hej, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z innej beczki - czy te wzorce przy BPD które opisujecie są w ogóle odwracalne? Bo z tego co piszecie to brzmi jakby to była niemal stała konfiguracja, a to trochę przygnębiające. Znam kogoś bliskiego i zastanawiam się czy energetycznie można jakoś wesprzeć ten proces
wracam do Boguchwalowego pytania o przód i tył czakry bo to mi siedzi w głowie. Jak patrzę na swoją wisuddhe to faktycznie mam wrażenie że przednia strona jest u mnie mocno nadaktywna a tylna jakby zamknięta. Mówię dużo i głośno kiedy jest bezpiecznie ale kiedy chodzi o działanie, decyzje, wprowadzanie słów w czyn - totalna blokada. Czy to jest wogóle typowy wzorzec czy to bardziej moje własne coś? 🙂
jejku, ojej Mantra, dziękuję za odpowiedź! tak, medytuję od jakichś dwóch lat ale dość nieregularnie, bardziej takie skanowanie ciała niż coś bardziej zaawansowanego. Nigdy nie próbowałam świadomie pracować z polami innych i szczerze mówiąc nie wiem czy mam do tego predyspozycje. A skąd w ogóle się wie że się ma? Czy to jest coś co po prostu czujesz od razu czy to się stopniowo pojawia?
do Tojadek - ten wzorzec który opisujesz przy wisuddhi jest bardzo charakterystyczny i nie tylko dla BPD. w sumie, tylna czakra gardłowa łączy się z siłą woli i z tym co nazwałabym "sprawczością werbalną" - czyli przekuwaniem słów w realne działanie. Kiedy jest zamknięta to człowiek morze być bardzo elokwentny ale ma ogromną trudność żeby rzeczywiście dotrzymać słowa lub wyegzekwować swoje potrzeby. Widzę to dość często przy osobach które dużo mówią o zmianie ale zmiana nie następuje
a to co pisze Przemyslawa jest tez ciekawe bo ja mam odwrotnie, tzn malo mowie ale jak juz cos powiem to zazwyczaj to robie. Nie wiem jak to sie ma do czakr ale zastanawiam sie czy to oznacza ze u mnie przod jest zamkniety a tyl otwarty? Czy to moze byc tak ze tyl jest aktywniejszy niz przod?
Wchodzę tu bez zaproszenia, bo ją znam i szanuję jako pionierką, ale jej model jest z lat 80tych i od tamtej pory nikt tego nie zreplikował w żaden sprawdzalny sposób. Cieszę się że dla wielu osób to użyteczna mapa, ale mam problem z tym że mówimy o tym jak o faktach a nie jak o jednym z możliwych modeli interpretacji. Czy możemy to przynajmniej tak traktować?
Antonisia ale każda mapa rzeczywistości jest modelem, włącznie z mapami nauki. tak przy okazji, układ nerwowy też jest "modelem" rzeczywistości który tworzymy. Pytanie nie jest czy Brennan miała rację "obiektywnie" tylko czy ten model jest użyteczny do opisu i pracy. I dla wielu osób jest. Nie traktuję tego jako jedyną prawdę absolutną ale odrzucanie czegoś tylko dlatego że nieweryfikowalne jest równie jednostronne jak ślepa wiara
no popatrz, okej ale wracając do mojego pytania bo nikt nie odpowiedział wprost - co mogę realnie zrobić dla tej bliskiej osoby? Bez pretensji, po prostu pytam praktycznie. Czy jest coś co można robić niejako "obok" osoby z BPD, jakieś prace z własnym polem żeby nie wchłaniać tych energii? Bo Mantra wcześniej pisała o zanieczyszczeniu prany i to mnie niepokoi
dla Galaktyny - tak, i to jest ważniejsze niż praca "przy" tej osobie. o ile dobrze rozumiem, przede wszystkim zadbaj o własne uziemienie. Codziennie, nie od święta. Dla mnie najskuteczniejsze jest coś co robię wieczorem po kontakcie z ludźmi - wyobrażam sobie że wszystko co nie jest moje spływa w dół przez stopy do ziemi. Brzmi banalnie ale przy regularnej praktyce działa jako "separator". Po drugie - nie staraj się "naprawiać" energetycznie tej osoby bez jej zgody, to nie działa i może być inwazyjne
to co Wierzbinka pisze o spływaniu przez stopy to ja robiłam cos takiego przy uziemieniu i faktycznie czuć różnicę! Ale mam pytanie - czy ta technika ma jakąś nazwę? Pytam bo szukam czegoś do poczytania na ten temat i niewiem pod jakim hasłem szukać
ojra, wracam do sporu Storczyk i Plejada bo myślę że obie mają częściowo rację. Storczyk słusznie zaznacza że nieweryfikowalność to realny problem. Ale Plejada ma rację że użyteczność modelu to osobna kwestia od jego "prawdziwości". Problem jest chyba wtedy gdy zacieramy granicę między tymi dwoma poziomami i mówimy o wzorcach energetycznych jak o diagnostyce klinicznej. Czy nie o to chodzi Antonisi?
