Wracając do Jaskier i tego egzaminu, ja jak miałam ważne chwile to trzymałam mały kamień w kieszeni. Nawet nie trzeba go wyjmować, wystarczy trzymać w zaciśniętej dłoni. Nikt nie widzi, a ta fizyczna rzecz do trzymania działa jak kotwica. U mnie sprawdzał się czarny turmalin ale właściwie każdy kamień do którego masz sentyment powinien zadziałać.
Wróćmy do tego co pytałam wcześniej, bo nie dostałam do końca odpowiedzi. chyba, mam problem z zapamiętywaniem, nie ze skupieniem ani motywacją, tylko właśnie z tym że po prostu nie zostaje mi w głowie. I wciąż nie wiem czy to trzecie oko, gardłowa, czy coś innego. Zlata wspomniała że gardłowa ma coś do rzeczy, ale nie była pewna. Ktoś wie coś więcej o tym?
No włanie, to nie jest tak że każda trudność ma jedną czakrę. Dlatego trochę ostrożnie podchodzę do takich konkretnych przypisań. frankaa dobrze to ujęła że to może być cały łańcuch. Anesja5, czy masz może takie uczucie że wiesz że wiedziałaś, ale nie możesz wydobyć? Bo to brzmi bardziej jak gardłowa. a jak masz wrażenie że to w ogóle do ciebie nie dociera, to bardziej jak trzecie oko.
Hej, mam takie głupie pytanie może. Czytam ten wątek i rozumiem mniej więcej o co chodzi z tymi czakrami ale ciągle zastanawiam się - jak wy w ogóle wiecie że dana czakra "działa" albo "nie działa"? Znaczy co dokładnie czujecie? Bo może ja też mam jakieś problemy z jakąś czakrą tylko nie wiem o tym bo nie wiem czego szukać.
ojra, no ale to co opisuje Wera_T to są normalne odczucia somatyczne które mamy wszyscy. Ucisk w żołądku przy stresie to jest adrenalina. Mrowienie czoła to morze być wszystko, napięcie mięśni, krążenie, suche powietrze. Nie mówię że nie czujecie czegoś prawdziwego, mówię ze interpretacja jest dowolna.
Okej Dzikitaurus ma rację że interpretacja jest dowolna ale też trochę o to chodzi w tej całej pracy? Znaczy jeśli interpretujesz ucisk w żołądku jako sygnał żeby uziemić energię zamiast panikować, to nawet jeśli mechanizm jest czysto fizjologiczny, zmiana interpretacji zmienia zachowanie. z tego co pamiętam, nie? To mnie akurat bardziej przekonuje niż twierdzenie że czakry dosłownie wirują.
matko, hej, trochę się zgubiłam w tym wątku ale wracam do mojego pierwotnego problemu, bo jakoś nie rozwiązałam go do końca. Mam tę energię rano i wyłączenie w połowie nauki. Próbowałam parę razy tego uziemienia o którym pisala Frankaa. I wiesz co, chyba coś jest w tym. nie czułam tego wielkiego rush na początku, nauka była spokojniejsza. ale nie wiem czy to czakry czy po prostu że usiadłam i wzięłam oddech zanim zaczęłam. Trochę nie wiem co myśleć
To że nie wiesz co myśleć jest okej. I to że nie wiesz czy to czakry czy po prostu oddech, też jest okej. Ważne że energia ci się nie wysypała na starcie i dałaś radę dłużej. Może po kilku próbach będzie bardziej jasne co dokładnie czujesz w ciele przy tym ćwiczeniu.
ojejku, ja tam myślę że Lunaki powiedziała coś ważnego nie chcąc tego powiedzieć, mianowicie że efekt byl. i tyle się liczy przed egzaminem tak po ludzku. nie trzeba od razu wiedzieć dlaczego.
Dobra, bo ta rozmowa o tym czy to fizjologia czy czakry trochę mnie kręci w kółko. Ale mam konkretne pytanie do Lunaki - mówisz że energia się wysypuje w połowie nauki. Czy to jest tak że po prostu zaczynasz myśleć o czymś innym, czy dosłownie czujesz jakiś moment, jakiś punkt gdzie coś "odpada"? Bo to by mogło coś wskazywać.
No dobra ale to skanowanie ciala od dołu do góry to jest klasyczna technika relaksacji progresywnej, nic ezoterycznego, Jacobson to opisał pare dekad temu. przynajmniej tak to widzę, nie mowie ze nie działa, tylko że nie trzeba przyklejać do tego etykiety czakr żeby to miało sens. anesja5, po prostu sprobuj i sprawdź co czujesz, bez teorii.
