Zastanawiam sie od jakiegoś czasu nad czymś, co obserwuję u różnych ludzi i u siebie samego. Chodzi o tę specyficzną potrzebę dominowania w rozmowie - przerywania, sprowadzania tematu do siebie, ucinania cudzych wypowiedzi. W kontekście czakr to temat dość rzadko poruszany wprost, a moim zdaniem bardzo ważny. Większość opracowań skupia się na czakrze splotu słonecznego jako centrum woli i ego - i faktycznie, jej przeładowanie lub zaburzenie może dawać właśnie takie zachowania: kompulsywna potrzeba kontroli, narzucania swojego zdania, zbierania uwagi. Ale jest też druga strona, którą często pomija się w popularnych tekstach - mianowicie nieświadome pobieranie energii od rozmówcy. Nie chodzi tu o jakiś mroczny spisek, tylko o mechanizm, ktury działa zupełnie automatycznie. Ktoś wychodząc z rozmowy czuje się wyczerpany, a druga osoba - naładowana. Czy ktoś z was to obserwował? I jak wy to rozróżniacie - kiedy ktoś po prostu jest ekspresyjny i głośny, a kiedy faktycznie coś "zabiera"?
ech, no to jest właśnie ten temat, przy którym trzeba bardzo uważać, żeby nie wpaść w pułapkę prostych odpowiedzi. Bo owszem, splot słoneczny - zgadzam sie z tym tropem. Ale zanim ktokolwiek zacznie diagnozować innych, że "zabrali mi energię", warto się zatrzymać i zapytać: a może po prostu byłam zmęczona, może to był trudny temat, może sama nie chciałam słuchać? Widziałam setki przypadków, gdzie ktoś czuł się "wysysany" przez energetycznego wampira, a prawda była taka, że po prostu miał do czynienia z osobą głośną i pewną siebie, co go deprymowało. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Czakra splotu słonecznego tak, ale też gardłowa - bo ta dominacja w rozmowie to też kwestia tego, co robimy ze słowem i jak go używamy. Mam wrażenie, że te dwa ośrodki działają razem przy takich zachowaniach.
Zgadzam sie z tym co mówi Jasminowa o ostrożności ale jednak nie do końca. Pracuję z czakrami od wielu lat i mechanizm pobierania energii przez dominację jest jak najbardziej realny - tylko że nie wyglada tak jak w horrorach. To nie jest świadome wysysanie. To jest wzorzec kompensacyjny. Osoba z chronicznym deficytem w czakrze splotu słonecznego - czyli z głębokim poczuciem własnej słabości, bezsilności - zaczyna kompensować przez kontrolę zewnętrzną. I w rozmowie to wygląda właśnie tak: przerywanie, ucinanie, sprowadzanie do siebie. Bo przez chwilę ta osoba czuje się silniejsza. Energetycznie rzecz biorąc - tak, jakiś transfer tu zachodzi, ale to nie jest celowe "zabieranie", tylko efekt uboczny tej kompensacji. Rozróżnienie między "ekspresyjnym" a "wysysającym" o ktore pyta Siedlisław - to jest bardzo dobre pytanie. Dla mnie kluczem jest to, co czuję PO rozmowie, nie w jej trakcie
Czytam i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem o czym tu mówicie i widzę sens w obserwowaniu własnych reakcji po rozmowach. Z drugiej - trochę mnie niepokoi kierunek, bo od "czuję sie wyczerpana po rozmowie z X" do "X jest energetycznym wampirem i zabrał mi energię" jest bardzo krótka droga. I ta droga prowadzi do miejsca gdzie zaczynamy patologizować innych na podstawie własnego samopoczucia. Splot słoneczny, chakry, dobrze - ale może zamiast szukać winnych na zewnątrz, warto zapytać co w nas powoduje tę podatność? Dlaczego jedni po rozmowie z tą samą osobą wychodzą naładowani a inni wykończeni?
ojejej, o, to mnie właśnie zastanawia od dawna! Mam w pracy koleżankę, znaczy ona jest wlasciwie kierownikiem, i po każdym spotkaniu z nią mam wrażenie że byłam w pralce. Ona mówi przez 80% czasu, pyta i sama odpowiada, jak coś powiem to albo przerwie albo zaraz wróci do swojego. I teraz nie wiem czy to jest właśnie ta dominacja czakrowa o której pisze Siedlisław, czy po prostu trudna osobowość? I czy to coś zmienia w podejściu do ochrony własnej energii?
przepraszam że wchodzę bo jestem świeżo w tym temacie ale chciałam zapytać - czy ta dominacja w rozmowie jest zawze związana ze splotem słonecznym? Bo czytałam gdzieś że czakra gardłowa też może być tu zaangażowana bo to ona odpowiada za komunikację, i nie wiem teraz co o tym myśleć. Czy one działają razem czy to może być tylko jedna z nich?
