Hej, zakładam ten temat bo od jakiegoś czasu zastanawiam sie nad czymś co mnie samą dotyczy i chyba nie tylko mnie. Mam taką nadwrażliwość sensoryczną, głównie na dźwięki i ostre światło, i zauważyłam że to strasznie miesza mi energię podczas medytacji albo po prostu w ciągu dnia. Czytałam że czakry u osób z taką wrażliwością mogą działać trochę inaczej, tzn. być bardziej "otwarte" niż u przeciętnej osoby, ale niewiem czy to mit czy coś w tym jest. Mnie najbardziej doskwiera to w podróży, autobus, pociąg, dużo bodźców naraz i potem czuję się kompletnie rozbita na kilka godzin. Ktoś miał podobnie? Jak sobie z tym radzicie pod kątem energetycznym?
ojjj, to bardzo ciekawy temat i cieszę się że ktoś go poruszył, bo rzeczywiście mało się o tym mówi. Nadwrażliwość sensoryczna a czakry to dość złożona sprawa. Z mojego doświadczenia i z tego co wiem, taka wrażliwość na dźwięki często wiąże się z bardzo aktywna czakrą gardła i czakrą trzeciego oka, które są po prostu "za szeroko otwarte", bez odpowiedniego zakorzenienia w dolnych czakrach. Jeśli muladhara jest słaba albo zablokowana, to całą resztę systemu kręci jak niepotrzebnie. To dla tego po podróży pełnej bodźców czujesz się rozbita, ciało nie ma stabilnej podstawy żeby to przetworzyć. Pytanie do ciebie, masz jakieś praktyki uziemiające, które stosujesz regularnie?
O, dokładnie to samo mam! Ja zawze myślałam że to po prostu mam słabe nerwy albo coś, ale odkąd zaczęłam pracować z czakrami to zrozumiałam że to może być właśnie kwestia energetyczna. Szczególnie w metrze jest najgorzej, takie głośne dźwięki metaliczne i do tego te neony, potem głowa mnie boli i czuję sie jakbym "uciekła" z własnego ciała. Jarzebinka, a co robisz konkretnie z tą mulahdarą? Bo ja próbowałam wizualizację czerwonego światła ale nie wiem czy dobrze
Zatrzymajmy sie chwilę. Rozumiem, że tu jest forum ezoteryczne i nie będę nikogo przekonywał do innego światopoglądu, ale wrzucanie nadwrażliwości sensorycznej w temat czakr moze być trochę... no, uproszczeniem. Nadwrażliwość na dźwięki i światło to konkretna sprawa neurobiologiczna i warto żeby osoba z takimi objawami po prostu wiedziała o tym, zanim zacznie "balansować energię" zamiast szukać realnej pomocy. To tyle ode mnie na wstępie. Co do samych technik ochrony w podróży, to chętnie coś powiem, bo znam kilka sposobów, ale chciałbym żebyśmy nie mieszali tych dwóch poziomów bez zaznaczenia różnicy.
Mnie też to dotyczy i moge powiedziec że w podróży stosuję coś co określiłabym jako "energetyczny parasol", czyli przed wejściem do zatłoczonego miejsca robię krótką wizualizację: wyobrażam sobie że otaczam się czymś w rodzaju złotej lub białej bańki, która przepuszcza to co chcę a odpycha to co mnie przeciąża. Wiem wiem, brzmi to jak fantasy 🙂 ale naprawdę działa na mój spokój. Przy okazji, co do czakry gardła i dźwięków, to słyszałam że osoby wrażliwe na dźwięki mają ją często nadaktywną, a nie zablokowaną. jarzebinka, to się zgadza z tym co pisałaś?
wiecie co, no i nie mylisz sie Jarzebinka, nie zgodzę się w kwestii mechanizmu ale sam efekt - ok, nie będę odbierać. Placebo też jest efektem i to realnym. Co mnie bardziej zastanawia w tym temacie, to czy ktoś próbował konkretnie dźwiękoterapii jako forma pracy z tymi czakrami? Misy tybetańskie, kamertony. bo to przy najmniej ma pewne fizyczne uzasadnienie, wibracje działają na ciało fizycznie, a potem ktoś to interpretuje energetycznie i jakoś się dogadujemy.
Ojej, ten temat to jak znalazl dla mnie, mam wrazliwosc na swiatlo caly czas i nie wiedzialam ze to moze byc zwiazane z czakrami! Troche sie boje ze moja trzecia czakra oka jest za bardzo otwarta i nie wiem co z tym zrobic. Jak sie w ogole sprawdza czy czakra jest nadaktywna czy zablokowana? Bo ja to zawze myslalam ze zablokowana = zla a otwarta = dobra ale chyba sie mylilam?
