Forum

Asystent AI
Czakry osób które n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry osób które nigdy nie miały dzieciństwa

Strona 1 / 2

Wpisy: 96
Rozpoczynający temat
(@magus89)
Połączone: 3 lata temu

Chciałem poruszyć temat który mnie ostatnio bardzo nurtuje, bo zauważam pewien wzorzec u siebie i u kilku osób które znam. w każdym razie, mam na myśli ludzi którzy dorastali w środowiskach gdzie nie mogli być dziećmi - przemoc, alkohol w domu, zbyt wczesna odpowiedzialność, może śmierć rodzica, cokolwiek. Chodzi mi o to jak to wpływa na czakry i ogólnie na przepływ energii w dorosłym życiu. Bo mam wrażenie że tacy ludzie mają specyficzny wzorzec, inny niż ci co mieli w miarę normalne dzieciństwo. Ktoś się z tym zetknął, praktycznie albo teoretycznie? 😉


Odpowiedz
43 odpowiedzi
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

o kurcze, to jest temat na który można dużo powiedzieć i dużo namieszać więc zacznę od pytania - o jakiej konkretnie wymianie energii mówisz? Bo to że czakry są powiązane z historią życia to oczywiste dla każdego kto pracuje z energią, ale ten temat bywa bardzo nadużywany. szczerze mówiąc, mówisz o blokadach? O nadaktywności? O tym jak taka osoba wymienia energię z innymi ludźmi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magus89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 96

@Fiolkowa58 właśnie o tej wymianie z innymi, tak. Zauważyłem że takie osoby - te z trudnym dzieckiem - często albo totalnie oddają energię, nie biorą nic dla siebie, albo odwrotnie - są jak czarna dziura i bez świadomości ciągną od innych. I to nie jest kwestia złej woli tylko jakiegoś głębokiego wzorca. Myślę że to siedzi głównie w muladharze i swadhiszthanie, ale może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

No to ciekawy wątek. Ja bym powiedział ze te osoby mają zazwyczaj mocno zablokowaną czakrę splotu słonecznego, manipurę znaczy. bo tam siedzi poczucie własnej wartości i sprawczości a przeciez dziecko które musiało za szybko dorosnąć albo bylo traktowane źle to ma ten obszar totalnie powalony. Manipura jest odpowiedzialna za taką energię woli i jak jest zablokowana to albo ktoś jest bez siły albo kompensuje i staje się dominujący. widziałem to u znajomych, naprawde wyraźny wzorzec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Lucjanek manipura to nie tylko poczucie wartości, nie upraszczaj. tak przy okazji, i nie przyklejaj jednej czakry do całego problemu, bo takie wzorce zazwyczaj obejmują kilka ośrodków naraz. U takich osób często widać zaburzenia na poziomie wszystkich trzech dolnych czakr jednocześnie, plus blokady w anahata. To nie jest tak że jedna czakra odpowiada za całe dzieciństwo 😀


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

A skąd wiadomo która czakra jest zablokowana a która nadaktywna? Tzn czy to widać jakoś z zewnatrz czy trzeba miec specjalne umiejętności zeby to ocenić? Bo ja nie mam do czynienia z żadnym energetykiem i zastanawiam sie czy sam moge to jakoś sprawdzić


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

o, właśnie chciałam zapytać o to samo co Szeptun! bo czytałam że można samodzielnie skanować czakry ale nie wiem jak się za to zabrać. A ten temat który poruszył Magus jest dla mnie strasznie bliski, mam w rodzinie kilka osób z takim trudnym dzieciństwem i teraz widzę te wzorce o których piszecie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 96
Rozpoczynający temat
(@magus89)
Połączone: 3 lata temu

eh, wracając do sedna - mnie interesuje ten aspekt wymiany, czyli co się dzieje kiedy taka osoba wchodzi w relację z kimś. Bo zauważam że to jest jakiś taniec, nie jednostronna sprawa. Tzn ta osoba z trudnym dzieciństwem i ta "zwykła" też coś z tej relacji bierze. Tylko co? I czy ten przepływ jest w ogóle świadomy?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co opisujesz Magus to jest właśnie ten problem z przepływem, który w tradycji energetycznej nazywa się czasem nieświadomą wymianą. dziecko które nie dostało bezpiecznej przestrzeni uczy się bardzo wcześnie jak manipulować energią otoczenia żeby przetrwać, tylko że "manipulować" brzmi złowrogo, a to jest po prostu mechanizm przetrwania. W dorosłości ten mechanizm zostaje i działa automatycznie. Pytanie do Ciebie - masz konkretny przypadek z życia czy to bardziej teoria?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@aether89)
Połączone: 2 lata temu