A mnie to ciekawi bo właśnie rozmawiałam o tym ze znajomą. Ona mówi że jak wchodzi w tryb "uczenia się" to dosłownie czuje jak coś "zamknęło się" tutaj, i pokazywała na czoło. Nie boli, nie pulsuje, po prostu jakby klapka. Czy to może być to trzecie oko które się broni przed przeciążeniem albo coś
Hej, a wracając do tych kamieni bo wcześniej mówiliśmy o tygryse oku i labradoryce, to ja mam pytanie. jakoś tak, czy te kamienie trzeba jakoś naładować przed egzaminem czy można od razu wziąć? Bo mam labradorytu i zastanawiam się czy nie powinnam go najpierw wyczyścić, bo leżał długo.
auć, mnie z kolei pytanie może głupie, ale czy te kamienie i ta praca z czakrami to się da jakoś połączyć? Bo mam wrażenie że piszemy tu o tym oddzielnie. Znaczy kamień trzymany w ręku kontra wizualizacja czakry, czy można jedno i drugie naraz.
a to ci dopiero, skombinowalas Salomea, to ma sens. Mam jedno pytanie do was wszystkich, może ktoś doświadczony odpowie. Czy praca z czakrami bezpośrednio przed egzaminem, tak godzinę wcześniej powiedzmy, ma w ogóle sens? Czy nie za późno? Bo znam osoby które mówią że to powinno być rutyna tygodniami, a nie coś na ostatnią chwilę.
No właśnie, to mnie zastanawia od początku tej rozmowy. Wszyscy piszą co robić i jak robić, ale nikt właściwie nie powiedział od czego zacząć komuś kto nigdy w życiu nie siedział i nie medytował i nie wie co czuje w okolicach splotu słonecznego. Lunaki jak ty w ogóle do tego doszłaś? Sama sobie wymyśliłaś to uziemienie czy gdzieś czytałaś?
Szczerze to czytałam tu na forum wcześniej, jakieś starsze wątki, i spróbowałam. Ale to nadal jest dla mnie trochę abstrakcyjne, tzn. robię to co opisują ale nie jestem pewna czy robię dobrze. Jak mam stopy na podłodze i wyobrażam sobie korzenie to mi się potem wydaje że to może być zwykła wyobraźnia a nie energia. I nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego.
Dobra, to skoro Celinkaa mówi że można być sceptyczną i skorzystać, to mam konkretne pytanie, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Jeśli ktoś zupełnie nie czuje żadnych czakr, ani korzeni, ani ciepła, ani nic, to czy te techniki w ogóle mają sens? Bo może to nie kwestia ćwiczenia, tylko po prostu niektórzy po tym nie czują dosłownie niczego i tyle 🙂
Trzy miesiące to dopiero zaczęłaś "czuć" coś co moglabys poczuć zaraz jak się bardziej skupisz na ciele. Salomea, nie mówię złośliwie ale to klasyczny efekt placebo połączony z rozwinięciem interocepcji, czyli świadomości ciała. Da się to osiągnąć bez żadnych czakr, po prostu regularnym skupianiem uwagi na ciele. Glicynia, serio, jak czujesz oddech to już masz dostęp do tego co ci potrzebne.
Hej a ja mam pytanie może trochę z innej beczki bo ciągle myślę o tych kamieniach. jakoś tak, znaczy mam już wyczyszczony labradoryt, naładowałam go ostatnio, no w tym tygodniu, i teraz zastanawiam się czy trzymać go w ręku podczas samej nauki czy lepiej postawić gdzieś obok. Bo czytałam że jak trzymasz to energia idzie przez dłoń do ciała, ale jak stoi obok to bardziej "czyści pole". Co jest lepsze? 😀
ojaj, A ja wróciłam do tego co pisała Lunaki o tych korzeniach i o tym że nie wie czy robi dobrze. Mam podobny problem tylko trochę inaczej, tzn. jak wyobrażam sobie korzenie to po chwili zaczynam myśleć o tym co jestem ich pewna czy dobrze wyobrażam i potem myślę o tym zamiast o korzeniach. Jak to zatrzymać? Bo to głupio wygląda że przeszkadza mi własna głowa.
ee, przykro mi, ale się mylisz. właśnie chciałam zapytać bo czytam tę dyskusję o "czy dobrze robię" i przypomniało mi się, że jak sama zaczynałam to miałam podobnie, ale ktoś mi wtedy powiedział żeby przestać w ogóle pytać głowę o ocenę podczas ćwiczenia. Serio, samo ćwiczenie to nie test, to praktyka. Ocena przychodzi po, jak siedzisz i myślisz jak było. Może to głupie ale mi bardzo pomogło to rozróżnienie.
No i włanie macie to co robią wszelkie techniki uważność od lat, tylko w wersji z czakrami. jak by nie patrzeć, obserwacja bez oceniania to jest podstawa medytacji od zawsze, to nie wymyśliła społeczność ezoteryczna. mowie to bez złośliwości, serio, tylko żeby było wiadomo ze nie trzeba wierzyć w czakry żeby skorzystać z tej konkretnej techniki.
A wracając do Jaskier i do tej głowy która przeszkadza podczas ćwiczenia, bo to mnie przypomniało jedną rzecz. swoją drogą, ja kiedyś próbowałam czegoś trochę innego, zamiast wizualizować sam kolor czy korzenie, mówiłam sobie w głowie po prostu "oddech" przy każdym oddechu, i to mnie bardziej "zaczepiało" w ciele niż obraz. Może Jaskier tobie też łatwiej przez dźwięk albo przez konkretne słowo niż przez obraz?