No właśnie i tu jest clue całej sprawy, bo ja na przykład przez długi czas myślałam że jestem nadwrażliwa "po prostu", a potem jedna znajoma bioenergoterapeutka mi powiedziała że moje pole aury jest po prostu bardzo rozległe i cienkie, zamiast skupione. I to ma sens bo przez lata unikałam pracy z niższymi czakrami, skupiałam się na górnych bo to bardziej "duchowe", a tak naprawdę zrobiłam sobie tym niedźwiedzią przysługę. Teraz uziemiam regularnie i jednak jest inaczej, w tym sensie że podróże nie są już takim koszmarem. Choć pociąg w piątek wieczór to nadal wyzwanie, nie będę kłamać 😀
Czytam ten wątek z pewnym dystansem. Mam wrażenie że miesza się tu kilka różnych rzeczy naraz: realna nadwrażliwość sensoryczna, koncepcja czakr, techniki relaksacyjne i poczucie kontroli nad własnym stanem. To ostatnie jest moim zdaniem kluczowe i wcale nie wymaga wiary w czakry. Jeśli wizualizacja bańki ochronnej pomaga komuś spokojniej jechać metrem, to super, ale niekoniecznie dlatego że "chroni energetycznie". Może poprostu daje poczucie sprawczości i skupia uwagę. Pytanie, czy to ważne dlaczego działa jeśli działa?
Hej wchodzę tu trochę z boku, bo jestem bardziej od tarota niż czakr ale ten temat jest ciekawy, bo sam mam taką dziwną rzecz że w zatłoczonych miejscach kompletnie tracę koncentrację i czuję się jak za szybą. Nie wiem czy to sensoryczne czy co. Zawsze myślałem że to po prostu introwertyzm. A tu mówicie że to moze być kwestia energetyczna. Szczerze nie wiem co o tym myśleć ale ciekawi mnie ta bańka ochronna o której pisała Zodia. Jak długo trzeba ją "budować" przed wejściem w tłum?
Wracając do pytania o podróże bo to był właściwy wątek, dodam że z mojego doświadczenia ważna jest też intencja przed podróżą, a nie tylko technika w trakcie. Jeśli wychodzisz z nastawieniem "to będzie koszmarne i wszystko mnie przytłoczy", to twoje pole energetyczne jest już skurczene ze strachu zanim wsiądziesz do autobusu. Proste ćwiczenie przed wyjściem z domu, kilka oddechów, uziemienie, i coś w rodzaju wewnętrznego ustalenia "jadę, filtruje to co mi służy, resztę puszczam", robi różnicę. Nie gwarantuję że cudownie, ale zmienia nastawienie a to zmienia odbiór.
Dobra, to ja mam konkretne pytanie, bo troszke zgubiłem wątek, ta banka o której Zodia mówi, to się robi tylko raz przed wyjściem z domu czy powtarzasz w trakcie? Bo u mnie w metrze jest taki moment gdzieś w połowie trasy gdzie wszystko zaczyna mnie przytłaczać i zastanawiam się czy to znaczy że ta wizualizacja "przestała działać" czy po prostu ją trzeba odświeżyć
Wchodząc w ten wątek z bańką, mam jedno zastrzeżenie. 🙂 Technika działa, ok, ale jeśli ktoś nie ma zadowalająco uziemionej muladhary to ta bańka jest jak balonik bez węzła, czyli uleci przy pierwszym mocniejszym bodźcu. Dlatego właśnie polecam przed jakąkolwiek wizualizacją ochronną zrobić chociaż chwilę uziemienia, bo inaczej budujesz na luźnym gruncie
To co opisuje Jarzebinka to jest sekwencja którą można zapamiętać jako: najpierw dół, potem granica. Uziemienie daje energię żeby w ogole utrzymać jakąkolwiek ochronę, bez tego praca z wyzszymi czakrami albo z polem aury to trochę jak malowanie mokrej ściany. Wiem że to uproszczenie ale forumowo moze być użyteczne
no wiecie, słucham tego i mam takie wrażenie, że ta sekwencja "uziemienie plus bańka" jest w gruncie rzeczy prostą techniką uważności, tylko opisaną innym językiem. Skupiasz się na ciele, na kontakcie ze środowiskiem, potem na czymś wyobrażonym, co daje poczucie kontroli. To nie jest krytyka, po prostu obserwacja. Pytanie czy kogoś to przekonuje czy raczej drażni, bo widze że Pawelek77 od jakiegoś czasu milczy 🙂
a mozna gdzies przeczytac jak to sie robi z tym uziemieniem w metrze, bo Jarzebinka opisała ale chciałabym wiedzieć czy jest jakaś konkretna kolejnosc, przez ile sekund, jak głęboko oddychac etc. jakis tekst na ten temat?
