To co Talizmanka napisala o rytmie - to mi bardzo trafia. chyba, w depresji spałam o dziwnych porach, jadłam albo za duzo albo za malo, i jakby cały dzien byl jedną bezkszkaltna masa. Teraz jak zaczynam wychodzic z tego, staram sie chodzic spac o tej samej porze i wstawac rano nawet jak nie musze. I faktycznie czuje ze cos sie stabilizuje. Tylko nie wiem czy to ma zwiazek z czakrami czy poprostu ze moj mózg w koncu dostaje regularny sygnal ze jest dzien i noc
Marowit ma racje, ale tez chyba troche przesadza z tym ze jedno wyklucza drugie. Mozna chodzic spac o stalej porze I uzywac krysztalu przy lozku i nie bedzie z tego zadnej katastrofy. Problem jest tylko wtedy kiedy krysztaly i czakry zastepuja sen, a nie kiedy idą razem
Hmm wlasnie chcialam sie spytac - bo Talizmanka wspomniala o rytmie czakr - czy to znaczy ze one sa bardziej aktywne o roznych porach dnia? Cos takiego slyszalam ale nie pamietam dokladnie 😛
Ja mam pytanie do calej tej dyskusji o rytmie i regularnosci - czy to mozliwe ze depresja tak naprawde zaczyna sie wlasnie od rozregulowania rytmu, a nie odwrotnie? Ze najpierw przestajemy dbac o te cyklicznosc i dlatego potem wszystko sie sypie? Pytam bo zastanawiam sie od czego u mnie sie zaczelo i chyba faktycznie od rozjazdu ze snem 🙁
no chba jednak nie. jet lag spoleczny - to pierwszy raz slyszyc, ciekawe pojecie. tak przy okazji, czyli jak pracujesz w nockach albo co weekend sypias do poludnia to mozesz miec wieksza skonnosc do depresji? pytam bo to brzmi logicznie ale nigdy bym nie powiazal
Wróce na chwile do bioenergoterapii bo jutro mam pierwsza sesje i troche sie denerwuje. szczerze mówiąc, hazel wczesniej opisywała jak to wyglada u niej - pulsowania, cieplo - ale czy to sie zawsze pojawia? Czy mozna miec sesje i nic specjalnego nie czuc i to tez jest dobra?
Nie zgodzę się. a mozna spytac - czy ten terapeuta powinien po sesji mowic co "odkryl" albo co "znalazl" w twoich czakrach? bo czytam opisy roznych praktyków i niektorzy pisza ze "diagnozuja" stan czakr i to mi brzmi troche podejrzanie, nie wiem czy to standard 🙂
Ja tu wchodze troche z boku - sledzilam ten watek i mam pytanie ktorego jeszcze nie bylo. Mowicie duzo o odczuciach w ciele podczas zdrowienia. Ale co z emocjami? Czy czakry - albo praca z bioenergoterapia - pomaga tez przy emocjach, czy raczej przy tej czysto fizycznej stronie jak spanie, rytm, napięcia w ciele?
Dla mnie to bylo nierozlaczne. Jak zaczelo sie odblokowanie w klatce piersiowej, przyszedl placz ktorego nie mialam przez rok. Fizyczne i emocjonalne idzie razem, nie wiem czy da sie to rozdzielic
Czarownica trafnie uderzyła w sedno. To jest problem z wiekszoscia badan nad takimi metodami - nie da sie latwo wyizolowac co konkretnie działa. Moze to kontakt, moze cisza, moze sama uwaga drugiej osoby skierowana na pacjenta. Moze czakry. Moze wszystko naraz. Nie wiem czy kiedykolwiek bedzie mozna to rozplatac
Ale czy to jest problem? Jesli kogos calosciowy efekt jest dobry, to czy naprawde musi wiedziec ktory element zadziałal? Pytam szczerze, bo nie wiem
okej, wróciłam z tej sesji i chce napisac bo Hazel miała racje - prawie nic nie czułam. trochę ciepła przy brzuchu i tyle. ale co ciekawe, wychodzac stamtad miałam takie dziwne uczucie ze coś... puściło? Nie wiem jak to opisać. jakby przez chwilę oddychałam inaczej. i potem w tramwaju chcialo mi sie plakac bez konkretnego powodu
no Marowit jak zwykle rozkłada wszystko na czynniki pierwsze 🙂 ale właśnie dlatego lubię te dyskusje. Teofilka, mam pytanie - czy terapeuta w ogóle pytał cię o to co czujesz w trakcie, czy raczej pracował w milczeniu?