a czy jest jakiś kamień albo kryształ który pomaga na ochronę przed takim wysysaniem? bo czytałam że turmalin czarny blokuje energię innych ludzi ale niewiem czy to działa akurat na takie sytuacje jak rozmowy
hmm właściwie to Kasjopeja ma rację ale z drugiej strony... nie wiem, ja to tak widzę że jedno nie wyklucza drugiego? Znaczy, praca z przekonaniami i granicami - tak, absolutnie. Ale jeśli jednocześnie kamień czy cokolwiek innego pomaga komuś poczuć się pewniej, to nie jest chyba złe. Bardziej mnie zastanawia co to znaczy że "pobieramy energię" bo dla mnie to brzmi troche metaforycznie a trochę dosłownie i nie wiem jak to rozumieć. Czy ktoś tu traktuje to naprawdę dosłownie, że coś przepływa między ludźmi?
Energia między ludźmi to nie jest tylko metafora. Każdy kto kiedykolwiek wchodził do pomieszczenia i natychmiast czuł napięcie, albo wchodził i czuł lekkość - wie o czym mówię. słowo "energia" jest niedoskonałym określeniem czegoś co trudno zmierzyć, ale co jest odczuwalne. W tradycji wedyjskiej - skąd właśnie pochodzi pojęcie czakr - mówi sie o pranie, sile życiowej, i jej przepływy między istotami są opisywane bardzo szczegółowo. :)) Dominacja w rozmowie to jeden ze sposobów w jaki ktoś instynktownie dąży do wyrównania własnego deficytu prany. Nie ma w tym świadomości zazwyczaj, to właśnie jest to nieświadome pobieranie o którym pisze Siedlisław na początku
nie żebym tu obalał wszystkie teorie bo jestem nowy w temacie czakr, ale to "przepływanie energii" miedzy ludźmi - to można jakos zweryfikować? bo jak czytam tę rozmowę to z jednej strony brzmi sensownie jako opis odczuć, a z drugiej... 😛 no nie wiem. Psycholodzy opisują podobne zjawiska bez czakr - np. osoby z narcystycznymi cechami faktycznie mają tendencję do monopolizowania rozmowy i wychodzisz po tym wykończony. Czy to musi być "energetyczne" żeby to miało sens?
ojej, moze to głupie pytanie ale co to znaczy "kotwiczenie we własnym centrum"? Słyszałam to określenie już kilka razy ale nie bardzo wiem co konkretnie robić. Chodzi o jakąś medytację?
o super, to brzmi wykonalnie 🙂 ale mam od razu pytanie - czy to trzeba ćwiczyć wcześniej żeby działało w danej sytuacji, czy można to zrobić na bieżąco? bo jak rozmawiam z kimś kto dominuje to zazwyczaj jestem tak wciągnięta że zapominam o wszystkim i dopiero potem myślę "kurczę powinnam była coś powiedzieć" albo "czemu znowu jej pozwoliłam mnie zagłuszyć". Czy to jest właśnie ta zablokowana czakra splotu słonecznego czy coś innego?
to co opisujesz Pati_02 to klasyczny wzorzec - w chwili samej sytuacji jakby zamierasz, a refleksja przychodzi za późno. Nazywam to "wyjściem z własnego centrum" - dosłownie, energetycznie opuszczasz swój punkt ciężkości i lądyjesz gdzieś w polu tej drugiej osoby. I tak, ćwiczenie wcześniej bardzo pomaga, bo to jest jak mięsień - im częściej go używasz w spokojnych warunkach, tym szybciej odpala w trudnych. Ale jest jeden znak który lubię obserwować: moment zanim ta dominacja cię wciągnie, zwykle jest ułamek sekundy gdy coś w środku mruga na czerwono. Taki sygnał "hej, zaczyna się". Jeśli zaczniesz go łapać - to już jest ogromny krok.
o super, rozumiem! a czy to "kotwiczenie" można ćwiczyć poza sytuacją, żeby potem w tej trudnej chwili zadziałało automatycznie? bo mam wrażenie że jak ćwiczę medytacje na spokojnie to jedno, a jak jestem w stresie to zapominam o wszystkim :/ czy jest jakis sposob zeby to przyspieszyc?
to co opisujesz Pati_02 to klasyczny wzorzec - w chwili samej sytuacji jakby zamierasz, a refleksja przychodzi za późno. ja to znam aż za dobrze. najskuteczniejsze jest ćwiczenie właśnie w małych codziennych momentach, nie tylko przy formalnej medytacji. stoisz w kolejce, czujesz stopy na podłodze. rozmawiasz z kasjerką, oddychasz świadomie. ciało musi dostać wzorzec, żeby potem uruchamiać go samodzielnie.