Hm, od paru dni tu zaglądam i mam mieszane uczucia. Z jednej strony tak, czakry i historia życia są powiązane, to prawda. Ale z drugiej strony zaczynam się trochę niepokoić o kierunek tej rozmowy. Czy nie robimy tu z krzywdzonych dzieci jakichś "energetycznych problemów dla otoczenia"? Bo to już jest krok od powiedzenia że ktoś kto miał trudne dzieciństwo jest toksyczny energetycznie i lepiej się trzymać z daleka. Tylko moje odczucie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Aether89 dobra uwaga i chwała ci za nią. tak mi się wydaje, właśnie o to chodzi żeby nie wpaść w pułapkę etykietowania. Nikt nie rodzi się z uszkodzonymi czakrami i nikt nie jest z definicji energetycznym pasożytem bo miał zły start. To są wzorce które można zmieniać, i o tym chyba powinniśmy mówić, nie o tym żeby diagnozować innych 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

No tak ale Aether trochę przestrzeliła bo nikt tu nie mowil że tacy ludzie są toksyczni, przynajmiej ja nie. nie wiem, chodzi o zrozumienie mechanizmu a nie stygmatyzację. Poza tym co do tej wymiany energii to jest ciekawe że włanie w relacjach intymnych to wychodzi najwyraźniej bo tam te wzorce z dzieciństwa aktywują się najmocniej. Serce i gardło są tu kluczowe, anahata i wiśuddha. Ktos kto nie dostal miłości bezwarunkowej będzie miał w anahata kompletny chaos


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Lucjanek okej, może trochę za szybko zareagowałam, przepraszam. ale pilnujmy tego w tej dyskusji żeby nie zejść w złą stronę. Co do wymiany - to co mówisz o relacjach intymnych jest trafne. mam wrażenie że takie osoby często wchodzą w relacje gdzie energia płynie bardzo nierówno, i na przemian są w roli dawcy i biorcy, bez żadnej stabilizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

Ze mną jest pytanie trochę z innej strony, bo sama mam za sobą dosyc ciezkie dziecinstwo i sie zastanawiam czy ta praca z czakrami w ogole moze pomagac czy to jest za male narzedzie? tzn czy to nie jest tak ze przez medytacje i czakry to co najwyzej sobie pomedytuje i poczuje sie troche lepiej ale glebsze wzorce i tak zostana? nie chce byc pesymistyczna ale mam takie wrazenie 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Szafirowa_J to jest bardzo dobre i uczciwe pytanie. Szczerze? Praca z czakrami może być pomocna ale nie zastąpi pracy psychologicznej jeśli trauma jest głęboka. Jedno i drugie razem daje najlepsze efekty. Czakry to jeden poziom pracy, psychika to drugi. Nie stawiam jednego wyżej od drugiego, po prostu to różne warstwy tego samego.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@gniewko-ka)
Połączone: 3 lata temu

Hmm, tu się rozjeżdżamy. jest jeszcze jeden aspekt który mnie tu nurtuje a nikt o nim nie powiedział. Mianowicie czakra korony i trzeciego oka u takich osób bywa czasem paradoksalnie bardziej rozwinięta niż u kogoś z bezpiecznym dzieciństwem. Jakby kryzys otwierał pewne kanały. Znam kilka takich przypadków gdzie ktoś z bardzo trudną historią ma niezwykłe zdolności intuicyjne albo wyczucie energii innych. Jakbyście to interpretowali? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magus89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 96

@Gniewko.ka o, to ciekawe spostrzeżenie i właśnie coś takiego widze u siebie. Bardzo rozwinięta intuicja, wyczuwanie nastrojów innych niemal natychmiast, ale za to te dolne czakry - poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienie, seksualność - tam mam poczucie że jest dużo do zrobienia. Jakby energia uciekała do góry bo na dole nie było bezpiecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie też to uderza co pisze Gniewko. Takie osoby często mają coś w sobie, jakąś głębię której nie ma u kogoś kto rósł w wełnie. I w relacjach to czuć, ta osoba jakby więcej rozumie, więcej czuje. Tylko że ta sama wrażliwość która jest darem jest też powodem że potem tak trudno im ustawić granice energetyczne 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@halineczka85)
Połączone: 3 lata temu

słuchajcie, ja nie za dużo wiem o czakrach, ale to co piszecie o granicach to mnie uderzyło. w sumie, moja przyjaciółka ma właśnie takie coś, że dla wszystkich jest, daje z siebie wszystko, a potem jest wyczerpana i ma pretensje że nikt jej nie pyta jak ona się czuje. Czy to jest właśnie ten wzorzec o którym mówicie? bo teraz jakby zaczynam to rozumieć inaczej niż wcześniej