No proszę, ten wątek to naprawdę niesłychane ile tu wiedzy, czytam od początku i głowa mi pęka w dobrym sensie! Mam pytanie które może jest głupie ale - czy ta praca z czakrami przy zaburzeniach osobowości dotyczy TYLKO osób które mają diagnozę, czy też osób które mają może jakieś cechy, ale bez diagnozy? Bo chyba sporo ludzi ma pewne wzorce bez pełnego obrazu klinicznego
to jest bardzo dobre pytanie Wela i myślę że odpowiedź brzmi - te wzorce istnieją na continuum. Każdy człowiek ma jakieś niezrównoważenia w systemie czakrowym, to nie jest kwestia "masz zaburzenie czy nie". Przy diagnozie klinicznej te wzorce są poprostu bardziej wyraziste i stabilne, trudniejsze do samomodyfikacji. Ale obserwujemy podobne choć łagodniejsze konfiguracje u wielu osób które nigdy diagnozy nie miały i nie będą miały 🙁
mam pytanie do Mantra i Wierzbinki - czy przy pracy z kims bliskim (nie klientem, po prostu bliskim) jesteście w stanie wogóle zachować obiektywność odczytu? Bo mi się wydaje że przy osobie którą znamy i lubimy albo z ktora mamy trudną historię to interpretacja musi być jakoś zabarwiona. jak to się u was przekłada na praktykę?
ale wracając do tego co napisała Mantra o projekcji przy bliskich - to mnie zastanawia czy wogóle jest sens próbować "czytać" czakry kogoś z BPD jeśli ta osoba sama w sobie jest takim intensywnym polem emocjonalnym. Chodzi mi o to że te wzorce które opisywała Przemyslawa (muladhara odcięta, manipura nadaktywna) mogą być po prostu odzwierciedleniem naszej własnej reakcji na tą osobę, nie jej faktycznego stanu energetycznego. Czy ktoś to rozróżnia w praktyce?
okej ale moje pytanie praktyczne nadal wisi w powietrzu 🙂 Wierzbinka napisała o uziemieniu wieczornym i spływaniu przez stopy, świetne, stosuję od ostatnio tzn od jakiegoś czasu i faktycznie coś czuję. Ale pytam dalej - czy jest COKOLWIEK co mogę robić żeby ta bliska mi osoba miała mniej tego chaosu energetycznego? Nie pytam o terapię, nie pytam o diagnozę, pytam czy jest jakiś sposób pracy z przestrzenią, ze środowiskiem, cokolwiek
przy całym szacunku Wierzbinka, "zakotwiczenie przestrzeni kamieniami" to jest dla mnie przejście z jednej nieweryfikowalnej rzeczy w kolejną. nie wiem, rozumiem że Galaktyna szuka czegoś praktycznego i to jest ludzkie ale czarny turmalin w rogu pokoju to nie jest rozwiązanie. Jeśli mówimy o ochronie własnego pola energetycznego to przepraszam, a może jednak granice psychologiczne? Regularne rozmowy z terapeutą? To ma realne działanie które można opisać i powtórzyć 🙂
ten spór między Storczyk i Plejadą trochę mnie kręci w kółko i wydaje mi się że obie strony mają rację w różnych aspektach, ale pytanie Galaktyny zostaje bez odpowiedzi. Może wróćmy do konkretów: czy są jakieś praktyki MEDYTACYJNE (nie energetyczne, nie kamienie, nie rytuały) które mogą pomóc osobie żyjącej blisko kogoś z BPD zachować własne centrum? Bo to wydaje się być sedno
dobra, konkretnie. Są trzy rzeczy które polecam w takiej sytuacji i nie wymagają żadnej wiary w cokolwiek. moim zdaniem, pierwsza: codzienna medytacja na oddech, 10-15 minut ale z intencją "wracam do siebie" - nie "oczyszczam sie", nie "buduję bariere", po prostu powrót do własnego centrum. Druga: po kazdym intensywnym kontakcie z tą osobą - dosłowne umycie rąk, twarzy, ewentualnie prysznic. To nie jest magia, to rytual przejscia który mózg rozumie. Trzecia: zapisywanie co czujesz PRZED i PO kontakcie. Nie po to żeby diagnozować, po to żeby nie tracić siebie w tym co czujesz "przez" tę osobę. Galaktyna, to wystarczy zeby zacząć.
