Ostatnio wróciłam do tematu, który od dawna chodziło mi po głowie - mianowicie czakra gardła kontra czakra splotu słonecznego i ich związek z tym konkretnym problemem: niemożnością przyznania sie do błędu. Znam kilka osób, które absolutnie nie potrafią powiedzieć "myliłam się" albo "przepraszam, to był mój błąd". I zawsze zastanawia mnie, czy to czysto psychologiczne, czy jest tu jakiś wzorzec energetyczny. Moja teoria jest taka, że blokada manipury (czakra splotu słonecznego, trzecia) mocno miesza w ego i potrzebie dominacji, a zablokowana wiszuddha (gardło, piąta) sprawia, że człowiek dosłownie nie może wyartykułować winy - energia nie przepływa w kierunku takiego wyznania. Ale jest też pewna ciekawostka, o której chciałam wspomnieć: podobno napięcie w okolicach szczęki, zaciśnięte zęby, zgrzytanie zębami - to fizyczne objawy tej blokady. Znacie to? Ktoś zauważył u siebie albo bliskich?
O, to ciekawy temat. Zgadzam sie częściowo, ale ja bym postawiła manipurę na pierwszym miejscu. Wiszuddha to już skutek, a nie przyczyna. Jak ktoś ma zablokowaną trójkę, to tam siedzi ten strach przed utratą kontroli i taki bardzo zropiały rodzaj dumy. Gardło tylko odcina możliwość wypowiedzenia tego na zewnątrz. Chociaż oczywiście te czakry działają razem, nie w izolacji. Co do fizycznych objawów - to akurat dobrze udokumentowane w literaturze czakrycznej. Zgrzytanie zębami, napięcie karku, problemy z tarczycą to klasyczne sygnały przy zablokowanej piątce. Ale jest jesze coś: bóle pleców w odcinku lędźwiowym, które mogą wskazywac na manipurę. Nie wiem czy to u kogoś grało razem, tzn. i problemy z przyznaniem się do winy, i np. chroniczne bóle lędźwi?
Hej, właśnie taki przypadek mam niemal u siebie 🙂 Tzn. od miesięcy mam napięty kark, szczęka mi strzela jak zacisnę zęby, i - co mnie uderzyło jak przeczytałem wątek - rzeczywiście mam ogromny problem z powiedzeniem "pomyliłem się". Kompletnie mnie to paraliżuje. Myslisz że to naprawde może być powiązane energetycznie? Bo to brzmí trochę jak spójny obraz.
To wcale nie musi być albo-albo, Edmund. Znam osoby ktore robiły jedno i drugie równolegle i efekty były lepsze niż przy samej terapii. Praca z czakrami moze być świetnym uzupełnieniem, szczególnie jeśli blokada jest głęboka i człowiek nie bardzo potrafi nawet dotrzeć słowami do jej zrodla. Czasem ciało i energia torują drogę, zanim psychika jest gotowa. Ale wracając do meritum, bo to ważne: ta niezdolność do przyjecia błędu to moim zdaniem bardzo często ma korzenie w anahacie (czwarta, serce). Brak akceptacji siebie jako "kogoś kto sie myli" to jest temat czakry serca, a dopiero potem to idzie w gore do gardła i tam staje.
Ten łańcuch który opisujesz jest bardzo spójny energetycznie. Widzę to potwierdzenie tez w kartach - Szatan w Tarocie często pokazuje właśnie takie zamkniecie, niezdolność do uwolnienia się od własnego ego. Ale mnie bardziej zastanawia jedno: co jeśli ta blokada jest celowa? To znaczy, w sensie energetycznym ciało chroni człowieka przed czymś co byłoby dla niego zbyt bolesne. Wtedy praca z czakrami bez przepracowania traumu może być niebezpieczna.
Okej, ale czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady? Bo ta dyskusja robi sie coraz bardziej abstrakcyjna. Mówicie o łańcuchach czakr, blokadie jako ochronie, traumach - ale jak to wygląda w praktyce? Co ktoś zrobił żeby to przepracować i co z tego wynikło? Bez konkretów to jest troche wróżenie z fusów.