mhm, wracając do tego co Marowit pisał o "diagnozowaniu" czakr - bo to mnie nurtuje. nie wiem, byłem kiedys na czymś co sie nazywało konsultacja energetyczna i facet mi mówił przez 20 minut co ma zablokowane, co zaburzone, wymienial kolory i liczby. i pobral za to osobno. to juz brzmiało jak sciema 😀
Jacenty i Marowit - tu akurat sie zgadzam w 100%. Im bardziej szczegółowa "diagnoza energetyczna" tym wieksze ryzyko ze ktoś po prostu ogrywa placebo i kasuje za to krocie. Jedno to powiedziec "czułem tu napięcie", drugie to wystawic osobny rachunek za mapę twoich czakr z dokładnością do milimetra 🙂
ale jak odróżnić tego dobrego od złego jeśli sie nie zna? Pytam serio bo zaczynam szukać terapeuty i trochę się boję trafić na kogoś takiego. czy są jakieś konkretne sygnały ostrzegawcze?
Przykro mi, ale się mylisz. mam pytanie trochę z boku tej dyskusji o terapeutach - bo rozmawiamy dużo o tym co czuć NA sesji. ale czy ktoś notuje co sie dzieje MIĘDZY sesjami? Czy zmiany w depresji są widoczne w rytmie dnia, o którym mówila Walentyna? Bo mnie to połączenie rytmu i czakr ciekawi 🙂
dziennik nastrojów to chba dobry pomysl w ogole, niezaleznie od sesji. o ile dobrze rozumiem, sam zaczynalem cos takiego pisac jak wychodzilem z gorszego okresu i rzeczywiscie widac bylo ze nie kazdy dzien jest jednakowo zly. takie male odkrycie ale dla mnie duze 🙂
Pawelek masz racje! ja tez zaczełam pisac i to pokazuje wzorce których inaczej bym nie zauważyła. z mojego doświadczenia, np ze środy sa u mnie zwykle gorsze, bez wyraźnego powodu. albo ze rano jest najtrudniej. i to potem można próbować przepracowac na sesji
jest coś ważnego w tym zapisywaniu - nie tyle dla terapeuty, co dla siebie. chyba, żeby zobaczyć ze ostatnio był lepszy. bo w depresji łatwo uwierzyć ze zawsze było i bedzie tak samo źle. a notatka z trzech tygodni temu mówi że bylo inaczej. to jest konkretny dowód dla własnej głowy
właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze - to poczucie ze zawsze było źle i zawsze bedzie. talizmanka, ty pisałas ze miałaś rok bez płaczu - jak to jest jak ta blokada zaczyna puszczać? Czy to jest ulga czy to jest strach że coś się otwiera?
to bardzo dobrze opisane. "robi sie głośniej w środku" - o matko, tak to właśnie wygląda. dzięki że to napisałas 😉
to co Talizmanka opisuje - ten strach przed odczuwaniem na powrót - to jest chyba jedna z mniej omawianych stron wychodzenia z depresji. Słyszałam o tym ze psychiatra, że powrót emocji jest często bardzo nagły i dezorientujący. Właśnie dlatego wsparcie w tym momencie jest chyba ważniejsze niż na samym dnie.. Wracam do tego za jakiś czas.
