auć, to nie jest tak że asymetria automatycznie znaczy "nie idź". to zależy od kierunku. jeśli twoje pole jest wyciągnięte w stronę osoby, która jest zamknięta, to nie masz kontaktu z jej polem, masz kontakt z własną projekcją. i to jest coś zupełnie innego niż relacja. Martusia, to co opisałaś, to pole wyciągnięte i pole zamknięte, to jest klasyczny układ gdzie jedna strona szuka a druga... w zasadzie nie wie że jest szukana
no właśnie i to jest to co mnie uderzyło gdy siedziałam z tą wizualizacją. bo czułam że to wyciągnięcie mojego pola to nie jest chęć kontaktu, to jest bardziej... tęsknota? jakby moje pole szukało czegoś co tam było, nie czegoś co tam jest. i nie wiem czy to ważne rozróżnienie
kurcze, martusiu, to jest bardzo ważne rozróżnienie i chciałabym żebyś je rozwinęła. bo jeśli twoje pole szuka przeszłości, to może cały ten obraz to jest bardziej wspomnienie energetyczne tej relacji niż faktyczny odczyt jego stanu teraz? miałam coś takiego raz i moja terapeutka powiedziała mi wprost - czasem skanujemy echo, a nie żywą osobę
o! echo energetyczne! to jest coś o czym słyszałam ale nie bardzo rozumiem jak to działa. czy to znaczy że pole ma pamięć i ona zostaje nawet jak relacja się skończyła? i jak odróżnić czy się skanuję echo czy rzeczywistą osobę? bo to by zmieniało całą interpretację
no bez przesady. to co Ewunia mówi o echu mnie bardzo trafia. pole niejako przechowuje ślad intensywnych doświadczeń, szczególnie tych związanych z czakrą serca i splotu słonecznego. i tam gdzie był silny kontakt energetyczny, zostaje coś w rodzaju wycisku. skanując taką relację, naprawdę trudno stwierdzić czy widzisz pole tej osoby czy własne wspomnienie jej pola
no ale "doświadczone osoby to rozróżniają" to jest znowu argument z autorytetu a nie z metody. o ile dobrze rozumiem, i nadal problem jest taki że jeśli za każdym razem można powiedzieć "może to echo" albo "może to żywe pole" to teoria nie ma żadnej mocy predykcyjnej. przepraszam że wracam do tego ale naprawdę to mnie uwiera
wchodzę bo czytam ten wątek już jakiś czas i chciałam zapytać o jedną rzecz. mówicie że pole jest "zamknięte" jako informacja o drugiej osobie, ale czy nie może być tak że pole tej osoby jest po prostu... nieobecne w tej wizualizacji? że ona w ogóle energetycznie nie jest w tej przestrzeni? bo ja zawsze myślałam że to jest możliwe że ktoś po prostu nie wchodzi w kontakt bez jego zgody
wow, no i tu jest włanie coś co mnie od początku tego wątku niepokoi. ta kwestia zgody. bo robimy te wizualizacje, skanowania pól i tak dalej, ale czy ta druga osoba gdziekolwiek wyraziła zgodę na to żebyśmy jej pole sprawdzały? bo jeśli nie, to... nie wiem, czuję że coś tu jest nie tak etycznie ale nie potrafię tego nazwać
no ale zaraz zaraz, bo jakby nie skanowałam pola byłego to bym w ogole nie wiedziała czy warto sie spotkac czy nie. i co wtedy, mam sie spotkac na slepo i nie wiedziec? to troche bez sensu, chyba ze ktos ma lepszy pomysl to chetnie poczytam 🙂
ta kwestia etyki to ważna sprawa ale nie chcę żebyśmy zupełnie uciekli od pytania Martusi. bo ona zapytała o asymetrię, o to co zrobić gdy twoje pole jest wyciągnięte a jego zamknięte. i nikt do tej pory nie powiedział wprost: co z tym zrobić praktycznie. czy jest jakaś technika żeby najpierw zaopiekować się swoim polem zanim zrobi się cokolwiek innego? 🙂
Ewunia, to jest właśnie właściwe pytanie. tak czy siak, i powiem krótko, bo to nie jest prosta odpowiedź na jedno zdanie. pierwsze co warto zrobić z wyciągniętym polem to je cofnąć. nie odciąć, nie zamknąć, tylko zebrać z powrotem do siebie. jest prosta medytacja z czakrą serca gdzie wyobrażasz sobie że zbierasz to wyciągnięcie jak ciepło do rąk i wracasz z nim do środka. i dopiero z tego miejsca można zobaczyć co się tak naprawdę czuje
Iwonka, to co opisujesz z tym zbieraniem pola do środka, to brzmi jak coś co chciałabym spróbować, bo mam wrażenie że ja też mam takie wyciągnięte pole cały czas w kierunku tej relacji co opisywałam z tym liściem. z mojego doświadczenia, ale mam pytanie, czy to cofanie pola nie oznacza że zamykam się na tę relację? bo mam lęk że jak to zrobię to jakby "zrezygnuję"
Iwonka, to co piszesz o zbieraniu pola do środka, chcę żebyś rozwinęła ten wątek, bo mam wrażenie że rozumiem o czym mówisz, ale nie do końca. bo cofnięcie to nie jest to samo co zamknięcie? bo ja się bałam że jak "cofnę" to znaczy że rezygnuję z tej relacji, a to nie to samo co decyzja o rezygnacji, prawda? to tylko praca z polem, nie decyzja życiowa?
aha, tolcia, tak właśnie. to jest najważniejsze rozróżnienie w tej całej pracy. cofnięcie pola do siebie to nie jest deklaracja czegokolwiek wobec tej osoby, to jest zadbanie o swoją energię. pole wyciągnięte w kierunku kogoś zużywa twoje zasoby z czakry serca i splotu. zbierasz je do siebie nie dlatego że rezygnujesz, ale dlatego że chcesz być cała, a nie rozlana gdzieś po polu tej relacji. decyzja o relacji to osobna sprawa, podejmowana zdrową głową, nie wyczerpanym polem.
okej ale jak to fizycznie wygląda ta medytacja? bo Iwonka napisała że "prosta medytacja z czakrą serca" ale nie podała żadnych szczegółów i mnie to męczy, bo chętnie bym spróbowała ale nie wiem od czego zacząć. tak na marginesie, czy to jest wizualizacja jakiejś nici którą się cofa? czy bardziej oddechowa? pytam bo różne rzeczy czytałam i nigdy nie wiem która metoda jest "właściwa" w danym przypadku
no proszę, to co Iwonka opisuje jest bliskie technice którą znam z pracy z różańcem energetycznym, tam też nie odcina się połączeń tylko "wita je w sobie z powrotem". przynajmniej u mnie, ciekawe że różne tradycje dochodzą do podobnego wniosku że brutalne odcięcie nie jest ani skuteczne ani etyczne. pole nie lubi nagłych cięć, reaguje oporem. powolne zebranie jest trwalsze.
Damianek, "pole nie lubi nagłych cięć" to jest stwierdzenie które brzmi przekonująco ale co za nim stoi? bo albo opisujesz mechanizm psychologiczny, gdzie nagłe decyzje wywołują opór emocjonalny, albo mówisz o czymś fizycznym, co niestety nie ma żadnej podstawy do weryfikacji. bo jedno to rozmowa o nawykach myślowych i emocjach, a drugie to tezy o polu które zachowuje się jak materia.
bardziej 🙂 chociaż wtedy cały ten system opisywania czakr i pola jako narzędzia pracy z uwagą i emocjami nabiera sensu ale też traci coś co wiele osób tu chce zachować, czyli twierdzenie że skanują rzeczywisty stan drugiej osoby. tak przy okazji bo jeśli to metafora emocji, to "jego pole jest zamknięte" znaczy "tak mi się wydaje że się zamknął" i to jest zupełnie inna informacja niż odczyt realnego stanu.
no popatrz, martusia, to nie jest naiwne, to jest właściwie jedyna wersja tej całej pracy z polem którą można obronić. jakoś tak, że to jest metafora dla introspekcji emocjonalnej. problem jest wtedy kiedy ktoś na podstawie tej metafory podejmuje realne decyzje, np. wraca do kogoś bo "pole się otworzyło". bo wtedy z metafory robi się rzekomy fakt.