No mam jeden przykład z życia 🙂 Moja przyjaciółka (nie będę mówić kto) latami nie mogła powiedziec "myliłam się" dosłownie w żadnej sytuacji. Kłótnie w rodzinie, w pracy - zawsze znajdowała winnego po drugiej stronie. Zaczęła pracować z kryształami na manipurę - cytryn głównie - i robić afirmacje przy czakrze gardła. I wiecie co? Po kilku miesiacach naprawdę coś się zmieniło. Nie twierdzę ze to jedyna przyczyna, bo miała tez terapię, ale sama mówi, że poczuła jakieś "odblokowanie" właśne wtedy. Choc wiem, że Edmund zaraz powie że to efekt placebo 😉
wiecie co, co do tej fizycznej ciekawostki ze szczęką i zgrzytaniem - to mogę potwierdzić coś podobnego. U mnie jak byłam w bardzo trudnym miejscu i bardzo zamknęłam się na jakąkolwiek refleksję o własnych błędach, to właśnie wtedy zaczęłam zgrzytać zębami w nocy. Dentysta stwierdził bruksizm. Potem jak zaczełam medytować i jakoś się otworzyłam wewnętrznie, przeszło. Nie mówię że to dowód, ale dziwna zbieżność.
no wiecie, ojej, to niesamowite co Baska napisała! Nie wiedziałam że bruksizm może miec taki związek z czakrami. czy to opisane gdzieś konkretnie? Chętnie bym poczytała bo sama mam troszke problem z napięciem szczęki i teraz sie zastanawiam. Dziękuję za ten wątek, bardzo dużo się tu dzieje 🙂
To ja dodam jeszcze jeden wymiar bo mi sie wydaje że tu brakuje aspektu astrologicznego. Osoby z silnym Saturnem w mapie urodzeniowej, szczególnie w aspekcie do Merkurego, mają ogromną trudność z przyznaniem się do błędu bo Saturn to wlasnie ten strach przed oceną i utrata autorytetu. I co ciekawe, Saturn rządzi kościami i zębami! Więc bruksizm jako sygnał saturniczny to ma dla mnie sens. Czakry i astrologia tu mówią to samo tylko innym językiem. 🙁
Ciekawa dyskusja. Mam pytanie do Gwiazdarka97 albo Glifia01 bo wydaje mi sie ze macie tu największe rozeznanie: czy jest jakaś konkretna praktyka albo sekwencja pracy z tymi trzema czakrami (manipura, anahata, wiszuddha) którą polecacie dla kogoś, kto chce przepracować właśne ten wzorzec? Tzn. w jakiej kolejności, jak długo, czy jest jakiś rytuał albo medytacja ktora do tego pasuje? 😉
Zanim przejdziemy do konkretnych praktyk, chcialbym żebyśmy się zatrzymali na chwile przy tym co Sybilka powiedziała o blokadzie jako ochronie. To jest kluczowe i często pomijane. Widzę to u wielu osób ktore trafiają do mnie po takie czy inne wsparcie: jest głęboki wstyd, często z wczesnych lat, i ta niemożność przyznania się do winy to nie jest zepsuty charakter, to jest mechanizm obronny ktory kiedyś był potrzebny. Rozmontowywanie go bez ostrożności może być destabilizujące. Dlatego zawze pytam najpierw: skad to pochodzi, kiedy zaczęło, co sie działo wokół. Zanim ruszamy czakry.
A czy to nie jest tak, że te kamienie na manipurę jak cytryn czy tygrysie oko mogą zadziałać nawet jeśli ktoś nie wie skąd blokada pochodzi? Bo nie każdy chce kopać w traumy, a kamien działa subtelnie i może delikatnie rozluzniac bez brutalnego wyciagania wszystkiego na wierzch? Czytałam gdzies że tak właśnie warto zaczynać.
No i własnie chciałam to zapytać - bo jak kamień działa subtelnie to może nie trzeba w ogóle wiedzieć skąd blokada? Tzn. rozumiem że kopanie w traumy jest skuteczne ale nie każdy jest na to gotowy. Cytryn na manipurę brzmi jak dobry start dla kogoś kto w ogóle nie wie od czego zacząć.
A wracając do pytania które zadałem trochę wyżej - Gwiazdarka97 albo Glifia01, macie moze jakiś konkretny protokół pracy z manipurą, anahatą i wiszuddhą łącznie? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy o każdej osobno, a tu chodzi o cały łańcuch. Czy wogole pracuje się z nimi sekwencyjnie czy równolegle?
Czyli jak dobrze rozumiem to wiszuddha jest niejako ostatnim krokiem? Bo człowiek musi najpierw w środku zaakceptować ze sie pomylił, a dopiero potem jest w stanie to wypowiedzieć na zewnątrz? To ma sens. Ale jak to mierzyć, tzn. skąd wiadomo że manipura jest już "gotowa" żeby iść wyżej?