Wilczomlecz, nie ma jednej książki na to, różne szkoły różnie podchodzą. Ale szczerze? Ważniejsze od dokładnej techniki jest żebyś czuła że coś robisz, że masz jakiś protokół do którego wracasz kiedy jest ciezko. Ja przez pierwsze miesiące robiłam to "nie tak" według jednych, "nie tak" według innych, a i tak mi pomagało bo byłam skupiona na sobie a nie na hałasie dookoła
wlasnie, i tu jest coś ważnego co warto podkreślić w kontekście podróży, bo o tym był oryginalnie ten temat, mianowicie że w podróży nie zawsze masz warunki do żadnej "porządnej" techniki. Autobus, pociąg, zatłoczone przejście, nie ma jak usiąść spokojnie. I tu właśnie praca codzienna się opłaca bo jak masz te ścieżki w systemie nerwowym to w kryzysie włącza się szybciej
okej to rozumiem ze trzeba to cwiczyc na codzien a nie tylko jak jest zle, tak? bo ja zawsze czekalam az bede miala zly dzien i probowalam ale to raczej nie dzialalo. teraz mi sie wydaje ze to byl blad
Ok ale mam inne pytanie bo w tym temacie cały czas mówimy o dźwiękach i świetle a czy ktoś miał problem z wrażliwością na zapachy w kontekście czakr? Bo jadąc komunikacją miejską mnie najbardziej ubija zapach perfum albo jedzenia i nigdzie nie widziałam żeby to było jakoś energetycznie opisane
no dobra, hej a wracajac do podrozy, bo mi sie przypomniala jedna sytuacja, bylem kiedys na jakims duzym festiwalu i tam bylo i glosno i swiateł pełno i zapachow co nie mow i poprostu po jakichs 2 godzinach musiałem uciec za namiot i siedzieć w ciszy. wtedy nie myslałem ze to ma cos wspolnego z czymkolwiek energetycznym, myślałem ze po prostu nie lubie tlumow. ale czytajac ten watek to sie zastanawiam czy ktos tu powiedzialby ze to ta trzecia czakra oka czy po prostu introwersja
Mam inne zdanie. Dużo tu mieszania pojęć i niewiem czy to komuś pomaga. Wrażliwość sensoryczna to konkretny mechanizm neurologiczny. Introwersja to cecha osobowości. Czakry to model energetyczny. Każde z tych narzędzi ma inne zastosowanie i inne ograniczenia. Rozumiem, że na forum ezoterycznym wszysko przez czakry, ale ktoś kto ma realną nadwrażliwość i zamiast pomocy specjalistycznej dostaje "uziemij muladharę", może nie uzyskać tego czego potrzebuje
Nie twierdzę że złe. Twierdzę że trzeba to mówić wyraźnie i często, a nie tylko raz czy dwa razy w dlugim wątku. Bo ktoś kto wchodzi i czyta od posta 15, może nie wiedzieć że tu jest też ten disclaimer
no dobra ale ta kwestia disclaimera to jest trochę jałowa dyskusja, jak ktoś wchodzi w środek wątku to i tak nie ma co mu zagwarantować że przeczyta wszysko od początku. ważniejsze żeby sama treść była pomocna. mnie bardziej interesuje to co Geomantka_E zaczęła mówić o podróżach, bo faktycznie mam problem z pociągami i nie wiem co konkretnie robić jak siedze w przedziale i ktoś obok gada przez telefon na cały głos i jestem na granicy płaczu
do Wilczomlecz i Geomantki, warto tu rozróżnić dwie sytuacje. jedna to "coś się dzieje i muszę to teraz ugasić", a druga to "wiem że jadę pociągiem i mogę się przygotować". bo techniki dla obu są trochę inne. to co opisuje Geomantka to bardziej ta pierwsza sytuacja, interwencyjna. a jeśli wiesz że czeka cię trudna podróż, to możesz przed wyjściem z domu świadomie zamknąć pole, czyli pracować z anahata albo samą aurą zanim jeszce wsiądziesz. 🙁 wtedy masz mniejszy problem w samym pociągu
ha, no to ta Bernadka ma dobre pytanie bo ja tez nie wiem jak to "zamknac pole", jak słyszę takie hasło to mam wrażenie że muszę siedzieć skrzyżowanymi nogami z kadzidłem przez godzinę a to sie nie wydarzy w moje zwykłe rano
ech, gerwazy, Bernadka, to naprawdę nie musi być skomplikowane. ja robię coś co zaczęłam od niechcenia i weszło mi w nawyk, mianowicie przy myciu rąk rano, zanim wyjdę, wyobrażam sobie że razem z wodą spuszczam to co ewentualnie zebrałam przez noc, i nakładam na siebie coś w rodzaju lekkiej powłoki. dosłownie 20 sekund. śmiesznie prosto, ale powtarzane codziennie zaczyna działać inaczej niż jak to robisz raz na tydzień kiedy jest kiepsko. i nie musisz wierzyć w to że to "energia", możesz to traktować jako taki rytuał przygotowania, jak sprawdzanie czy masz klucze
