dobra, wrzucę tu swoje trzy grosze bo pracuję przy biurku i testowałam różne rzeczy. jak dla mnie, to co opisuje Gizelka działa, ale tylko jeśli na prawdę skupiasz się na oddechu, a nie robisz tego mechanicznie. jak robię to na autopilocie to właściwie nic nie czuję. jak faktycznie słucham ciała to jest różnica. nie wiem czy to czakra czy poprostu mechanoreceptory, ale działa
dobra, to ja spróbuję tego co Gizelka mówiła z tym obrotem głowy i wydechem. może się mylę, ale mam pytanie, bo nie do końca rozumiem - czy to robimy tylko wtedy jak boli, czy profilaktycznie? bo u mnie ten kark zaczyna boleć właśnie koło 14 i zastanawiam się czy robić to od rana żeby w ogóle nie dopuścić do bólu, czy czekać aż się pojawi i wtedy reagować. nie wiem czy to ma znaczenie z punktu widzenia tej czakry gardła 🙂
ojej, ja wogóle nie wiedziałam że można to robić profilaktycznie! zawsze myślałam że ćwiczenia z czakrami to coś co się robi jak już jest problem, nie że się nimi zapobiega. to zmienia trochę moje podejście do całej tej pracy energetycznej. Krokusik, a ty to robisz tylko z karkiem czy też z innymi obszarami ciała? bardzo mi to pomogło zrozumieć pewne rzeczy, dziękuję 🙂
hej, wracając do tego co Franciszkaa pytała Bogusię o weekendy - bo ta odpowiedź mnie trochę uderzyła. bo jeśli w weekendy boli mniej, ale jednak bywa, to znaczy że to nie jest czysto mechaniczne przeciążenie biurkowe, prawda? bo przy czystym przeciążeniu powinno kompletnie ustępować. albo i to i to gra rolę jednocześnie, co chyba jest najbardziej prawdopodobne? zastanawiam się po prostu czy ta granica między ciałem a emocjami jest tak ostra jak chcielibyśmy żeby była
no ale tutaj Cezary porusza coś ważnego, bo to jest stary spór w sumie - czy psychosomatyczne znaczy że psychika powoduje fizyczny ból, czy że po prostu obserwujemy korelację bez rozumienia mechanizmu. medycyna zachodnia sama nie jest tu spójna, mam wrażenie. a w systemach wedyjskich to w ogóle nie ma sensu to rozróżnianie bo dla nich to jest jeden system od początku. tak czy owak, to co Bogusia opisuje brzmi jak klasyczny obraz napięciowy związany z visuddha gdy chodzi o brak ekspresji
ojejciu, hej, to jest dobry spór ale mam wrażenie że trochę od tematu uciekamy. tytuł wątku mówi o bólu bez przyczyny i praktycznych wskazówkach dla biurowych. może zamiast debatować czy to korelacja czy przyczynowość, po prostu zebermy co faktycznie można robić przy biurku? bo Bogusia i Konstancja pytały o konkretne rzeczy a skończyliśmy na filozofii medycyny
Pozwolę sobie wejść w środek, ale chcę wrócić do własnego pytania bo trochę zgubiłam wątek przez lewą i prawą stronę i filozofię. mniej więcej, u mnie ten ból barku jest taki... jakby uciskowy? nie ostry, nie rwący, tylko jakby ktoś ciągle naciskał z góry. i jest właśnie bez żadnej konkretnej przyczyny bo sprawdziłam fotel, monitor, wszystko ustawiłam. i to nadal wraca. czy ktoś miał dokładnie taki rodzaj bólu? 😀
tak, mam dokładnie to samo! ten uciskowy to jest chyba najgorszy bo niby nie boli ostro ale jest cały czas i po kilku godzinach człowiek jest wykończony. u mnie fizjoterapeuta powiedziała że to mięśień czworoboczny i że się nie rozluźnia bo ciągle jestem w gotowości. jak to uslyszałam to mi się przypomniał motyw z anahata, bo to gdzies na poziomie serca i ramion jest. nie wiem czy dobrze to rozumeim ale jakos to miało sens
