Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chba rzadko się tu porusza. w każdym razie, mianowicie - czakra sakralna, ta pomarańczowa, Swadhisthana, jest często łączona z kreatywnością, emocjami, spontanicznością. I super, niby wszystko spoko. Ale czy ktoś z was miał kiedyś takie wrażenie, że ta spontaniczność idzie za daleko? Że człowiek zaczyna działać bez żadnego zahamowania, impulsywnie, i potem się zastanawia co go podkusiło? Bo mi się wydaje, że nadaktywna czakra sakralna to nie jest wcale błogosławieństwo, tylko taki stan, gdzie brakuje równowagi z czakrą splotu słonecznego albo nawet z koroną. Mam też takie przemyślenie w kontekście nauki i przyswajania wiedzy - spotkałem się kiedyś z opisem, że energia Swadhisthany sprzyja uczeniu się przez doświadczenie, przez spontaniczne próbowanie, ale bez jakiegokolwiek zakotwiczenia w Manipurze człowiek się chaotycznie miota i nic nie kończy. Macie jakieś doświadczenia z tym
To jest naprawdę dobry temat, bo faktycznie się o tym mało mówi. trudno powiedzieć, zazwyczaj jak ktoś pyta o czakrę sakralną, to wszyscy mówią "otwórzcie ją, aktywujcie, niech płynie" i nikt nie mówi, że nadaktywność to też problem. z mojego doświadczenia wynika, że nadaktywna Swadhisthana objawia się właśnie taką nadmierną impulsywnością, przeskakiwaniem z projektu na projekt, niemożnością skupienia się na czymkolwiek dłużej niż kilka minut. I tak jak piszesz - to nie jest wcale dobry stan. to nie jest "dużo energii twórczej", to jest rozsypanie tej energii na wszystkie strony 🙁
Hej, a ja mam pytanie bo nie do końca rozumiem. Mówicie o nadaktywnej czakrze sakralnej, ale jak to odróżnić od zwykłego charakteru impulsywnego? Bo ja na przykład zawsze byłam spontaniczna i nie wiem czy to kwestia czakry czy po prostu taka jestem 😀 Co niby miałoby świadczyć o tym że problem leży w czakrze a nie po prostu w osobowości? 🙂
To rozróżnienie, o które pytasz, jest głębsze niż mogłoby się wydawać. Charakter i energia czakr to nie są dwie osobne rzeczy, które można poprostu rozgraniczyć. Człowiek impulsywny "z natury" też ma jakiś wzorzec energetyczny, który ten impuls podtrzymuje. Pytanie jest raczej inne: czy ta spontaniczność cię wzbogaca i prowadzi, czy cię wyczerpuje i zostawia w poczuciu chaosu? Bo Swadhisthana w równowadze daje piękną płynność, lekkość bycia - ale rozchwianie tej czakry to uczucie jakby fale wewnętrzne nigdy nie opadały.
Może i nie w porę ale się odezwę, ale zastanawiam się - czy można miec jednocześnie jedną czakrę nadaktywną i drugą niedoaktywną i żeby to razem jakoś wpływało na to zachowanie? Czy to wogóle tak działa? Bo jak czytam o czakrach to każda jest omawiana osobno i nie wiem jak to jest ze współpracą między nimi...
No właśnie to jest ta ciekawostka, o której chciałem napisać, bo rzadko się o tym mówi wprost. Czakry nie działają osobno, to jest cały system naczyń połączonych w pewnym sensie. Mam takie przekonanie oparte na własnej praktyce, że jak Swadhisthana szaleje, to najczęściej Manipura (splot słoneczny) jest osłabiona - brakuje tej woli, dyscypliny, zdolności do kończenia rzeczy. Albo odwrotnie - przesadnie napięta Manipura tłumi sakralną i mamy kogoś kto wszystko planuje ale boi się spontanicznie działać. I ta energia uczenia się, o której wspomniałem - naprawdę jest taka zależność, że jak oba centra są niezbalansowane, to człowiek albo rzuca się na wszystkie tematy i nic nie przyswaja, albo studiuje latami i boi się zastosować w praktyce.
ojaj, szczerze? Trochę tu mieszacie pojęcia. Spontaniczność to cecha temperamentu, a nie objaw żadnej nadaktywnej czakry. Ludzie impulsywni istnieli zanim ktokolwiek zaczął mówić o czakrach i jakoś sobie z tym radzili albo nie. Wrzucanie każdej cechy charakteru w klucz energetyczny to trochę na wyrost. Nie mówię, że system czakr jest bez sensu, ale to tłumaczenie wszystkiego przez energię to jest upraszczanie.