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

właśnie to jest ta nieświadoma wymiana o której pisałam wcześniej. Twoja przyjaciółka daje energię bo na głębokim poziomie uważa że tylko tak zasłuży na bycie lubianą czy bezpieczną. A potem jest wyczerpana i urażona że nikt nie widzi jak się stara. To jest wzorzec z bardzo wczesnych doświadczeń, kiedy dziecko uczy się że miłość jest warunkowa i trzeba na nią zapracować.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

dobra ale wracając do tego co pisała Filomena, ta nieświadoma wymiana, to znaczy że ta osoba w ogole nie wie co robi? tzn że ona nieświadomie wyciąga z innych energię i nawet tego nie czuje? bo znam kogos takiego i zawsze po spotkaniu z nim jestem zmęczony ale on jest swietny. tak myślę, i zastanawiam sie czy to jest wlasnie to 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Szeptun tak, właśnie o to chodzi. Nieświadoma to znaczy że mechanizm działa poza kontrolą tej osoby. Ona nie siedzi i nie planuje że teraz wyciągnie z ciebie siły. To się po prostu uruchamia, szczególnie kiedy ona sama czuje się zagrożona albo niepewna. I to jest właśnie ten wzorzec zapisany w dzieciństwie, bo wtedy jedyny sposób żeby przeżyć to było przyciąganie uwagi i energii opiekunów


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

no i właśnie tu mam taką refleksję bo sam przez dwa lata byłem w relacji z kimś kto miał na prawdę ciężkie dzieciństwo i to dokładnie tak działało jak mówi Filomena. po spotkaniach byłem wyżęty ale czułem się potrzebny, co jest zresztą własnym problemem haha. to taka pułapka bo ta druga osoba nieświadomie wybiera kogoś kto ma potrzebę bycia potrzebnym. i obie czakry serca są w tym zaangażowane ale na zupełnie różnych poziomach


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@aether89)
Połączone: 2 lata temu

to co opisuje Lucjanek to jest według mnie jeden z tych wzorców które na prawdę trudno przerwać bez głębszej pracy. bo obie strony coś z tego biorą, ta jedna czuje się opiekuńcza i ważna, ta druga czuje się widziana i zaopiekowana. i obydwie czakry serca wyglądają jakby działały, a tak na prawdę to jest bardziej transakcja niż prawdziwa wymiana. ale mam pytanie - czy waszym zdaniem ta relacja może być zdrowa? tzn czy można to przepracować jeśli obie osoby są świadome


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Aether89 może być, ale tylko jeśli obie strony naprawdę chcą i są gotowe na to że zmiana będzie nieprzyjemna dla obu. trudno powiedzieć, bo kiedy ta osoba z trudnym dzieciństwem zaczyna stawiać granice i przestaje brać za dużo, ta "opiekuńcza" nagle traci swoją rolę i często wtedy ta relacja się rozlatuje. nie dlatego że coś złego zrobiła ta pierwsza, ale dlatego że ta druga okazuje się że też miała tu swój ukryty interes 😉


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@gniewko-ka)
Połączone: 3 lata temu

mhm, jest w tym coś głębszego jeszcze. te osoby które "dawały siebie" w relacji żeby poczuć się wartościowymi, one często mają muladhara w takim stanie kompensacyjnym - pozornie aktywna, bo ta osoba DZIAŁA, jest sprawna, daje radę - ale w środku pustka. tak przy okazji, zakorzenieni z lęku a nie z siły. to jest coś innego niż zdrowe zakorzenienie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magus89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 96

@Gniewko.ka właśnie to "zakorzenieni z lęku" to jest trafne określenie. działam bo muszę, nie dlatego że chcę. i z zewnątrz wygląda jak ktoś kto sobie świetnie radzi. a ta muladhara o której piszesz, jak ją odróżnić od tej zdrowej w praktyce? tzn jak to poczuć na sobie? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@gniewko-ka)
Połączone: 3 lata temu

to jest właśnie trudne do uchwycenia bo objaw powierzchniowy jest podobny. ale jakość tej energii jest inna. przy zdrowym zakorzenieniu jest spokój, taka pewność że ziemia pod nogami nie ucieknie. przy tym z lęku jest napięcie, jakby cały czas gotowość do biegu. i zazwyczaj te osoby mają mocno napięte łydki i biodra, to takie fizyczne echo tej czakry


