och, hej, mam takie pytanie które mnie ostatnio bardzo nurtuje. z mojego doświadczenia, chodzi o drugą czakrę, czyli sakralną (Svadhisthana). Wiem że odpowiada za emocje, seksualność, kreatywność i takie sprawy, ale zastanawiam się czy praca tylko energetyczna naprawdę wystarczy jeśli mamy np. problemy z układem moczowym, nerkami albo dolną częścią brzucha. Bo czytałam że niektórzy ludzie totalnie olewają lekarzy bo ufają że jak wyczyścią czakrę to wszystko się samo naprawi. I szczerze nie wiem co o tym myslec. Czy to normalne że ktoś zamiast iść do doktora siedzi i medytuje? Wiadomo że praca energetyczna jest super ale czy to nie jest trochę za dużo optymizmu?
To jest jeden z tych tematów gdzie naprawdę trzeba stawiać granicę. Praca z drugą czakrą ma sens i działa, ale to NIE jest zamiennik medycyny. Ciało fizyczne i energetyczne to dwie warstwy które się przenikają, ale każda wymaga osobnego podejścia. Zaniedbanie jednej z nich prędzej czy później odbije się na drugiej. Znam przypadki gdzie ktoś latami pracował energetycznie na Svadhisthane, czyścił, kryształki, afirmacje, cała akcja - i skończyło się poważną infekcją nerek bo objawów fizycznych po prostu ignorował. To nie jest tak że energia zastąpi antybiotyk 🙂
oj, no ba, dziękuję że ktoś to w końcu napisał wprost. Ja sama byłam trochę w takim myśleniu że jak zacznę pracować z czakrami to może te bóle brzucha same przejdą... ale po Waszych słowach chyba jednak pójdę do lekarza najpierw. Mam pytanie do Stefci - czy ta praca energetyczna może w ogóle wspierać leczenie fizyczne? Czyli czy można robić obie rzeczy jednocześnie?
No dobra ale zaraz, bo chcę tu trochę ostudzić te zapały. Ile tak naprawdę mamy dowodów na to że praca z czakrami fizycznie cokolwiek zmienia w ciele? Bo to ze ktoś sobie meditował i mu przeszło ból - to może być po prostu relaksacja, efekt placebo albo zbieżność czasowa. Nie mówię że to bez sensu jako praktyka, ale mówienie że "energia wspomaga leczenie" to już jest twierdzenie, które jakoś trzeba by uzasadnić. Skąd to wiadomo?
Szczerze to mnie zawsze ciekawiło jak w ogóle ktoś wie że ma zablokowaną konkretnie tę drugą a nie inną. Bo jak to rozpoznać? Jakieś konkretne objawy? Bo z tego co słyszałam te objawy są tak ogólne że pasują do połowy problemów jakie człowiek może mieć w życiu 🙂
Wiesz, ja to odkryłam u siebie przez przypadek prawie. tak przy okazji, byłam na sesji u bioenergoterapeuty i ona bez mojego słowa powiedziała że czuje blokadę właśnie w okolicy sakralnej. A ja wtedy przechodziłam naprawdę ciężki okres jeśli chodzi o relacje, byłam po rozstaniu, kompletnie zamknięta emocjonalnie, nie mogłam nic tworzyć, pisać, rysować - a wcześniej to był mój sposób na wszystko. Zbieżność? Może. Ale jakoś mi to pasowało do całości. Nie wiem czy to dowód ale dla mnie było bardzo wymowne 🙂
Tylko że to co opisuje Sliwka to klasyczny błąd potwierdzenia. Terapeuta mógł wyczuć coś emocjonalnie z zachowania, mowy ciała, tonu głosu - i dopasować to do swojego systemu. A my chętnie wierzymy bo akurat pasuje. Jestem za tym żeby podchodzić do tego z rezerwą, nawet jeśli sama korzystam z różnych metod. pytanie do dyskusji: czy ktoś miał kiedyś że terapeuta się pomylił? Że powiedział X a Wy wiedzieliście że to nie o to chodzi?
Wcinam się na chwilę, I czy praca z nią wygląda inaczej niż z innymi czakrami?