o, to co pisze Mantra o rytuałach przejścia jest super! Nie myślałam o tym że zwykłe mycie rąk może działać tak na mózg. Ale mam pytanie - czy ten efekt działa tak samo u wszystkich czy trzeba naprawdę wierzyć że to "oczyszczanie"? Bo jak myję ręce mechanicznie to nie czuję żadnej różnicy 😀
A niech to, ten wątek naprawdę mnie pochłonął, czytam od rana i nie mogę przestać! Mam pytanie które może wydać się zbyt podstawowe ale - czy te asymetryczne przepływy o których mówi Tojadek w tytule wątku dotyczą TYLKO osób z diagnozą czy też na przykład kogoś kto jest w relacji z taką osobą? Bo z tego co czytam to wygląda jakby ta asymetria była zaraźliwa w jakiś sposób. czy to ma sens?
a ja sie zastanawiam nad czymś innym - wracamy caly czas do BPD ale tytul watku mowi o zaburzeniach osobowosci ogolnie. przynajmniej tak to widzę, czy te wzorce czakrowe sa inne dla roznych zaburzen? Bo rozumiem ze BPD to jedno, ale na przyklad narystyzm albo osobowosc unikajaca - czy to sa inne konfiguracje czakrowe? Pytam bo znam chyba wiecej niz jedna osobe z roznymi trudnosciami i zastanawiam sie czy da sie to "rozpoznac" po czyms
Musisz mi wybaczyć, ale nie. no właśnie Boguchwal, ja mam podobne podejście i nie czuję żebym "diagnozowała" bliską osobę. no ale, po prostu staram się rozumieć co się dzieje żebym mogła lepiej funkcjonować obok. chyba każdy to robi, tylko różnymi słowami
czytam ten wątek od dłuższego czasu i pierwszy raz piszę bo chcę zapytać o coś innego. Wszyscy mówią o pracy "dla siebie" przy kontakcie z osobą z zaburzeniami, ale czy ktoś próbował zapytać samą tę osobę co CZUJE energetycznie? Nie mówię o diagnozowaniu, mówię o rozmowie. Bo może ta osoba sama wie dużo o swoim własnym polu i ma na to słowa, tylko nikt jej nie pyta?
to co Mantra pisze o pytaniu samej osoby z zaburzeniami brzmi super w teorii ale ja na przykład próbowałam porozmawiać z bliską osobą o tym co czuje energetycznie i dostałam kompletny mur. no, nie agresję, po prostu - mur. Jakby temat w ogóle nie istniał. Czy to też jest jakiś sygnał czakrowy, że ktoś totalnie blokuje takie rozmowy? 😀
to zdanie Mantry trochę mnie uderzyło. "Czy ta rozmowa była dla niej, czy dla ciebie?" Mam wrażenie że ten wątek w ogóle kręci się wokół czegoś podobnego - dużo mówimy o tym jak rozumieć innych przez czakry, a może powinniśmy więcej pytać po co nam ten odczyt. Co z nim robimy potem? 🙂