no proszę, szczerze, ta lista którą Kamilcia napisała, to jest prawie mój portret 😀 Serio, szczególnie to ze robię coś impulsywnie i potem sama siebie pytam po co. A ta kwestia uczenia się to mnie zaintrygowała, bo ja też tak mam - zaczynam jakiś kurs albo książkę, zapalam się niesamowicie, i po tygodniu porzucam. Myślisz że to może być właśnie ten problem z Manipurą o którym Kupalo pisał?
szczerość? trochę i jedno i drugie haha. Ulga ze nie muszę ale po chwili taki wyrzut sumienia że znowu się nie udało. Hmm, to ciekawe pytanie bo wcześniej nie myślałam o tym w taki sposób 🙂
Bardzo dziękuję za ten wątek, bo dałam się złapać na coś czego nie rozumiałam. przynajmniej tak to widzę, zawsze myślałam ze spontaniczność to coś co trzeba w sobie pielęgnować i rozwijać, ze to dobrze. Teraz widzę ze jest to troszkę bardziej skomplikowane. Mam pytanie do Kamilci albo Kupalo - czy są jakieś ćwiczenia albo medytacje które pomagają wyrównać te dwie czakry, sakralną i splot słoneczny, żeby ta spontaniczność była bardziej... kontrolowana? To brzmi sprzecznie ale chyba wiecie co mam na myśli 🙂
ach, tu chcę dorzucić ważną rzecz zanim ktoś zacznie szukać ćwiczeń. Zanim w ogóle próbujecie cokolwiek "balansować", warto najpierw na prawdę uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy moja spontaniczność mnie ogranicza czy nie? Bo jeśli ktoś jest impulsywny, wiedzie mu się, jest spełniony i szczęśliwy - żadna praca energetyczna nie jest potrzebna. System czakr nie jest po to, żeby "naprawiać" cechy, które nikomu nie przeszkadzają. Praca z czakrami zaczyna się tam gdzie jest realne cierpienie albo realna blokada.
Hej, ale to co Paradoxa pisze to też jest ciekawe, bo skąd wiadomo ze to "realne cierpienie" a nie poprostu niezadowolenie chwilowe? Ja na przykład czasem mam doła z powodu własnej impulsywności ale potem mi przechodzi i myślę ze spoko. Czy to znaczy ze nie powinnam nic z tym robić?
To co opisujesz to jest właśnie ta dynamika fal o której wcześniej mówiłam. Chwilowe dołki po impulsywnym działaniu, które szybko mijają - to może być zdrowy mechanizm samoregulacji. niepokój zaczyna się wtedy gdy te fale nie maleją, gdy wzorzec się powtarza w kółko i za każdym razem jest tak samo, gdy człowiek nie wyciąga żadnego doświadczenia z własnych cykli. Czakra sakralna jest przecież czakrą wody - woda płynie, zmienia się ale morze zawsze do brzegu wraca.