Jest w tym coś głębokiego co często się pomija w tych dyskusjach o fizycznym zaniedbaniu. Druga czakra to nie tylko seksualność czy emocje - to nasz stosunek do własnego ciała jako takiego. Kiedy ktoś ignoruje sygnały fizyczne bo "pracuje energetycznie", to paradoksalnie może być włanie OBJAW zablokowanej Svadhisthany. Oderwanie od ciała, od jego potrzeb, od przyjemności istnienia w materii. Więc takie zaniedbanie zdrowia w imię energetyki jest sprzeczne samo w sobie.
Iwka trafnie to ujęła i chcę to rozwinąć. Widzę na różnych grupach takie myślenie że ciało to tylko naczynie i jak zadbam o duszę to ciało jakoś pójdzie za tym. To jest poważny błąd w rozumieniu tradycji które czakry w ogóle wypracowały. W jodze, w Ajurwedzie ciało jest ŚWIĘTOŚCIĄ. Zaniedbanie go to nie jest duchowość, to jest jej zaprzeczenie. Ktoś kto mówi że nie pójdzie do lekarza bo czakry to moim zdaniem nie rozumie na czym ta praca polega.
no ba, ciekawe co Terenia mówi o tradycji, ale chciałabym zapytać - bo sama nie jestem specjalistką od czakr - czy w tych oryginalnych tradycjach rzeczywiście były jakieś wskazania dotyczące konkretnie tego zaniedbania ciała? Bo mam wrażenie że wiele z tego co się teraz nazywa "pracą z czakrami" to jest dość luźna interpretacja, nierzadko dość odległa od źródeł. Co wy na to? 😉
sorki że takie proste pytanie ale, to praca z czakrą sakralną może jakoś zaszkodzić jeśli sie robi to bez doświadczenia? pytam bo czytam i trochę sie zastanawiam czy nie lepiej nie ruszać czegos czego sie nie rozumie do konca
Mnie z kolei takie pytanie z innej strony bo może głupie ale. jak sie ma praca z druga czakra do relacji damsko-meskich? bo słyszałem ze ta czakra odpowiada za przyciaganie i jak jest zablokowana to człowiek ma problemy z miloscia i takie tam. to prawda? bo mam wrazenie ze u mnie cos nie gra od jakiegos czasu jeśli chodzi o relacje i zastanawiam sie czy to nie jest wlasnie to 😀
jasne ale nikt mi nie odpowiedział konkretnie na to pytanie o relacje, Perzyna masz racje ze to moga byc inne przyczyny ale jednak wszedzie pisze ze czakra sakralna to jest centrum emocji i bliskosci z innymi wiec chyba jednak jest jakis zwiazek? nie mowie ze to jedyna przyczyna
no i tu wchodzimy w ten sam dylemat co z całym tym tematem, bo Perzyna mówi jedno a z drugiej strony moje doświadczenie mówi co innego. u mnie praca z tą drugą czakrą naprawdę zmieniła coś w podejściu do bliskich osób, ale czy to dlatego że "odblokowanie" zadziałało energetycznie, czy dlatego że po prostu zaczęłam bardziej świadomie myśleć o relacjach przez pryzmat tych praktyk - szczerze nie wiem. efekt jest ale mechanizm jest niejasny 🙁
i właśnie to jest ciekawe co Sliwka mówi, bo to trochę brzmi jak że sama praktyka zmusiła ją do refleksji, a nie że energia dosłownie coś przestawiła. jak dla mnie, czy wy naprawdę wierzycie że jest jakaś fizyczna energia która płynie przez czakry i można ją "odblokować" jak korek z butelki, czy to bardziej metafora dla pewnego procesu psychologicznego? 🙂
To jest jedno z ważniejszych pytań w tej dyskusji i myślę że wiele osób miesza te dwie warstwy. szczerze mówiąc, dla mnie osobiście to nie jest wybór jeden albo drugi. Metafora i realna energia mogą współistnieć. Ale wracając do tematu zaniedbywania ciała - właśnie dlatego to jest problem, że gdy traktujemy czakry czysto metaforycznie to jeszcze możemy sobie pozwolić na ignorowanie ciała "bo pracujemy psychologicznie". A gdy traktujemy je dosłownie jako energię to tym bardziej ciało powinno być zadbane bo jest medium tej energii
Dobra ale to jest takie filozoficzne że mi aż głowa pęka. Chcę zapytać o coś bardziej przyziemnego - Mocarnaa wcześniej wspomniała że prowadzi notatki i obserwuje korelacje. Jakie konkretnie metody pracy z drugą czakrą stosujesz i jak długo zanim zobaczyłaś jakiś efekt który mogłaś wpisać do notatek? 🙂
ojejku, a kamienie? bo przy drugiej czakrze zawsze słyszałam o karneolu i muszę zapytać czy to faktycznie coś daje czy to bardziej taki dodatek dekoracyjny. bo mam karneol od jakiegoś czasu i używam go podczas medytacji ale nie jestem pewna czy robie to dobrze
ojej to brzmi super, chciałam zapytać - czy to musi być prawdziwy karneol czy może być taki kupiony za kilka złotych bo nie wiem czy nie jest barwiony? bo czytałam że dużo tanich kamieni to podróbki i że wtedy nie działają. jak w ogóle odróżnić prawdziwy?