dobra, ale mam pytanie do całej tej dyskusji - wy mówicie o "pobieraniu energii", "wychodzeniu z centrum" itd. i rozumiem, że to są użyteczne metafory. ale czy ktokolwiek tu rozróżnia między osobą ktora świadomie "pobiera energię" a taką co po prostu ma trudny charakter albo nie umie słuchać. bo wydaje mi sie ze musimy to rozróznic zanim w ogole gadamy o ochronie
to co Jasminowa pisze o świadomości jest trafne ale dodam - efekt energetyczny jest podobny niezależnie od intencji. jeśli po rozmowie czujesz sie jak wyciśnięta cytryna, to nie ma aż takiego znaczenia czy tamta osoba "chciała" cię wyczerpać czy nie. ochrona jest potrzebna tak czy inaczej. rozróżnienie jest ważne bardziej na poziomie relacji i oceny moralnej, niż na poziomie energetycznym.
no, ale właśnie tu mam problem z tą logiką. jeśli efekt jest taki sam niezależnie od intencji - to skąd wiesz w ogole że to kwestia "pobierania energii" a nie po prostu twojego własnego stanu? zmęczenie po rozmowie może mieć tysiąc przyczyn. może źle spałaś. może temat był trudny. może ta osoba nieświadomie przypomina ci kogoś z kim masz nierozwiązany konflikt. skąd ta pewność że to przepływ energii a nie coś innego?
Kasjopeja ma tu rację w jednej konkretnej kwestii - przypisywanie odpowiedzialności za własne stany innym jest pułapką. ale mysle że dobre obserwowanie siebie to nie jest przypisywanie, to jest zbieranie danych. ja jestem wyczerpany po X a nie po Y, i to jest fakt który warto odnotować. co z tym faktem zrobimy - to już inna rozmowa.
o rany, właśnie! ja na przykład mam tę koleżankę z pracy o której pisałam wcześniej i naprawdę nie chcę jej przypisywać złych intencji bo ona pewnie poprostu taka jest, ale fakt jest faktem - wychodzę ze spotkań z nią jak balon z którego uszło powietrze 😀 i to jest moja obserwacja o mnie, nie wyrok na nią. czy to nie jest właśnie to o czym tu mówicie? 😛
a mam pytanie, bo chce dobrze zrozumieć - to kotwiczenie o którym pisał Marowit, czy to działa też kiedy ta "dominująca" osoba to ktoś bliski? bo jedno to koleżanka z pracy, a co jeśli to np. mama albo partner? tam chyba trudniej po prostu "poczuć stopy na podłodze" i sie odciąć, nie? 🙁
przepraszam że wchodzę w środek ale mam inne pytanie - czy ta dominacja czakralna może być kierowana w drugą stronę? znaczy czy można ŚWIADOMIE wzmocnić swoją czakrę splotu słonecznego żeby po prostu nie dać sie zdominować, zamiast tylko się "chronić"? bo mi się wydaje że ochrona to reaktywne podejście a wzmocnienie to aktywne, i nie wiem czy to ma sens...
no dobra, a wracając do kamieni bo zostałam trochę z tym tematem sama 🙂 czy tygryse oko o którym pisała Eleonorkaa trzeba w jakiś szczególny sposób naładować? bo słyszałam że kamienie które mają chronić trzeba naładować pod pełnią. czy to prawda czy to mit?
to może głupie pytanie ale skąd w ogóle wiadomo że kamień "działa"? znaczy czy jest jakiś sposób sprawdzić? bo zawze jak słyszę o kamieniach to myślę: spoko, ale jak odróżnić że to kamień pomaga a nie po prostu placebo albo że po prostu miałam lepszy dzień? nie obraź się Zodiakla91 i Mniszek57 bo pytam szczerze nie złośliwie 🙂
ok więc pytam dalej bo nikt mi nie odpowiedział - jak w ogole odróżnić że kamień działa od placebo? to chyba ważne pytanie nie? i wgl wracając do tematu - czy kamień moze pomóc przy tej sytuacji z dominującymi rozmowami? bo jak słucham tej całej dyskusji to myślę że fajnie mieć jakiś fizyczny "kotwicznik" przy sobie, coś żeby trzymać w dłoni i się skupić. czy tygryse oko by tutaj pomogło czy jest cos lepszego specjalnie do manipury?
przepraszam że może troche z innej strony, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe - czy ta "dominacja" w rozmowie o której tu mówicie to zawsze jest coś złego? bo zastanawiam się nad sobą i... no, chyba też czasem dominuję w rozmowach, ale nie czuję żebym kogoś "wyczerpywała". czy to w ogóle można poczuć u siebie, że się robi coś takiego? bo wydaje mi się że jeśli robię to nieświadomie to z definicji tego nie czuję
no to jest ciekawe postawione tak. i trochę niewygodne haha. "z lęku że jak nie mówię to nie istnieję" - cholera, to by tłumaczyło kilka rzeczy. ale jak człowiek ma to sprawdzić u siebie. bo introspekcja jest trudna, każdy uważa że robi rzeczy z dobrych powodów