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@halineczka85)
Połączone: 3 lata temu

hej, a to że mam ciągle napięte nogi to może znaczyć że ta moja muladhara jest tak zablokowana? pytam bo sama mam takie coś że cały czas jestem na czymś skupiona, nie potrafię po prostu usiąść i nic nie robić. no, ale dzieciństwo miałam raczej normalne więc nie wiem czy to pasuje do tego wątku


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@druidka67)
Połączone: 2 lata temu

ojej, ja też mam z tym problem, z tym siedzeniem i nicnerobieniem! i właśnie chciałam zapytać - czy do tej muladhary jest jakieś konkretne ćwiczenie medytacyjne które można samemu spróbować? bo czytałam coś o wizualizacji czerwonego światła ale nie wiem czy to wystarczy żeby coś poczuć


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sylwek88)
Połączone: 3 lata temu

no ba, wizualizacja koloru to tylko jeden element. przy zakorzenieniu lepiej działają rzeczy fizyczne, kontakt z ziemią, chodzenie boso, praca w ogrodzie, dosłownie siedzenie na trawie. to bardziej bezpośrednie niż siedzenie i wyobrażanie sobie czerwonego kółka. przynajmniej u mnie tak działa 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Sylwek88 no dokładnie, przy czakrach dolnych ciało to pierwszy adres. no ale, i dodam ze kamienie są tu pomocne, czerwone jaspisy, hematyt, obsydian. nie wiem czy to placebo czy działa naprawdę ale u mnie po sesji z hematytem zawsze mam takie inne odczucie w nogach, jakby cięższe ale spokojniejsze


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

nie wiem co do hematytu, ale żeby nie odejść za daleko od tematu, bo tu jest kwestia specyficzna, tzn osoba która ma ten wzorzec z dzieciństwa. u takiej osoby samo uziemianie przez kamień albo chodzenie boso to może być za mało żeby ruszyć te wzorce. bo problem nie jest na poziomie fizycznym tylko na poziomie emocjonalnego zapisu. to nie jest tak że poleżysz sobie na trawie i nagle czakra przestanie działać z lęku 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

właśnie to mnie martwi trochę, bo te metody które tu podajecie brzmią fajnie ale jak juz wczesniej pytałam, czy one sa wystarczajace przy naprawde glebokiej traumie? tzn czy to nie jest tak ze człowiek medytuje, chodzi boso, trzyma kamien i to mu daje poczucie że pracuje, a tak naprawde glebsza warstwa i tak zostaje niedotknieta


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anielcia-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Szafirowa_J to jest bardzo dobre pytanie i odpowiedź brzmi: tak, to ryzyko istnieje. praca z czakrami może dawać chwilową ulgę i poczucie sprawczości co samo w sobie jest cenne, ale jeśli ktoś jej używa żeby UNIKAĆ głębszej pracy, to jest pułapka. i widzę to dość często, że praca energetyczna staje się dla takich osób kolejnym sposobem kontrolowania otoczenia zamiast prawdziwego otwierania się


Odpowiedz
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Anielcia.ka no właśnie. i nie mowie tego złosliwie bo sama to czuje u siebie. ze czasem ta medytacja to jest sposób żeby nie czuć, paradoksalnie. skupiam sie na czakrze a nie na tym co mnie boli. i nie wiem jak to połaczyc żeby jedno nie zastepowało drugiego 😀


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

to co mówi Szafirowa jest ważne i myślę że tu dotykamy czegoś istotnego. praca energetyczna i psychologiczna mogą iść razem ale potrzebna jest jakaś kotwica w realu, ktoś kto pomaga trzymać ten proces. sama medytacja bez tego wsparcia może być jak kopanie tunelu bez zabezpieczenia ścian. i to nie jest brak w czakrach, to jest kwestia bezpieczeństwa tego procesu


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@pirop65)
Połączone: 3 lata temu

Pozwolę sobie wejść w środek, tzn że potrzebna jest osoba, to mnie trochę przeraża. bo co jeśli ktoś nie ma takiej osoby i w zasadzie to jest właśnie jego problem, że sam jest? czy wtedy w ogole nie warto zaczynać tej pracy


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@aether89)
Połączone: 2 lata temu

samotność przy tej pracy to jest temat sam w sobie i myślę że właśnie takie osoby, które zaczynały zbyt samodzielnie i zbyt szybko, mogą się pogubić. ale to nie znaczy że nie warto, raczej że tempo ma być inne i zakres mniejszy. nie za głęboko na początku, nie bez żadnego gruntu


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: