nie kupuje tego. no ale Inwokacja, to jest troche filozoficzne a ja mam bardzo konkretny problem praktyczny. Jestem teraz w takiej sytuacji ze osoba bliska ma te wszystkie wzorce o ktorych mowicie i nijak nie moge z nia dotrzec na zadnym poziomie. Energetycznym, zwyklym, zadnym. Czy jest jakis sposob pracy tylko po swojej stronie, zeby przynajmniej nie tracic wlasnej energii w tym kontakcie? 😉
no to jest właśnie ciekawe bo to co opisuje Wierzbinka ma realne uzasadnienie w tym jak działa układ nerwowy - propriocepcja, świadomość ciała, zamknięcie sekwencji stresowej. tak na marginesie, mnie tylko zastanawia czy to jest "praca z czakrą splotu" czy po prostu uziemienie somatyczny. Efekt pewnie podobny, pytanie czy etykietka ma znaczenie.
okej ale ja już ćwiczę to co Mantra napisała wcześniej i serio czuję różnicę. może się mylę, nie wiem czy to czakra czy neurologia i szczerze? nieważne. Ważne że po kilku dniach regularnego robienia tego krótkiego rytuału wieczorem mam mniej tego uczucia że ktoś mi wchodzi pod skórę. może to placebo, może nie. Efekt jest.
wracam do wątku Boguchwalowego o pracy po własnej stronie bo chcę dodać coś z własnego doświadczenia. przynajmniej tak to widzę, przez długi czas myślałam że wystarczy pracować z anahata bo problem był w relacji i serce to logiczne centrum. Ale potem okazało się że mój największy wyciek był przez manipurę - po prostu traciłam poczucie sprawczości w tej relacji. Jak zaczenam pracować z manipurą, zmienilo sie wszystko. To naprawde indywidualne i warto sprawdzić gdzie TY traciłeś a nie gdzie teorię mówi że powinieneś tracić 😛
ojej rety, to co Tojadek pisze o manipurze ma sens bo osobowosci ktore mocno kontroluja otoczenie bardzo często działają włanie na tą czakrę u innych. Systematycznie podważają poczucie sprawczości, kompetencji, tego że twoje decyzje mają sens. I człowiek nawet nie wie kiedy zaczyna wszystko pytać "a może ja się mylę". Rozpoznajesz to Boguchwal? 😛
Mantra, to jest niesamowite że to piszesz bo ja robiłam dokładnie to nieświadomie. tak myślę, zaczelam czekac z decyzjami bo zauważylam ze po kontakcie z pewna osobą zawsze mam inny ogląd i dopiero po czasie wiem co naprawdę chcę. Nie wiedziałam że to można opisać energetycznie, myślałam że to po prostu moje huśtanie nastrojów 😀
czytam ten wątek od godziny i jestem oniemiała szczerze! Nigdy nie łączyłam tego co czuję po rozmowach z konkretną osobą z czymś co dzieje się w moim ciele na poziomie energetycznym. To zmienia zupełnie perspektywę. Mam jedno pytanie może głupie - czy te efekty o których mówicie Boguchwal i Zorza są widoczne tylko przy zaburzeniach osobowości, czy każda relacja nierówna energetycznie może tak działać? Bo znam osobę która nie ma chyba żadnej diagnozy a efekt podobny
ojejku, dobrze że Trzebiesław to powiedział bo zbliżamy sie niebezpiecznie do sytuacji gdzie "asymetryczny przepływ czakrowy" staje sie nowym sposobem na powiedzenie "ta osoba mi szkodzi". mniej więcej, i to nie jest złe spostrzeżenie, ale warto mieć świadomość że używamy energetycznego języka do opisania czegoś co jest relacyjne i psychologiczne. Co jest no dobra. Tylko nie zapominajmy że za "dysregulowanym polem" stoi człowiek który sam cierpi.
Antonisia, tak, i myslę że ten wątek przez cały czas o tym mówi. w sumie, nikt tu nie powiedział żeby uciekać od takich osób albo je odrzucać. Mowimy o tym jak nie zatracić siebie. To nie jest wykluczające z empatią, wręcz odwrotnie - im lepiej zakotwiczona jestem we własnym polu, tym lepszy kontakt mogę dać tej drugiej osobie. Wypalona empatia to nie jest miłosierdzie.
o kurcze, czytam co Tojadek napisala o manipurze i zaczynam laczye pewne rzeczy. bo ta osoba o ktorej mowiem, ona nigdy nie mowi wprost ze cos jest nie tak. ona zadaje pytania. "czy na pewno to dobry pomysl?", "a skad wiesz ze to wyjdzie?", "hmm, ciekawe". i po takim spotkaniu czuje sie dosłownie jak z dziurą w brzuchu. to jest ta manipura, tak?