przepraszam moze glupio pytam ale wracajac do tego co bylo na poczatku - ta czakra sakralna i nauka. swoją drogą, jakos nie rozumiem tego polaczenia? znaczy ze jesli ktos np uczy sie do egzaminow i jest impulsywny to ma problem z czakra? bo to brzmi troche jakby wszystko dalo sie wytlumaczyc czakrami
Dokładnie to miałem na myśli. I żeby doprecyzować ten wątek z nauką - nie chodzi mi o to ze słaba czakra = słaby uczeń. Chodzi o pewien energetyczny wzorzec który sie objawia w różnych obszarach, w tym w sposobie przyswajania wiedzy. Ktoś z nadaktywną Swadhisthaną często ma fascynującą głowę pełną pomysłów i połączeń, naprawdę błyskotliwy, ale nie może usiedzieć przy jednej rzeczy długo. To nie jest niemądrość, to jest właśnie ten brak zakotwiczenia w Manipurze. Nauka przez doświadczenie, przez próbowanie - tak, to jest ta energia. Ale bez Manipury te próby się nie kumulują 😀
ojejku, czytam ten wątek od początku i w sumie mam pytanie - czy ta spontaniczność o której piszecie to tylko kwestia czakry sakralnej czy mogą w to być zamieszane też inne? bo mi się wydaje że ja jestem dość impulsywna i zastanawiam się teraz czy to w ogóle źle
Dobrze, że wracamy do tej kwestii z nauką, bo mam wrażenie że to zostało trochę urwane. że tak powiem, ten wzorzec, który Kupalo opisuje - rzucanie się na nową wiedzę i porzucanie w połowie - to jest coś, co w pracy z czakrami nazywa się czasem "głodem bez trawienia". Swadhisthana generuje impuls, ale bez zakorzenionej Muladhary ten impuls nie ma gdzie osiąść. więc pytanie nie brzmi "czy jestem zbyt spontaniczny w nauce", tylko "czy to co zaczynam ma gdzieś lądować"
Ojej, nie. no to teraz mamy już diagnozę dla każdego - jak ktoś nie dokańcza kursów to czakra, jak ktoś jest spokojny to też pewnie czakra, jak ktoś za dużo je to pewnie czakra. u mnie tak jest, serio, nie słyszycie jak to brzmi? "głód bez trawienia" to ładna metafora ale to nadal tylko metafora, nie mechanizm
a wiesz, Tojadek, to jest uczciwy zarzut i częściowo się z tobą zgadzam. przynajmniej u mnie, za szybko skaczemy do "co robić". Sam powinienem był dodać wcześniej - ten wzorzec z nauką, który opisywałem, to nie jest od razu powód do pracy z czakrami. To jest powód do obserwacji. Najpierw przez jakiś czas po prostu patrzysz, czy ten schemat w ogóle jest regularny, czy to może był tylko jeden gorszy okres
wiec mam rozumiec ze nie da sie samodzelnie rozpoznac czy to jest czakra czy cos innego? bo na to wyglada z tej rozmowy. zawsze ktos inny musi to ocenic?
Nie do końca tak. Samodzielna obserwacja jest jak najbardziej możliwa i potrzebna, tylko wymaga czasu i pewnej cierpliwości. Problem z forum jest taki, że ktoś opisuje swój wzorzec w trzech zdaniach i od razu dostaje odpowiedź. A żeby naprawdę zobaczyć co dzieje się w energetyce, trzeba najpierw chociaż przez kilka tygodni notować własne reakcje, impulsy, momenty gdzie ta spontaniczność wybucha i co po niej zostaje. Dopiero potem zaczyna być widoczny wzorzec
bardzo dziękuję Mandragoria za to co napisałaś, bo to mi trochę układa w głowie. Mam takie pytanie - czy to notowanie ma być dosłownie pisanie dziennika, czy chodzi o jakiś konkretny rodzaj obserwacji? pytam bo próbowałam kiedyś prowadzić dziennik i zawsze gubiłam wątek po kilku dniach
ja mam może głupie pytanie ale - te czakry wyżej, o których Kupalo wspomniał, Anahata i inne, jak one konkretnie wpływają na tę spontaniczność? bo z jednej strony mówicie o sakralnej, z drugiej o korzeniowej, a teraz jeszcze sercowa. nie wiem już co z czym
Musisz mi wybaczyć, ale nie. hej, a wracając do mojego pytania sprzed kilku postów bo nie dostałam odpowiedzi do końca - jak praktycznie wygląda taka praca z Muladharą? konkretnie, bo "uziemienie" to hasło które wszędzie widzę ale co to znaczy fizycznie. tak mi się wydaje, chodzenie boso? medytacja? co? 😉
ooo, to z tym chodzeniem boso jest nowe dla mnie! a czy to działa tak samo zimą? bo teraz jesień i u mnie w ogrodzie jest mokro i zimno 😀 czy musi być konkretna pora roku?
hej mam pytanie trochę z boku - jak to wszystko sie ma do osob które sa z natury bardzo aktywne i ruchliwe? bo ja np nigdy nie siedzę w miejscu, ciagle cos robie, zaczynam projekty, konczę połowe z nich. tak na marginesie, to tez jest ta nadaktywna czakra? bo jakoś nie czuje żeby mi to przeszkadzało 🙂
ojoj, ale skąd wiadomo ze to "nie zostawia ciężaru"? bo jak Heniuś mówi że mu nie przeszkadza to może po prostu jeszcze nie zauważył? pytam szczerze, bo ja też przez długi czas myślałam że wszystko no tak a potem nagle sobie zdałam sprawę że jednak coś tam siedzi