Ojej, ta kolejność od dołu do góry to jest coś o czym w ogóle nie wiedziałam! Zawsze myślałam, że można po prostu skupić się na tej jednej czakrze która sprawia problem. czy to znaczy że jak ktoś pracuje np. tylko z wiszuddhą to moze sobie zaszkodzić czy po prostu będzie mniej skuteczne?
Heliodor65 - nie zaszkodzi, ale moze dać dziwne efekty. Znam przypadek kiedy ktoś intensywnie otwierał wiszuddhę przez śpiew i mantry, a efektem był kompulsywny gadulstwo i mówienie rzeczy bez żadnego filtra. Wszystko wylazło, ale bez gotowości wewnętrznej z anahaty, to było raczej wypluwanie niż prawdziwy wyraz. otwarta droga wyjścia bez przepracowania tego co ma wyjść.
o matko Nekromanta, to jest mocne. Znam kogoś kto jakiś czas temu robiła dużo pracy z gardłem i tak właśnie wyglądało - nagle zaczęła mówic wszysko, ale bez żadnej odpowiedzialnosci za słowa. Jakby gardziel otwarta a ego w ogole nie ruszone. Teraz rozumiem co sie stało.
Ale chwila bo to mnie zastanawia. Skoro ta kolejność jest taka ważna, to jak to się ma do spontanicznych, naturalnych momentów kiedy ktoś po prostu w końcu mówi "ok, myliłem się"? Nikt wtedy nie pracował z czakrami sekwencyjnie. Po prostu... dojrzał? Życie zrobiło swoje? Czakry ułożyły się same?
A ja chcę wrócić do tego co mówiłam o Saturnie bo Judytka miała rację że to było uproszczenie i chcę to doprecyzować. Saturn-Merkury w napięciu to nie wyrok ale jest taki wzorzec: Saturn blokuje ekspresję Merkurego z lęku przed oceną. I jak to nałoży sie na np. słaby ogień w mapie (mała manipura energetycznie), to właśnie wtedy mamy tego kogoś kto nigdy nie przyzna się do błędu - bo boi się i nie ma siły żeby przez ten lęk przebić. Czakry i astrologia tu naprawdę fajnie współgrają.
Dobra a ja jako Skorpion trochę urażona tym że Baran ma być "silniejszy" z definicji, haha 😀 Ale serio - Judytka ma rację, mapa to system i te uproszczenia potrafią zrobić krzywdę. Widziałam na innych forach jak ktoś przeczyta że ma "słaby ogień" i zamiast pracować z sobą to wpada w poczucie bezsilności. Mapa nie jest wyrokiem.
To troszke jak z numerologią, dokładnie to samo - jak ktoś wychodzi na trudną sciezke życiową to zamiast zobaczyć w tym potencjał do wzrostu, to wpada w "oj mam ciężki los". A przecież trudna liczba przeznaczenia daje właśnie taką możliwość przepracowania rzeczy, na które inni nawet nie zwracają uwagi. W tym przypadku właśnie np. ego i odpowiedzialność.
hej a mozecie mi powiedziec cos wiecej o tej czakrze solarnej? bo czytam tu o manipurze i troche nie ogarnam czy to jest to samo co solar plexus po angielsku bo gdzies widziałem takie okreslenie i niewiem czy to te samo. pytam serio bo jestem nowy w temacie
okej dzieki Domowik, czyli to solar plexus to ta sama czakra co manipura. a przy okazji - jak to sie ma do tego calego tematu z przyznawaniem sie do bledu? bo czytam te watek od jakiegos czasu i nie do konca rozumiem czy manipura to jest ten glowny problem czy jednak ta gardlowa. bo jedni mowia ze jedno drugie ze co innego
kurcze, ale tez nie zapominajcie o serce! anahata jest gdzies pomiedzy i to ona decyduje czy czlowiek W OGOLE chce sie przyznac, nie z obowiazku tylko dlatego ze mu zalezy na relacji. jak anahata jest zablokowana to nawet jak manipura i wiszuddha sa ok to czlowiek powie przepraszam ale bez zadnego ladunku emocjonalnego, takie mechaniczne "no dobra, moj blad" i juz idzie dalej
no ale chyba o to chodzi ze w tej tradycji kazda "dojrzalosc emocjonalna" MA odpowiednik energetyczny, nie. wiec to nie jest mieszanie planow tylko wlasnie o to w tej calej pracy z czakrami chodzi. 🙁 przynajmniej tak to rozumiem