Oj, to co Boguchwal opisuje to jest DOKLADNIE moja sytuacja sprzed roku. mialam taką osobę i w ogóle nie rozumiałam skąd ta pustka po każdym kontakcie. myślałam że jestem przeczulona albo coś ze mną nie tak. a to nie było ze mną, to był ten przepływ o którym tu mówicie! czy ktoś ma jakiś szybki sposób żeby się "uzupełnić" po takim spotkaniu?
wracając do wzorców z manipury, bo to mnie interesuje - Przemyslawa mowiła wcześniej o systematycznym podważaniu sprawczości. że tak powiem, mam pytanie do bardziej doswiadczonych: czy to zawsze jest świadome z strony tej osoby? bo mam wrażenie że ta osoba o której mówi Boguchwal może w ogóle nie wiedziec co robi.
to jest jedno z kluczowych pytań w całej tej dyskusji i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. z perspektywy energetycznej - nie ma znaczenia. zdysregulowane pole oddziałuje niezależnie od intencji. ale z perspektywy relacyjnej i etycznej - ma ogromne znaczenie. osoba która nie wie co robi wymaga innej odpowiedzi z naszej strony niż osoba która to robi celowo. Trzebiesław, a skąd to pytanie, masz konkretną sytuację?
Trzebiesław poruszył coś ważnego i trochę mnie to niepokoi w kierunku tej rozmowy. tak mi się wydaje, zaczynamy używać czakrowego języka do oceniania intencji innych ludzi, a to jest już naprawdę grząski grunt. "ta osoba działa na moją manipurę" może być prawdziwym opisem własnego doświadczenia, ale może tez być sposobem na to żeby powiedzieć "ta osoba jest zła" bez sprawdzenia czy to naprawdę tak jest.
Trochę mnie to drażni. antonisia ma rację i myślę że dobrze że to powiedziała wprost. szczerze mówiąc, ale chcę dodać że to co opisuje Boguchwal albo Trzebiesław, to nie jest "ta osoba jest zła". to jest "ten kontakt mnie wyczerpuje i nie wiem dlaczego". i to jest całkowicie uczciwe pytanie do zadania sobie, bez wyroków na innych.
no i właśnie tu jest dla mnie granica między tym co jest użyteczne w tej rozmowie a tym co zaczyna mnie trochę uwierać. użyteczne: opisuję własne stany po kontakcie, szukam wzorców, pracuję z tym. nieużyteczne: przypisuję polu energetycznemu drugiej osoby konkretne cechy na podstawie tego jak się czuję. bo ja mogę sie czuć gorzej po kontakcie z kimś z miliona innych powodów.
czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie morze trochę z boku. wszyscy tu mówią o relacjach i o tym jak czyjeś pole wpływa na nasze czakry. ale czy to działa też w drugą stronę? czy jeśli pracuję nad swoją manipurą, to czy ta praca morze wpłynąć na to jak ta druga osoba się zachowuje? czy tylko na to jak ja reaguję?
Przemysława ujęła to bardzo dobrze. dodam tylko jedno: czasem kiedy zaczynasz mocniej stać we własnej manipurze, część relacji po prostu odpada sama. nie dlatego że kogoś odpychasz, ale dlatego że pewne wzorce przyciągania i odpychania działały na energię ktora już nie jest tam w taki sam sposób. to nie jest magiczne, to jest dość logiczne.
Przykro mi, ale się mylisz. wcinam się na chwilę, bo ja właśnie przeżywam coś takiego w tej chwili. co prawda, zaczęłam jakiś czas temu regularnie medytować, skupiać się na uziemieniu i nagle jedna z moich długich znajomości zaczęła się rozpadać bez wyraźnego powodu z mojej strony. to może być to o czym mówi Mantra? to nie jest złe chyba, prawda?
dobra ale ja mam konkretny problem bo ta osoba to nie jest ktoś kogo moge po prostu odpuscic. chyba, to jest ktos bliski, rodzina. nie moge po prostu zakorzenić muladhary i powiedzieć "no to odpada". jak to wtedy wygląda? bo mam wrazenie ze całą ta dyskusja zakłada ze mamy wybor czy byc w relacji czy nie, a nie zawsze tak jest 😉
Trzebiesław ma rację co do tego że to nie jest opozycja, ale chcę wrócić do pytania Boguchvala bo ono jest naprawdę ważne i nie powinniśmy go zgubić w tej dyskusji. przypadki gdzie nie możesz po prostu "wyjść z relacji" to jest zupełnie inna kategoria pracy. uziemienie owszem, ale nie chodzi tylko o to żeby stać mocniej na ziemi przed spotkaniem. chodzi też o to co robisz bezpośrednio po. masz jakiś rytuał po kontakcie z tą osobą, cokolwiek, prysznic, spacer, chwila ciszy? bo tu bym zaczęła szukać.