To akurat dobre pytanie ale trochę inna dyskusja. mniej więcej, urszulka, a jak długo siedzisz z tym kamieniem podczas medytacji? i czy masz jakiś konkretny cel albo robisz to tak ogólnie "żeby odblokować"? bo z tego co rozumiem to intencja ma znaczenie 😀
Zostając przy tym co Floks zapytała - mnie też to nurtuje bo jak obserwuję tę wymianę to mam wrażenie że połowa osób traktuje czakry dosłownie a połowa bardziej jak psychologiczną metaforę i obie grupy rozmawiają jakby mówiły o tym samym, a może nie mówią? i czy to ma znaczenie dla tego zaniedbywania ciała bo wydaje mi sie ze to zmienia cały obraz 😛
Nadzia zadała kluczowe pytanie i muszę się tu wtrącić. Problem z tą dyskusją jest taki że nakładamy zachodnie kategorie - realne kontra metaforyczne - na system który w ogóle nie operował tymi kategoriami. W tradycji wedyjskiej to nie był wybór, ciało subtelne i ciało fizyczne były poprostu dwiema warstwami tej samej rzeczywistości. Dlatego zaniedbywanie ciała fizycznego przy pracy z czakrami to jest wewnętrzna sprzeczność w tym systemie, nie tylko etyczny błąd
Chcę tu dorzucić coś do wątku o zaniedbaniu ciała bo chyba nie wybrzmiało dostatecznie wyraźnie. jeśli o mnie chodzi, są osoby które przez pracę z czakrami WCHODZĄ w stany dość intensywne emocjonalnie, szczególnie przy drugiej czakrze bo to jest naprawdę emocjonalne centrum. I jeśli te osoby jednocześnie mają zaniedbane zdrowie fizyczne - nie śpią, źle jedzą, siedzą przez wiele godzin, nie ruszają się - to takie stany mogą być po prostu trudniejsze do "procesowania". Ciało musi być w stanie unieść to co się dzieje
o właśnie, dziękuję Drakona za to, bo ja się trochę boję po tym co czytam w tym wątku! to znaczy ja dopiero zaczynam i zastanawiam się czy nie wejdę w coś za głębokiego przypadkowo. tak na marginesie, czy jest jakiś sposób żeby "dawkować" pracę z drugą czakrą żeby nie wywołać czegoś z czym sobie nie poradzę?
ojejciu kochana, to "zamknięcie" które Drakona opisuje - czy to jest jakies konkretne cwiczenie czy po prostu intencja? bo nie za bardzo rozumiem jak to fizycznie wyglada
Wchodzę do tej dyskusji bo długo czytałam i muszę powiedzieć, że cały wątek o zaniedbaniu ciała ma jeszcze jeden wymiar który nie padł. Praca z drugą czakrą to jest praca z tym co w nas PŁYNNE, zmienne, nieustrukturyzowane. Ciało jest zakotwiczeniem. Jak zaniedbujemy ciało to tracimy ten kotwicę i praca energetyczna może wtedy prowadzić donikąd albo nawet dezorientować. Sen, jedzenie, ruch - to nie jest opcja przy poważnej praktyce