Ewunia ma rację co do praktyki, efekt podobny niezależnie od interpretacji. ale Martusia, właściwie ciekawa jestem jednej rzeczy, bo to gdzieś się urwało, czy ty w ogóle rozmawiałaś z tym człowiekiem odkąd to wszystko się skończyło? pytam poważnie, bo ta asymetria pola którą opisujesz, wyciągnięcie w jego stronę, to jest często też po prostu brak domknięcia rozmowy. pole może odzwierciedlać niedokończone zdania.
Martusia, to co opisujesz z tą niedokończoną rozmową, to mi bardzo mocno przypomina coś co kiedyś czytałam o niedomkniętych połączeniach w tradycji słowiańskiej. tam mówi się że relacja która nie ma domknięcia "zostaje na granicy", ani w środku ani za progiem. i takie relacje są najtrudniejsze energetycznie właśnie dlatego, bo nie ma dla pola informacji co z nimi zrobić. czy ona jest zakończona czy nie. to brzmi podobnie do tego co czujesz
o, Goplana to interesujące o tej granicy i słowiańskiej tradycji. żeby było jasne, nigdy o tym nie słyszałam w tym kontekście, masz jakieś źródło? bo zawsze myślałam że praca z czakrami to głównie tradycja wschodnia i że słowiańskie podejście do energii to coś innego, osobnego. a tu nagle jakiś pomost?
coś ty, A propos tego co Oksanka mówiła wcześniej, bo zostało trochę bez rozwinięcia. ta różnica między polem zamkniętym a nieobecnym. Martusia potwierdziła że jego pole było obecne, ale skierowane do środka. ale zastanawiam się, czy "skierowane do środka" to nie jest włanie coś co można czytać bardzo różnie? bo to może być zamknięcie przed nami, ale też może być że ta osoba jest po prostu skupiona na sobie, przeżywa coś swojego. i to by znaczyło że nie ma tu żadnej informacji o tej relacji.
Zbyszek, to co napisałeś jest dla mnie ważne, bo jesteś tu chba pierwszą osobą która opisuje jak to wygląda z drugiej strony. jeśli o mnie chodzi, i to że nie czułeś nic "w trakcie", ale miałeś dziwne sny i niepokój, to mi daje do myślenia. bo właśnie zastanawiam się czy ta asymetria którą ja czuję, tzn. moje pole ciągnie, jego jest zamknięte, czy ona nie wynika z tego że ja jestem tą stroną która jest świadoma tej pracy. a on po prostu żyje swoim życiem i morze mieć jakieś efekty których nie łączy ze mną. to by tłumaczyło dlaczego czuję się jakbym ciągnęła w próżnię. czy u ciebie, jak się dowiedziałeś co się działo, miałeś jakiś konkretny moment gdzie poczułeś że to się urwało? coś wyraźnego
lecę przez ten wątek o byciu "po drugiej stronie" i mam mieszane uczucia. bo rozumiem że to ciekawy trop, ale wracam do tego co powiedziałam wcześniej i co zostało trochę zmiecione przez filozofię, Martusia, ta rozmowa której nie było do końca, to jest clue całej sprawy. żadna medytacja z czakrą serca nie zastąpi po prostu domknięcia tego co zostało otwarte. i nie mówię żeby dzwonić i robić scenę, mówię o czymś wewnętrznym, napisanym albo nawet tylko powiedzinaym sobie samej na głos. bo póki tego nie ma, to pole będzie wisieć, niezależnie czy mówimy o nim jako o metaforze czy jako o czymś realnym
