Cieszymir mówi bardzo mi pasuje - tzn. czuję że tak właśnie jest u mnie. Łatwiej mi powiedzieć komuś że jest mi przykro albo że coś mnie zabolało, niż powiedzieć że ktoś jest dla mnie ważny albo że coś u niego podziwiam. To jakby ta druga forma bardziej mnie wystawia. Może blok nie jest w samym wyrażaniu ale w ryzyku bycia widoczną przez to co mówię
oho ho, hej, weszłam tu przez przypadek ale mam pytanie bo mnie to dotyczy. Czytam i myślę że to może być kwestia znaku zodiaku też, nie? Bo np. takie Skorpiony czy Koziorożce są po prostu z natury zamknięte i nie gadają o uczuciach. To chyba bardziej natura niż jakiś blok energetyczny?
Wracam do pytania o tę nieużytą energię bo nikt jeszcze nie powiedział tego wprost - ja myśle że ona nie znika i nie zamienia się w coś innego z automatu. Raczej "ustawia się w kolejce" i zaczyna szukać innego ujścia. miałem kiedyś okres kiedy totalnie nie rozmawiałem z nikim o ważnych sprawach i zacząłem śnić bardzo intensywnie, włanie o rozmowach których nie prowadziłem. Sen jako ujście dla energii wyrazu - to mi się wydaje sensowne
... no i włanie to mnie zastanawia w tym co napisałem, bo przez chwilę myślałem że znalazłem ujście w pisaniu, ale potem ta potrzeba wróciła jeszcze silniejsza. swoją drogą, jakby ta energia "pamiętała" że miała być powiedziana, nie napisana. liliana, czy ty masz tak że jak napiszesz komuś komplement zamiast powiedzieć - to też jest jakiś ból czy odpuszcza?
ale serio, to co opisujecie z tym "pisanie nie daje ulgi" to nie jest żadna metafizyka, to jest po prostu kwestia tego że mówienie angażuje ciało inaczej niż pisanie - wibracje głosowe, oddech, kontakt wzrokowy z rozmówcą. to są konkretne fizjologiczne różnice. Nie trzeba żadnej czakry żeby to wyjaśnić.
no popatrz, nie wiem czy to az taka praktyczna roznica Tojadek bo mantry i asertywnosc mozna robic rownoczesnie. sam przez pol roku chodzlem na asertywnosc i nic, az zaczalem robic cwiczenia glosowe i cos sie ruszylo. moze przypadek moze nie
o, właśnie to wydawanie dźwięku - słyszałam że nawet śpiewanie pod prysznicem robi coś dobrego z gardłem, bo człowiek jest rozluźniony i nie kontroluje tak bardzo co i jak. a jak jesteś rozluźniony to ta bariera jest niższa. czy ktoś miał podobnie? 🙁
jest w tym co Rozalka mówi coś bardzo starego. żeby było jasne, w wielu tradycjach śpiew był pierwszą formą modlitwy, zanim pojawiły się słowa, zanim pojawiły się zdania. dźwięk przed znaczeniem. i właśnie to dociera do Vishuddhy inaczej niż słowa, bo nie niesie ze sobą lęku przed oceną - nikt cię nie oceni za to że robisz "aaaa"
no dobra ale ile tych aaaa i mmm mam robić dziennie i przez ile dni? nie śmieję się, serio pytam bo jak coś robić to chce robić sensownie a nie na ślepo
Ciekawi mnie to co Liliana napisała wcześniej - że komplement jest "bardziej narażony" niż granica. przynajmniej u mnie, myśle że to może mieć związek z kierunkiem energii. Granica chroni, jest defensywna, komplement daje coś z siebie - to jest ruch do zewnątrz bez żadnej ochrony. Może właśnie to gardło blokuje, nie wyrażanie w ogóle, ale wyrażanie które czyni cię bezbronnym.
ojej, to co Selena i Liliana opisują brzmi jakby gardło było takim. no ale, .. strażnikiem? chroni serce przed tym żeby nie wyszło zbyt daleko na zewnątrz? bo komplement to jednak wyjście ze swoją wrażliwością, tak?
ojej no, odezwę się choć długo tylko czytałam, ale czy to nie jest tak że w chrześcijaństwie mówi się o podobnym zjawisku, tyle że bez czakr? jak o "słowach które stoją w gardle"? bo moja babcia tak zawsze mówiła - że nie może czegoś powiedzieć, że stoi w gardle i to jest zupełnie inne niż niemówienie z wyboru
słuchajcie, ja mam pytanie trochę z boku - co jeśli ktoś w ogóle nie czuje żadnego ucisku, żadnego bólu, po prostu nie mówi komplementów bo nie wie jak? tzn. z tego co pamiętam, nie ma tej fizycznej bariery o której tu mówicie, po prostu w środku jest... pusto w tym miejscu. to jest coś innego niż blokada czy to też może być Vishuddha?
