hej, czytałem ten wątek i mam inne pytanie bo trochę mi to przypomina sytuację z normalnej pracy. no, ja nie startuję w konkursach ale mam co jakiś czas prezentacje dla szefów i dokładnie tak samo czuję ten ucisk, a potem tę pustkę. czy to działa tak samo? tzn czy kontekst rywalizacji kontra ocena ma znaczenie dla czakry czy to jest to samo odczucie energetyczne
no i znowu, to co Maurycy opisuje to jest napięcie mięśni przepony i klatki piersiowej po stresie oddechowym. nie wiem, przy prezentacji oddychasz inaczej, bardziej płytko, angażujesz mięśnie pomocnicze. po wszystkim to opada. to nie jest poziom wyżej ani niżej, to jest anatomia.
ale hej, właśnie wróciłam i chciałam powiedzieć - Maurycy, u mnie to zdecydowanie brzuch, nie klatka. i to nie jest ból, bardziej jak... jakby tam był balon i ktoś go trochę opuścił? nie wiem czy to dobra metafora ale chyba wiecie o czym mówię 🙂
Ignaś, "intencja jest nośnikiem" to ładnie brzmi ale jeśli efekt jest taki sam na betonie co na trawie to po co w ogóle rozróżnienie? to trochę tak jak powiedzieć, że homeopatia działa bo intencja jest nośnikiem, nie woda. z tego co pamiętam, przepraszam że porównuję ale to mi się samo nasuwa
Pyromantka, porównanie do homeopatii jest nieuczciwe i chyba to wiesz. tu nie ma substancji rozcieńczanej do zera, tu jest praktyka z ciałem, oddechem i uwagą. te rzeczy mają realne efekty fizjologiczne niezależnie od tego czy wierzysz w czakry. możesz to nazwać regulacją układu nerwowego i będzie tak samo działać.
Wrzosianka mówi coś ważnego i rzadko to słyszę na tym forum - że praktyka może działać niezależnie od warstwy interpretacyjnej. to jest uczciwa pozycja. można robić uziemienie i nie wierzyć w Muladharę. efekt oddechowy i tak przyjdzie.
ale jezeli nie wierzysz w czakry to po co przychodzic na forum o czakrach zeby to mowic? przepraszam ze sie pytam wprost ale mnie to troche dziwi za kazdym razem. nie mowie zle, po prostu nie rozumiem tego podejscia
